Jakubczyk: Sir Roger – in memoriam

| 14 stycznia 2020 | 0 Komentarzy

„Polacy stali się wolni dzięki wierze katolickiej, patriotycznym uczuciom wobec swojego kraju, ich poczuciu historii i odwadze, by stawić czoła strasznemu systemowi, który został im narzucony. I dali przykład światu.”

 Roger Scruton podczas odbierania Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RP

 

12 stycznia, po trwającej sześć miesięcy walce z chorobą, zmarł Sir Roger Scruton, brytyjski filozof konserwatywny. Między innymi, przyjaciel Polski i Polaków. Miał 75 lat.

Całym swoim jestestwem Sir Roger egzemplifikował wielką odwagę moralną. Pływał pod prąd intelektualnego rynsztoku swoich czasów, niezależnie od deprecjacji, zniewag, donosów, a nawet nienawiści skierowanej przeciwko niemu. Przez długi okres czasu jego imię (wśród znacznej części brytyjskiej inteligencji) było synonimem politycznego wstecznictwa, a nawet zła. Tak jak gdyby był radykalnym zwolennikiem i propagatorem tyranii , a nie obrońcą prawdziwej wolności i cywilizowanych wartości. Znaczna część owych elit nie potrafiła pojąć, że ​​człowiek jego kalibru może być konserwatystą. Konserwatystą prawdziwym – torysem. Ich własne odrzucenie wszystkiego, co tradycyjne, wydawało się im tak oczywiście naturalne i słuszne, że uważali, że jedynym możliwym wytłumaczeniem dla osoby która ceni sobie tradycję, jest albo jej tępota, albo moralna duma. Ewentualnie jedno i drugie.

Dorobek Scrutona to książki na temat Kanta i Spinozy, Tristana i Izoldy. Tematy estetyki muzyki i architektury, praw zwierząt, wina, polowań, znaczenia kultury, natury Boga, relacji człowieka z jego środowiskiem naturalnym i wiele innych. Pisał powieści i opowiadania. Napisał  dwie opery.

W odróżnieniu od liberałów, kapitalistów czy socjalistów, którzy uważają, że społeczeństwo i państwo to mechanizmy, Scruton uważał społeczeństwo za organizm. Organizm składający się z komórek – rodzin. Jak każdy, taki organizm rozwija się, można go kształtować, odurzyć a nawet zabić.  Dlatego też Scruton zawsze krytykował UE jako twór sztuczny, oderwany od społeczności narodowych i ich interesów. Od lokalnych tradycji i partykularyzmów.

Scruton zdecydowanie poparł Brexit, ale daleki był od drobiazgowego izolacjonisty. Uważał Francję, a zwłaszcza Paryż, za swój drugi i duchowy dom. To właśnie tam stał się konserwatystą, jako obserwator lewackiej rewolty na uczelniach paryskich w maju 1968 roku. Jego doświadczenie tamtych wydarzeń było dlań kształtujące, a pamięć o nich  pozostała dla niego ostrzeżeniem do końca jego dni. W przeciwieństwie do większości młodych intelektualistów, był przerażony, a nie podekscytowany wydarzeniami z maja ‘68. Widział je jako umyślne zniszczenie pięknej cywilizacji przez zepsutych beneficjentów tej właśnie cywilizacji i jako odrzucenie wyrafinowania na rzecz braku ogłady. Stał po stronie obrońców, a nie niszczycieli. Kruchość naszego dziedzictwa kulturowego była dla niego jasna.

W swoim ostatnim artykule w „The Spectator”, który opublikował za życia, podkreślał znaczenie wdzięczności za to, co udało mu się odziedziczyć. Przypominał żeby nie brać niczego ziemskiego za pewnik, aby zachowywać to, co warto zachować. Zrozumieć kruchość rzeczy, pamiętać o zobowiązaniach wobec  przeszłości i odpowiedzialności za przyszłość. Ale nadal rozkoszować się światem.

Świeć Panie nad Jego duszą.

 

Arkadiusz Jakubczyk

Kategoria: Arkadiusz Jakubczyk, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: