banner ad

Zimny: Epitafium dla Walerego Sławka

| 3 kwietnia 2019 | 6 komentarzy

Widział, jak sława rozpierzcha się blada,
Jak wodza ślepi zaparli się ucznie,
Jak gnuśność chrobrą buławą owłada
I jak zwycięskie kruszeją nam włócznie

 

Kazimierz Wierzyński, W rocznicę śmierci pułkownika Sławka

 

 

          Niewiele jest postaci jednocześnie tak zasłużonych i tak, w stosunku do zasług, zapomnianych, jak Walery Sławek. Pozwolimy sobie rozpocząć rozważania w rocznicę śmierci wielkiego męża stanu od przytoczenia garści statystyk. Według trendów Google, hasło „Walery Sławek” cieszy się wręcz znikomą popularnością wśród polskich internautów: szczyt zainteresowania osiągnęło w styczniu roku 2004, od tego czasu następuje systematyczny spadek, z rzadkimi wyjątkami następującymi w listopadzie (co związane jest z rocznicą odzyskania niepodległości) i grudniu, są takie województwa w Polsce, gdzie jest ono w ogóle nienotowane [1]. Podobnie rzecz się ma z wikipedią. Mimo pokaźny rozmiar artykułu i jego profesjonalne wykonanie (został odznaczony medalem, co na wikipedii oznacza bardzo wysoki poziom merytoryczny [2]), jest odwiedzany niezwykle rzadko: w okresie miesiąca poprzedzającego napisanie tych słów, tj. od 24 lutego 2019 r., stronę poświęconą premierowi Sławkowi w najpopularniejszej polskiej encyklopedii internetowej, odwiedziły 2784 osoby, co daje 99 wyświetleń dziennie [3]. Jest to znacznie gorszy wynik od innych bohaterów epoki: Ignacego Daszyńskiego czy Wincentego Witosa, o Romanie Dmowskim czy Józefie Piłsudskim nie wspominając. Choć, uczciwie mówiąc, jest bardzo wątpliwe, czy pułkownik Sławek chciałby być choćby równie popularny, co Józef Piłsudski. Wedle wiedzy autora, nie ma w Polsce żadnej szkoły im. Walerego Sławka.

          W niniejszym artykule postaramy się zatem zmierzyć z tą niesprawiedliwością dziejową, przypomnieć postać i ideę Walerego Sławka, skupiając się na tej ostatniej, ponieważ – co jest zresztą przyczyną publikacji na portalu Myśli Konserwatywnej, a nie w innym miejscu – ścieżki wyborów politycznych doprowadziły Gustawa (pseudonim pułkownika z czasów działalności w PPS) właśnie w okolice obozu konserwatywnego, co zresztą dotyczyło sporej części byłego obozu niepodległościowego.

          Przedstawiając w skrócie biografię Walerego Sławka [4], musimy zacząć od tego, że urodził się  2 listopada 1879 r. w Strutynce, w kijowskiej guberni Imperium Rosyjskiego, jako syn Bolesława i Florentyny z Przybylskich, w rodzinie szlacheckiej, pieczętującej się herbem Prus (widzimy tu więc, podobnie jak u Józefa Piłsudskiego, pochodzenie szlacheckie i kresowe, co będzie mieć niebagatelny wpływ na zapatrywania polityczne Sławka). W latach 1888-1894 uczęszczał do gimnazjum w Niemirowie, następnie do Wyższej Szkoły Handlowej im. Leopolda Kronenberga w Warszawie, którą ukończył w roku 1899. Następnie podjął pracę, a już w 1900 r. wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej. W 1902 r. poznał Józefa Piłsudskiego, z którym miał odtąd pozostać politycznie związanym aż do jego śmierci, a może nawet i własnej. Awansował w hierarchii PPS, był członkiem CKR, należał do Organizacji Bojowej, następnie, po rozłamie w Polskiej Partii Socjalistycznej, związał się z Frakcją Rewolucyjną. Brał udział w akcjach bojowych, m.in. w Milanówku (został wówczas poważnie ranny), czy pod Bezdanami. Na polecenie Józefa Piłsudskiego, organizował Związek Walki Czynnej, a potem Polską Organizację Wojskową. Od 1914 r. w związkach strzeleckich, następnie w Pierwszej Kompanii Kadrowej i wreszcie w Legionach. Aresztowany po kryzysie przysięgowym, zwolniony 12 listopada 1918, wstąpił do Wojska Polskiego, w którym służył do roku 1924. W tym czasie współtworzył Instytut Badań Najnowszej Historii Polski, późniejszy Instytut Józefa Piłsudskiego. Kluczowym momentem życia Walerego Sławka był jednak zamach majowy.

          Z przedstawionego powyżej szkicu biograficznego wyłania się jednak obraz działacza socjalistycznego, a zatem, zdawałoby się, kogoś odległego od idei konserwatywnych i to najdalej, jak tylko możliwe. Są to wszakże pozory. Sławek był przedstawicielem konkretnej warstwy społecznej, o konkretnym etosie. W okresie jego młodości, Polacy powoli otrząsali się z traumy postyczniowej. Dla młodego szlachcica-inteligenta droga czynnej walki z Rosją była niezwykle kuszącą, a także w pewien sposób naturalną. Tymczasem największe poparcie dla takiej właśnie walki wyrażała Polska Partia Socjalistyczna, w której koncepcjach robotnicy mieli dokonać wielkich przeobrażeń politycznych: walka o niepodległą Polskę była takim właśnie przeobrażeniem. Jerzy M. Nowakowski, biograf Pułkownika, stwierdza, że pisma Marksa i innych teoretyków, Walery Sławek znał raczej ze słyszenia, a nie z lektury – i w sensie doktrynalnym socjalistą nigdy nie był [5].

          Takie ujęcie sprawy pozwala nam lepiej zrozumieć postawę, jaką przyjął Gustaw po maju 1926 r., gdy stał się głównym ideologiem obozu władzy. Widzimy bowiem, że naczelną wartością dla obozu związanego z Józefem Piłsudskim była przed r. 1918 niepodległość. Celowi temu podporządkowano wszystkie środki i metody działania, jakie były tylko dostępne (skądinąd przypomina to powiedzenie Maurrasa o zwalczaniu republiki wszelkimi dostępnymi środkami, także zgodnymi z prawem) – aż po wybory polityczne dokonywane nie na podstawie ideowej, a największej przydatności danego środowiska dla zrealizowania celu. Rok 1918, który tę realizację przyniósł, musiał więc ipso facto, wytworzyć pewną pustkę i skłonić do zadania sobie pytania „co dalej?” Walery Sławek, jako ideolog obozu rządzącego, znalazł odpowiedź najprostszą, a jednocześnie mającą niezwykle poważne następstwa. W puste miejsce, które ongiś zajmowała „niepodległość” należy wpisać „Państwo”. Brzmi to pozornie jak deklaracja raczej faszystowska aniżeli konserwatywna, bliska słowom Benito Mussoliniego („wszystko dla państwa, nic przeciwko państwu, nic poza państwem”), jednak do oceny słów zawsze trzeba znać ich kontekst. Polska przedwojenna była państwem wielonarodowym, wielokulturowym, wieloreligijnym, tym co łączyło, było właśnie Państwo. Takie postawienie sprawy było też oczywistą polemiką z postulatami endeckimi. Natomiast tenże sam pogląd na kwestię państwową znajdujemy u ówczesnych przedstawicieli polskiego konserwatyzmu: Stanisława Mackiewcza, Janusza Radziwiłła, czy braci Bocheńskich. Był to więc pewien punkt wspólny.

          Już sam szacunek do Państwa jest poglądem konserwatywnym, ale dużo ważniejszą kwestią jest treść ideowa tego Państwa. Musimy się zatem przyjrzeć, jaką treścią chciał, jako ideolog obozu władzy, wypełnić Walery Sławek Polskę. Wprawdzie Józef Piłsudski zbliżenia z kręgami konserwatywnymi szukał jeszcze przed majem 1926 r., wprawdzie pierwszym wyrazem tego porozumienia było wejście konserwatystów do rządu Marszałka i zjazd w Nieświeżu w październiku tego samego roku, w czym Sławek nie miał wielkiego udziału (Nieśwież był dziełem Stanisława Mackiewicza), ale to właśnie Pułkownikowi Józef Piłsudski powierzył zadanie szukania tego porozumienia z ziemianami. Zaowocowało to konferencją na zamku Tarnowskich w Dzikowie, gdzie przedstawicielem Marszałka był właśnie Walery Sławek. Ustalono tam, że obecność konserwatystów w życiu publicznym Państwa jest pożądana, a jednocześnie nie powinni oni formować osobnej partii, działając w ramach tworzonego przez rząd bloku. Marek Nowakowski żartuje o tej konferencji, że Pułkownik źle zrozumiał rozkaz Piłsudskiego i myślał, że Komendant oczekuje od niego, aby został konserwatystą [6].

          W żarcie tym jest jednak sporo prawdy. Od tego czasu w wypowiedziach Walerego Sławka coraz wyraźniej pojawiają się wątki elitarystyczne, idea aklasowej służby Państwu, u której podstaw będzie leżało porozumienie związków poszczególnych rodzajów pracy, wreszcie podczas prac nad konstytucją, będzie Walery Sławek rozważał wprowadzenie monarchii (choć czysto teoretycznie, być może ze względu na fakt, iż Józef Piłsudski opowiadał się za ustrojem republikańskim) [7]. Najsłynniejszy zaś koncept polityczny Pułkownika, Legion Zasłużonych (gorąco poparty przez konserwatystów) i silny Senat o elitarnym charakterze również mogły być pokłosiem rozmów z konserwatystami: podczas kolejnej konferencji, odbytej latem 1928 r., konserwatyści wyraźnie opowiedzieli się za uposażoną w szerokie kompetencje, elitarną izbą wyższą [8]. I wreszcie, Gustaw za ostateczny cel uważał zbudowanie Polski mocarstwowej. Znów było to stanowisko zbieżne ze stanowiskiem konserwatystów, a w każdym razie tej części owego spektrum ideowego, którą nazywa się młodokonserwatyzmem. Taką właśnie wizję Polski-mocarstwa głosili na łamach najpierw „Myśli Mocarstwowej”, potem „Buntu Młodych”, a wreszcie „Polityki” bracia Bocheńscy czy Jerzy Giedroyć. Ze starszych przedstawicieli doktryny konserwatywnej, stanowisko to nieobce było redaktorowi wileńskiego „Słowa”, Stanisławowi Mackiewiczowi.

          Ideowej podbudowie planowanego ustroju dawał Walery Sławek wyraz m.in. w swoich przemówieniach i artykułach prasowych. W klubie BBWR, 23 kwietnia 1928 r., Pułkownik mówił o tym, że stanowy podział społeczeństwa jest czymś naturalnym, ale rodzącym przede wszystkim obowiązki warstw uprzywilejowanych wobec Państwa, dobra wspólnego, a także warstw niższych, którym miały one służyć za przewodnika i nauczyciela. Tak też rozumiał Sławek wykształcenie się instytucji szlachectwa i nobilitacji: jako nagrody za służbę tym właśnie wartościom [9]. Są to słowa, jakich nie powstydziliby się najwybitniejsi obrońcy ancien régime u zarania XIX stulecia i doskonale oddają konserwatywny zwrot (a może była to jedynie konsekwencja?) w poglądach Walerego Sławka. W podobnym tonie prezes BBWR wypowiedział się na zjeździe Legionistów w Radomiu, w sierpniu 1930 r. Tam odwoływał się do powstania etosu rycerskiego, wynikającego ze służby społeczeństwu i do instytucji herbu, jako nagrody za pracę na rzecz tego dobra wspólnego. Na elicie miał spoczywać obowiązek uświadamiania o wadze Państwa i pracy na jego rzecz warstw niższych [10]. Trzy lata później, gdy prace nad nową konstytucją były już rozpoczęte, Sławek w artykule dla „Gazety Polskiej” domknął tę swoją wizję arystokratyzmu pisząc: „Przyszłej elicie nie będzie Państwo przyznawało żadnych korzyści, powinno natomiast zwiększyć ich prawa do oddziaływania na życie publiczne” [11].

          Widzimy nadto wyraźnie konserwatywną wymowę postulatów politycznych premiera Sławka. Nie może wobec tego dziwić, że w prace nad nową konstytucją byli zaangażowani głównie konserwatyści. W tym miejscu trzeba zresztą podkreślić jeszcze jedną rzecz. Według koncepcji Józefa Piłsudskiego, nowa konstytucja miała różnić się od poprzedniej, przegadanej, tym, że będzie wyłącznie instrumentem rządzenia, ściśle określającym kto i w jakim wymiarze, jaki zakres władzy państwowej sprawuje. Tymczasem Walery Sławek zdecydowany był zawrzeć w nowej ustawie zasadniczej pewien aksjologiczny fundament. Pułkownikowi często zarzuca się czołobitność w stosunku do Komendanta, tymczasem fakt, że ta podstawa aksjologiczna w konstytucji się znalazła, i to nie w formie preambuły, a w pierwszych dziesięciu artykułach (stąd zwana była „Dekalogiem”), świadczy o tym, że Sławek potrafił swoich koncepcji bronić nawet przed Marszałkiem.

          Wydźwięk tego dekalogu również jest jednoznacznie konserwatywny: art. 1, napisany zresztą osobiście przez Pułkownika, określał Państwo mianem dobra wspólnego, nie tylko teraźniejszego, ale otrzymanego od poprzednich pokoleń, które musi zostać przekazane pokoleniom następnym – jest to przecież słowo w słowo słynna mowa Juana Donoso Cortésa skierowana do wyborców jego okręgu! Dalsze artykuły wyrażały inne, bliskie każdemu konserwatyście postulaty. Zniesiono trójpodział władzy, wolności i prawa obywatelskie zostały ograniczone dobrem powszechnym, wpływ na sprawy publiczne miał zostać uzależniony od zasług na rzecz dobra wspólnego. Wreszcie, celem Państwa miało być zapewnienie harmonijnego współdziałania obywateli na rzecz dobra powszechnego. Pisaliśmy wcześniej o idei państwowej jako przeciwieństwie idei narodowej, o wielonarodowym charakterze ówczesnej Polski i o koncepcjach mocarstwowych, które musiały być realizowane kosztem dalszego zmniejszania udziału Polaków w ogóle społeczeństwa polskiego. I tutaj konstytucja zachowała konsekwencję. Andrzej Ajnenkiel zauważył, że można jej zarzucić negowanie istnienia narodu polskiego, który miał być zastąpiony przez „jakąś nieokreśloną zbiorowość” [12]. Tą „nieokreśloną zbiorowością” byli wszyscy mieszkańcy Państwa. Również takie podejście było odbiciem poglądów ówczesnych konserwatystów.

          W ten sposób prześledziliśmy drogę ideową Walerego Sławka, zwieńczoną uchwaleniem konstytucji kwietniowej, która była w znacznej mierze jego dziełem i oddawała idee, które, jako jeden z głównych ideologów obozu władzy, chciał on zaszczepić Państwu Polskiemu. Widzimy, że były to idee z gruntu konserwatywne. Nie będziemy zajmować się szczegółami pełnienia przez Pułkownika urzędu premiera, zresztą trzeba przyznać uczciwie, że w tej roli się nie sprawdził, ponieważ kwestie samej władzy i administracji nie należą do tematu niniejszego artykułu. Nim przejdziemy do podsumowania, musimy jednak skreślić kilka słów o Walerym Sławku, jako człowieku. A był Walery Sławek wierny etosowi, który chciał zaszczepić elicie państwowej. Był niesłychanie uczciwy i był idealistą. Po wejściu w życie konstytucji kwietniowej i śmierci Marszałka, która nastąpiła niedługo później, uznał, że nadszedł czas rządów prawa: uchwalona konstytucja, stanowiąca połączenie idei państwowej, koncepcji dobra wspólnego i dotychczasowej praktyki rządów Piłsudskiego, miała jego zdaniem zagwarantować poprawne funkcjonowanie Państwa i rządy tych, dla których dobro Polski jest najwyższym prawem. Sam oddany Marszałkowi bezgranicznie (nie tylko po grób, ale nawet aż za grób), nieco naiwnie zakładał, że i dla innych członków obozu rządzącego wola Piłsudskiego pozostanie prawem nawet, gdy Komendanta wśród żywych nie będzie. Liczył na to, że zgodnie z nią zostanie prezydentem, więc poprosił Mościckiego o ustąpienie. Gdy jednak Mościcki odmówił, w żaden sposób na niego nie naciskał: konstytucja nie przewidywała takiej możliwości. Kazimierz Świtalski namawiał go na demonstrację siły, Sławek uznał, że godziłoby to w prestiż urzędu prezydenta. Podczas kampanii wyborczych, Pułkownik nigdy nie prowadził agitacji, ani nawet kampanii na rzecz swojej osoby: uważał to za brak poważnego podejścia do spraw państwowych. Wyborcy powinni przecież kierować się nie obietnicami, a oceną dotychczasowej pracy kandydata dla Państwa i dla dobra wspólnego. Nie przeszkodziło mu to w 1935 r. (kiedy wprowadzono ordynację większościową i głosowanie na osoby, a nie na listy) zdobyć mandatu posła (niemal dwukrotnie więcej głosów od następnego kandydata), a w 1938 r., mimo potężną kampanię negatywną, jaką wymierzyła przeciw niemu nowa ekipa rządząca, osiągnąć niezłego wyniku. Wybory roku 1935 uznał, ze względu na bojkot przez opozycję i niską frekwencję, za porażkę sanacji, konstytucji i swoją własną – zrezygnował więc ze stanowiska premiera, rozwiązał BBWR. Honor nakazał mu złożyć władzę i oddać inicjatywę w ręce przeciwników. W ten sposób sam doprowadził do swojego upadku politycznego – wolał pozostać wiernym zasadom niż utrzymać władzę.

          I podobnie było przecież z jego śmiercią. Walery Sławek miał świadomość nadchodzącej katastrofy, zauważył niebezpieczeństwo niemieckie, a jednocześnie nie miał już żadnych możliwości wpłynięcia na sytuację w Polsce. Bohdan Podoski wspominał, że podczas ostatniego z nim spotkania, Pułkownik powiedział: „ja wiem, ja to czuję, że oni prowadzą Polskę do zguby i już nie wiem, jak mam przeciw temu reagować”. W tej sytuacji postanowił wstrząsnąć sumieniem nowych kręgów władzy, doprowadzić do zmiany polityki zagranicznej; w jedyny sposób, w jaki mógł to jeszcze zrobić – składając w ofierze samego siebie. Zresztą nie była to jedyna motywacja. Walery Sławek był pułkownikiem, żołnierzem. Żołnierzem, który otrzymał przed czterema laty rozkaz od swego dowódcy: rządzić Polską, dokończyć jego dzieło. Rozkazu tego Sławek nie zdołał wykonać, a co gorsza, miał świadomość, że dopuścił do tego, by w ciągu tych czterech lat zaprzepaszczono dzieło Marszałka. W takiej sytuacji honor żołnierski znajdował tylko jedno rozwiązanie. Strzał ze starego Browninga został oddany 2 kwietnia 1939 r., o 2045 (w godzinę śmierci Józefa Piłsudskiego), ale kula nie przebiła podniebienia. Były premier konał dziesięć godzin, zmarł 3 kwietnia, o 645.

          Walery Sławek nie pozostawił ostatniej woli, jedynie krótką notatkę i listy adresowane do Aleksandra Prystora, Kazimierza Świtalskiego i prezydenta Mościckiego. Ich treść nigdy nie została ujawniona. Jednak jego polityczny testament możemy odnaleźć w artykule 1 konstytucji kwietniowej:

 

 (1) Państwo Polskie jest wspólnem dobrem wszystkich obywateli.
 (2) Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia w pokolenie.
 (3) Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę Państwa.
 (4) Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swojem imieniem.

 

          I dziś, w rocznicę śmierci tego wielkiego budowniczego nawy państwowej, którego historia zapamiętała jako człowieka honoru i nieposzlakowanej uczciwości, którego imię, już wkrótce po jego odejściu z tego świata, gdy przez ludzi niekompetentnych, niedorosłych do rządzenia, tak wielkim trudem odbudowana niepodległa Polska, znów upadła, zaczęto łączyć z niewykorzystaną szansą na ocalenie Ojczyzny, powinniśmy zadać sobie pytanie: jak my wypełniamy ten testament, to wielkie zadanie, które postawił przed nami Walery Sławek?

 

Adrian Zimny

 

[1] https://trends.google.com/trends/explore?date=all&geo=PL&q=%2Fm%2F05rgnn

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Walery_S%C5%82awek – ikonka medalu widoczna w prawym górnym rogu strony.

[3] https://tools.wmflabs.org/pageviews/?project=pl.wikipedia.org&platform=all-access&agent=user&start=2019-02-24&end=2019-03-23&pages=Walery_S%C5%82awek

[4] Informacje biograficzne w artykule publicystycznym siłą rzeczy muszą ulec pewnemu skróceniu. Osoby zainteresowane dogłębniejszym zapoznaniem się z życiem płk. Sławka mogą sięgnąć po następujące pozycje bibliograficzne: P. Samuś, Walery Sławek: droga do niepodległej Polski, Płock 2002 i J. M. Nowakowski, Walery Sławek. Zarys biografii politycznej, Warszawa 1988.

[5] J. M. Nowakowski, Op. cit., s. 38

[6] Ibidem, s. 73.

[7] Ibidem, ss. 73-74.

[8] W. T. Kulesza, Koncepcje ideowo polityczne obozu rządzącego w Polsce w l. 1926-1935, Ossolineum 1985, ss. 108-109.

[9] Ideologja obozu Marszałka Piłsudskiego w świetle przemówień prezesa B. B. W. R. Walerego Sławka, Warszawa 1930, ss. 12-13.

[10] Ibidem, ss. 15-18.

[11] W. Sławek, Wytyczne nowej konstytucji, „Gazeta Polska”, nr 216, 7 sierpnia 1933 r.

[12] A. Ajnenkiel, Polskie konstytucje, Warszawa 2007, s. 226.

Kategoria: Adrian Zimny, Historia, Myśl, Polityka, Publicystyka

Komentarze (6)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Gierwazy pisze:

    Niesamowite, że takie patetyczne kuriozum, przypominające nawet żywoty świętych pańskich wtargnęło na "łamy" czy raczej ekran najtwardszego jądra konserwatyzmu – legitymistycznego portalu o zobowiązującej nazwie: "Myśl konserwatywna".

    Garść cytatów: "Niewiele jest postaci jednocześnie tak zasłużonych i tak, w stosunku do zasług, zapomnianych, jak Walery Sławek." ; "A był Walery Sławek wierny etosowi, który chciał zaszczepić elicie państwowej. Był niesłychanie uczciwy i był idealistą" ; "Honor nakazał mu złożyć władzę i oddać inicjatywę w ręce przeciwników" ; " I dziś, w rocznicę śmierci tego wielkiego budowniczego nawy państwowej, którego historia zapamiętała jako człowieka honoru i nieposzlakowanej uczciwości". Uff… tyle górnolotnych wyrażeń, a przecież mowa tu o socjaliście-terroryście, wolnomularzu tudzież współpracowniku HK Stelle, wywiadu monarchii austrowęgierskiej… Czy człowiek "nieposzlakowanej uczciwości" pali papiery przed zejściem z tego świata? Pominę już fakt, że samobójstwo (jak wykażę niżej, raczej z niskich pobudek) dalekie jest od katolickiej ortodoksji. Ciekawe, że tego "uczciwego idealistę" w ogóle nie wzruszały bezecności popełniane przez jego własną koterię, po tym, kiedy dorwała się do władzy – a jest tego niemało. Jakoś "honor nie nakazał mu złożyć władzy" ze względu na ofiary bratobójczej wojny domowej, wyniku zamachu majowego. Wręcz przeciwnie, towarzysz Gustaw zdobył się nawet na wyznanie iż "legioniści wzięli władzę przez krew w walce na ulicy i tylko w ten sposób ją oddadzą". Taki to ci "etos, który chciał zaszczepić elicie państwowej"… Jego "kryształowe sumienie" milczało również na przypadki licznych pobić niewygodnych sanacji osób dokonanych przez zbirów, często noszących mundury, związanych z piłsudczykowską sitwą; nie drgnęło w przypadkach zabójstw politycznych (w zabójstwie gen. Zagórskiego sam miał brać udział…), maltretowania opozycji, w tym często działaczy o wiele bardziej zasłużonych niż on sam, vide – Korfanty czy Witos, w brzeskiej twierdzy, tudzież Berezie Kartuskiej – gdzie strażnicy zwracali się do więźniów per "skurwysynie"; na wszechobecną korupcję i rozpasanie sanacyjnych bonzów; itd., itp. Napisałem, że sumienie Walerego S. milczało. No, nie do końca. Ten "nieposzlakowany idealista" dał jednak głos". Na zjeździe wojewódzkim BBWR w Łodzi tak nakreślił kontury "wielkiej budowy nawy państwowej": "Lepiej połamać kości jednemu posłowi niż wyprowadzać na ulicę karabiny maszynowe". Kiedy zaś posłowie endecji pragnęli dowiedzieć się od rządu, jakie jest jego stanowisko w sprawie znęcania się i upokarzania polityków opozycyjnych, zaaresztowanych przed wyborami brzeskimi przez władze sanacyjne. Premier Sławek oświadczył wówczas: "Pragnę pod jednym względem opinię uspokoić. Zbadałem sprawę i stwierdzam, że sadyzmu i znęcania nie było, lecz i tam, jak w każdym więzieniu, posłuch musiał być w razie oporu wymuszany siłą." Było to oczywiste kłamstwo (przypomnijmy – wg red. Zimnego, "człowieka nieposzlakowanej uczciwości"), gdyż był doskonale poinformowany o tym, jak brutalnie traktowano tam więźniów. Groteskowo brzmią też patetyczne tony odnośnie śmierci naszego (anty)bohatera. Pan Zimny pisze: "Walery Sławek był pułkownikiem, żołnierzem. Żołnierzem, który otrzymał przed czterema laty rozkaz od swego dowódcy: rządzić Polską, dokończyć jego dzieło. Rozkazu tego Sławek nie zdołał wykonać, a co gorsza, miał świadomość, że dopuścił do tego, by w ciągu tych czterech lat zaprzepaszczono dzieło Marszałka. W takiej sytuacji honor żołnierski znajdował tylko jedno rozwiązanie." Po pierwsze – Mościcki i Rydz dokończyli – a nie wypaczyli – właśnie to "dzieło Marszałka" drogi ku katastrofie. Po drugie – Sławek okazał się politycznym niedojdą, niezdolnym do samodzielnego działania; kompletnie wyautowany z polityki, nie dostał się nawet do Sejmu, popadł w depresję (zdarzało mu to się już wcześniej) ze znanym finałem.

  2. grafzero pisze:

    @Gierwazy Jakkolwiek daleko mi do gloryfikacji Sławka i sanacji to jednak pisanie takich famrazonów (przez miłośnika endecji) jak "Mościcki i Rydz dokończyli – a nie wypaczyli – właśnie to "dzieło Marszałka" drogi ku katastrofie" prowadzi do wniosków, że na całe szczęście ruch ten jest obecnie planktonowy i nic nie wskazuje na to aby sytuacja mogła się zmienić.

  3. Gierwazy pisze:

    Grafzero poza pisaniem "famrazonów" jakoby to jestem miłośnikiem endecji przedstawił zero argumentów w kwestii różnicy między polityką Piłsudskiego a jego kontynuatorów – z tej samej sitwy, dodajmy – Rydza i Mościckiego. Natomiast bardziej przeraża, kiedy (Graf)zero myśli, w konstatacji swojego wpisu wykazuje schadenfreude z obecnej sytuacji politycznej Polski. Kto wie, może żyje w jakimś Matriksie i bierze za "prawdziwą prawdę", wyborczy slogan jednego z członów POPiSu: "silna Polska w bezpiecznej Europie"?… Nie przypadkiem obydwa te oblicza tej samej bestii uważają tow. Wiktora za "męża stanu". A kierunek ich (nie)rządów zmierza w podobną stronę, co ich politycznych antenatów przed 1939 rokiem.

  4. Mateusz pisze:

    "A kierunek ich (nie)rządów zmierza w podobną stronę, co ich politycznych antenatów przed 1939 rokiem."

    Z całym szacunkiem, ale chyba się Pan trochę zagalopował …

  5. Mieszczuch pisze:

    Do Mateusza. Nie, nie zagolopował się. Właśnie wyciekła notatka dyplomatyczna z instrukcjami dla rządu w sprawie żydowskich uroszczeń. Oskubią nas na grube miliardy, ale Wy PiSiory czy naiwniaki dalej będziecie robić dobrą minę do złej gry. Pseudopatriotycznie sprzedawczyki!

  6. Wican pisze:

    Beck i Mościcki czy Rydz to były "wynalazki" Piłduskiego. Kult miernot (Kariera Nikodema Dyzmy) również. Tekst jest kuriozum.Sławek może i uczciwy był, ale wspierał zbrodniczą lewicową dyktaturę. A ta sanacyjna "elitarność" to bardziej w stylu lewusów ze Stowarzyszenia Ordynacka czy KOR. 

    Robienie ze zwykłego wykonawcy poleceń Piłsudskiego, "męża stanu" wręcz żałosne. Sławek politykiem był miernym a jakim oficerem? Przyznam się, ze nie wiem. O jego ewentualnych zasługach w wojnie z bolszewikami, nic nie wiem.

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *