Patrząc na sytuację polityczną ostatnich miesięcy uważam, iż nie można nie odnieść wrażenia, że w życiu politycznym nie jesteśmy w stanie przełamać naszych schematów działania, ani poświęcić się dla jakiegoś „wyższego celu” (jaki by on nie był). Do naszego dość ładnie rozplanowanego politycznego światka wtargnęła w ostatnich miesiącach, wydałoby się niespodziewanie, Konfederacja – siła która miała reprezentować konserwatywną część naszego społeczeństwa rozczarowaną pseudokonserwatyzmem obecnej partii rządzącej. Przyznam się, że na początku podobała mi się sama idea tej partii – ludzie, którzy życie poświęcili często obronie różnych aspektów tworzących konserwatywne społeczeństwa, zjednoczyli się, aby razem nie dopuścić do wybrania lewackiej swołoczy dążącej do zaprowadzenia własnych, tęczowych (z naciskiem na czerwony) porządków. Tyle w teorii. Rzeczywistość, oczywiście, skalała fekaliami prywaty i krótkowzroczności ten piękny obrazek. Zamiast się powiększać, grono konfederatów-liderów zaczęło szczupleć już w krótkim czasie po eurowyborach (odeszli Marek Jakubiak, Piotr Liroy-Marzec i Kaja Godek), a Grzegorz Braun całkiem niedawno stworzył partię Konfederacja Korony Polskiej. W teorii jest ona częścią składową Konfederacji i ma działać dla Konfederacji (w jaki sposób – nie mam pojęcia), lecz na inauguracyjnej konwencji padły słowa o „poganach”, którzy znajdują się w szeregach Konfederacji właśnie, a których niekatolickie nastawienie Korona ma równoważyć swoją katolickością. Nie wydaje się więc, aby ten alians mógł dotrwać choćby do następnych wyborów prezydenckich. Kolejne rozdrobnienie będzie już wtedy tylko kwestią czasu.

W ten sposób zaprzepaszczamy kolejną szansę na stworzenie konserwatywnej siły, która miałaby choćby minimalne szanse, aby wpływać na decyzje podejmowane na Wiejskiej. Nie uważam, że Konfederacja byłaby lekiem na całe zło ostatnich dziesięcioleci, lecz na pewno zasługiwała na kredyt zaufania. Obecnie, niestety, ich wiarygodność kredytowa pogarsza się z każdym miesiącem i nic nie wskazuje na to, by trend miał się zmienić.

 

Marek Kormański

 

Ceterum censeo Unionem Europaeam delendam esse.