banner ad

„Karol, król i cesarz”… w kawałkach

| 19 czerwca 2020 | 0 Komentarzy

Nie będzie to tekst o dumnej nazwie "recenzja", bo do tego musiałabym się pochwalić obejrzeniem całego filmu. Zaczęłam rozglądać się za nim w internecie. Znalazłam sporo fragmentów – ale jednak rozproszone. "Saga Habsuburgów" Jeana des Cars i te fragmenty mozaiki zaostrzyły mi apetyt.

"Karol, król i cesarz" to film nakręcony przez Telewizję Hiszpańską w latach 2015-16. Nakręcony z rozmachem, barwny, o intensywnej akcji. Realia odtworzono starannie, a uroku dodają bogate stroje i południowe krajobrazy.

Co mi się spodobało, to fakt, że urząd władcy nie został w nim przedstawiony w kontekście waki klasowej, wygodnictwa i hulaszczego życia (czego by się można spodziewać po współczesnych Hiszpanach). O. Bartłomiej, dominikanin (a więc teoretycznie krwawa bestia), broni Indian w koloniach, a wspiera go królowa. Po drugiej stronie – cesarz, a także odpychającej postury Cortez… Wszyscy oni działają w imię obowiązku, tak jak go rozumieją. "Obowiązek", "zadanie" pojawiają się tutaj często. Zna te pojęcia również Izabela, która nie została przedstawiona jako męczennica ustroju patriarchalnego, lecz jako ta, która – kosztem zdrowia i życia – służy dynastii i rodzinie…

Żeby nie było zbyt "historycznie i nudno", do życiorysów dodano trochę wątków odautorskich. W związku z czym Franciszek Borgiasz okazuje się cichym, choć platonicznym, wielbicielem cesarzowej Izabeli. (Oj, ckliwe to…) Zgodnie z modą, współczesny widz musi zobaczyć wszystko, również obnażone krocze jednej z położnic. To paradoks, bo naturalizmu zabrakło w scenie, gdy ciało cesarzowej leży w trumnie. A byłaby to ciekawa ilustracja do dewizy "memento mori", znanej ówczesnym władcom, oraz tych słynnych słów Borgiasza: "Nie będę więcej służył śmiertelnemu panu"…

Językiem bohaterów jest hiszpański, niby to oczywiste, a jednak nie do końca, w czasach, gdy bohater to najczęściej "hero" i "superman". Reżyser "Karola" był też nieco bardziej światły od naszego Hoffmana, który ogniem i mieczem wywalił z filmu łacinę. No i dlatego epoka Karola V, przedstawiona w tym filmie, pozostała jego epoką.

Mam nadzieję, że oglądania ciąg dalszy nastąpi.

Aleksandra Solarewicz

"Carlos, rey emperador", reż. Orriol Ferrel, Hiszpania 2015

Wyst.: Álvaro Cervantes (Karol), Blanca Suárez (Izabela Portugalska) i inni

Tags: ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: