Kolejny „kreatywny” ksiądz

| 14 września 2016 | 2 komentarze

img_4080Powoli obecność przedstawicieli „wspólnot muzułmańskich” na Mszach we włoskich kościołach staje się tradycją. W założeniu ma być to wyraz szacunku dla tego, co jest święte dla chrześcijan, czyli promować ideę islamizmu jako „religii pokoju”. Nie inaczej było niedawno w Saronno, małym mieście niedaleko Mediolanu. Jednak obecność muzułmanów nie szokowało tak bardzo jak to, co wydarzyło się podczas Mszy Świętej. Proboszcz, ks. Armando Cattaneo, postanowił, że, aby uwidocznić „duchowe braterstwo” między wiernymi obydwu religii, będzie czytał Koran z islamistami. Podczas Mszy przeczytano Al-Fatihę, czyli pierwszą surę Koranu, po arabsku przez przedstawiciela muzułmanów i po włosku przez proboszcza. Modlitwę zwieńczyły brawa wiernych. Oczywiście żaden muzułmanin nie przeczytał ani jednego wersetu z Pisma Świętego, nie mówiąc o wspólnym odmówieniu jakiejkolwiek katolickiej modlitwy. Nie przeszkadza to jednak w podkreślaniu (głównie ze strony katolików) jak pięknie współżyją obydwie wspólnoty.

A w międzyczasie kolejne zastępy muzułmanów lądują na włoskiej ziemi…

Źródło: http://ilsaronno.it

(MK)

Kategoria: Wiadomości

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Rafal pisze:

    Teoretycznie pomysl szanowania jedni grugich jest "cool", jednak ciesze sie, ze ten ekperyment jest organizowany po za (w wiekszosci) terenem Polski. Idea brzmi wzniosle, skutki jednak zdaja sie byc oplakane. Przyrost wiernych w Islamie jest niejednokrotnie 6 razy wiekszy od danej nacji europejskiej, a nim wiecej wyznawcow Allacha w terenie, tym szybciej pojawia sie fanatyzm… dlaczego pojawia sie fanatyzm, a dlatego, ze muzelmani lubia pokazac sie jako gleboko wierzacy, wiec zaczynaja krok po kroku wprowadzac zasady "szaryja" i konczy sie na tym, ze przestaja podawac reke sasiadom z innych religji. Na koncu beda proawdopodobnie podrzynac gardla… przyklad Anglia, Francja…

  2. ja pisze:

    nie ma sie co czarowac, 'pomysl' ten dotrze takze do Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *