Chmielowiec: Posłuszeństwo w islamie

| 25 czerwca 2021 | 0 Komentarzy

Na samym początku muszę zwrócić uwagę na fakt, iż samo słowo „islam” oznacza „poddanie się” (a nie „pokój” – jak to się często próbuje nam wmówić). W pierwszej kolejności muzułmanin musi być posłuszny Allahowi. Ponieważ tajemnica Bóstwa w Koranie jest niepoznawalna (sura 26, 65; sura 72,10), bóg islamu nie ma żadnego związku z rozsądkiem. Dlatego też wszystko, co mówi lub nakazuje, ma charakter arbitralny i wymaga od wyznawców ślepego posłuszeństwa. Allah nie kocha ludzi ani nie zabiega o ich miłość, wymaga od nich jedynie uległości. Jego najwyższym imperatywem jest podporządkowanie sobie całego świata. Świat niewiernych nie ma prawa istnieć, musi wybierać między nawróceniem a unicestwieniem[1].

Posłuszeństwo ze strony muzułmanów należy się również Mahometowi, jak czytamy w Koranie: „Kto zaś przeciwstawiać się będzie Posłańcowi i pójdzie drogą inną niż droga wiernych, temu pozwolimy iść wybraną przezeń drogą i wrzucimy go do piekła, a jest to zły los” (sura 4,116). Na ten temat wypowiedział się sam założyciel islamu, w słowach podobnych to tych, które znamy z Ewangelii: „Kto mnie słucha, ten słucha Boga, kto jest mi nieposłuszny, ten nie słucha Boga; kto jest posłuszny władcy, ten mnie słucha, kto jest władcy nieposłuszny, ten mnie nie słucha”[2].

Musimy również wiedzieć, co nakazuje Allah swoim wyznawcom. Otóż w pięciu miejscach w Koranie znajdziemy nakaz zabijania wszystkich nie-muzułmanów (dwa razy w 2,191; w 4,89; 4,95). Ci muzułmanie, którzy poddają się woli Allaha i prowadzą nakazaną przez niego krwawą wojnę, są prawdziwymi muzułmanami. Błędnym jest nazywanie ich islamistami, fundamentalistami lub ekstremistami[3].

W kontekście relacji pomiędzy bogiem islamu, a jego wyznawcami, słusznie zauważył Jean Alcader, iż w przypadku muzułmanina to poddanie się swojemu bogu nie tylko nie przynosi wolności, ani nie jest dobrowolnym przylgnięciem do woli Pana, lecz przypomina raczej służalczą uległość, bycie „niewolnikiem Allaha”. Muzułmanin żyje w ciągłej bojaźni przed Allahem i jego straszliwym sądem. Bo gdyby nie był w pełni i bezwarunkowo posłuszny „rozkazom Allaha” (zgodnie z tym, jak jest napisane w Koranie), przypadłby mu w udziale marny los przewidziany dla niewiernych, nie licząc oczywiście kary ognia piekielnego”[4].

Wspomniany uczony zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt niewolniczego poddaństwa muzułmanina względem Allaha, a mianowicie strach, który zamyka wyznawcę w kręgu, z którego nie odważa się wyjść, ze względu na konsekwencje, a mianowicie karę śmierci. Jest to niezwykle skuteczny system spętania, tym straszliwszego, że ma charakter duchowy. To taki strach, którego Bóg („bliższy człowiekowi niż człowiek sam sobie”, jak stwierdził św. Augustyn; parafrazę tego porównania zawarto w Koranie) sam staje się wówczas źródłem, a nawet sprawcą. A zatem coś, co zostaje przedstawione jako „poddanie się boskiej woli”, w rzeczywistości przeradza się w duchowe spętanie[5].

W kontekście apostazji muszę wspomnieć, iż moralistyce islamu obce jest chrześcijańskie pojęcie grzechu. W świetle doktryny muzułmańskiej zbyt wielka jest słabość człowieka i zbyt potężna wszechmoc i mądrość Allaha, by coś takiego jak grzech mogło obrazić Najwyższą Istotę. Tym większe znaczenie ma w islamie nauka o „wielkich lub małych błędach” istoty ludzkiej. „Wielkim błędem” jest niestosowanie się do przepisów i norm Koranu, za które grozi „wieczne potępienie”. Również odstępstwo od islamu równoznaczne jest z „wiecznym potępieniem”. Natomiast wszystkie inne „wielkie błędy” mogą być przez Allaha wybaczone, lecz pod jednym warunkiem – zachowania wiarę. „Ci, którym pozostał w sercu choćby jeden atom wiary, wyjdą z piekła”- głosi jeden z hadisów islamu. Inny idzie jeszcze dalej: „Nie zstąpi do piekieł ten, kto zachowa w sercu choćby atom wiary”[6].

Na uwagę zasługuje fakt, że islam jest religią wyjątków. Otóż w jednym z hadisów Mahomet mówi o sobie: „Przybył do mnie Dżibril i powiedział: Muhammadzie! Żyj tak, jak ci się podoba, bo jesteś śmiertelny; kochaj to, co chcesz, bo i tak wszystko zostawisz, rób, co chcesz, bo za wszystko dostaniesz odpowiednią zapłatę i wiedz, że sprawą honoru wiernego jest wstawanie nocą na modlitwę, a obywanie się bez ludzi świadczy o jego sile”[7]. Widzimy więc, iż w przeciwieństwie do Jezusa Chrystusa – który dokładnie stosował się do głoszonych przez Siebie nauk – Mahomet był zwolniony z przestrzegania wymogów swojej doktryny.

Kolejny aspekt islamskiego posłuszeństwa stanowi uległość wobec księgi tej religii. Chrześcijanie są w Koranie zaliczani do Ludu Księgi, ponieważ posiadają spisane Objawienie. Tymczasem, jak wiemy, w centrum naszej religii stoi Jezus Chrystus. Ludem Księgi są natomiast właśnie muzułmanie, jako  że Koran jest dla nich wszystkim, jest traktowany jako Słowo Boga dosłowne, objawione Mahometowi, aby ukazać wszystkimi ludziom „właściwą drogę”, czyli podać im kierunek, zasady i normy. Tego dosłownego słowa Bożego nie wolno przekładać na inne języki, nie dopuszcza ono także żadnej analizy, czy egzegezy, stosowanej w teologii chrześcijańskiej. Alternatywa nie przebiega między Jezusem Chrystusem a Mahometem, lecz między Jezusem Chrystusem a Koranem[8].

W kontekście posłuszeństwa względem księgi islamu muszę wspomnieć, że Mahomet ostrzegał, że muzułmanie, którzy nie wezmą udziału w w dżihadzie, zostaną ukarani: „Mahomet był stanowczy, jeśli chodzi o konieczność prowadzenia dżihadu, nie tylko wobec samego siebie, lecz w odniesieniu do każdego muzułmanina. Przestrzegał wiernych, że <każdy, kto nie przyłączy się do wojennej wyprawy (…), nie zapewni wyposażenia lub nie będzie się opiekował rodzina wojownika pod jego nieobecność, zostanie pokarany przez Boga nagłym nieszczęściem>”.[9]. Z kolei w jednym z hadisów czytamy: „Otrzymałem rozkaz, bym walczył z ludźmi [niewiernymi], dotąd, aż wyznają ustami, że nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego posłańcem; aż zaczną odmawiać modlitwę i płacić dziesięcinę (…). W dniu, kiedy wszystko to uczynią, ich życie oraz mienie będą przeze mnie uszanowane, chyba że islam pozwoli je naruszyć. Co do reszty – będą się oni rozliczać jedynie przed Bogiem[10]”.

Wymuszanie całkowitego posłuszeństwa znajduje swoje odbicie w taktyce prowadzonej przez założyciela islamu. Otóż po przejęciu władzy nad Mekką Mahomet dał doskonały przykład wolności opinii. Początkowo, kiedy jeszcze nie sprawował kontroli nad miastem, dopuszczał dyskusje na temat swojej doktryny. Kiedy jednak został z niej wygnany i powrócił do Mekki jako zdobywca, nakazał zabić wszystkich swoich wcześniejszych oponentów. Po śmierci Mahometa w całej Arabii nie było nikogo, kto by się z nim nie zgadzał. Intelektualne podporządkowanie Mahometowi i islamowi było całkowite. Szariat, muzułmańskie prawo, odrzuca więc wolność słowa. Islam dopuszcza dyskusje na temat jego doktryny jedynie w początkowych fazach swojego rozwoju na danym terytorium, kiedy jest jeszcze politycznie słaby[11].

Należy wspomnieć również o posłuszeństwie kobiet muzułmańskich. Jednym z najbardziej przykrych ciężarów, jakimi szariat obarcza niewiasty, jest zasada opieki. Opiera się ona zarówno na wersetach Koranu, jak i na komentarzach w hadisach, a przedstawiana jest jako sposób na ochronę kobiet; w rzeczywistości jednak wymusza ona na kobietach całkowitą zależność od męskiego opiekuna nawet w najprostszych czynnościach poza domem[12]. W Koranie czytamy:

„Mężczyźni stoją nad kobietami

ze względu na to, że Allah dał wyższość jednym nad drugimi,

i ze względu na to,

że oni rozdają ze swojego majątku.

Przeto cnotliwe kobiety są pokorne

i zachowują w skrytości

to, co zachował Allah.

I napominajcie te,

których nieposłuszeństwa się boicie,

pozostawiajcie je w łożach

i bijcie je!

A jeśli są wam posłuszne,

to starajcie się nie stosować do nich przymusu.

Zaprawdę, Allah jest wzniosły, wielki!”    (sura 4, 34)[13].

 

Aisza, ulubiona żona Mahometa, jednoznacznie napominała kobiety: „O kobiety, gdybyście wiedziały, jakie prawa ma do was wasz mąż, każda z was własną twarzą wycierałaby mu kurz ze stop”[14].

Również sam Mahomet wypowiedział się jednoznacznie na temat niewiast:

„Kobieta jest jak żebro, jeśli spróbujesz ją wyprostować, to się złamie. Żeby mieć z niej jakikolwiek pożytek, musisz zostawić ją skrzywioną”[15].

– „Obowiązkiem żony wobec męża jest dzielić z nim łoże, być posłuszną jego rozkazom, nie wychodzić z domu bez jego pozwolenia i nie przyjmować w domu nikogo, kogo nie lubi[16]”.

– „Kobietom nie wolno wdawać się wdawać się z kimś w rozmowę bez pozwolenia męża[17]”.

W tym miejscu warto zestawić kwestię posłuszeństwa wobec wymogów stawianych przez islam z nakazami, jakie zostawił nam nasz Pan Jezus Chrystus, a przywołany już Jean Alcader doskonale ujął istotę sprawy: „(…) chrześcijaństwo jest religią sprawiedliwą samą w sobie i tylko ci, którzy idą za nią, stają się naprawdę ludźmi prawymi. Jeśli chodzi o tych, którzy ją odrzucają, w łatwy sposób mogą oni ulec pokusie nienawiści. Chrześcijaństwo wskazuje wszystkim drogę, jaka należy podążać, ponieważ ukazuje przykład naszego Pana i Mistrza, Jezusa Chrystusa, który jest Miłością, Miłosierdziem, Przebaczeniem. A jeżeli zdarzy się tak – ponieważ jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, wciąż zdolnymi do grzechu – że w naszym sercu zagości nienawiść, w żadnym wypadku nie można za to winić naszej religii, lecz wyłącznie nas samych! (…) Natomiast islam, przeciwnie: jest religią fałszywą i kłamliwą, a ci, którzy idą za nią, są niestety na „najlepszej” drodze, by stać się ludźmi złymi, nienawistnymi. Z kolei ci, którzy nie do końca idą za jej wskazaniami (jak to dzieje się na szczęście w przypadku niektórych muzułmanów), maja szansę zostać ludźmi dobrymi, gdyż mogą uchronić się przed nienawiścią”[18].

Przechodząc na grunt katolicki, warto wspomnieć, że św. Cyryl Aleksandryjski w trafny sposób uzasadnił konieczność podporządkowania się Jezusowi Chrystusowi: „Dzierży On, jednym słowem, panowanie nad wszystkim stworzeniem, nie siłą wymuszone, ani od nikogo z zewnątrz, ale na mocy swej istoty i natury”; znaczy to, że władza Jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu, które zwiemy hipostatycznym. Stąd wniosek, że Chrystusowi należy się uwielbienie od ludzi i aniołów, nie tylko jako Bogu, lecz zarazem aniołowie i ludzie mają być posłuszni i ulegli Jego władzy, jako człowieka, mianowicie, iż na mocy samego zjednoczenia hipostatycznego Chrystus panuje nad całym stworzeniem”[19].

Z kolei św. Tomasz z Akwinu z właściwą sobie precyzją przedstawił jeszcze inny aspekt posłuszeństwa, a mianowicie Synowskie oddanie Chrystusa wobec Ojca:-

  •   „(…) Chrystus jest poddany Ojcu. Poddany nie Chrystus w pełnym znaczeniu tej nazwy, ale Chrystus w swej ludzkiej naturze (…)”[20].
  • „Chrystus mówi: „Czemu mnie pytasz o dobro? Jeden tylko Bóg jest dobry”. Do tych słów Hieronim daje następujący komentarz: „Ponieważ nazywając dobrym nauczyciela, nie wyznał, że jest On Bogiem lub Synem Bożym, Ten odpowiedział, że najświętszy człowiek nie jest dobry w zestawieniu z Bogiem”. Chrystus dał w ten sposób do zrozumienia, że On sam, co do natury ludzkiej, nie osiągnął poziomu dobroci Bożej. A ponieważ, jak mówi Augustyn, „w rzeczach, które nie mierzą się ilością masy, większy – to tyle, co lepszy, rozumiemy, że Ojciec jest większy od Chrystusa”, jeżeli weźmiemy pod uwagę Jego ludzką naturę[21].

Po drugie, mówimy o poddaństwie Chrystusa, ponieważ, jak wierzymy, wszystko, co się działo z człowieczeństwem Chrystusa, dokonało się za zrządzeniem Bożym. Toteż mówi Dionizy, że Chrystus „poddany był rozkazom Boga Ojca”. Był poddany, jak sługa. (…) Trzeci rodzaj poddaństwa Chrystus przypisuje sobie, gdy mówi: „Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. I to jest poddaństwo oparte na posłuchu, o którym powiedziano: „Stał się posłuszny aż do śmierci”.

Jak już zaznaczyliśmy, mówiąc, że Chrystus jest stworzeniem, mamy na myśli Jego ludzką naturę, niezależnie od tego, czy to zostało wyraźnie zaznaczone, czy też nie. Podobnie należy rozumieć powiedzenie, że Chrystus jest poddany Ojcu. Poddany nie Chrystus w pełnym znaczeniu tej nazwy, ale Chrystus w swej ludzkiej naturze, chociażbyśmy specjalnie tego nie zaznaczyli”[22].

Akwinata zwrócił również uwagę na istotne rozróżnienie, gdy chodzi o bojaźń, która dzieli się na synowską i niewolniczą. Pierwszą z nich jest bojaźń, która „powoduje święty szacunek wobec Boga z powodu Jego wspaniałości i nieskończonej dobroci Jego majestatu, a także obawę przed obrażeniem Boga w jakikolwiek sposób oraz wystawieniem się na niebezpieczeństwo Jego utraty z powodu czegoś, co uniemożliwiłoby nam cieszenie się Nim wiecznie w niebie”[23]. Natomiast bojaźń niewolnicza oznacza „uczucie należące do niższego porządku, które jest właściwe niewolnikom i powoduje obawę przed panem z powodu kar i dolegliwości, jakie ten jest w stanie wymierzyć i zesłać”[24].

 

Miriam Chmielowiec

 

 


[1]R. de Mattei, Święta wojna oraz wojna sprawiedliwa z perspektywy chrześcijaństwa i islamu, tł. T. Maszczyk (Warszawa 2020), s. 138.

 

[2] Mahomet, Mądrości Proroka (hadisy), wybrał, przełożył z arabskiego i wstępem opatrzył Janusz Danecki (Warszawa 1993), s. 116.

 

[3]<Dżihad, święta wojna>, w: A. Martensacker, Islam od „A” do „Z”. Mały leksykon, tł. A. S. (Komorów b.m.w), s. 28.

 

[4]J. Alcader, Prawdziwe oblicze islamu, tł. J. W. (Komorów, b.r.w.) s. 18-19.

 

[5]Tamże, s. 25.

 

[6]I. Krasicki, Ideologia islamu (Warszawa 1981), s. 135.

 

[7]Al-Buchari. Za: Mahomet. O małżeństwie, kupcach i dobrym wychowaniu, tł. J. Kozłowska (Warszawa 1999), s. 15.

 

[8]G. Greshake, Bóg i Jego słowo – refleksja na temat relacji chrześcijaństwa do islamu, w: Communio, nr 3 (187). Wrocław 2014, s. 11.

 

[9]Sahih al-Muslim, księga 20, hadis nr 4645. Za: R. Spencer, Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach, tł. M. Jaszczurowska (Warszawa 2014), s. 61.

 

[10]Tamże, s. 133-134.

 

[11]B. Warner, Polityczny islam. Jak dyskutować ze zwolennikami islamskiej doktryny, tł. Fundacja Centrum Studiów nad Politycznym Islamem (Kraków 2020), s. 20.

 

[12]A. H. Ali, Heretyczka, tł. J. Żuławnik, (Warszawa 2016), s. 158.

 

[13]Tamże.

 

[14]R. Spencer, Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach, tl. M. Jaszczurowska (Warszawa, b.r.w.), s. 105.

 

[15]Al-Buchari 7.62.113. Za: B. Warner, Hadisy. Sunna Mahometa (Brno 2016), s.  57.

 

[16]Al-Buchari. Za: Mahomet. O małżeństwie, kupcach i dobrych wychowaniu. Wybór hadisów, tł. J. Kozłowska (Warszawa 1999), s. 48.

 

[17]Al-Buchari. Za: Mahomet. O małżeństwie, kupcach i dobrych wychowaniu. Wybór hadisów, tł. J. Kozłowska (Warszawa 1999), s. 66.

 

[18]J. Alcader, Prawdziwe oblicze islamu, tł. J. W. (Komorów, b.r.w), s. 197-198.

 

[19]Pius XI, Quas primas (Warszawa 2001), s. 11-12.

 

[20]Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. 25 „Bóg-Człowiek Syn Maryi”, art. 6, tł. S. Piotrowicz (Londyn, b.r.w.), s. 82.

 

[21]Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. 25 „Bóg-Człowiek Syn Maryi”, art. 6, tł. S. Piotrowicz (Londyn, b.r.w.), s. 81-82.

 

[22]Tamże.

 

[23]T. Pegues, Katechizm wg Summy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu, tł. M. Pełka (Ząbki b.r.w.), s. 134.

 

[24]Tamże.

 

Kategoria: Publicystyka, Religia, Uncategorized, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: