banner ad

Kumor: Do Kobiet

| 25 października 2016 | 4 komentarze

belle3Można  łatwo dostrzec na przykładzie dwóch katastrof morskich, że w roku 1912, kiedy „równouprawnienie” było w powijakach, z tonącego „Titanica” uratowała się większość kobiet i dzieci.

– Dlaczego?

Bo dżentelmeni odstępowali miejsca w łodziach ratunkowych i zapalając kolejnego papierosa, szli spokojnie na dno; zaś w 2012 roku, kiedy w „duchu równouprawnienia wychowały się całe pokolenia mężczyzn i kobiet”, spanikowani faceci sprawnie wiosłowali rękami wśród kobiet i dzieci, aby w pierwszej kolejności dotrzeć do szalup. To właśnie dobra ilustracja „postępu”, jaki dokonał się przez jeden wiek.

Kobieta w cywilizacji zachodniej zajmuje pozycję wyjątkową. Co innego mężczyźni, co innego kobiety. Bo przecież to właśnie panie – jak oblizując się obleśnie, tłumaczy diabeł (Jack Nicholson) w „Czarownicach z Eastwick” – to właśnie kobiety – są w naszym rodzaju ludzkim istotami absolutnie cudownymi. I’d love to be a woman – szepce w filmie zazdrośnie diabeł. – „Look what you can do with your bodies… make babies, make milk to feed babies.


Wszyscy znaleźliśmy się na tym padole, przechodząc przez wasze wspaniałe ciała, Drogie Panie! To wy niańczycie nasze dusze dla świata! I ta właściwość, do czasu pełnego wdrożenia utopii Nowego Wspaniałego Świata, sztucznych łożysk i tym podobnych bezeceństw wyklucza jakiekolwiek równouprawnienie!

To właśnie dlatego, że my, mężczyźni, nie jesteśmy równowarci, przepuszczamy kobietę pierwszą, ustępujemy jej miejsca w tramwaju, całujemy dłoń i w ogóle zachowujemy się szarmancko „i po męsku”. Nasze społeczeństwo tradycyjnie podzieliło role, one wykształciły się po Bożemu właśnie ze względu na to, że my, mężczyźni, i wy, kobiety, jesteśmy inni i do czego innego stworzeni. Zapoznawanie tej różnicy, jej niwelowanie nie tylko że jest nieludzkie i prowadzi do przemocy na gigantyczną skalą, to jeszcze odziera świat z piękna i kolorów.

Współczesne ideały  ukształtowały społeczeństwo, w którym wychowywanie w domu czwórki dzieci uważane jest za życiową porażkę, zaś różne kobiety „zrealizowane zawodowo” stawia się na piedestale jako symbol nowego i lepszego świata.

Tymczasem z punktu widzenia nas wszystkich; z punktu widzenia społecznego to właśnie wychowanie czwórki nowych ludzi – światłych, emocjonalnie zrównoważonych, zaopatrzonych w życiowy fundament – doświadczenie szczęśliwego dzieciństwa – to stanowi największą wartość.
Owszem, kobieta może prawie wszystko, różne babochłopy są w stanie siąść na traktor, obsługiwać kulomioty, pracować w kopalni, kierować dużą korporacją czy latać za sterami wojskowych odrzutowców.
Nie zmienia to jednak faktu, że tych kobiet nie powinno tam być. Bo ich rola jest o wiele ważniejsza gdzie indziej. Pewne nasze drogi na tej ziemi są z góry zadane. Wiadomo, że jeśli ktoś urodził się w rodzinie królewskiej, jego przyszłość jest do pewnego stopnia zdeterminowana. Tak samo zdeterminowana jest przyszłość w zależności od tego, czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną.
Nie ma w tym nic złego, jest jedynie piękno i harmonia porządku natury. W jednym i drugim przypadku można sięgać gwiazd. Tylko nieco inaczej, inną drogą.


Niestety, zafundowaliśmy sobie okrutny eksperyment. To przez szarlatanów idziemy dzisiaj dziarsko w świat bez rodzin; świat, w którym państwo niczym jeden wielki dom dziecka przykłada sztancę do mózgów młodego pokolenia; w którym zniewieściali faceci i schamiałe kobiety po omacku obmacują sobie sumienia.
Seks bez oddania, poświęcenia, bez nadziei na wspólną przyszłość jest podobny do przynoszącej obopólną przyjemność czynności fizjologicznej, a partner seksualny – czy to kobieta, czy mężczyzna – odczłowieczony i sprowadzony do trofeum, którym możemy się pochwalić.
W jednym i drugim wypadku igramy tym, co w kobiecie najpiękniejsze, najbardziej wyjątkowe, tajemnicze i cudowne – lekceważymy i wdeptujemy w błoto jej egzystencjalną wyjątkowość z zazdrosnym mlaskaniem opisaną przez diabła w czarownicach z Eastwick.
Women, you are making babies!


Dlatego szanujcie się i dbajcie o siebie, Drogie Panie; nie dajcie się wyprowadzić na manowce, bo bez was ta ziemia umiera. Wy nie możecie mieć równych praw – musicie mieć większe prawa i nie dajcie sobie ich odebrać politycznie poprawnym diabłom!

To wy musicie wychować nowe pokolenia mądrych dzieci, mądrych Polaków.


Andrzej Kumor

 

za: goniec.net

Kategoria: Andrzej Kumor, Kultura, Myśl, Prawa strona świata, Publicystyka, Społeczeństwo

Komentarze (4)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Werka88 napisał(a):

    Piękne napisane. Pozdrawiam Pana Andrzeja prawdziwego obrońce praw kobiet 

  2. przyjazna napisał(a):

    Wspaniale i niezwykle trafnie Pan sformułował.

    Dziękuję, i najserdeczniej Pana pozdrawiam.

  3. Anna napisał(a):

    Gorzka prawda jest taka, że z tragicznej katastrofy "Titanica" ocalały głównie kobiety i dzieci z I i II klasy. Najubożsi pasażerowie, z klasy III, poszli na dno niezależnie od wieku i płci, a jedną z pierwszych wyłowionych ofiar był mały chłopczyk. Nie wszyscy mężczyźni na pokładzie byli też dżentelmenami. To załoga stosowała się do protokołu, który nakazywał kobiety i dzieci ratować jako pierwsze. W związku z tym mężczyźni nie byli wpuszczani na szalupy, a kiedy próbowali się na nie dostać, otworzono nawet ogień – kilku mężczyzn zostało zastrzelonych. 

    Społeczeństwo z początku XX wieku nie było tak piękne, jak nam się to dziś czasem roi. Podziały gospodarcze były przynajmniej tak samo ostre, jak dzisiaj, jeśli nie ostrzejsze. Ratowane z pokładu "Titanica" kobiety nie miały praw wyborczych, często nie miały też pracy. Warto sobie uprzytomnić, że autorka "Roty", Maria Konopnicka, publikowała pod męskimi pseudonimami, a jej twórczość była nieprzychylnie widziana przez męża. Dzietność była większa, ale w parze z nią szła wyższa umieralność dzieci. 

    Jeśli dobry Bóg dał nam żyć na Ziemi w tym czasie, to znaczy, że mamy nieść Ewangelię ludziom współczesnym, a nie oglądać się wstecz… 

  4. Marzycielka napisał(a):

    W miarę emancypacji zdobywalysmy coraz więcej praw i za niektóre z nich jestem niezwykle wdzięczna. Jako obywatelska tego kraju mogę się kształcić, dziedziczyc, pracować w niemal każdym zawodzie.

    Ale… nasze prawa stały się w miarę czasu obowiązkiem. W tym momencie studiuję, za  kilka lat jeżeli wszystko się uda będę lekarzem. Jest to dla mnie najlepszy sposob by jednocześnie choć częściowo się spełnić i zarabiać. Będę mogla pomoc drugiemu czlowiekowi. Specjalnie napisałam to w ten sposób:"zarabiać". Bo tak naprawdę najważniejsi są dla mnie Bóg, mój kraj i rodzina. Obecnie społeczeństwo za szczyt szczęścia uważa karierę, mnóstwo pieniędzy, życie pełne przyjemności. Na matki wychowujace w domu dzieci, ceniące tradycyjne wartości patrzy się często z politowaniem.

    Ale właśnie to jest moje miejsce. Jeśli tylko Bóg  pozwoli przy mężu i gromadce dzieci, które będziemy wspólnie wychowywać ku chwałę Boga i Ojczyzny.  Nie poddam się.  Będę walczyć dalej…

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *