Liedtke: Letteryzm czyli „twórcze” niszczenie kultury

| 30 maja 2021 | 1 Komentarz

Lettryzm – kierunek w sztuce oraz ruch ideologiczny, o charakterze awangardowym, powstały w 1945 roku, zainicjowany przez rumuńskiego poetę Isidore Isou, uważanego zgodnie za ojca tego zjawiska.

W zasadzie, tak jak w przypadku większości ruchów opartych na podstawach marksistowskich, nie bardzo wiadomo, czy w lettryzmie więcej było sztuki czy ideologii. Oczywiście dla twórców tej koncepcji nie miało to większego znaczenia – prekursorzy i kontynuatorzy preferowali raczej swobodne i improwizowane działania, im bardziej wymykające się wszelkim definicjom tym lepiej. Jednak już w samych początkach – a także i w trakcie istnienia opisywanego kierunku- zaczęły się zarysowywać coraz wyraźniejsze linie sporu między twórcami o doktrynę, filozofię, zasady i kształt działań podejmowanych przez grupę. Chociaż – jak to ma miejsce w tego typu lewicowych inicjatywach – w istocie chodziło oczywiście o przewodnictwo w hierarchii i przejęcie wodzowskiej inicjatywy oraz narzucenie swojej koncepcji w szeregach, zrywając zarazem z ideą wolności i swobody, wpisanej niejako w fundament przedsięwzięcia u jego zarania. Jak wiemy, ten stały element przewija się w zasadzie przez wszystkie lewicowe działania, pozbawiając ich konsekwencji i –dzięki Bogu – skuteczności, pożerając członków, a nade wszystko twórców takich ruchów, odbierając zapał i poczucie sensu idei przewodzących tego typu marksistowskim konstruktom.

Pojęcie twórczości i sztuki w przypadku lettryzmu wygląda podobnie jak w pokrewnych ideologicznie i koncepcyjnie kierunkach, co w ogólnym spojrzeniu sprowadza się bardziej do niszczenia istniejących form piękna i przekazu, niż do tworzenia i rozwijania nowych. Powyższe, w sposób jednoznaczny wpisuje lettryzm trwale, we wspólny wraz z innymi, licznymi tworami stworzonymi na marksistowskiej podbudowie, nurt antysztuki, a szerzej antykultury mającej na celu zdecydowany regres rozwoju człowieka jako istoty uporządkowanej intelektualnie i duchowo.

Co charakterystyczne, teorie lettryzmu przelane zostały przez ich zwolenników na wszystkie dziedziny sztuki. Z uwagi na fakt, iż główny pomysłodawca: Isidore Isou, uchodził za poetę, szczególny element aktywności lettrystów, stanowiła oczywiście poezja (choć wyjątkowo specyficznie pojmowana), ale po za tym głównymi obszarami działalności stały się film, malarstwo oraz myśl polityczna. Bardzo często dziedziny te krzyżowały się ze sobą, tworząc wieloelementowe, złożone projekty artystyczne. Jako bezpośrednie korzenie lettryzmu, wskazuje się dadaizm i surrealizm. 

Precyzując, w przypadku dadaizmu Isou upodobał sobie szczególnie koncepcję prezentowaną przez swego rodaka i przyjaciela Tristana Tzarę, który poprzez słynne stwierdzenie, że “Dada nie znaczy nic” niejako zniszczył słowo ostatecznie. Już wcześniejsi, a także jemu współcześni twórcy, rozpoczęli praktykę zabawy formą wiersza jako taką, w sensie układu, rozmieszczenia poszczególnych słów, a także szukaniu stylu w rytmie i brzmieniu poszczególnych liter. Jednak, jak się wydaje to właśnie Tzara, którego zresztą Isou uważał za jedynego pełnoprawnego przywódcę ruchu Dada, ostatecznie sprowokował go do świadomego postawienia swoich tez, które miały stać się zaczątkiem ruchu artystyczno – ideologicznego nazwanego później lettryzm (fran. Lettrisme). Nazwa ta posiada swoje źródło we francuskim słowie lettre oznaczającego literę.

W skrótowym ujęciu bazą koncepcji lettryzmu jest swoisty demontaż słowa jako nośnika treści, stawiając jako główny przedmiot zainteresowania, jego części składowe, a więc litery, kładąc nacisk na ich brzmienie i rytm, pracując na nich, jako poszczególnych głoskach. Wspomniany demontaż słowa- jako że słowo nie znaczy nic- miał sprowadzić go tylko do liter, a w zasadzie do ciągu czystych znaków, tworząc w ten sposób twór, mający postać swoistego protolingwistycznego układu, opartego na “molekułach języka”. Isou w swoich quasi-matematycznych formułach określał to jako konstrukt, gdzie każdy element “istnieje o tyle, o ile dopuszcza możliwość pomyślenia innego elementu nie istniejącego lub hipotetycznie zakładanego”. No i tutaj dochodzimy już do kompozycji myślowej, zarezerwowanej jedynie dla postępowej awangardy ludzkości jaką zawsze starały się paradoksalnie stworzyć, pojmujące siebie w sposób elitarny, odłamy marksistowskich płodów… lub po prostu ludzie wiernie kroczący po ich śladach, a bojący się zawołać, iż król jest nagi!!!

Jednak głoska, fonetyka czy tzw. poezja dźwięku, nie była jedynym obiektem zainteresowań lettrystów , gdyż równie dla nich ważna  okazała się być forma graficzna i ujęcie liter w różne mniej lub bardziej wyszukane układy wizualne. Pozwoliło to przenieść artystom zaangażowanym w ruch swoje wizje, na obszar malarstwa i jakkolwiek pojętej sztuki wizualnej. Tak to zrodziła się lettrystyczna metagrafika, nazwana później hipergrafiką. Pod pojęciem tym, kryje się artystyczna struktura graficzna czy też malarska, zawierająca np. hieroglificzne pismo połączone z obrazem i formami graficznymi wszystkich ludów oraz klas społecznych we wszystkich czasach. Również jedynym kryterium wyznaczającym kierunek na tym obszarze miała być jedynie indywidualna wyobraźnia twórcy. Dodajmy, że ten obręb działalności obejmował oczywiście grafikę, ale również tzw. antygrafikę. Szczególnie wymienić należy takich twórców jak: Gabriel Pomerand, Guy Vallot (Rodric Valeanu) czy Roberdhay.

Znaczącym odcinkiem działalności lettrystów stał się także film, ze swoim szczytowym momentem aktywności, przypadającym na lata 1951-1952. Pierwszy film Isou pt. “Traite de bave et d’eternite” otrzymał w 1951 roku nagrodę na festiwalu w Cannes w kategorii filmu awangardowego. Oczywiście zastosowana forma wyrazu w filmie tym, była dość szczególna: otóż ścieżka dźwiękowa nie miała absolutnie żadnego związku z obrazem, a na- z założenia- nudne obrazy składały się m. in. porysowane i podarte fotografie, poprzeplatane stop-klatkami. W ten sposób zrodził się firmowany odtąd przez lettrystów tzw. film redukcyjny, opisany następującą wypowiedzią Isou: “Jestem głęboko przekonany, że kino jest zbyt bogate, przeładowane. Ogłaszam destrukcję kina, pierwszy apokaliptyczny znak rozpadu tego opasłego organizmu, który nazywamy filmem.”

Odtąd “posypały” się produkcje innych autorów, jak: Lemaitre, który zrobił film pt. “Czy film się już zaczął?”, w którym wykorzystał liczby i słowa bezpośrednio rysowane na taśmie filmowej; Wolman z filmem “L’Anticoncept” pokazywanym zamiast na ekranie, na balonie wypełnionym helem; Dufrene, będącym autorem “Bębnów o świcie”, Brau-Łódź ratunkowa” czy w końcu Debord ze swoim “Hurlements en faveur de Sade” (Ryk na rzecz Sade’a). Ten ostatni wielki członek ruchu lettrystów miał już w krótce odejść w swoją stronę, aby współtworzyć ruch sytuacjonistów.

Film redukcyjny nie jest wcale czymś nowym w myśli Isou, albowiem wpisuje się dokładnie w ogólną, stworzoną przez niego wizję charakteryzującą sztukę jako zjawisko posiadające dwie fazy: “przyrostu” i “redukcji”. W największym skrócie polega to na tym, że podczas “przyrostu” następuje ekspansja sztuki wnosząca olbrzymią ilość zdobyczy, po której przychodzi “redukcja” oznaczająca ich demontaż i destrukcję. Nie trzeba dodawać, że lettryzm widział siebie jako uczestnika tej drugiej fazy- jak każdy twór wyrosły na marksistowskiej podstawie- zdolny jedynie do niszczenia tego co już jest stworzone, nastawiony jedynie na dekompozycję i destrukcję, w efekcie oferując jedynie chaos i zniszczenie, cofając rozwój człowieka, zgodnie z kierunkami wytyczonymi przez Marksa et consortes.

Kilka przykładów potwierdzających tę tezę:

1946: Isou i Pomerand przerywają odczyt Michaela Leirisa w teatrze Vieux-Colombier, po to, aby Isou mógł odczytać swoje wiersze

1950: lettryści zakłócają wielkanocną Mszę Świętą w katedrze Nôtre Dame, kiedy po skrępowaniu księdza w zakrystii, przywdziawszy szaty liturgiczne, jeden z nich ogłasza z ambony, że Bóg nie żyje

1952: kilku lettrystów zrywa konferencję prasową Charlie Chaplina w paryskim Ritzu

Przykładów tego typu działalności lettrystów mamy więcej, jednak te należą do najbardziej znanych, a w połączeniu ze świadomymi tendencjami rozmontowawczymi wszelkie (jak już zostało powiedziane) dziedziny sztuki, mamy do czynienia – jak zawsze w przypadku lewicowych trendów – z doktrynalnym zniszczeniem.

Nie wolno tutaj nie wspomnieć o typowo społecznej i politycznej aktywności ruchu lettrystycznego – choć znacznie już oddalonej od twórczości artystycznej.

Otóż w 1952 roku zostaje założona Międzynarodówka Lettrystyczna, jednak bardziej już z inicjatywy dużo bardziej radykalnego Deborda niż Isou, pomyślana raczej jako “sekretna frakcja” w jego grupie. To pierwsze znamiona rozłamu w szeregach lettrystów , które ostatecznie zostaną przypieczętowane przez założenie Drugiej Międzynarodówki Lettrystycznej przez Dufrêne i Wolmana w roku 1964. Lettryści swoją działalność ideologiczną opierają na takich hasłach jak: “Jest tylko jedna rzecz warta rozważenia: doskonalenie zabawy absolutnej”; “ Spędziwszy kilka lat na nie robieniu niczego, w potocznym rozumieniu tego słowa, możemy mówić o awangardowości naszej postawy społecznej, skoro w społeczeństwie do niedawna jeszcze pochłoniętym produkowaniem postanowiliśmy oddać się wyłącznie przepędzaniu wolnego czasu”; “Czas wolny jest prawdziwie rewolucyjnym problemem” itd. Powyższe “myśli”, są bezpośrednią kontynuacją dużo bardziej zaawansowanych teorii politycznych i ekonomicznych, stworzonych przez Isou, na temat np. podziału społeczeństwa na przystosowanych i eksternowanych (izolowanych od wytwarzania dóbr i nie mających nic do sprzedania, ani środków na zakup czegokolwiek), czy też porównania społeczeństwa do atomów, tworzących cząstki, lub teorii “ekonomii nuklearnej”. Teorie Isou na tym polu, nie były do końca pozbawione sensu, jednak później były już tylko radykalizowane przez kontynuatorów i “pchane” tylko w jedną, lewą stronę, w stronę marksizmu, zgodnie z wiarą, że lettryzm jest tylko przygotowaniem rewolucji, która przekroczy sztukę i położy kres konieczności pracy.

 

Sławomir Liedtke

Kategoria: Kultura, Publicystyka, Społeczeństwo

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. stary koń pisze:

    sztuka także zideologizowana;jak przystało na wszystko co wywodzi się z marksizmu….rewolucyjne hydry wciąż się odradzają…..i  powstają kolejne "międzynarodówki"/;ostatnio np.BLM dla "antyrasistów" czy.antify-dla"mężczyzn"i strajki-dla "kobiet"/;…..każda rewolucja jest w swojej istocie satanistyczna;bestia atakuje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: