banner ad

Haładuda: Wychowanie człowieka pokornego

| 15 grudnia 2014 | 0 Komentarzy

pokoraW czerwcu ubiegłego roku Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi obecni na 362. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski sformułowali list do Rodziców, Nauczycieli i Wychowawców, który został odczytany w przededniu rozpoczęcia wtedy nowego roku szkolnego. W liście padły trzy zadania, jakie mają realizować rodziny i szkoły: 1) uczyć pokory, 2) wychowywać do wartości i 3) odważnie głosić wiarę katolicką. Od tamtego czasu minęło już prawie półtora roku, czy w polskich szkołach uczy się pokory? Czy w ogóle mówi się o pokorze? A może wręcz odwrotnie – ignoruje się pokorę lub wręcz się z niej wyśmiewa? W niemal setce przejrzanych programach wychowawczych szkół, które są dostępne na stronach internetowych, nie ma żadnej informacji o tym, jak wychowywać człowieka pokornego!

Cnota pokory

Pokornym nazywamy człowieka, który ceni siebie tylko tyle, ile jest wart – w stosunku do Boga, do bliźnich i do siebie. Zdaniem św. Cypriana, pokora jest podstawą świątobliwości, zaś św. Hieronim uważa, że jest ona pierwszą z cnót chrześcijańskich. Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi w swoim liście pasterskim, który wspomniałem na wstępie, definiując pokorę przytaczają słowa Ewangelii „Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony” (Syr 3,17). „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14, 11). Bardzo trafne jest też kardynalskie napomnienie, że katolik powinien każdego dnia coraz bardziej iść drogą prawdy, bowiem pokora to umiejętność patrzenia na siebie w prawdzie. Pięknie napisała o tym św. Teresa z Avila: „Pan Bóg tak lubi pokorę, bo sam jest prawdą najwyższą, a pokora niczym innym nie jest, tylko chodzeniem w prawdzie”. Rzecz zdaje się oczywista, że pokorę w mniej lub bardziej rozbudowany sposób, dorosły człowiek zdefiniować potrafi. O pokorze nie mówi się już w mediach, ale coś powinno zostać w głowie z niedzielnych kazań lub przebytych nauk katechetycznych. Jakby też oczywiste zdawać się mogło, że dorośli pokorę powinni postrzegać jako cnotę moralną i rzecz niezbędną nie tylko w drodze do nieba, ale i w życiu ogólnie. Jeśli przyjmiemy to jako bazę do dalszych rozważań, wydaje się, że rodzice i nauczyciele powinny uczyć dzieci i młodzież pokory. Jednak tak się nie dzieje!

Dlaczego przestaliśmy wychowywać człowieka pokornego?

Bardzo trafną diagnozę postawiła Bogna Białecka w swojej najnowszej książce „Miłość i autorytet. Jak wychowywać dzieci po chrześcijańsku i ustrzec je przed zagrożeniami”. Zdaniem autorki książki, współcześni rodzice przestali wychowywać dzieci. Także i moja opinia w tej kwestii jest podobna. Ja za przyczynę tego stanu rzeczy uważam nachalne promowanie przez system edukacji naturalizmu pedagogicznego, co opisałem w artykule „Współczesne katolickie wychowanie – budowa domu czy tylko fasady?” zaś Bogna Białecka – promocję antypedagogiki i tzw. bezstresowego wychowania. Oba te spojrzenia łączy jedno: dziecko ma czuć się wolne, samo o wszystkim decydować, zaś rodzice i nauczyciela mają je w tym wspierać (Uwaga! Mają przestać je wychowywać!). Media zaś utwierdzają rodziców i nauczycieli w tym przekonaniu, operując „marketingowymi” wręcz sloganami wolności, równości i tolerancji jako podstawy funkcjonowania współczesnej rodziny. Przestaliśmy wychowywać człowieka pokornego, bo przestaliśmy w ogóle jako społeczeństwo wychowywać dzieci. Współcześni rodzice boją się nawet napominać już swoich dzieci, aby na przykład posprzątały pokój. Wszystko to w imię nienaruszania ich osobistej wolności.

Pokora kontra pycha

Trzeba współczesnym rodzicom pokazywać na czym polega katolickie i tradycyjne wychowanie poprzez rekolekcje kościelne i dostarczanie odpowiednich książek. Niemała w tym rola hierarchów kościelnych, ale też i zwykłych księży. Dziecko, które uczymy bycia pokornym musi być wewnętrznie przekonane, że pokornym trzeba być względem Boga, bliźnich i samego siebie. I wtedy, kiedy nasze dziecko przekona się, jakże małym jest człowiek wobec Boga, jak wiele zawdzięcza ono swoim rodzicom, że samo jest istotą grzeszną i ułomną stanie świadome przed tym, co promuje współczesny świat. Ten świat mówi mu, że jest ono wielkie, niepowtarzalne i wspaniałe. W katolickim domu odkryło swoją słabość i bycie prochem wobec Boga Wszechmogącego.

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że każde dziecko wychowane tradycyjnie, prędzej czy później zestawi te dwa światy i samo stanie przed trudnym wyborem wartości. Współczesny świat, w tym i szkoła, uczą tego, że trzeba być nad wyraz ambitnym, aby szukać uznania i pochwały. Dookoła niego króluje próżność, która chełpi się zewnętrzną pięknością, markowymi „ciuchami” i „fajną” fryzurą. Czy dziecko zrozumie, że ten świat to droga do piekła, zależy od jego rodziców, nauczycieli i wychowawców. Szatan nieustannie, tak jak pierwszym rodzicom, podpowiada „Bądźcie jak bogowie!”.  Ten jednak pogrążył się w pysze, za co został strącony do piekła. Aby uczyć swoje dzieci bycia pokornymi, sami dorośli muszą być cnotliwi pokorą.

Jak wychowywać dzieci, aby były pokorne?

W wychowaniu pokory, dzieciom trzeba nieustannie pokazywać Pana Jezusa, który na świat przyszedł w ubogiej stajni, żył w biednej rzemieślniczej rodzinie, umywał apostołom nogi, umarł hańbiącą śmiercią na krzyżu. Tym sposobem sam Bóg dał nam najlepszy przykład pokory wzywając nas „Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek duszom waszym”. Przykładem pokory jest Najświętsza Maryja Panna, służebnica Pańska, którą w miesiącu grudniu tak szczególnie wspominamy: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. Pokory uczy nas także biblijny celnik, który bijąc się w piersi mówił „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” oraz setnik w Kafarnaum, który mówił do Chrystusa „Panie nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale rzeknij tylko słowem, a będzie uzdrowion sługa mój”.

Po drugie, rodzice muszą podobnie jak Jezus Chrystus, umieć rozmawiać ze swoimi dziećmi, posługując się przypowieściami. Jedną z nich podsuwa nam św. Tomasz z Akwinu:

Aby wykonać fundament domu, potrzeba dwóch warunków: najpierw trzeba wykopać ziemię i wyrzucać piasek tak długo, dopóki nie znajdziemy twardego gruntu, który będzie zdatny do postawienia na nim budynku. Na gruncie tym układamy i spajamy kamienie, które będą owym fundamentem, na którym zbudujemy dom. Nauka ta mówi nam o tym, że wiara i pokora stanowią podstawę naszego duchowego domu. Pokora kopie ziemię, wydrąża posadę i wyrzuca z niej piasek, przez który rozumie się słabość sił ludzkich. Nie na własnej mocy budować powinieneś, bo ta jest tylko miałkim piaskiem, który wyrzucić należy. Kopać masz nie ufając sobie, tak długo, dopóki nie dojdziesz do ziemi twardej, na której ułożysz kamień węgielny. A kamieniem tym – opoką jest sam Pan Jezus Chrystus. Nie da się mocno osadzić kamienia węgielnego bez pokory. Nie da się bez pokory zbudować domu, który będzie się opierał wichrom i powodziom. Dom postawiony bez pokory (czyli na piasku) runie szybko i nic z niego nie zostanie.

Pokorni są podobni do Jezusa Chrystusa.

Drogę pokory otworzył sam Bóg, który w Jezusie Chrystusie wszedł w historię zbawienia jako zwyczajny człowiek. W tym mamy być podobni do Jezusa, który zwracając się do swoich uczniów, mówił: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29).

 

Bibliografia:

  1. Ks. dr Z. Baranowski, ks. dr S. Kowalski, Nauka wiary i obyczajów. Podręcznik do nauki religii dla klasy II gimnazjalnej, Księgarnia Świętego Wojciecha, 1937 r.
  2. Ks. Alfons Rodriquez SJ, O doskonałości chrześcijańskiej, Warszawa 1858 r.
  3. Ks. Karol Żelazowski, Bądźcie doskonałymi, Wyd. III, Warszawa 1912 r.
  4. O. Gabriel Roschini OSM, Katechizm maryjny, Wyd. Te Deum, Warszawa 2001 r.
  5. Wychowywać do wartości, List Pasterski Episkopatu Polski z okazji III Tygodnia Wychowania  (15-21 września 2013 r.)
  6. Bogna Białecka, Beata Nadolna, Miłość i autorytet. Jak wychowywać dzieci po chrześcijańsku i ustrzec je przed zagrożeniami, Wyd. eSPe, Kraków 2014 r.

 

Jarosław Haładuda

 

Kategoria: Inni autorzy, Myśl, Publicystyka, Religia, Społeczeństwo, Uncategorized, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *