banner ad

Prof. Bartyzel: Kościuszkowcy

| 3 października 2016 | 1 Komentarz

ludowe-wojsko-polskieModny ostatnio wśród tzw. realistów anty-antykomunizm drąży od pewnego czasu wątek rzekomego postponowania przez "niepodległościowców" żołnierzy formacji wojskowych pod polskim sztandarem u boku Armii Czerwonej (czyli tzw. Kościuszkowców). Są oni ponoć traktowani ryczałtowo jako "komuniści", toteż zdaniem "realistów" to oni są "prawdziwymi" Żołnierzami Wyklętymi.

To drążenie jest wszelako raczej jątrzeniem, bo wiele w nim demagogii i zwyczajnej nieprawdy.

Po pierwsze, trzeba przypomnieć, że przez 50 lat to jedynie ci żołnierze byli w propagandzie PRL-owskiej tymi jedynymi "słusznymi", co "wybrali najkrótszą drogę do Polski" i mieli rację polityczną, bo zrozumieli dziejową konieczność wieczystego sojuszu i przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. A ponieważ taka interpretacja była wierutnym i bezczelnym kłamstwem, bo szeregowy Kościuszkowiec niczego nie "wybierał", to anty-antykomuniści swoje pretensje o zrównywanie tych żołnierzy z ich komunistycznymi zwierzchnikami powinni kierować pod inny adres, czyli właśnie owych peerelowskich fałszerzy historii.

Po drugie, o ile mi wiadomo, z podręczników historii żołnierze ci, ani ich rzeczywiste dokonania i ofiara krwi nie zniknęły; nikt też nie usunął tablic z miejscami ich pól bitewnych z Grobu Nieznanego Żołnierza. Jeżeli faktycznie dzisiaj mniej się o nich słyszy, za to więcej o żołnierzach podziemia antykomunistycznego, to jest to zwykłe przywrócenie równowagi i pamięci, a właściwie dopiero odkrywania tych, których skazano wcześniej na zapomnienie i opluto jako "bandytów" (który to proceder ma się zresztą nadal dobrze). To aktualne przechylenie wahadła to zwykła, "immanentna" sprawiedliwość.

Po trzecie, są to oskarżenia zupełnie gołosłowne. Jeżeli anty-antykomuniści mają jakieś dowody na takie traktowanie żołnierzy I Dywizji Kościuszkowskiej i potem obu Armii – ŻOŁNIERZY, podkreślam, a nie politruków – to niech je przedstawią. Ja z czymś takim się nie spotkałem, natomiast widzę powszechnie – jest to właściwie standard (i sam mam takie podejście) – staranność rozróżniania pomiędzy zwykłymi żołnierzami, czy nawet z czasem oficerami, dla których wstąpienie do tego wojska było ostatnią szansą (gdyż nie zdążyli do Andersa) wyrwania się z sowieckiego domu niewoli i którzy też chcieli po prostu "bić Niemca", a ich sowieckimi w większości dowódcami oraz komunistycznymi politrukami i "czapą" w postaci ZPP, a także po prostu celami politycznymi, dla których te formacje stworzono. Żołnierzom – Polakom należy się więc szacunek i pamięć (a także współczucie, również z powodu bezmyślnego rozlewu ich krwi, zwłaszcza tych, którzy mieli nieszczęście być dowodzeni przez wiecznie pijane bydlę Świerczewskiego), a faktycznej komunistyczno-sowieckiej agenturze – wieczna pogarda.

I jeszcze jedno: mam zupełnie osobisty powód, dla którego byłbym ostatnim, który rzuci kamieniem w "Kościuszkowców". Zastępcą dowódcy baonu sanitarnego w I Dywizji był rodzony brat mojej Babci, Wandy z Kostkiewiczów – dr medycyny (psychiatra) Bronisław Kostkiewicz. Nawiasem mówiąc, on nie był tym, który "nie zdążył" do Andersa, bo zdążył, tylko nie został przyjęty – z powodu tak przesadnej prawdomówności, że graniczącej z głupotą. Na pytanie czy znalazł się w ZSSR dobrowolnie, czy pod przymusem, odpowiedział, że dobrowolnie. Formalnie było to prawdą, bo wraz z innymi lekarzami został "zaproszony" na zjazd psychiatrów radzieckich, ale spróbowałby podziękować odmownie. Ale właśnie: był zastępcą dowódcy baonu, a nie dowódcą, chociaż miał stopień majora, podczas gdy dowódca (Jerzy Sztachelski) – tylko kapitana, bo nie był komunistą.

 

Profesor Jacek Bartyzel

Kategoria: Historia, Jacek Bartyzel, Myśl, Polityka, Publicystyka

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. aza napisał(a):

    Nasze losy są tak skompikoane, że trudno się w tej kwestii wypowiadać jednoznacznie, przecież Stalin nie mógł sobie pozwolić na drugiego Andersa z tąd też lepiej mu było wykorzystać tak spragnionch wolności polaków na rozpoznanie walką i pozbyć się problemu miłujących Wolność i Ojczeznę wiele milionów polaków bez stawiania mu wtym zakresie za rzutów ludobujsta, dzięki wilu służalczym psom osiągnął cel w dwójnasób.

     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *