jaruzelski3CYWILIZACJA TURAŃSKA – jedna z siedmiu, zdaniem Feliksa Konecznego, wciąż żywotnych cywilizacyj, czyli metod ustroju życia zbiorowego, ukształtowana na obszarach Wielkiego Stepu i charakteryzująca się m.in. wyłącznie wojskową formą organizacji społecznej, tj. łączeniem się w plemion w ordy, zdolne do podbojów oraz tworzenia rozległych, ale nietrwałych, imperiów; brakiem wyższych niż rodowe więzi społecznych; amoralnością władców; indyferentyzmem religijnym; równouprawnieniem monogamii, poligamii i konkubinatu; brakiem zainteresowań naukowych, ale przyswajaniem sobie wynalazków technicznych.

Zdaniem wielu współczesnych egzegetów Mistrza Feliksa, cywilizację turańską najlepiej można rozpoznać po tym, że u Turańców wódz jedzie na koniu, a za nim biegną jego podwładni tam, gdzie on im każe. Dlaczego na Wielkim Stepie można wyhodować tylko jednego konia oraz dokąd i po co tak gnają – kroniki imperiów turańskich milczą, a egzegeci takoż. Niektórzy wszakże wysuwają przypuszczenie, że chodzi o to, aby dopaść i zniszczyć cywilizację łacińską. Przesłanką tej hipotezy jest obserwacja, iż cywilizacja łacińska do cna by już zmarniała, gdyby – niewątpliwym zrządzeniem przychylnej jej Opatrzności – nie wystąpili w jej obronie i nie stawili samowtór czoła Turańcom: Jenerał Wojsk Polskich Wojciech Katechon-Jaruzelski oraz Docent socjobernetyk Józef Kossecki ORMO (1).

Najbardziej znanymi reprezentantami cywilizacji turańskiej w historii byli: Czyngis-chan (Temudżyn), Timur Kulawy (Tamerlan), Jumdżaagijn Cedenbał (2) i Józef Piłsudski. Ten ostatni był także masonem, Bratem Dozorcą w loży “Gorliwy Litwin”, afiliowanej do Wielkiego Wschodu Turanu. Poprzez niego cywilizacja turańska ma również jakiś, acz nie do końca wyświetlony, związek z romantyzmem politycznym.

Najbardziej intrygującym obecnie problemem badawczym dotyczącym cywilizacji turańskiej jest pytanie, dlaczego dotąd nie zaliczano do niej Don Kichota z La Manczy. Wszakże on też był romantykiem walczącym z wiatrakami, cele miał wojenne, a przede wszystkim gnał przed siebie na koniu, podczas gdy jego giermek Sanczo Pansa musiał się za nim telepać na osiołku. Być może dlatego, że Rosynant to była bardzo marna szkapa.

Prof. Jacek Bartyzel

 

Przypisy:

(1) ORMO – taka kongregacja pobożna; pełna nazwa – Zakon Braci Większych z Jeszcze Większymi Pałami.

(2) W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej znani byli także – pojawiający się zawsze w maju – kolarze z bratniej Mongolskiej Republiki Ludowej, którzy każdego roku zajmowali zaszczytne ostatnie miejsce w Wyścigu Pokoju. Ich istnienie dowodzi wszelako, że już przynajmniej nie musieli biegać per pedes za Wodzem na koniu.