18 sierpnia 1830 w pałacu Schönbrunn koło Wiednia, urodził się Franciszek Józef I (Franz Joseph I, I. Ferenc József) – z Bożej łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, etc…

 

Jego panowanie przyniosło Międzymorzu prawie pół wieku pokoju. Był wzorem pobożności, panował 68 lat. Zmieniały się mody i upodobania, a Najjaśniejszy Pan trwał i rządził, urastając do rangi symbolu  ciągłości, stabilizacji, a także naturalnej ewolucji monarchii katolickiej. W drugiej połowie XIX wieku wśród trzech zaborców to rządzona przez Franciszka Józefa I Austria stworzyła Polakom najkorzystniejsze warunki przetrwania i rozkwitu życia narodowego. Jak ujął to profesor Bartyzel: ”Dzięki roztropności galicyjskiej szlachty, krakowskich i lwowskich konserwatystów – którzy zresztą też musieli przeprowadzić wewnętrzny rachunek sumienia za pójście za szalonymi porywami serca (wszakże nawet tak wzorcowy polski konserwatysta, jak Paweł Popiel, przez czas pewien uwierzył w sens powstania i w pomoc Zachodu) – znajdującej ujście w tym, wyszydzanym i złośliwie oraz głupio odczytywanym adresie Sejmu Krajowego do cesarza Franciszka Józefa I: >>przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy<<, ta część Polski zyskała możność swobodnego rozwoju politycznego i kulturalnego, przechowania skarbów polskiej tradycji i przekazania jej następnym pokoleniom, także udzielenia schronienia i dania możności działania nawet tym, którzy głosili kompletnie już bezsensowną ideę „nieprzerwalności powstania”, a także tym późniejszym oponentom i nieubłaganym krytykom >>lojalizmu<<, z pozycji nacjonalistycznych czy „lewicy niepodległościowej”. Przede wszystkim zaś wybór jakiego dokonała ta pierwsza wielka polska szkoła rozumnego patriotyzmu politycznego, czyli szkoła krakowska – schronienie się pod opiekuńczymi skrzydłami cesarskiego orła monarchii habsburskiej – wyznaczył linię przetrwania polskości na jedynym kursie, który gwarantuje jej autentyczną, tysiącletnią tożsamość: łacińskiego okcydentalizmu i rzymskiego katolicyzmu, na osi Kraków – Wiedeń – Rzym. To Gołuchowskim, Abrahamowiczom, Helclom, Popielom, Szujskim, Tarnowskim, Kożmianom i Badenim zawdzięczamy to, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, że ani Moskal ani Prusak „nie przemogli”, że – da Bóg! – nie staniemy się także nigdy ani przedmieściem Berlina, ani >>eurazjatami<<”.

 

Franciszek Józef był ostoją starego ładu, a jednocześnie stworzycielem dualistycznej monarchii Austro-Węgier. Swoją osobą JCiK Mość uosabiał Święte Imperium, którego idea żyje w duszach Jej wiernych poddanych. Wspominając kolejne rocznice coraz to bardziej odległych czasów świetności Starego Kontynentu, pamiętajmy skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Bądźmy gotowi na powrót cesarza.

 

 

 

„Na wygnaniu, w dalekich krajach

Przebywasz Ty, nadziejo Austrii.

Dla Ciebie, Ottonie trwamy

niezłomnie w wiernych grupach.

Tobie, mój Cesarzu niech będą dane

Dawna chwała i dzisiejsze szczęście!

Przynieś narodom w końcu pokój

Do ojczyzny wkrótce wróć!”

 

 

 

 

 

Opracował:  Arkadiusz Jakubczyk