francja_afp640Z perspektywy dzisiejszej muzułmańsko-laickiej Francji wydaje się, że katolicyzm w ogóle nie odcisnął piętna na duszy ptego narodu.

"Najstarsza córa Kościoła" stała się podstarzałą córą Koryntu, jak napisał jeden z konserwatystów…

Przez moment, około północy, gdy dowiedziałem się o tej masakrze, tliła się we mnie iskra nadziei (tak, nawet we mnie, urodzonym pesymiście), że coś się zmieni. Że społeczeństwo się przebudzi.
Myliłem się. Niemal od samego początku rozpoczęła się kampania, że "prawdziwy islam" nie ma nic wspólnego z islamem dżihadystów. Pożyteczni idioci pokroju Piotra Żyłki z deon.pl zaczęli "urabiać" społeczeństwo wciskając frazes, że ogrom tej tragedii nie może zmienić naszego nastawienia do uchodźców. I na tym się niestety skończy… Media społecznościowe jeszcze przez dobę lub dwie będą wrzały, aż w końcu temat ucichnie, pojawią się inne sprawy zaprzątające ludzkie umysły.

Francja i Europa będą jeszcze kiedyś katolickie. Ale ten przyszły katolicyzm narodzi się w morzu krwi. Wyjdzie z katakumb XXI wieku mocno poobijany, z garstką wiernych ortodoksji (bo ci głoszący modernistyczną gadaninę w większości odejdą albo pod wpływem prześladowań – paradoksalnie – się nawrócą). Przyjdą barbarzyńcy ze wschodu i rozpocznie się powolnie przywracanie z gruzów politycznej, społecznej, duchowej i kulturalnej Christianitas. My już triumfu nie dożyjemy. Na nasze czasy przypada początek drogi krzyżowej, gdy zewsząd Święta Wiara jest atakowana – przez muzułmanów, przez lewicowe "elity", wreszcie przez większość duchowieństwa pozbawionego wiary i skupionego na sprawach doczesnych. Pragnąć należy gorąco i ze wszech miar się starać, by nasze dzieci i wnuki żyły w innych, lepszych czasach. 

Na pasku informacyjnym jednej ze stacji napis: "Papież potępia zamach". O ileż bardziej chciałoby się przeczytać: "Papież potępia zamach. Jednocześnie błogosławi wszystkim walczącym przeciwko Państwu Islamskiemu, a tym spośród nich, którzy są katolikami, udziela odpustu zupełnego. Deus vult!"… Naiwne?

Być może. Dlaczego przyzwyczailiśmy się do tego, że współcześni papieże, na czele z aktualnie panującym, nijak się nie mają do Urbanów, Piusów czy Innocentych? Zarówno Urban II jak i Pius V zostali wyniesieni na ołtarze, a zatem wzywanie do świętej wojny przeciwko islamowi nie stanowiło ku temu przeszkody, co więcej, za to ich szczególnie pamiętamy i cenimy. Tymczasem Paweł VI oddał zdobyczny zielony sztandar "Proroka" w ręce tureckie, Jan Paweł II ucałował Koran, Franciszek wreszcie modlił się ramię w ramię z imamem!?
Prześladowania Kościoła były zawsze. Jednakże zawsze prześladowani chrześcijanie mieli stały punkt odniesienia – Stolicę Piotrową, która nastawała w porę i nie w porę, aby im pomóc. Niekiedy, przy bierności zachodniego świata, stawała się symbolicznym wyrzutem sumienia. Ale za okazaną wierność prześladowani wyznawcy prawdziwej wiary otrzymywali również wierność. Jaki ból mordowanym przez ISIS chrześcijanom w Syrii czy Iraku musiał sprawić widok Franciszka modlącego się wespół z imamem?!

Pomyślmy o tych, którzy w tej chwili oddają życie za wierność Prawu Bożemu i Ewangelii, odmówiwszy ucałowania Koranu. Niech nasz święty gniew nie zakończy się w ciągu najbliższych dni, ale będzie trwał nadal. "Zelo zelatus sum pro Domino Deo Exercituum…".

 

Kajetan Rajski