Śrama: Posłuszeństwo wobec papieża a Msza w klasycznym rycie rzymskim

| 20 lipca 2021 | 1 Komentarz

Niektórzy twierdzą, że papieżowi należy się zawsze bezwzględne posłuszeństwo. Są oni w błędzie, podobnie, jak niegdyś Jacques Maritain, który jak sam twierdził byłby w stanie chodzić nago po ulicach, gdyby tylko papież mu kazał. Postawa francuskiego filozofa była w istocie bałwochwalcza, ponieważ stawiał on w centrum wolę osoby, która jest nieomylna tylko w pewnych sytuacjach, a mianowicie gdy ,,wykonując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na mocy swego najwyższego apostolskiego autorytetu określa naukę dotyczącą wiary lub moralności zobowiązującą cały Kościół”[1].

Takim aktem nieomylności nie jest papieskie motu proprio, które jest w pierwszej kolejności dokumentem o charakterze instruktażowym, albo administracyjnym[2]. Oznacza to, że nie dotyczy bezpośrednio ani kwestii wiary, ani moralności, wobec czego nawet sprzeciwiając się realizacji zapisów takowego dokumentu nie popadamy w schizmę i możemy ów sprzeciw łączyć z uznawaniem Franciszka za papieża[3]. Ponadto należy zauważyć, że świeccy nie składali żadnych szczególnych ślubów posłuszeństw papieżowi, jak czynią to na przykład jezuici, zatem ci, którzy są związani z duszpasterstwami indultowymi w przypadku ich likwidacji mogą uczęszczać na Msze sprawowane przez księży z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, albo na Msze sprawowane przez księży, którzy nie uzyskali zgody ze strony biskupów. Trzeba przecież zauważyć, że w Kościele od zawsze możliwy był sprzeciw uzasadniony ,,racjami wyższymi niż posłuszeństwo hierarchiczne”[4]. Już w I wieku na przykład św. Paweł ,,sprzeciwił się Kefasowi, bo na to zasłużył" (Ga 2, 11-14), potem był św. Atanazy, natomiast w wieku XX, po soborze watykańskim II abp Marcel Lefebvre, czy bp. Antonio de Castro Mayer. W tym ostatnim przypadku wiadomo także wiele o niebagatelnej roli świeckich, którzy okazywali pomoc arcybiskupowi Lefebvre’owi, czego przykładem jest choćby znaczna część rzymskiej arystokracji z księżną Pallavicini na czele[5]. Myślę, że warto pamiętać w szczególności o tych świeckich, ponieważ dziś mogą być oni wzorem postępowania w nowej, trudnej sytuacji.

Trudno stwierdzić, co stanie się w najbliższym czasie, ale motu proprio Franciszka już od pierwszego dnia przynosi ,,owoce” zgodne z zamierzeniami biskupa Rzymu. Bardzo szybko zgodę na odprawianie Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim na terenie swojej diecezji cofnął biskup warszawsko-praski, Romuald Kamiński. Należy przy tym jednak pamiętać, że sytuacja w Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II zawsze jeśli chodzi o dostęp do Mszy w klasycznym rycie rzymskim była dość trudna w porównaniu do choćby Niemiec. Na przykład ksiądz Dariusz Olewiński wspomina o tym, że w Niemczech jeszcze przed ,,Summorum Pontificum” Benedykta XVI:

,,W głównej parafii w centrum Monachium, św. Piotra, zawsze można było celebrować tradycyjnie przynajmniej na bocznym ołtarzu. Na terenie tej parafii istniała też coniedzielna Msza św. "indultowa" (kościół św. Anny Damenstiftskirche)”[6].

Być może zatem sytuacja po nowych zarządzeniach papieża Franciszka także (przynajmniej na niektórych obszarach) nie będzie tak zła jak się wydaje.

Z pozoru dążenia papieża są szlachetne – jedność Kościoła. Oczywiście, jest ona niezmiernie ważna, ale aby ją zachować należy wyeliminować to, co tę jedność niszczy, czyli posoborowe nabożeństwo, Mszę w wersji szczątkowej z powziętymi zapożyczeniami z nabożeństw judaistycznych i protestanckich spreparowaną na życzenie niezwykle słabego papieża Pawła VI przez najpewniej masona (a na pewno z masonerią sympatyzującego) Hanibala Bugniniego w taki sposób, by protestanci nie widzieli w niej niczego sprzecznego z ich wiarą. Sam Bugnini miał stwierdzić: ,,Nie wolno, by modlitwa stała się skandalem dla naszych braci odłączonych; dlatego usuniemy z Mszy wszystko to, co może wydać się choćby cieniem zgorszenia dla naszych braci odłączonych”[7]. Natomiast teolog protestancki, Gerard Siegwalt komentował ją w następujący sposób: ,,W odnowionej Mszy nie ma nic, co mogłoby krępować ewangelika”[8]. Słowa te potwierdzają poziom sprotestantyzowania Mszy posoborowej, co już samo w sobie sprawia, że należy do niej podchodzić z dużą dozą ostrożności.

Warto jednak zauważyć, że Msza posoborowa oparta jest przy tym na błędnym archeologizmie. Otóż, skoro niektórzy badacze liturgii twierdzili, że w pierwszych wiekach duchowny odprawiał Mszę odwrócony w kierunku wiernych, to taką zmianę zatwierdzono. Uważano to za powrót do źródeł, jednak każda nauka, nawet archeologia ma to do siebie, że z czasem na podstawie kolejnych badań niektóre poglądy są odrzucane. Tak było w tym przypadku, o czym wspominał papież Benedykt XVI jeszcze jako kard. Joseph Ratzinger w swej książce pt. ,,Duch liturgii”[9]. Zatem dzięki zbytniej wierze w chwilowo dominujące przekonanie historyków, do katolickiej Mszy przeniesiono coś, co było dziełem rewolucji protestanckiej.

Co jednak możemy zrobić w obecnej sytuacji w przypadku jeżeli będzie się ona wiązać z zamknięciem duszpasterstw tradycji w części miast oraz znaczącym ograniczeniem dostępu do Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim? Są przynajmniej dwa sposoby na działanie:

1. wszelkiego rodzaju pisma protestacyjne. Przypominam, że papież Paweł VI już w roku 1971 zgodził się na to, aby Msze w klasycznym rycie rzymskim były nadal odprawiane w Anglii i Walii, w następstwie przytoczonego na końcu niniejszego artykułu listu szeregu naukowców, pisarzy i artystów, pod którym podpisana była między innymi ceniona przez niego Agata Christie.

2. uczęszczanie na Msze np. do kaplic FSSPX, ponieważ FSSPX ma dość sensownie uzasadniony sprzeciw wobec niektórych przemian mających miejsce po soborze watykańskim II, wobec tego uczęszczając we Mszy właśnie tam, nie tylko mamy możliwość udziału w Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim, ale także przynajmniej pośrednio podpisujemy się pod słusznymi uwagami Bractwa wobec Kościoła posoborowego. Być może wzrost liczby wiernych w kaplicach FSSPX przyczyni się do tego, że kolejny papież uzna, iż jednak ta Msza ma w sobie coś więcej niż posoborowa a poglądy głoszone przez Bractwo są godne przynajmniej zastanowienia się nad nimi, a nie wyłącznie hejtu w wykonaniu czy to papieskim, czy jezuickim.

Jest to oczywiście niewiele, ale również możliwości są dość skromne. W Polsce w praktyce zawsze po reformie posoborowej episkopat miał negatywne podejście do Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim oraz ludzi, którzy się o nią starali. Szczególnie czarną kartą w historii podejścia polskich biskupów do takowej Mszy są pierwsze lata działalności Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, kiedy to za najważniejszy argument przeciwko działalności księdza Karola Stehlina tworzącego na terenie Polski struktury Bractwa uchodziło jego ,,niemieckie” pochodzenie. Podkreślający je arcybiskup Henryk Muszyński oraz anonimowy niemiecki biskup cytowany przez Katolicką Agencję Informacyjną[10] ewidentnie chcieli w ten sposób grać na resentymentach Polaków wobec Niemców zupełnie zapominając o słowach z listu biskupów polskich do niemieckich: ,,przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

***

Na zakończenie warto przytoczyć słowa listu podpisanego między innymi przez Agatę Christie oraz grupę naukowców pisarzy i artystów (wśród nich był między innymi Vladimir Ashkenazy [cóż za paradoks, pianista żydowskiego pochodzenia bronił katolickiej Mszy przed papieżem, szkoda, że współcześni żydzi nie idą w jego ślady[11]]), ponieważ zaprezentowane jest tutaj interesujące i rzadko wspominane podejście ludzi nie będących katolikami, ale doceniających rolę jaką liturgia w klasycznym rycie rzymskim pełni zarówno dla katolików, jak i dla całej cywilizacji łacińskiej:

 

„Gdyby jakiś bezsensowny dekret nakazywał całkowite lub częściowe zniszczenie bazylik lub katedr, to wykształceni – bez względu na ich osobiste przekonania – powstaliby z przerażeniem, by sprzeciwić się takiej możliwości.

Teraz faktem jest, że bazyliki i katedry zostały zbudowane, aby odprawiać w nich obrzęd, który jeszcze kilka miesięcy temu stanowił żywą tradycję. Mówimy o Mszy rzymskokatolickiej. Jednak według najnowszych informacji w Rzymie planuje się zlikwidować tę Mszę do końca bieżącego roku.

Jednym z aksjomatów współczesnej propagandy, zarówno religijnej, jak i świeckiej, jest to, że współczesny człowiek w ogóle a w szczególności intelektualista stał się nietolerancyjny wobec wszelkich form tradycji i pragnie je stłumić oraz postawić coś innego na ich miejscu.

Ale, tak jak wiele innych afirmacji naszych machin propagandowych, ten aksjomat jest fałszywy. Dziś, jak w dawnych czasach, wykształceni ludzie są w awangardzie uznania wartości tradycji i jako pierwsi podnoszą alarm, gdy jest ona zagrożona.

Nie rozważamy w tej chwili religijnego lub duchowego doświadczenia milionów ludzi. Omawiany ryt w swoim wspaniałym łacińskim tekście, zainspirował również wiele bezcennych osiągnięć w sztuce – nie tylko dzieł mistycznych, ale także dzieł autorstwa poetów, filozofów, muzyków, architektów, malarzy i rzeźbiarzy wszystkich krajów i epok. Tym samym należy do kultury uniwersalnej, dzielonej zarówno przez duchownych, jak i przez jedynie formalnych chrześcijan.

W cywilizacji materialistycznej i technokratycznej, która w coraz większym stopniu zagraża życiu umysłu i ducha w ich oryginalnej i twórczej ekspresji jaką jest słowo, wydaje się czymś szczególnie nieludzkim pozbawiać człowieka form słownych w jednym z ich najwspanialszych przejawów.

Sygnatariusze tego apelu, który jest całkowicie ekumeniczny i apolityczny, zostali wybrani ze wszystkich gałęzi kultury współczesnej w Europie i poza nią. Chcą zwrócić uwagę Stolicy Apostolskiej na przerażającą odpowiedzialność, jaką poniosłaby w historii ludzkiego ducha, gdyby odmówiła pozwolenia na to, aby Tradycyjna Msza przetrwała, mimo że to przetrwanie odbywałoby się obok innych form liturgicznych”[12].

 

Dzięki tym słowom Msza w klasycznym rycie rzymskim w Anglii i Walii została ocalona. Oczywiście, list ten nie poruszał tego, co najważniejsze, ale z perspektywy historycznej jest świadectwem, że tradycyjna Msza jest wartością nawet dla niekatolików a ponadto przez wspomniane w liście piękno i wewnętrzną spójność wielu z nich doprowadziła do katolicyzmu głównie w XIX wieku. Jednocześnie w świetle tego listu także dzisiaj należy stwierdzić, że ograniczenie stosowania klasycznego rytu rzymskiego jest zamachem nie tylko na to, co święte, ale także na będące elementem dziedzictwa naszej cywilizacji piękno tej liturgii, w której obronie należy stanąć i nie ustąpić dopóki nie zostanie ona na nowo uwolniona.

 

Marcin Śrama

 


[1] Dokumenty Soborów Powszechnych, t. IV, cz. 2, oprac. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2007, s. 925-927. (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Chrystusowym IV, 36).

[2] Zob. np. https://www.britannica.com/topic/motu-proprio [dostęp: 20 VII 2021].

[3] ,,Magisterium Kościoła jest nieomylne. Do tego konieczne są jednak określone warunki – w przeciwnym przypadku nie można wykluczyć możliwości zaistnienia błędu. Nie każda wypowiedź czy kazanie papieża bądź biskupa, nie każda papieska encyklika są więc nieomylne, ale nieomylność dotyczy tylko tych wypowiedzi, które w specjalny sposób deklarują swoją nieomylność”, ks. Mateusz Gaudron FSSPX, cyt. za: R. Mozgol, Nieomylność Papieża, ,,Zawsze Wierni” 2004, nr 2: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/693 [dostęp: 19 VII 2021].

[4] To bardzo trafne określenie cytuję za ks. dr. Dariuszem Olewińskim: http://teologkatolicki.blogspot.com/2020/05/czy-kapan-moze-sie-sprzeciwic-komunii.html [dostęp: 20 VII 2021].

[5] R. de Mattei, An example of Catholic resistance: Princess Elvina Pallavicini: https://www.robertodemattei.it/en/2017/07/14/an-example-of-catholic-resistance-princess-elvina-pallavicini/ [dostęp: 19 VII 2021].

[6] ks. D.J. Olewiński, Czy papież może zakazać liturgii tradycyjnej?, https://teologkatolicki.blogspot.com/2021/07/czy-mozna-zakazac-liturgii-tradycyjnej.html [dostęp: 19 VII 2021].

[7] ks. G. Śniadoch, Msza święta trydencka. Mity i prawda, Ząbki 2014, s. 271.

[8] Ibidem, s. 275

[9] Benedykt XVI, Duch liturgii, przeł. E. Pieciul, Kraków s.d.,, s. 71-73.

[10] T Kubiak, Lefebrofobia modernistów czyli tradycyjny przegląd prasy, ,,Zawsze Wierni” 1998, nr 5: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/147 [dostęp: 19 VII 2021].

Kategoria: Marcin Śrama, Publicystyka, Religia, Społeczeństwo, Wiara

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Maria pisze:

    Ponieważ decyzja papieża bardzo dzieli katolików, to jest pewne, że natchnienie do niej nie może pochodzic od Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: