banner ad

Skowera: 750-lecie siódmej wyprawy krzyżowej

| 17 sierpnia 2020 | 2 komentarze

Latem 1270 roku król Francji Ludwik IX, ogłoszony później świętym, wyruszył z portu w Marsylii na czele wielotysięcznej armii krzyżowców, aby bronić Ziemię Świętą przed niszczącymi najazdami sułtana egipskich mameluków Bajbarysa. Była to ostatnia szansa na skuteczne podtrzymanie istnienia Królestwa Jerozolimskiego. Niestety, po raz kolejny przez tego samego władcę zaprzepaszczona.

Od 1099 roku, kiedy to krzyżowcy wyzwolili święte miasto Jerozolimę, datuje się istnienie Królestwa Jerozolimskiego. Blisko dwustuletnie istnienie państwa krzyżowców, do 1291, naznaczone było nieustanną walką o byt i przetrwanie.

Wojny krzyżowe nazwę swą wywodzą od ceremonii podniesienia krzyża przez chrześcijańskich władców, którzy pozytywnie odpowiadali na apele papieży nawołujących do niesienia pomocy chrześcijanom ciemiężonym przez wyznawców islamu w Ziemi Świętej.

Od zarania istnienia chrześcijaństwa rozwinęła się tradycja pielgrzymowania do miejsc Świętych związanych z życiem i nauczaniem Jezusa Chrystusa. Tak było w czasach panowania nad Palestyną Rzymian, szczególnie od ogłoszenia Edyktu Mediolańskiego, później Cesarstwa Bizantyjskiego, nawet, chociaż z pewnymi utrudnieniami i ryzykiem, po podboju Palestyny przez Arabów, aż do opanowania tych ziem przez Turków seldżuckich. Na początku XI wieku rozpoczęły się masowe prześladowania chrześcijan. Na terenie Syrii i Palestyny zniszczono ponad 30 tysięcy kościołów, dla porównania obecnie w Polsce mamy ponad 10 tysięcy. Przez pierwsze tysiąc lat naszej ery Liban, Palestyna, Syria, Egipt były na wskroś chrześcijańskie. Tuż przed inwazją muzułmanów na te ziemie Jerozolimę zajęli na krótko Persowie mordując w niej 67 tysięcy chrześcijan. To obrazuje religijną tożsamość tamtejszej ludności.

Inwazja Turków seldżuckich w XI wieku wyparła z półwyspu Azji Mniejszej Bizantyjczyków, którzy zaczęli słać do europejskich władców i papieża błagalne poselstwa o pomoc. W 1095 roku papież Urban II na Synodzie w Clermont wezwał wiernych do obrony Ziemi Świętej przed saracenami.

Odzew na apel papieża był entuzjastyczny i masowy. To ten apel zapoczątkował dwustuletnią historię wypraw krzyżowych, a ich celem nie był kolonialny podbój obcych krajów, jak chcą współcześni historycy niechętni chrześcijaństwu, lecz ich wyzwolenie spod panowania barbarzyńskich najeźdźców.

Jak można manipulować i fałszować historię daje nam przykład amerykański historyk James Reston Jr., autor pracy „Trzecia Krucjata. Ryszard Lwie Serce i Saladyn”. Ze „Słowa wstępnego” do książki pochodzą przytoczone cytaty: „To szaleństwo w imię religii rozpętał w 1095roku papież Urban II, pragnąc skierować energię wojowniczych europejskich baronów z krwawych sporów w stronę „szlachetnego” dążenia do odebrania Ziemi Świętej „niewiernym”. … „Zorganizowano siedem krucjat rycerskich (doszło do jeszcze do kilku mniejszych wybuchów tego szaleństwa)”. … „Saladyn do dziś pozostaje największym bohaterem świata islamu. To on zjednoczył Arabów, pokonał krzyżowców w wielki bitwach, odzyskał Jerozolimę i wyrzucił europejskich najeźdźców z ziem arabskich. … „Dwunasty i trzynasty wiek nie są dla nich [Arabów – przypisek autora] historią siedmiu krucjat, ale ponad stuletnim okresem zmagań na rzecz odparcia wrogiej inwazji i wyrwania własnych ziem spod obcej okupacji.”

Problem wypraw krzyżowych polegał na tym, iż do końca nie potrafiono jednoznacznie zdecydować czym one mają być i co mają osiągnąć w końcowym efekcie. Cały czas był to ruch motywowany pobudkami religijnymi, począwszy od wezwania papieża Urbana II, a skończywszy na rzeczywistej w 1307 roku likwidacji zakonu Templariuszy.

Wypełniając swój religijny obowiązek krzyżowcy wyzwolili Ziemię Świętą z rąk mahometan. I co dalej? Odpowiedzi na to pytanie nie udzielono do końca. Cesarstwo Bizantyjskie nie było w stanie się odrodzić i przejąć kontroli nad wyzwolonymi terytoriami. W wyniku I krucjaty powstały cztery niezależne państwa. Ale to nie był koniec. Te drobne organizmy państwowe nie były wewnętrznie spójne. Zaistnieli królowie, książęta i hrabiowie o słabej pozycji politycznej i wojskowej, powstały rycerskie zakony: Szpitalnicy, Templariusze, Krzyżacy i inne, potworzyły się wspólnoty handlowe – przedstawicielstwa znaczących republik włoskich, wiele do powiedzenia miała lokalna hierarchia kościelna, ale zabrakło jednolitego i silnego centrum władzy oraz wspólnej myśli propaństwowej.

Europejskie chrześcijaństwo pozytywnie odpowiadało na apele papieży organizując kolejne wyprawy krzyżowe dla ratowania Królestwa Jerozolimskiego, które od utraty samej Jerozolimy w 1187 pozostawało państwem tylko z nazwy.

Przykładem tego były dwie wyprawy krzyżowe króla Francji Ludwika IX, uczciwego i sprawiedliwego władcy, wiernego sługi Kościoła, ale człowieka pozbawionego politycznej i strategicznej wyobraźni. Zorganizowane przez niego dużym nakładem środków i poświęcenia rycerstwa dwie wyprawy krzyżowe nie przyniosły żadnych pozytywnych rezultatów, natomiast duże straty w ludziach i zniechęcenie do idei.

Siły i środki jakie zorganizował Ludwik IX były za każdym razem ogromne, mogły doprowadzić do zmiany układu sił – odzyskania utraconej Jerozolimy i odbudowy terytorialnej Królestwa. Wyprawa z 1270 roku jawiła się dla wszystkich ostatnią szansą przetrwania państwa krzyżowców. Od słynnej bitwy pod Hittin to muzułmanie dyktowali warunki w tym regionie, systematycznie pomniejszali obszar panowania chrześcijan.

Kampania nowego sułtana mameluków Bajbarysa z połowy lat 60-tych XIII wieku wywołała trwogę w Palestynie i w Watykanie. Po zburzeniu i dosłownym zrównaniu z ziemią na jego osobisty rozkaz bazyliki Zwiastowania Pańskiego w Nazarecie w 1263 roku, nie było wątpliwości do co intencji sułtana.

Papież Klemens IV postanowił przyjść z odsieczą Królestwu Jerozolimskiemu i latem 1266 roku zaczął organizować małą, ale szybką do wyekspediowania do Lewantu armię w oparciu o zaciągi rycerstwa we Flandrii. Wiosną 1267 roku miała dotrzeć do Akki. Podjął negocjacje z cesarzem Bizantyjskim Michałem VIII i rozmowy dyplomatyczne z przywódcą mongolskich Ilchanidów, panujących w Persji, Abagą.

Na nieszczęście o planach papieskich dowiedział się król Francji Ludwik IX i postanowił się włączyć w tę krucjatę, tym samym, z racji swojej mocarstwowej pozycji, zdominował plany i przejął inicjatywę. To znacznie opóźniło wszelkie działania, a sułtan Bajbars bezkarnie niszczył w Ziemi Świętej wszystko co napotkał na swojej drodze. Małe zamki, potężne twierdze, pola uprawne, kościoły, wsie i miasteczka, wszystko co było chrześcijańskie.

W 1278 zmarł papież Klemens IV, co znowu opóźniło przygotowania do krucjaty i umożliwiło mamelukom w tym samym roku zdobycie i zniszczenie Antiochii, jednego z najważniejszych centrów chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie, w wyniku czego zostało zamordowanych kilkadziesiąt tysięcy wiernych, a kilka tysięcy trafiło do niewoli.

Dopiero jak w marcu 1270 roku krzyż podjął Karol z Anjou. To wówczas Ludwik IX ponownie przyłączył się do krucjaty i w końcu w lipcu wyruszyła, z opóźnieniem ponad trzyletnim, ekspedycja króla. Zwłoka ta pozwoliła muzułmanom na zdobycie nie tylko Antiochii, ale i kilku innych twierdz o absolutnie strategicznym znaczeniu, np. Bargras, czy Castel Blanck oraz takich w rodzaju nie do zdobycia, jak Krak de Chevaliers i Montfort.  

Ludwik IX w drodze do ziemi Świętej zmienił decyzję na najgłupszą jaką mógł. Postanowił zaatakować Tunis, a po jego zdobyciu ponownie wyruszyć na Egipt i zaatakować go od zachodu. Nawet gdyby go zdobył to musiałby pokonać całą pustynię libijską, blisko 3 tys. Kilometrów. W warunkach pustynnych dla armii krzyżowców 30 kilometrów dziennie było sporym, trudno osiągalnym, wyzwaniem. Już raz podobną decyzję podjął w 1248 roku. Zamiast odbić Jerozolimę i umocnić panowanie krzyżowców w Lewancie z potężną armią poszedł na Kair. Wytracił kilka tysięcy rycerzy, ocaleli nieliczni, a sam król musiał wykupić się z niewoli gigantyczną sumą 400 tys. liwrów w złocie (roczny budżet króla wynosił 250 tys. liwrów).

Tunis nie został zdobyty a sam król Ludwik IX zmarł 25 sierpnia w wyniku epidemii jaka wybuchła w obozie krzyżowców. Armia się rozproszyła i powróciła do Francji, tylko nieliczni udali się w dalszą drogę. Cztery lata przygotowywana krucjata, która pochłonęła około 2 milionów liwrów prysła w jednym momencie na skutek infantylnej decyzji króla, jak mydlana bańka.

Bajbars był okrutnym, ale tchórzliwym sułtanem. Na wieść o ekspedycji Franków uciekł do Egiptu i dopiera jak się dowiedział, że Ludwik IX oblega Tunis, powrócił 1271 do Palestyny i zaczął siać spustoszenie. Byłby to rok końca Królestwa Jerozolimskiego, gdyby nie determinacja księcia angielskiego Edwarda, który na czele niewielkiej armii, około tysiąca żołnierzy, w tym 250 ciężkozbrojnych rycerzy przyszedł Ziemi Świętej z odsieczą. Ta garstka wojska wystarczyła, żeby Bajbars odstąpił od oblężenia Akki i Trypolis i zawarł z księciem Edwardem dziesięcioletni rozejm.

Dziesięciokrotnie większa armia króla Ludwika IX dawała szansę na radykalną zmianę położenia krzyżowców w Ziemi Świętej z odzyskaniem Jerozolimy włącznie. Król Francji miał dwukrotnie taką szansę i dwukrotnie ją zmarnował przyczyniając się znacznie do osłabienia i wypaczenia idei krucjat, a w konsekwencji do upadku Królestwa Jerozolimskiego.

 

Jan Lech Skowera

Kategoria: Historia, Publicystyka

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Gierwazy pisze:

    Mała poprawka:  król Francji Ludwik IX wyruszył na 7 wyprawę krzyżową z Aigues-Mortes, portu zbudowanego celowo na krucjatowe ekspedycje (dzisiaj malownicze miasteczko). Natomiast sama Marsylia nie wchodziła wówczas w skład domeny Królestwa Francji. Sam artykuł ciekawy.

  2. Skowera pisze:

    Nie ulega wątpliwości, że sam Ludwik Święty wypłynął 1 lipca 1270 roku z portu w Aiuges-Mortes. Spotkałem się jednak z takim stwierdzenie, że port w Marsylia, z uwagi na ogrom przedsięwzięcia odegrał jednak większą rolę. Ale nie będę przy tym obstawał, ponieważ nie mogę w tej chwili przytoczyć źródła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *