Kirk: Dziesięć zasad konserwatysty

| 23 maja 2016 | 0 Komentarzy

sussell kirk Nie będąc ani religią ani ideologią, zbiór poglądów zwany konserwatyzmem nie ma własnej Biblii ani Kapitału, które zawierałyby gotowy zestaw dogmatów. Aby określić w co wierzą konserwatyści, możemy przyjąć z dużą dozą pewności, że pierwsze zasady konserwatywnego światopoglądu pochodzą z prac i wystąpień czołowych konserwatywnych pisarzy i osób publicznych z ostatnich dwustu lat. Po kilku uwagach wstępnych w tej kwestii, przejdę do listy dziesięciu takich konserwatywnych zasad.

Słowa „konserwatywny” powinno się w większości przypadków stosować raczej jako przymiotnik, gdyż nie istnieje Wzorcowy Konserwatysta, a konserwatyzm jest zaprzeczeniem ideologii: jest to stan umysłu, rodzaj charakteru, sposób patrzenia na porządek społeczno-obywatelski.

Postawie, którą nazywamy konserwatyzmem, żywotność daje raczej zbiór sentymentów, a nie system ideologicznych dogmatów. Jest niemalże prawdą, iż konserwatystę można zdefiniować jako osobę, która za takowego się uznaje. Zbiór poglądów konserwatywnych czy też konserwatywny ruch może zebrać pod swoim sztandarem niezwykłą różnorodność opinii na całe mnóstwo kwestii, gdyż konserwatyzm nie został skodyfikowany w żadnym Akcie o próbie1 ani w 39 artykułach swojego credo2.

Zasadniczo człowiek konserwatywny to taki, który uważa niezmienne rzeczy za bardziej przyjemne niż Chaos i Stara Noc. (Jednak konserwatyści z Burke’iem na czele wiedzą, że zdrowa „zmiana jest środkiem dla zachowania nas samych”.) Historyczna ciągłość doświadczenia narodu, powiada konserwatysta, jes to wiele lepszym przewodnikiem po polityce niż abstrakcyjne plany kawiarnianych filozofów. Ale oczywiście konserwatywny światopogląd nie sprowadza się do tej ogólnej postawy.

Nie jest możliwe opracowanie zgrabnego katalogu przekonań konserwatywnych. Mimo wszystko proponuję Czytelnikom dziesięć zwięźle opisanych, ogólnych zasad: wydaje się że można z dużą dozą pewności powiedzieć, że wielu konserwatystów podpisałaby się pod większością tych stwierdzeń. W różnych wydaniach książki The Conservative Mind wyszczególniłem pewne kanony myśli konserwatywnej – ta lista różniła się nieznacznie w kolejnych wydaniach. W antologii The Portable Conservative Reader przedstawiłem wariacje na ten temat. Teraz chciałbym przedstawić Czytelnikom streszczenie konserwatywnych założeń, które różnią się nieco od kanonów z tych dwóch książek. Sama ta różnorodność sposobów poprzez które konserwatywne poglądy znajdują swój wyraz stanowi dowód, że konserwatyzm nie jest sztywną ideologią. To, jakie konkretne zasady konserwatyści akcentują w danym czasie będzie się różnić w zależności od okoliczności i potrzeb danej epoki. Następujące dziesięć artykułów wiary odzwierciedla kwestie szczególne ważne dla konserwatystów we współczesnej Ameryce.

Zasada pierwsza: konserwatysta wierzy w istnienienie nieprzemijającego porządku moralnego. Ten porządek został stworzony dla człowieka, a człowiek dla niego: natura ludzka jest stała, a prawdy moralne są niezmienne.

To słowo, porządek, oznacza harmonię. Istnieją dwa aspekty czy też rodzaje porządku: wewnętrzny porządek duszy oraz zewnętrzny porządek państwa. Dwadzieścia pięć wieków temu, Platon nauczał tej doktryny, ale w dzisiejszych czasach nawet osoby wykształcone mają trudności, by ją zrozumieć. Problem porządku był główną kwestią podejmowaną przez konserwatystów odkąd tylko konserwatysta stał się terminem politycznym.

Świat w dobie dwudziestego wieku doświadczył okropnych konsekwencji załamania się wiary w porządek moralny. Tak jak okropieństwa i katastrofy w Grecji piątego wieku przed Chrystusem, ruina wspaniałych narodów naszego wieku ukazuje nam przepaść, w którą wpadają społeczeństwa, które biorą cwane prywaciarstwo lub autentyczną kontrolę społeczeństwa za przyjemne alternatywy dla staroświeckiego, wyświechtanego porządku moralnego.

Liberalni intelektualiści stwierdzili, że konserwatysta wierzy, iż wszystkie kwestie społeczne w gruncie rzeczysą sprawą indywidualnej moralności każdego z nas. Właściwie zrozumiane, to stwierdzenie jest całkiem prawdziwe. Społeczeństwo, w którym mężczyznom i kobietom przyświeca wiaraw nieprzemijający porządek moralny, w którym mężczyźni i kobiety mają silne poczucie dobra i zła oraz solidnie ugruntowane osobiste przekonanie o sprawiedliwości i honorze, będzie dobrym społeczeństwem – bez względu na to jakie polityczne mechanizmy będzie ono wykorzystywać. Natomiast społeczeństwo, w którym mężczyźni i kobiety są na bakier z moralnością, nieświadomi norm i nastawieni przede wszystkim na zaspokojenie żądz będzie złym społeczeństwem – bez względu na to ile osób pójdzie do urn i jak bardzo liberalną konstytucję to państwo będzie mieć.

Zasada druga: konserwatysta postępuje zgodnie z obyczajami, konwencjami i ciągłością. Jest to stary zwyczaj, który pozwala ludziom żyć ze sobą w zgodzie. Niszczyciele obyczajów niszczą więcej niż są tego świadomi lub niżby tego chcieli. To przez konwencję – słowo wielce nadużywane w dzisiejszych czasach – udaje nam się unikać niekończących się dysput na temat praw i obowiązków: prawo u swoich podstaw jest zbiorem konwencji. Ciągłość łączy pokolenie z pokoleniem – znaczy tyle samo dla społeczeństwa ile dla jednostki. Bez niej życie traci sens. Zwycięscy rewolucjoniści usunęli stare obyczaje, wyszydzili stare konwencje oraz przerwali ciągłość społecznych instytucji – no cóż, teraz sami odkrywają konieczność ustanowienia nowych obyczajów, konwencji i ciągłości. Jednakże ten proces jest bolesny i powolny, a nowy porządek społeczny, który w końcu się wykrystalizuje może być pod wieloma względami gorszy od starego porządku, który został obalony przez radykałów pałających pragnieniem stworzenia Ziemskiego Raju.

Konserwatyści są mistrzami obyczajów, konwencji i ciągłości, gdyż wolą licho, które znają od licha, którego nie znają. Wierzą oni, że porządek, sprawiedliwość i wolność są sztucznymi wytworami długiego doświadczenia społecznego, rezultatem stuleci prób, rozważań i poświęceń. Dlatego też ciało społeczne jest rodzajem duchowej zbiorowości porównywalnej z Kościołem – może być ono nawet nazwane wspólnotą dusz. Ludzkie społeczeństwo nie jest maszyną, żeby traktować je mechanicznie. Ciągłość, fundament społeczeństwa, nie może zostać przerwana. Napomnienie Burkego o konieczności rozważnej zmiany jest znane każdemu konserwatyście, jednak konieczna zmiana, jak twierdzą konserwatyści, powinna być stopniowa i selektywna – nigdy nie powinna od razu usuwać starych porządków.

Zasada trzecia: konserwatysta wierzy w to, co można nazwać zasadą uprzedniości. Konserwatyści czują, że współcześni ludzie są karłami na ramionach gigantów – możemy widzieć dalej niż nasi przodkowie tylko z powodu wielkiego formatu tych, którzy nas poprzedzili. Dlatego też konserwatyści bardzo często podkreślają znaczenie rzeczy uprzednich, to jest ustanowionych przez niepamiętny użytek, tak że człowiek nie jest w stanie określić od jak dawna są stosowane. Istnieją prawa, które sankcjonuje przede wszystkim ich dawne pochodzenie– często wlicza się do nich prawo własności. Podobnie, nasza moralność w większej części jest oparta na tym, co uprzednie. Konserwatyści twierdzą, że my, nowocześni ludzie, raczej nie mamy szans na dokonanie jakichkolwiek nowych, wspaniałych odkryć w dziedzinie moralności, polityki czy gustu. Niebezpiecznie jest ważyć każdą kwestię na podstawie własnego osądu i własnejracjonalności. Jednostka jest głupia, lecz zbiorowość jest mądra, jak oświadczył Burke. W kwestii polityki robimy dobrze, że przestrzegamy precedensów, nakazów a nawet uprzedzeń, gdyż we wspaniały tajemniczy sposób rasa ludzka przez wieki nabywała wiedzę, która jest o wiele większa niż osobiste odkrycia jakiegokolwiek człowieka.

Zasada czwarta: konserwatysta zawsze kieruje się zasadą roztropności. Burke zgadza się z Platonem, że dla osoby publicznej najważniejsza jest cnota roztropności. Wszystkie publiczne instrumenty powinny być sądzone według ich możliwych do przewidzenia, długoterminowych konsekwencji, a nie zaledwie przez chwilowe korzyści czy popularność. Liberałowie i radykałowie, jak twierdzą konserwatyści, są nieroztropni, gdyż pędzą ku spełnieniu swoich celów, nie bacząc na ryzyko nowych nadużyć, gorszych niż zło, które mieli nadzieję wykorzenić. Jak ujął to John Randolph of Roanoke, Opatrzność kroczy powoli, a diabeł zawsze się spieszy. Biorąc pod uwagę, że społeczność ludzka jest skomplikowana, lekarstwa na jej bolączki nie mogą być proste, jeśli mają być skuteczne. Konserwatysta oświadcza, że działa tylko po dostatecznej refleksji, zważywszy konsekwencje. Nagłe i brutalne reformy są tak niebezpieczne jak naprędce przeprowadzona, brutalna operacja.

Zasada piąta: konserwatysta zawsze pamięta o zasadzie różnorodności. Czuje on przywiązanie do mnogich zawiłości od dawna ugruntowanych instytucji społecznych i sposobów życia, które w sposób rażący różnią się od ograniczającej jednostajności i wykańczającego egalitaryzmu radykalnych systemów. Aby zachować zdrową różnorodność w dowolnej cywilizacji, muszą przetrwać hierarchie i klasy, różnice w warunkach materialnych i wiele różnego rodzaju nierówności. Jedynymi prawdziwymi formami równości są równość na Sądzie Ostatecznym oraz równość wobec sprawiedliwego sądu – wszystkie inne próby pozbycia się różnić muszą prowadzić, w najlepszym wypadku, do społecznego skostnienia. Społeczeństwo wymaga uczciwego i zdolnego przywództwa, a jeśli naturalne i instytucjonalne różnice zostaną zatarte, wkrótce potem jakiś tyran lub zastęp plugawych oligarchów stworzy nowe formy nierówności.

Zasada szósta: konserwatystę temperuje zasada doskonałości nieosiągalnej. Konserwatyści wiedzą, że natura ludzka jest nieuleczalnie skażona pewnymi poważnymi wadami. Skoro człowiek jest niedoskonały nie można oczekiwać, że kiedykolwiek powstanie idealny porządek społeczny. Z powodu ludzkiej niecierpliwości rodzaj ludzki sprzeciwiłby się każdej utopijnej dominacji i raz jeszcze popadłby w brutalne niezadowolenie – lub też wymarł z nudy. Szukanie utopii kończy się katastrofą. Jak mówią konserwatyści: nie zostaliśmy stworzeni do rzeczy idealnych. Wszystko to, czego możemy oczekiwać w granicach rozsądku, to w miarę uporządkowane, sprawiedliwe i wolne społeczeństwo, w którym nadal będą się czaić, do pewnego stopnia, zło, niedostosowanie społeczne a także cierpienie. Poprzez zwracanie właściwej uwagi na rozważne reformy możemy zachować i ulepszyć ten znośny porządek. Jednak jeśli instytucyjne i moralne ostoje narodu zostaną zaniedbane, wtedy w ludzkości wybuchnie anarchiczny szał: „zatapiając obrzędy dawnej niewinności”. Ideologowie obiecujący doprowadzenie do doskonałości człowieka i społeczeństwo przekształcili znaczną część dwudziestowiecznego świata w piekło na ziemi.

Zasada siódma: Konserwatysta jest przekonany, że wolność i własność są ściśle ze sobą związane. Jak tylko oddzieli się własność od prywatnego posiadania, Lewiatan stanie się panem wszystkiego. Na fundamencie własności prywatnej są budowane wspaniałe cywilizacje. Im bardziej powszechne jest prawo do własności prywatnej, tym stabilniejsze i bardziej produktywne jest państwo. Wyrównanie ekonomicznych nierówności, jak utrzymują konserwatyści, nie oznacza ekonomicznego postępu. Otrzymywanie i wydawanie nie są naczelnymi celami ludzkiej egzystencji, jednakże zdrowa ekonomiczna podstawa dla osoby, rodziny i państwa jest bardzo pożądana.

Sir Henry Main w swojej książce Village communities in the East and West mocno opowiada się za własnością prywatną, którą rozróżnia od własności wspólnej: „Nikt nie może bezkarnie atakować własności osobistej a w tym samym czasie twierdzić, że szanuje cywilizację. Historia obydwóch nie może być rozdzielona.” Jest tak dlatego, ponieważ instytucja własności osobistej, czyli własności prywatnej, jest potężnym narzędziem służącym nauczaniu mężczyzn i niewiast odpowiedzialności, argumentowaniu dlaczego warto być uczciwym, wspieraniu powszechnej kultury, wznoszeniu ludzkości ponad poziom zwykłej mordęgi, dającym czas wolny na refleksję i wolność w działaniu, pozwalającym zachować owoce swojej pracy, pozwalającym zobaczyć jak czyjaś praca staje się trwała, pozwalającym zapisać w spadku własność dalszym pokoleniom, pozwalającym wznieść się ponad przyrodzony stan skrajnej nędzy do stanu bezpieczeństwa nieprzemijającego spełnienia, pozwalającym na to, żeby mieć coś, co jest naprawdę własne – są to zalety, którym trudno zaprzeczyć. Konserwatysta uznaje, że posiadanie własności nakłada na właściciela pewne obowiązki, a ten ochoczo przyjmuje na siebie te moralne i prawne zobowiązania.

Zasada ósma: konserwatysta popiera dobrowolnie zawiązane wspólnoty w takim samym stopniu, w jakim przeciwstawia się narzucanemu kolektywizmowi. Mimo iż Amerykanie zawsze byli bardzo przywiązani do prywatności i osobistych praw, byli również także narodem wyróżniającym się autentycznym duchem społeczności. W autentycznej społeczności decyzje, które w sposób najbardziej bezpośredni wpływają na życie obywateli, podejmowane są przez miejscowe władze, inne przez prywatne stowarzyszenia. Dopóki są one lokalne, cechuje je ogólna zgoda tych, których dana sprawa dotyczy, tworzą one zdrową społeczność. Jednak kiedy te funkcje przechodzą automatycznie lub na drodze uzurpacji do scentralizowanych władz, wtedy społeczność znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Wola skłonna do współpracy umożliwia zaistnienie tego wszystkiego, co jest dobroczynne i roztropne w nowoczesnej demokracji. Jeśli zatem, w imię jakiejś abstrakcyjnej Demokracji, funkcje społeczności miałyby zostać scedowane na jakieś odległe, polityczne centrum– wtedy prawdziwy rząd za zgodą tych, którymi rządzi, powinien sprzeciwić się standaryzacyjnym procesom wrogim wolności i ludzkiej godności.

Albowiem naród nie jest silniejszy niż liczne małe społeczności, z których się składa. Centralna administracja, czy też korpus doborowych menadżerów i służby cywilnej, bez względu na to jak dobre intencje mają i jak dobrze są wyszkoleni, nie mogą udzielić sprawiedliwości, dobrobytu, ani spokoju masom kobiet i mężczyzn pozbawionym wcześniejszych zobowiązań wobec siebie i własnej społeczności. Ten eksperyment został już wcześniej przeprowadzony – i okazał się on katastrofalny. To właśnie wykonywanie naszych obowiązków w społeczności uczy nas roztropności, wydajności i dobroczynności.

Zasada dziewiąta: konserwatysta dostrzega potrzebę rozważnych ograniczeń władzy i ludzkich namiętności. W ujęciu politycznym, władza to możliwość robienia tego, na co ma się ochotę, nie bacząc na wolności swoich rodaków. Państwo, w którym jednostka lub mała grupa może zawładnąć wolnościami rodaków, nie będąc kontrolowanym, to despotyzm, bez względu na to czy doda się mu przydawkę „monarchiczny”, „arystokratyczny”, czy „demokratyczny”. Kiedy każda osoba rości sobie prawo do samostanowienia, wtedy społeczeństwo popada w anarchię. Anarchia nigdy nie trwa długo, gdyż nikt nie może jej zdzierżyć, a na dodatek zaprzecza ona niezaprzeczalnej rzeczy: niektóre osoby są silniejsze i sprytniejsze niż ich sąsiedzi. Dlatego też po okresie anarchii następuje tyrania lub oligarchia, w których to garstka osób ma monopol na władzę.

Konserwatysta dąży do takiego ograniczenia i zrównoważenia władzy politycznej, żeby anarchia czy tyrania nigdy nie powstała. Mimo wszystko, w każdej epoce mężczyzn i kobiety kusi wizja obalenia ograniczeń władzy w imię jakiejś wydumanej chwilowej przewagi. Radykała charakteryzuje właśnie to, że uważa władzę jako moc czynienia dobra – tak długo jak władza spoczywa w jego rękach. W imię wolności francuscy i rosyjscy rewolucjoniści obalili stare ograniczenia władzy. Jednakże władzy nie da się obalić – zawsze wpada ona w czyjejś ręce. Ta władza, którą rewolucjoniści postrzegali jako ciemiężącą w rękach ancien régime’u, stała się o wiele bardziej tyraniczna w rękach radykalnych nowych panów państwa.

Wiedząc, że ludzka natura jest mieszanką dobra i zła, konserwatysta nie pokłada zaufania w jakże kruchej dobrej wierze. Konstytucyjne ograniczenia, trójpodział władz, skutecznie egzekwowane prawo, wiekowa, skomplikowana sieć ograniczeń woli i namiętności – te rzeczy konserwatysta pochwala jako instrumenty służące zachowaniu wolności i porządku. Sprawiedliwy rząd zachowuje zdrowe napięcie między żądaniami władzy i żądaniami wolności.

Zasada dziesiąta: inteligentny konserwatysta rozumie, że żywotne społeczeństwo musi zaakceptować współistnienie stałości i zmiany. Konserwatysta nie sprzeciwia się społecznemu postępowi, chociaż wątpi czy istnieje taka siła jak mistyczny Postęp, przez wielkie P, która kształtuje świat.Gdy społeczeństwo postępuje w pewnych dziedzinach, zazwyczaj w innych następuje regres. Konserwatysta wie, że na każde zdrowe społeczeństwo mają wpływ dwie siły, które Samuel Taylor Coleridge nazywa Stałością i Postępowością. Stałość społeczeństwa tworzą te wiekowe interesy i przekonania, daje nam ona stabilność i ciągłość. Bez Stałości, źródła sięgające wielkich głębin są zasypywane, społeczeństwo stacza się w przepaść anarchii. Postępowość w społeczeństwie to ten duch i to zbiorowisko talentów, które przynaglają nas do przeprowadzania roztropnych reform i do polepszania swojego bytu. Bez Postępowości ludzie popadają w stagnację.

A zatem inteligentny konserwatysta dąży do zharmonizowania żądań Stałości i żądań Postępowości. Uważa on, że liberał i radykał, ślepi na słuszne żądania Stałości, zagrożą dziedzictwu nam przekazanemu, próbując w szaleńczym tempie wcisnąć nam wizję wątpliwego Ziemskiego Raju. Krótko mówiąc, konserwatysta popiera rozsądny i umiarkowany postęp. Sprzeciwia się on kultowi Postępu, którego wyznawcy wierzą, że wszystko co nowe z konieczności przewyższa wszystko to, co stare.

Zmiana jest konieczna dla ciała społecznego, jak rozumuje konserwatysta, tak jak jest niezbędna dla ludzkiego ciała. Ciało, które przestało się odnawiać, zaczęło umierać. Lecz jeśli to ciało ma być żywotne, zmiana musi występować w sposób regularny, w zgodzie z formą i naturą tego ciała. W przeciwnym przypadku zmiana powoduje potworny rozrost, nowotwór, który pochłania swojego gospodarza. Konserwatysta dba o to, żeby nic w społeczeństwie nie było całkowicie stare i żeby nic nie było całkowicie nowe. Jest to środek służący konserwacji narodu, tak jak jest to środek służący konserwacji żyjącego organizmu. To, jak wielkiej zmiany wymaga społeczeństwo i jakiego typu ma być to zmiana, zależy od okoliczności i wieku, a także od narodu.

Take jest zatem dziesięć zasad, które odegrały wielką rolę podczas dwóch wieków nowoczesnej myśli konserwatywnej. Inne zasady, równie ważne, mogłyby zostać tutaj omówione, np. konserwatywne rozumienie sprawiedliwości, czy też konserwatywny pogląd na edukację. Jednakże te tematy, ze względu na upływający czas, muszę pozostawić do indywidualnych badań Czytelników.

Wielka linia demarkacyjna nowoczesnej polityki, jak zwykł podkreślać Eric Voegelin, nie biegnie według podziału na liberałów z jednej strony i totalitarystów z drugiej. Nie, po jednej stronie tej linii są ci mężczyźni i te kobiety, którzy uważają, że ten doczesny porządek jest jedynym istniejącym i że potrzeby materialne są ich jedynymi potrzebami, i że mogą postępować jak im się podoba z dziedzictwem ludzkości. Z drugiej strony tej linii znajdują się ci ludzie, którzy uznają istnienie trwałego porządku moralnego we wszechświecie, stałej natury ludzkiej oraz akceptują zobowiązania wielkiej wagi wobec porządku duchowego i doczesnego.

 

Russell Kirk

Tłum. Marek Kormański

 

1 Chodzi o Akt o próbie uchwalony przez parlament angielski w 1673 roku. Według jego zapisówkażdy urzędnik państwowy oraz oficer, żeby zostać dopuszczonym do pełnienia urzędu, musiał m.in. przysiąc, iż nie wierzy w prawdy katolickie.

2Mowa o 39 artykułach religii ogłoszonych w 1563 roku w Anglii, które stanowiły swoiste credo tworzącego się w tamtym czasie „Kościoła” anglikańskiego.

 

Kategoria: Marek Kormański, Myśl, Publicystyka, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *