banner ad

Stożek: Obrona feudalizmu

| 13 listopada 2017 | 11 komentarzy

Odnosząc się do katolickiego systemu społecznego zupełnie pomija się w debacie publicznej pojęcia takie jak elitaryzm i hierarchia, będące wartością samą w sobie. Wielu współczesnych myślicieli katolickich, nawet takiego formatu, jak Gilbert Chesterton, wydaje się być mniej lub bardziej zarażonych bakcylem egalitaryzmu, co nie pozwala im docenić społeczności zhierarchizowanej, a zwłaszcza feudalizmu – ale o tym za chwilę.

Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że nierówność jest warunkiem wstępnym do doskonałości stworzonego porządku [Summa Theologica, I, q. 47,  a.2]. By rzecz pokrótce uzasadnić: wynika to z miłości, która jest pierwszym i najważniejszym aksjomatem katolicyzmu. Otóż miłość realizuje się poprzez służbę:  "Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony". Mt 23; 11-12 .

Awans w hierarchii odbywa się poprzez większą służbę, która realizuje większą miłość. W związku z tym miłość może realizować się najpełniej w społeczeństwie zhierarchizowanym. Dlatego sprzeczne z miłością, a więc z katolicyzmem, jest dążenie do równości, które wynika z zazdrości, czyli jest nienawiścią. Warto zwrócić uwagę (a prawie nikt tego nie robi), że Księga Rodzaju nie mówi o tym, że szatan chciał się wywyższyć ponad Boga, ale jedynie nie chciał mu służyć, czyli Go nie kochał – diabeł promował egalitaryzm, chciał być mu równym. Każda ideologia, która nie promuje miłości (która się może realizować tylko poprzez służbę, co prowadzi do awansu poprzez uniżenie, a w konsekwencji do hierarchii), a w zamian obiecuje równość jest w istocie satanizmem w najczystszej postaci.

Tyle  uzasadnienia teologicznego. Historycznie – feudalizm jest najdoskonalszym systemem społeczno-ekonomicznym (niestety pogardzanym nawet przez bardzo ortodoksyjnych katolików). Zwracając uwagę na fakt, że tylko w Europie przyświecało mu założenie, zgodnie z którym wyższy status społeczny wiąże się z większymi obowiązkami oraz służbą słabszym [„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12,39-48)], to śmiało można powiedzieć, że tylko w średniowieczu mieliśmy do czynienia z katolickim społeczeństwem.

Wracając do Chestertona i innych, chciałbym docenić wkład jaki wnieśli oni do katolickiej myśli społecznej, chcąc w epoce industrialnej na powrót wprowadzić katolickie wartości w nurt dyskursu publicznego. Niestety nie ma tam za wiele o hierarchii, a to jest najważniejsze. Te wszystkie idee o silnej rodzinie jako instytucji, gdzie każdy ma własność prywatną, gwarantującą godne minimum socjalne, której może bronić, własny mały warsztat albo jest członkiem większej gildii, chroniącej przed nieuczciwą konkurencją – to wszystko jest piękne i dobre, ale dotyczy najbiedniejszych warstw społecznych.

Co do kwestii praktycznych – lub o czym się nie mówi. Hierarchia chroni przed totalitaryzmem i nie ma innej alternatywy. Monarchia stanowa była zupełnym przeciwieństwem monarchii absolutnej (rewolucja francuska nie tyle była buntem przeciw absolutyzmowi, ile jego logiczną kontynuacją, doprowadziła do jeszcze większego absolutyzmu). Mówiąc obrazowo:  monarchia stanowa była monarchią rozproszoną. Była cała drabina władzy, która zaczynała się na królu i prowadziła przez książąt, margrabiów, markizów, hrabiów, a kończyła się na ojcu rodziny. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadą pomocniczości, zwaną prawem lennym, zgodnie z którą: "wasal mojego wasala nie jest moim wasalem". To chroniło instytucje niższe przez zakusami totalitarnymi instytucji wyższych. Instytucja wyższa nie mogła ingerować w wewnętrzne sprawy instytucji niższej – przykładowo swoim członkom rodziny rozkazywać mógł tylko i wyłącznie ojciec rodziny, zaś nad wójtami władzę miał tylko hrabia (król nie miał takiego prawa). Dopiero nad hrabiami pieczę miał król. Sytuację dopiero zmienił egalitaryzm, który aktywnie wspierali królowie uzyskania zbudowania (świadomie lub nie) swej władzy absolutnej.

Kolejnym argumentem za tym, że feudalizm chroni przed totalitaryzmem, jest fakt (znany historycznie), że tylko silne jednostki są w stanie sprzeciwić się złej władzy. Przecież było wiele przykładów w historii, kiedy poszczególni margrabiowie lub książęta emancypowali się np. spod jurysdykcji Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Tylko osoba z dużą władzą (ma własną ziemię, pieniądze, ludzi, wojsko) może stawić aktywny opór tyranowi. Tylko ktoś pokroju hrabiego, czy murgrabiego może coś znaczyć. My możemy jedynie biernie patrzeć na postępującą deprawację naszych dzieci. W monarchii stanowej nad dziećmi władzę mieli tylko rodzice (zasada pomocniczości).

To właśnie feudalizm dał początek federalizmowi, którego relikty możemy znaleźć jeszcze w Szwajcarii, czy USA, które doskonale się sprawdzają (ale nie gwarantują takich swobód jak dawniej, bo są tylko zminiaturyzowanymi wersjami rządu quasi totalnego). Podsumowując: przed totalitaryzmem chroniły 2 rzeczy: zasada pomocniczości oraz hierarchia – klasa ludzi silnych  i majętnych (im wyżej w hierarchii tym bardziej może się sprzeciwić władzy). To też działa w drugą stronę. Ludzie uciskani przez np. hrabiego mogą się odwołać do instancji wyższej – króla.

Tutaj nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. W jednym filmiku porusza Pan Karoń kwestię współpracy Rockefellera z komunistami. Teraz już wiadomo, dlaczego mu się to opłacało. Kiedy ludzie stają się równi, wtedy powiększa się różnica między najbiedniejszymi i najbogatszymi – część elit się zrównuje z chłopami i proletariatem, część zbija fortunę. Zamyka się we własnym gronie wąska kasta najbogatszych, która może dowolnie pomiatać motłochem, bo brakuje tam ludzi silnych, którzy dzięki jakiemuś stopniowi władzy i pieniędzy mogliby dać właściwy odpór. 

 

Jan Stożek

Kategoria: Historia, Kultura, Myśl, Publicystyka

Komentarze (11)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. PiotrEl. napisał(a):

    Przeczytałem tekst z pobłażliwą sympatią. Za wyjątkiem ostatniego akapitu, ów bowiem odbiera swoisty urok naiwnej tęsknocie za feudalnym rajem. 

    Szanowny Autorze. Zakładam, że nie będziemy podważać tego, iż ludzie nie są i nie bedą nigdy równi a egalitarne ideologie prowadzą zawsze na manowce . Ale czy na pewno  są to manowce różnic miedzy warstwami społecznymi?  Zapytam wprost : czy potrafi Pan określić jakie "powinny być " te różnice?  Pomijając krótkowzroczne i arbitralne postulaty demokratycznych polityków, że takie, by minimalizować protesty, chcę dobitnie podkreślić, iż prawie wszystkie odpowiedzi bedą arbitralne.

    Prócz jednej. Otóż : w systemie nieskrępowanej wolności gospodarczej , gdzie jednocześnie prawo skutecznie broni absolutnego prawa własności i skutecznie ściga oszustwa – nierówności bedą najbardziej "optymalne" , naturalne , bo najbardziej niezależne od arbitralnej cudzej woli. To oczywiście ideał, do którego należy dążyć i względem którego oceniać. Odchodzenie odeń moze nastąpić w dwu kierunkach . Jeden -to oczywiście implikowany przez egalitarne mrzonki redystrybucyjne "państwo aprowizacyjne" ( Kuehnelt- Leddihn ), ktore odrzucamy z wielu powodów,  miedzy innymi z tego, że musi już na początku zdeptać prawo własności . Ale jest i druga droga – powszechna i wszędobylska – zdobywanie majątku nie przez dobrowolne wolnorynkowe kontrakty czyli służenie konsumentom, lecz przez wykorzystywanie aparatu państwowego do zagarniania nienależnych profitów . Tu są wszelkie obserwowane mechanizmy " kapitalizmów państwowych" vel kompradorskich ( Michalkiewicz) – etatyzm, partnerstwa publiczno-prywatne, , legislacja pro-banksterska, cła, monopole, interwencjonizm, spółki skarbu p., ale i patenty, ustawodawstwo związkowe, i (tak) gildie.  

    Czemu ten komentarz? Ponieważ nie wiem, jak Autor określa " właściwy " poziom nierówności, ale także : jak potrafi porównać stopnie nierówności za feudalizmu sprzed wieków i nierówności aktualnych w dodatku jako skutków (?)  zrównywania . 

    Aha : jeszcze jedno : jako dostarczycielowi usług na wolnym rynku …zależy mi, by moi klienci byli  coraz zamożniejsi, bym i ja miał się lepiej. Ich zubożenie mnie też dotknie. Zatem odrzucam taką motywację Rockefellerów tego świata. 

  2. Stożek napisał(a):

    Szczęść Boże,

    Szanowny Panie, chciałbym się odnieść do Pana pytania:

    " Zapytam wprost : czy potrafi Pan określić jakie "powinny być " te różnice?"

    Otóż celem mojego tekstu nie było podanie gotowej recepty na reimplementację feudalizmu w nowych warunkach, ale jedynie obrona wartości jakie mu przyświecają. Pytał Pan jak to wprowadzić w życie. Otóż wpierw trzeba obronić wartości, na których się opiera (hierarchiczność) – to pierwsza faza jego wprowadzenia. Chciałem to zrobić poprzez przyrównanie go do wszystkich innych współczesnych dostępnych opcji i pokazanie, że świat sprzed epoki kapitalizmu był na właściwej drodze, a potem zaczął pikować w dół. To, że np. ZSRR, czy USA miały przewagę technologiczną nad dajmy na to Świętym Cesarstwem Rzyskim wynika tylko i wyłącznie z tego, że pewna baza technologiczna została wcześniej osiągnięta jeszcze w średniowieczu, a potem rozwijała się organicznie. Nie wynika to zaś z przewagi komunizmu, czy kapitalizmu nad społeczeństwami Europy feudalnej, ale na przewadze czasu.

    Implementacja pewnych osiągnięć katolicyzmu z czasów feudalnych w dzisiejszych czasach, to zaś osobny temat, na którym warto się pochylić. Nie jest to temat na jeden artykuł. Niektóre kwestie może Pan znaleźć na niniejszej stronie, a inne na dystrybucjonizm.pl. Polecam też książki np. "Rewolucja I Kontrrewolucja" prof. Plinio Correa de Oliveira.

    Jestem bardzo zaskoczony Pana chęcią w krótkim artykule zawarcia pomysłów na nowoczesne społeczeństwo katolickie. Takie myślenie a la Korwin, że wystarczy jedna ustawa wilczka, aby stworzyć w pełni sprawne społeczeństwo jest infantylna. Ustrój społeczny kształtuje się setki lat i wymaga myslenia wielopłaszczyznowego. Jest wiele problemów nad którymi trzeba się pochylić osobno. Hello, świat jest bardziej skomplikowany. Tylko naiwni utopiści wierzą, że jeden manifest rozwiąże wszystkie problemy ekonomiczne tego świata. Dlatego proszę nie mieć mi za złe, że w tekście formatu A4 nie zawarłem wszystkiego, co chciałby Pan się dowiedzieć. 

    Chciałbym jednocześnie zwrócić uwagę, że krytyka należy się za złe pomysły, a nie za nie poruszenie wszystkich wątków, czego się Pan dopuścił. Moim celem nie było napisanie książki. Nie mniej w przyszłości również zajmę się tym "jak to wszystko wprowadzić w życie". Tylko, że w pierw trzeba zacząć od wartości – tutaj chciałem jedynie obronić fundamentalną, a jednocześnie najbardziej atakowaną wartość jaką jest hierarchiczność.

  3. Stożek napisał(a):

    Jeszcze druga kwestia:

    skrytykował Pan:

    "Zdobywanie majątku nie przez dobrowolne wolnorynkowe kontrakty czyli służenie konsumentom, lecz przez wykorzystywanie aparatu państwowego do zagarniania nienależnych profitów"

    Otóż jak już wspomniałem w eseju, za przywilejami powinny iść większe obowiązki (może nie wystarczająco wprost). Rycerz dostawał ziemię za służbę seniorowi i ochronę ludności. Trzeba dążyc w tym kierunku, aby szeroko rozumana służba publiczna była dobrze nagradzana, ale jednocześnie, aby ludzie majątni mieli większe zobowiązania względem społeczeństwa. Przykładem mogą być republiki państw włoskich – sztandarowa jest republika wenecka, czy helweckich, gdzie najbogatsi kupcy rządzili swoimi państewkami, ale jeszcze z założenia przynajmniej mieli większy zakres obowiązków, co mogło się wiązać również z koniecznością dopłacania z własnej kiesy do tego całego interesu. Kwestia nierówności rozstrzyga się organicznie, ważne jest tylko ustalenie godnych wartości za którymi podążać mają potem konkretne ustawy. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, ze nierówności społeczne są dziś dużo większe niż w czasach średniowiecznych. To czego tutaj zabrakło to kwestia solidaryzmu społecznego (na osobny artykuł). Otóż ważne jest również to, aby porozbijac pewne monopole, gdyż nieskrępowany wolny rynek (utopia) prowadzi do przejęcia rynku przez oligopole i wyruguje mniejsze przedsiębiorstwa. To prowadzi je do ruiny. Ludzie tracą prywatne interesy, czyli dochodzi do wywłaszczenia jak w komunizmie. Człowiekiem bez własności prywatnej można dowolnie pomiatać. Jestem za hierarchią, ale każdy człowiek powinien mieć zagwarantowaną protekcję na rynku, aby zachować jakąś własność prywatną na tyle dużą, aby móc zapewnić rodzinie minimum socjalne.

  4. Stożek napisał(a):

    I kwestia Rockefellerów. Abstrachując od motywacji fakty są takie: 

    https://www.youtube.com/watch?v=JXOmyMeV-Z0

    Otóż człowiek pyszny i zaślepiony żądzą władzy swoje cele osiągnie i po trupach. otóż są ludzie, którzy wolą być biedniejsi, byle inny również na wspólnym interesie się nie dorobili. Moim zdaniem wielcy tego świata wolą być nawet biedniejsi, ale mieć pod sobą wywłaszczone społeczeństwo, którym łatwo pomiatać i manipulować niż być bogatszym, ale mieć również do czynienia z bogatszym, a więc bardziej wolnym i niezaleznym społeczeństwem. To się nazywa chciwość. Wcale mnie to nie dziwi, gdyż już wielu chciwych ludzi poznałem, a więc głupich.

  5. Mateusz napisał(a):

     Sprzedawcy dóbr i usług w systemie kapitalistycznym zależy przede wszystkim na maksymalizacji własnej korzyści, czyli zysku, natomiast odbiorcy na minimalizacji kosztu poniesionego na rzecz zaspokojenia swojej potrzeby. Zależność ta wynika ze "świętego" prawa własności, prawa rozumianego na wyrost, będącego nowożytnym zwyrodnieniem prawa własności odziedziczonego po Rzymie, tak mocno zakorzenionego w Cywilizacji Łacińskiej. Dalej idąc, przez feudalną średniowieczną Europę, własność była również inaczej rozumiana niż dzisiaj, w epoce postindustrialnej. Myślę, że rozumienie średniowieczne różni się od rozumienia kapitalistycznego tak diametralnie, przez to, że kapitalizm odrzuca coś takiego jak ideał chrześcijański, będący natomiast podstawą feudalizmu (vide cytaty z Pisma Świętego przywołane przez Autora). 

    Jako członkowie Cywilizacji Łacińskiej powinniśmy wyjść z założenia służby drugiemu człowiekowi, nawet jeśli stoi o kilka szczebli niżej w hierarchii społecznej niż my – jest to testament pozostawiony nam przez Zbawiciela. Na tym winniśmy budować model gospodarczy, a nie na maksymalizacji zysku i minimalizacji kosztów, bo jest to podejście na dłuższą metę krótkowzroczne. Jest to niezaprzeczalnie element istotny w życiu gospodarczym, ale nie najważniejszy.

  6. PiotrEl. napisał(a):

    Przypisał Mi Pan tyle rzeczy, pomysłów (nie znając mnie) itd , że odpowiedź byłaby zbyt długa, a nie chcę nikogo ambarasować swoją niegodną osobą.

    Odniosę sie jedynie do kwestii nie zwiazanych ze mną :

    – co do zagwarantowanej protekcji : ośmiele się podkreślić , że wystarczająca jest "protekcja " sprawnego wymiaru sprawiedliwości chroniąca m in prawo własności, które jest podstawą wszelkich innych. Wszelka inna protekcja, to juz interwencja wymagająca nolens volens przymusu administracyjnego, oraz alokacji zasobów innych niż swobodnie ukształtowane w swobodnych wymianach, vulgo- wkraczająca w zakres wolności jednostki.

    – czyją ziemię rozdawał król ? niczyją ?  to ziemia tych, którzy na niej pracowali czy polowali, , a nie własność władcy, który obdzielał nią pretorian i popleczników( po tym, jak już zdobył ją na innych …)

    "maksymalizacji własnej korzyści, czyli zysku, natomiast odbiorcy na minimalizacji kosztu poniesionego na rzecz zaspokojenia swojej potrzeby.Zależność ta wynika ze "świętego" prawa własności, prawa rozumianego na wyrost, będącego nowożytnym zwyrodnieniem prawa własności odziedziczonego po Rzymie, tak mocno zakorzenionego w Cywilizacji Łacińskiej."

    – otóż nie : wynika z tego, że człowiek – co normalne, naturalne i rozsądne" chce ( i zawsze będzie ) maksymalizować swoją sytuację . Czyli -korzyści. Różne. Materialne , psychiczne i duchowe. Pisząc bez ogródek : jesli zamiast inwestować przeznaczę część dochodów na ochronkę , to oznacza, że suma korzyści z tym związanych ( poczucie satysfakcji z pomagania , nadzieja na "plusik w niebie" lub demonstracja przed bliźnimi – przeważa nad chęcią zwiększenia dochodów.

    "kapitalizm odrzuca coś takiego jak ideał chrześcijański, " ? ani nie odrzuca , ani nie popiera. to tylko określenie systemu, w którym kontrakty są dobrowolne, a państwo nie ingeruje w rynek, dochody , a zaledwie pilnuje porządku i przestrzegania umów. Nie interesują go poglądy graczy rynkowych, a rynek nie przeszkadza w zbawieniu . 

    " problemem zamożnych  nie jest nie jest bogactwo, lecz waga jaką mu przypisują "

       Co wiecej- na wolnym rynku nie ma monopoli( innych niż naturalne), mogą one powstać tylko wskutek ingerencji władzy.  Obecnie roi się przecież od monopoli i oligopoli – właśnie dlatego, że interwencjonizm jest tak powszechny. ( inaczej : ilość przedsiębiorstw danej branży określa albo rynek, czyli konsumenci, albo…władza. Arbitralnie, bo jak inaczej …)

    Aha : a bezprecedensowy rozwój gospodarczy  nie był żadną funkcją czasu, w ten sposób nie ma jak usprawiedliwić technologicznego "piku", bezprecedensowego w dziejach świata. Polecam znakomity wykład dr M. Machaja. Na mises.pl .

    pozdrawiam.

     

  7. Stożek napisał(a):

    Szanowny Panie,

    Odniosę się do Pańskich słów:

    " wystarczająca jest "protekcja " sprawnego wymiaru sprawiedliwości chroniąca m in prawo własności".

    Nie jest to prawdą. Kapitalizm wychodząc z tych samych wartości: egalitaryzm, materializm, co komunizm prowadzi de facto do kolektywizacji. Proszę sie rozejrzeć w okół. Mało ludzi ma własność prywatną – zdecydowana większość jest zatrudniona, a nie samozatrudniona. Dawniej, a zwłaszcza w średniowieczu ludzie byli albo samozatrudnieni, albo byli członkami (czyli współwłaścicielami) gildii. Egalitaryzm miał sprawić, że wszyscy ludzie będą równi, a prawda jest taka, że obecnie są jeszcze większe rozbieżności między najbiedniejszymi, a najbogatszymi, zaś brakuje szczebli pośrednich. Teraz jest tak przykładowo, że 8 ludzi posiada majątek równoważny majątkowi połowy ludzkości:

    https://www.forbes.pl/wiadomosci/nierownosci-majatkowe-8-ludzi-ma-tyle-samo-majatku-co-polowa-swiata/zsb6hht

    Fakty są takie (wbrew korwińskiemu myśleniu), że ludzie nie są biedni, bo są mniej inteligentni, albo mniej pracowici od ludzi bogatych, czy też ze względu na wszechobecny komunizm, tylko z tego względu, że mniejsze przedsiębiorstwa są mniej konkurencyjne względem większych. Oczywiście nie neguję zjawiska "kapitalizmu kompradorskiego", ale nie jest to czynnik dominujący. Dlaczego Bill Gates zrobił tak oszałamiającą karierę – przecież w USA (i nie tylko) są miliony ludzi bardziej pracowitych i błyskotliwych? Winą jest socjalizm? Kompradorstwo? Nie, po prostu kiedy On wystartował ze swoim pomysłem to nie miał konkurencji. Mógł wystartować ze śmiesznie małym kapitałem. Ja jestem za tym, aby każdy kto ma zdolności mógł powtórzyć taki sukces. Trzeba chronić małe przedsiębiorstwa, aby wielkie korporacje mając przewagę kapitałową nie doprowadzały małych firm do bankructwa. Aby każdy mógł założyć firmę we własnej branży i nie być usuniętym z rynku, tylko dlatego, że wielkie firmy dumpingują ceny, bo je stać – jest to sprzeczne z katolickim solidaryzmem społecznym. Jak to wprowadzić? Danie gotowej odpowiedzi nie było celem mojego tekstu, jednak powiem krótko: odpowednie rozwiązania dali różnej maści ordoliberałowie (sprawdzone praktycznie), czy też dystrybucjoniści. Czy jestem komunistą? Zwolennicy kapitalizmu tak nazwaliby mnie. Jednak nie jestem, bo nie chcę nikomu odbierać własności prywatnej, ale jedynie wzmocnić pozycję negocjacyjną osób najsłabszych. Kapitalizm godzi się też na jedną rzecz – osiągnięcie zarobku najmniejszymi kosztami. Otóż jeśli jest nadmiar pracowników na rynku i konkurują oni o pracę, to godzą się oni każdą stawkę. Kapitalista powie, cóż skoro dobrowolnie się zgodził to co w tym złego. Problem polega na tym, że pracownik nie ma wyboru, a zjeść coś musi. Teraz jest lepiej z różnych względów, ale w XIXw. było tak, że włąściciele fabryk płacili nawet nie tyle, aby pracownik przeżył, ile raczej umierał wolnej. Tak teraz jest w Chinach, Indiach, czy Bangladeszu, gdzie miliony ludzi żyją za mniej niż 1$ 25c. dziennie (w ChRL 300 mln. ludzi), pracując po 16 h dziennie. Ale cóż, nie ma w tym nic złego, bo w końcu oni się na to godzą (co z tego, że nie mają wyboru). Sami są sobie winni, bo mogą w każdej chwili załozyć firmę i zostać milionerami (co z tego, że nie mają oni szans w dowolnej dziedzinie konkurować z korporacjami, które dzięki efektowi skali są w stanie dać niską cenę, zapłacić za reklamy i miesiącami dumpingować).

    kolejne Pańskie słowa:

    "czyją ziemię rozdawał król ? niczyją ?  to ziemia tych, którzy na niej pracowali czy polowali, , a nie własność władcy, który obdzielał nią pretorian i popleczników( po tym, jak już zdobył ją na innych …)"

    Założenie było takie, że z przywilejem wiązała się większa służba. Wójt, czy rycerz dostawał ziemię w zamian za protekcję. Często miało to charakter przymusowy (ale często również nie). Nie oszukujmy się, nie da się stworzyć sprawnego państwa bez przymusu. Wszelkie anarchistyczne eksperymenty szybko się kończyły. Były one niudolne. Oczywiście można bawić się w jakieś milicje obywatelskie, gdzie oddział składa się z amatorów, którzy idą na pospolite ruszenie, kiedy robi się niebezpiecznie, ale nie oszukujmy się – poza obroną terytorialną mającą charker pomocniczy, to nie ma ona zastosowania. Takie oddziały nie mają szans ze zdyscyplinowaną armią profesjonalną.

     

  8. Mateusz napisał(a):

    W systemie gospodarczym ukierunkowanym na własne korzyści trudno raczej mówić o przeznaczaniu, na dużą skalę, własnych zysków na działalność charytatywną. 

    Kapitalizm oparty jest na egoizmie, zaspokajaniu własnych potrzeb. Jeżeli tą potrzebą jest niesienie pomocy innym, to dobrze, ale równie dobrze owa potrzeba realizowana byłaby w innym systemie gospodarczym.

    Kapitalizm nie darząc aprobatą ideału chrześcijańskiego, dopuszcza działania niemoralne, nie zarzuca kagańca na skutki grzechu pierworodnego. Mówi coś na zasadzie: " działajcie jako gracze rynkowi jakkolwiek, byle skutecznie, a więc maksymalizując zysk". Co dalej z tym zyskiem owi gracze zrobią, również go nie interesuje, a człowiek niestety jest skłonny do złego. Kapitalizm manipuluje pojęciem wolnej woli, wznosząc ją na pidestał jak bożka, a przecież gdyby wolna wola wystarczała człowiekowi do życia i do zbawienia, to nie potrzeba byłoby Kościoła, jego nauki, sakramentów świętych. Tak dzieje się w sferze duchowej jak i gospodarczej.

    Rynek jako miejsce ścierania się egoizmów poszczególnych jednostek o nieskrępowanej niczym wolnej woli przeszkadza w zbawieniu. Dlatego, że prawdziwa wolność to wolność od grzechu, kapitalizm grzechu nie odrzuca, jak sam Pan zauważył, nie interesują go poglądy graczy rynkowych.

    System gospodarczy, podobnie jak społeczny (wzajemnie przenikające się) musi być oparty o niesienie pomocy bliźniemu, jako realizacji Nowego Przykazania, wszak przyniesie to najwyższą korzyść, obiecaną przez Chrystusa. Nie oznacza to, że każdy w takim systemie miałby być miłosiernym bankrutem. Rachunek zysków i strat jest prosty i działa w każdym systemie jednakowo, bo chodzi o pieniądze. Kapitalizm jednak ten rachunek zysków i strat zbytnio faworyzuje, a wynika to właśnie z egoizmu.

    Serdecznie Pana pozdrawiam!

  9. Maslaw napisał(a):

    Śmieszą mnie takie infantylne teksty. Niemal każdy wspolczesny piewca feudalizmu widziałbym siebie na górze drabiny społecznej. A tak by nie było. 

  10. Mateusz napisał(a):

    Panie Maslaw,

    Śmieszą mnie takie infantylne teksty. Niemal każdy wspolczesny piewca feudalizmu widziałbym siebie na górze drabiny społecznej. A tak by nie było.

    proszę wybaczyć, ale infantylnym jest raczej pańskie podejście. Zwolennik feudalizmu nie musi widzieć siebie jako pana feudalnego, podobnie jak zwolennik monarchii siebie jako króla, zwolennik katolicyzmu siebie jako papieża itd. Tu chodzi o poszanowanie pewnego porządku, który zwolennicy takiego systemu gospodarczego uważają za najbardziej odpowiedni.

    Jak zresztą zauważa Autor, miejsce na drabinie społej związane jest ze zobowiązaniami, których to niektórzy zwolennicy feudalizmu wcale nie mieliby ochoty ponosić.

    Pozdrawiam!

     

  11. PiotrEl. napisał(a):

    Szczęść Boże. Po kolei: 

    – ..kapitalizm z egalitaryzmu ? Skąd się biorą takie pomysły ? Wziął się z szanowania własności, nieingerencji państwa w swobodne wymiany miedzy ludźmi i zmniejszenia podatków.  Materializm ? To nie K. bierze się z materializmu. To ludzie bywają zbyt przywiązani do dóbr, a K. Jedynie zwiększa ich szanse na realizacje swoich celów. Przy okazji służąc innym ( dobra i usługi). Kolektywizacja ?! Hospody, pomyłuj. 

    – egalitaryzmu nie bronię, jestem co najmniej sceptykiem tej dziwacznej ideologii,

    –   Nsamozatrudnienie vs praca najemna : potrafi Pan udowodnić , że jedno jest lepsze od drugiego ?  Poza tym, z tego co mi wiadomo, nie ma zakazu samozatrudnienia, czegoś jednak sporo ludzi  tego nie preferuje..

    – mało ludzi ma własność prywatną? Gdzie Pan żyje?  Wiele zna Pan osób, których majątek zmieści się w tobołka ?  No, i proszę nie zapominać : państwa zabierają nam w podatkach około połowy dochodu, a jesli dodać zobowiązania deficytowe, dług publiczny- wiele  wiecej. Tam Pan szukaj majątku ludzi. 

    – gildie ? Mniejsza o to, że nie można chyba być " współwłaścicielem " związku czy stowarzyszenia. To tylko dawny sposób ochrony własnego interesu ( egoizm ! ) przed konkurencją poprzez reglamentację dostępu do zawodu i kontrolę cen, czyli – ze szkodą dla konsumentów.

    – " majątek 8 ludzi…"  Wstyd posługiwać się takimi populistycznymi pseudoargumentami. Primo : jest Pan pewien, że to wskutek kapitalizmu, a nie wskutek królującego na Zachodzie interwencjonizmu, konszachtów z władzami, regulacji, ochrony przed konkurencją, zleceń państwowych itd, itp ? Czyli wskutek ..zaprzeczenia wolnemu rynkowi ? Secundo : przed kwartałem zadałem sobie trud i podzieliłem szacowany majątek tej garstki przez liczbę ludzi. Wyszło …kilkaset dolarów na Ziemianina. Przez rok . A CO POTEM ?!

    A może ktoś uważa, że to majątek innych ludzi? Zebrany kosztem innych ? Proszę sobie wyobrazić Robinsona, który przybywa na wyspę pełną biednych głodnych autochtonów. Ma pomysły, zdolności, wiedzę – konstruuje rożne wędki i inne rzeczy, po czym jego majątek ( skóry , pożywienie, broń ) przekracza wielokrotnie dobytek reszty. Czy to ICH kosztem ? A może w i mię jakichś izmów chce Pan mu trochę zabrać i rozdać ? 

    Izaak " kto kradnie niech kraść przestanie, a niech raczej pracą własnych rąk zdobywa dobra, by mieć z czego pomagać potrzebującym " 

    – Gates wygrał, bo nie miał konkurencji ? Możliwe, choć tylko miedzy innymi . I co – powinnismy mu powiedzieć przed laty : nie możesz otwierać firmy, bo nie masz konkurencji ? Panie !? 

    – " nie chcę nikomu odbierać własności ..a tylko… "  to jak chce Pan realizować swoje pomysły ? 

    – poglądy Pana na pracę i płace w XIX w są tyleż powszechne, co błędne. Na życzenie- podeślę jakiś tekst wyjaśniający popularne mity.  A Chiny ? No, właśnie dlatego, że zgodzili się pracować za miskę ryżu ( kiedyś, już nie ) zrobili kuku wielkm firmom, i teraz tamci chcą u nich produkować, a Chińczycy wykupują świat. Ten ich kapitalizm dość reglamentowany, ale i tak – wygrywa. 

    – pytanie o to, czyją ziemię rozdawał król Pan ominął. Za co , to i dziecko wie. 

    ………

    Pan Mateusz : kapitalizm oparty na egoizmie ? Wszystko, proszę Pana opiera się na egoizmie, w tym sensie, że każdy chce poprawić swoj los, wykształcenie , majątek, urodę, szansę na zbawienie , uznanie innych lubBoga itp.  Wolny rynek " jedynie" sprawia, że nolens volens  czyni to służąc innym, czyli konsumentom ,  w końcu " to nie miłosierdziu piekarza zawdzięczamy rano świeże bułki, tylko jego żądzy zysku …" 

    – " …trudno mowić o przeznaczaniu na dużą skalę własnych zysków na działalność charytatywną" 

    ufff

    1. Jesli zamiast na fundację przeznaczę pieniądze na zakup drugiego jachtu, to dam pracę projektantowi, pracownikom stoczni, szkutnikowi, szklarzowi, pracownikom wytworni żagli itd ..

    2. A jaka to ta " duża skala" ? Są tylko  dwie możliwości . Albo skala wynikająca z dobrowolnych preferencji ludzi ( wiara, wychowanie, empatia, wyrachowanie, wzory, presja opinii ) albo …skala Pana Mateusza. A ktoś Pan jest , że wiesz ? Eh, Wy Którzy Wiecie Lepiej !  

    I , co więcej , jesli Pańskie wyobrażenie o wielkości pomocy innym jest większe niż "naturalne" to musi Pan się liczyć z….przymusem redystrybucyjnym. . Fiskalnym. Witamy w kolejnym socjalizmie z ludzką twarzą. 

    Z satysfakcją przypomnę cytat z Davili  : ,,W swym dziecinnym i próżnym wysiłku oczarowania ludu współczesny kler przyznaje socjalistycznym programom funkcje schematów realizacji Ośmiu Błogosławieństw. 
    Sztuczka polega na sprowadzeniu do struktury kolektywnej i zewnętrznej wobec jednostki zachowania które, jeśli nie jest indywidualne i wewnętrzne, jest niczym. " 

    pozdrawiam wolnościowo

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *