banner ad

Kumor: Skrzypi

| 22 maja 2017 | 1 Komentarz

PiS skrzypi. To widać, słychać i czuć. Łapy się partii rozjeżdżają. Raz po raz wychodzi na zewnątrz jakaś rodzinna awantura. A to ktoś usiłuje utopić wysportowanego i kochającego wodę ministra Macierewicza, a to znów propagandowe rozgłośnie nie chcą nadawać na tej samej fali… Tak to już jest w partiach władzy, że trudno zachować rewolucyjną dynamikę wśród gabinetów, sekretarek, służbowych samochodów i decyzji o miliardowych kontraktach.

Czy tak jest naprawdę – trudno powiedzieć – taki jednak wizerunek przeziera, a wizerunek to w „demokracji” rzecz najważniejsza. Większości ludzi nie interesuje, jak jest naprawdę, reagują tylko na to, jak, co wygląda.

Oczywiście, świat realny nie jest idealny, jednak niezależnie od tego, jaki jest, o następnych wyborach (może nawet wcześniejszych) zadecyduje wizerunek. 

Ponieważ sytuacja gospodarcza jest względnie dobra i nikt nie głoduje – a wręcz przeciwnie – przeciwnicy PiS-u muszą robić politykę na czym innym – oczywiście można wywołać wrażenie kryzysu, ale to wymaga posiadania przynajmniej quasi-monopolu propagandowego, a dziś PiS ma TVP. 

Można natomiast pojechać politycznie po łatwej do wydobycia u podszytych prowincjonalizmem Polaków potrzebie „modernizacji”. W tym celu trzeba skojarzyć PiS z zacofaniem, anty-Europą, z hamulcem na drodze do nowoczesności. Tej upostaciowanej w myśl propagandy globalizmu czerpiącej garściami z poprzedniego bolszewickiego internacjonalizmu – ludzie wszystkich ras (muszą być młodzi i ładni) żyjący harmonijnie w nowoczesnym świecie szklanych domów, dobrze zorganizowanych przestrzeni urbanistycznych; wszyscy bardzo uprzejmi i mili, bezkonfliktowi i inkluzywni (koniecznie jakaś miła parka chłopców w tle). W Polsce do tego dochodzi znoszenie barier czy zagwarantowanie równości kobiet polegającej na „dostępie do zdrowia reprodukcyjnego” – na potrzeby ograniczenia liczby ludności świata, aborcja skojarzona została ze świetlaną przyszłością. Słowem, Misie Drogie, postęp, postęp i jeszcze raz postęp w zurbanizowanych przyjaznych przestrzeniach naszych „gotham cities”… Przesadzam. Tylko trochę – proszę pooglądać pijarowe reklamówki takiego miasta jak Los Angeles.

Do tego konieczne jest wykreowanie nowych autorytetów – lidera/liderów – w Polsce podjęto kilka prób, jednak materiał okazał się bardzo słaby, no bo z dr. Petru trudno ulepić męża stanu, o panu z kucykiem nie wspomnę. Pozostał więc wypróbowany w roli nowoczesnego ojca narodu Donald Tusk („panowie, policzmy głosy”). Już dzisiaj robi się gościowi fajny wizerunek takiego żuczka jak my wszyscy – w fejsbuku puszczają mu fotki, jak w Brukseli dźwiga siaty z zakupami, samodzielnie wkłada siedzonko z dzieciątkiem do auta, a ostatnio zafundowano mu podróż pociągiem do kraju (a la Paderewski) (tak jakby biletu na Ryanair czy autobus nie można było kupić). Tanie chwyty niestety działają. Ludzie mają pamięć telewizyjną i raczej nie kojarzą newsów starszych niż dwa miesiące, można więc niewielkim kosztem dowolnie fabrykować przeszłość. Któż dzisiaj spamięta, jak premier Tusk latał pustą tutką na weekendy do Gdańska… To było dawno i nieprawda, liczy się tu i teraz, a dzisiaj Donald Tusk jest równy chłop, i nowoczesny Polak, i w sam raz nadający się do odbicia Polski z rąk kaczego faszyzmu.

Nawiasem mówiąc, niektórzy pijarowcy dokonują ciekawego zabiegu – wykorzystując pas transmisyjny oficjalnej propagandy PiS-u, która demonizuje Rosję – otóż kojarzy się Kaczyńskiego z Putinem – Kaczyński ma być marionetką Putina, bo Putin lubi twarde rządy i chce wyrwać Polskę z UE. Taka „narracja” każe przypuszczać, że internacjonalistyczni spece mają Polaków za zupełnych debili. No, ale może gdzieś tam ich wywiadownie to pobadały i tak im wyszło… Kto wie? W każdym razie potwierdza się jedynie oczywistą oczywistość, że fakty i logika w polityce nie mają żadnego znaczenia, liczy się „przekaz”.

A przekaz będzie wyglądał tak – PiS, stawiając się Brukseli, kwestionuje europejską solidarność, by mieć pretekst i wyprowadzić Polskę z Unii, bo tylko w następstwie polexitu Kaczyński będzie miał wolną rękę i kult jednostki. Jest to bardzo zgrabna polityka niemiecka w Polsce, mająca na celu torpedowanie suwerennych polskich decyzji wewnątrz Unii. 

Po odpowiednim przygotowaniu propagandowym scenariusz mógłby wyglądać tak, że Bruksela stawia Warszawie twardy warunek na przykład przyjęcia tzw. uchodźców (wypuszczono już balon próbny, że gdy nie będzie takiej zgody  to oporne kraje zostaną „wykluczone” z UE) i wówczas pojawia się w Polsce „silny, odpowiedzialny” głos, że „nasze miejsce jest w Europie”; że stracimy miliardy dotacji i dlatego konieczny jest nowy rozumiejący rząd – na białym koniu takiej propagandy mogłaby wówczas wrócić do Warszawy główna polska pacynka Berlina, p. Donald Tusk.

Kombinacje operacyjne to jest jedna z przyjemniejszych zabaw dużych misiów, no bo przecież dzięki temu jest to, co jest.

Wracając zaś do PiS-u. Jest kupa problemów. Po pierwsze gospodarka. PiS uszczelnia system podatkowy, wylewając dziecko z kąpielą, i zamiast zostać partią drobnych sklepikarzy – czyli stworzyć sobie silną bazę polityczną wśród rozgarniętych i niebojących się działania Polaków – nadal komplikuje przepisy, wdając się w jakieś tchórzofretki. Wolność gospodarcza to przede wszystkim to, że każdy chłop i każdy właściciel sklepu czy zakładu może sobie handlować bez oglądania się na jakiegokolwiek urzędnika. PiS tego nie rozumie, kierowany przez etatystów, którym zawsze państwo płaciło pensje. 

Moda na polski patriotyzm – jak każda moda, będzie wygasać i powracać – ważne jednak, aby na stałe skojarzyć patriotyzm z nowoczesnością; modernizację i postęp z zasadami obrony własnego rynku przed nieuczciwą konkurencją międzynarodowych korporacyjnych gangsterów, którzy mechanizmy obrabiania krajów „wschodzących” mają w małym palcu. „Żołnierze wyklęci” wkrótce się przejedzą, a dynamika propagandy „patriotycznej” nie może słabnąć i nie może być uwieszona na jednym temacie. Tymczasem dzisiaj w propagandzie PiS-u czuć zmęczenie, bo profesjonalizmu zawsze brakowało. W dzisiejszych czasach powszechnego zaniku krytycznego myślenia i ekspansji głupoty świat sprowadza się do pijaru. W tym świecie bez zmrużenia powiek śnieg sprzedaje się Eskimosom. 

Polityczny darwinizm żeruje na słabych i chorych. Jeśli PiS nie zdoła szybko wylizać ran, jeśli nie nada swej „rewolucji” „nowej dynamiki” i nie zinstytucjonalizuje jej ponad osobą Prezesa – niedługo pozostaną wspomnienia.

 

Andrzej Kumor

 

 

za: goniec.net

 

Kategoria: Andrzej Kumor, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. R.Glenervan napisał(a):

    Cytat: "Taka „narracja” kaze przypuszczac, ze internacjonalistyczni spece maja Polaków za zupelnych debili. "

    Bo niestety maja Narod za skrajnych idiotow !  I to w coraz bardzie bezczelny, arogancki sposob !

    Cale rzadzenie Polska przez PIS coraz bardziej zaczyna odbywac sie wedlug scenariuszu "tych co ukradli ksiezyc". 

    Tragicznym jest iz Narod pozwala Kraj o tak wspanialych tradycjach rzadic pod scenariusz tak nedznego filmu i przez tak nedznych aktorow.

    Dla tak samo nedznego pocieszenia pozwalam sobie twierdzic, iz III RP zamiast politycznej elity posiada tylko polityczna holote, niazaleznie od barwy, w jaka sie ta holota ubiera. Kto ponosi za to wine ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *