banner ad

Prof. Bartyzel: Bogusław Wolniewicz – in memoriam

| 12 sierpnia 2017 | 0 Komentarzy

"Nasz cel polityczny rysuje się więc wyraźnie: Polska – niepodległa; państwo – silne; słowo – wolne; odrębność narodowa – zachowana; chrześcijaństwo – we czci"

(Bogusław Wolniewicz, W stronę rozumu, Warszawa 2015, s. 43).

 

 

Pierwszą rzeczą, jaką sobie pomyślałem po usłyszeniu wiadomości o zgonie (4.08.2017 – aj) prof. Wolniewicza – i właściwie jedyną też, o której zdołałem wspomnieć w krótkiej wypowiedzi porannej dla programu 2 Polskiego Radia – była jakaś tajemnicza zgodność pomiędzy jej datą a tym, co śp. Profesor mówił w swoim "Wykładzie o krzywej życia", opatrzonym zresztą mnóstwem precyzyjnych wykresów. Przypomnę w skrócie, że dzieląc życie na trzy "fazy księżycowe" (młodości, dojrzałości i starości), a każdą z nich na trzy fazy dekadowe, zaznaczał, że w tej periodyzacji szedł za Biblią, która powiada (w psalmie 89): "Dni żywota ludzkiego jest lat siedemdziesiąt, a jak u mocnych to osiemdziesiąt, a co nadto to umęczenie i boleść (w Wulgacie: labor et dolor)". I sam dodaje: "To zaś co powyżej 90, traktuję jako anomalię biologiczną".
Więc to jest tak, jak gdyby Pan Bóg powiedział dobiegającemu właśnie 90-tki Profesorowi: "Bogusławie, dobrze to wyliczyłeś i uzasadniłeś, jak dobry analityk, oszczędzę ci więc tej anomalii, skoro i tak doznałeś już właściwego 80-latkom umęczenia i boleści".

 

Co (jednak – aj) było najcenniejsze u śp. prof. Wolniewicza i czyniło go naszym znakomitym sojusznikiem, pomimo, iż był zaledwie – jak sam to paradoksalnie określał – "niewierzącym katolikiem", który wierzy tylko w sześć z dwunastu artykułów wiary, określonych w Credo, i który zatrzymywał się u "bram metafizyki", chociaż ich istnienie, właśnie z powodu nieuchronnego faktu śmierci, uważał za oczywiste?
 

Przede wszystkim to, że bronił rozumu. Ba, nie tylko bronił, ale i uprawiał w znakomity sposób filozofię racjonalną, to znaczy taką, która jest oparta na logice i do czegoś dąży; dąży (wedle jego własnych słów) do poglądu na świat i na życie ludzkie, które byłoby wolne od złudzeń, która uważa, że najszpetniejsza prawda jest zawsze lepsza od najpiękniejszego fałszu. A dążenie to spełnia się w dyskusji, co z miejsca czyni jej uczestników gronem elitarnym, bo głupcy nie umieją i nie chcą dyskutować, a głupców jest więcej niż rozumnych.
 

Sam Wolniewicz, zgodnie ze swoją analityczną orientacją filozofował ostrożnie, ograniczając pole swoich konstrukcji do tzw. ontologii (zresztą i od tego określenie nieco ironicznie się zdystansował, kiedy zobaczył, że tak go zaszufladkowano "wikipedycznie"), rozumiejąc to jako próbę wydobycia z "Traktatu" Wittgensteina jakiejś teorii rzeczywistości, opisu najogólniejszych cech rzeczywistości, w którym wspomniane sytuacje dzielą się na dwie klasy: rzeczywistych (czyli faktów) i urojonych (czyli fikcji). Nawet jednak i w tak skromnej deskrypcji rzeczywistości widać wyraźnie – a potwierdza to jego klasyfikacja czterech typów filozofii współczesnej oraz wspólne przyporządkowanie dwu z nich: racjonalistycznej filozofii analitycznej oraz metafizyki (w tym neoscholastyki) do logicznego pola dodatniego (+) – że jego umysł pracował na polu "filozofii bytu", a brzydził się bełkotem "filozofii odbytu", że się tak wyrażę, czyli umysłowych odchodów postmodernistów, dekonstrukcjonistów, postheideggerystów i innych szarlatanów, panujących dziś zresztą na fakultetach filozoficznych.

 

Miejmy nadzieję że jeśli prof. Wolniewicz nie zdążył uwierzyć, to oby znalazł się choć w limbie z filozofami greckimi, gdzie nie ma cierpienia i kar.

 

 

Profesor Jacek Bartyzel

 

* powyższy tekst stanowi kompilację fejsbukowych wpisów profesora Bartyzela ( A.Jakubczyk)

 

 

Kategoria: Jacek Bartyzel, Kultura, Prawa strona świata, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *