Kard. Alfredo Ottaviani: Obowiązki państwa katolickiego względem religii (cz. II)

| 30 stycznia 2016 | 0 Komentarzy

OttavianiNiezmienność zasad

 

Zasady te [sprawiedliwości i ludzkiego rozumu – od Red.] są stałe i niezmienne. Były ważne w dniach Innocentego III oraz Bonifacego VIII. Są one ważne w czasach Leona XIII i Piusa XII, który reafirmował je w więcej niż jednym ze swych dokumentów. Dlatego, z niewzruszoną konsekwencją, przywołał on władców do ich obowiązków, poprzez odwołanie do ostrzeżenia Ducha Świętego, ostrzeżenia, które stosuje się do wszystkich czasów. W encyklice Mystici Corporis, najwyższy kapłan Pius XII, mówi jak następuje: „Musimy błagać Boga, aby wszyscy którzy sprawują rządy nad ludami, kochali mądrość (15), tak iż nigdy nie spadnie na nich trwożliwy wyrok Ducha Świętego. […] Najwyższy osądzi wasze czyny i zbada wasze myśli, ponieważ będąc ministrami w jego królestwie, nie sądziliście sprawiedliwie, ani nie zachowywaliście sprawiedliwego prawa, ani nie postępowaliście zgodnie z wolą Boga. Strasznie i prędko ukaże się On wam, bowiem najostrzejszy osąd będzie dla tych, którzy dzierżą władzę. Bowiem Bóg nie wyklucza, żadnej osoby ludzkiej, ani nie będzie podziwiał wielkości żadnego z nich, ponieważ stworzył on małych i wielkich i troszczy się o nich jednakowo.” (16)

 

Wracając więc do tego co powiedziałem odnośnie ciągłości nauczania zawartego w encyklikach, która została poddana w wątpliwość, jestem pewien, że nikt nie może wykazać, że kiedykolwiek zaszła jakaś zmiana, w czymś co dotyczyłoby tych zasad, pomiędzy encykliką Summi Pontificatus Piusa XII, encyklikami Piusa XI, Divini Redemptoris, przeciwko komunizmowi, Mit brennender Sorge, przeciwko nazizmowi i Non abbiamo bisogno przeciwko monopolowi państwowemu faszyzmu, z jednej strony, a wcześniejszymi encyklikami Leona XIII: Immortale DeiLibertas i Sapientiae Christianae, z drugiej strony. Ostateczne i najwyższe normy społeczne, te które są jego fundamentami, jak deklaruje Najwyższy Kapłan w przesłaniu radiowym na święta Bożego Narodzenia 1942 r, nie mogą być zaburzone ani osłabione przez inwencje ludzkich umysłów. Mogą być odrzucone, ignorowane, pogardzane, przekraczane, ale nie mogą być nigdy uchylone w skuteczny sposób. (17)

 

Prawa przysługujące Prawdzie.

 

Może być koniecznym by odpowiedzieć na następne pytanie, albo raczej wątpliwość, tak zawiłą, że na pierwszy rzut oka może wydawać się nierozwiązalna. Wysuwa nam się zastrzeżenie: utrzymujecie dwa różne standardy, lub normy postępowania, według tego jak wam pasuje. Z jednej strony, w państwie katolickim utrzymujecie doktrynę „państwa wyznaniowego” z obowiązkiem ekskluzywnej ochrony religii katolickiej. Z drugiej strony, kiedy jesteście w mniejszości odwołujecie się do prawa do tolerancji lub wręcz równości form kultu. Z tego powodu macie dwie różne skale miary. Rezultatem jest budząca zakłopotanie dwoistość, od której katolicy, biorący pod uwagę obecny rozwój cywilizacji, woleliby być uwolnieni.

Szczerze powiedziawszy: dwa standardy powinny być stosowane: jeden dla prawdy, drugi dla błędu. Ludzie, którzy mają pewność, że dysponują prawdą i sprawiedliwością, nie pójdą na kompromisy. Domagają się pełnego poszanowania swoich praw. Jednak jak mogą ci, co nie dysponują taką pewnością, domagać się wyłączności, bez dzielenia się z człowiekiem domagającym się praw w oparciu o odmienne zasady?

Koncepcje równości form kultu i tolerancji wynikają z doktryny prywatnego osądu i z wielości wyznań. Jest logiczną konsekwencją opinii zgodnie z którymi, na polu religijnym, nie ma miejsca na dogmaty, zgodnie z którymi indywidualne sumienie jest jedynym kryterium i wyłączną normą wyznania wiary i praktykowania kultu. W związku z tym, czy można się dziwić, że w krajach w których takie teorie kwitną, Kościół katolicki stara się osiągnąć pozycję, która pozwoli mu rozwijać swoją boską misję i uzyskać uznanie dla praw o które się ubiega, jako logiczną konsekwencję zasad przyjętych przez ciała ustawodawcze tych krajów?

Kościół wolałby przedstawić swoje dążenia w imieniu Boga. Ale pośród tych ludów ekskluzywna natura Jego misji nie jest uznawana. Zatem powołuje się On na tę tolerancję, tę równość i wspólne gwarancje, które inspirują prawa i prawodawców tych krajów.

Gdy w 1949 roku odbył się w Amsterdamie zjazd różnorodnych ciał heterodoksyjnych w związku z powiększaniem się ruchu ekumenicznego, reprezentowano w tym zgromadzeniu nie mniej niż 143 różne Kościoły i wyznania. Delegaci tam obecni należeli do ok. 50 narodowości. Byli tam kalwiniści, luteranie, kopci, starokatolicy, baptyści, waldensi, metodyści, episkopaliści, prezbiterianie, chrześcijanie malabarscy, adwentyści dnia siódmego i tym podobni.

Kościół katolicki, przekonany o tym, że jest w posiadaniu prawdy i jedności Mistycznego Ciała Chrystusa, nie mógł, co jest logiczne, wziąć udziału w zgromadzeniu, które poszukiwało jedności, której inne wyznania nie posiadają.

Po długich dyskusjach członkowie zgromadzenia nie doszli nawet do zgody w kwestii końcowej, wspólnej celebracji uczty eucharystycznej, która byłaby symbolem ich jedności, jeśli nie w wierze to przynajmniej w miłosierdziu. Brak jedności był tak znaczący, że na sesji plenarnej 23 września 1949 roku, doktor Kraemer, holenderski kalwinista, który został dyrektorem nowego ekumenicznego Instytutu Celigny (Szwajcaria), zauważył, że byłoby wskazane pominięcie wspólnej uczty eucharystycznej, która przez wielość celebracji podkreślałaby brak jedności.

Czy w opisanych przeze mnie warunkach wyznania te mogłyby ze sobą współegzystować, nawet jeśli jedno z nich byłoby przeważające, w jednym i tym samym państwie, zdominowanym przez katolików, które przyjęłoby nieprzejednane roszczenia, które oczekuje od niego Kościół katolicki?

Nie powinno zatem dziwić, że Kościół apeluje i domaga się uznania praw ludzkich dopiero po tym, jak zostaną potwierdzone prawa boskie. To samo robił Kościół w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gdy stawał naprzeciwko Rzymskiego Imperium i pogańskiego świata. Kontynuuje to do dnia dzisiejszego, szczególnie w tych miejscach, w których jakiekolwiek prawa religijne są odrzucane, jak ma to miejsce w państwach zdominowanych przez Związek Sowiecki.

W obliczu prześladowań, którym poddawani są wszyscy chrześcijanie, a przede wszystkim katolicy, jak rządzący papież mógłby nie odwoływać się do praw człowieka, do tolerancji, do wolności sumienia, gdy są one tak strasznie niszczone?

Te prawa człowieka, dotyczące sfery indywidualnej i życia społecznego, potwierdził On w swoim bożonarodzeniowym przesłaniu w 1942 roku, a ostatnio, w związku z cierpieniem „milczącego Kościoła“, w analogicznym przesłaniu z roku 1952.

Jest zatem jasne, jak błędną jest próba stworzenia wrażenia, że uznanie praw Boga i Kościoła, które istniały w przeszłości, jest nie do pogodzenia ze współczesną cywilizacją, jakby fakt przyjęcia tego, co jest sprawiedliwe i prawdziwe we wszystkich czasach, stanowił o regresie.

Dla przykładu, znany autor nawiązuje do Średniowiecza w ten sposób: „Kościół katolicki twierdzi, że prawda powinna mieć pierwszeństwo przed błędem, że, gdy prawdziwa religia jest znana należy pomagać w jej duchowej misji – a nie robić tego w odniesieniu do religii w których błąd jest pomieszany z prawdą. To po prostu konsekwencja wynikająca z obowiązków człowieka wobec prawdy. Byłoby jednak kłamliwe twierdzić na tej podstawie, że ta zasada mogłaby być zastosowana jedynie poprzez żądanie od absolutnej władzy przywilejów dla prawdziwej religii lub, że Kościół katolicki żąda od współczesnych społeczeństw przywilejów, którymi cieszył się w cywilizacji typu ‚sakralnego’, podobnej do średniowiecznej.“

W celu wykonywania swoich obowiązków katolicki władca katolickiego państwa nie musi być monarchom absolutnym, ani zwykłym policjantem, ani kościelnym i nie potrzebuje wrócić do całej organizacji średniowiecznej.

Inny autor protestuje: „Prawie wszyscy Ci, którzy aż do dziś, próbowali zastanawiać się i rozwikłać problem religijnego pluralizmu doszli do sprzeciwu wobec niebezpiecznego aksjomatu, że jedynie prawda ma prawa, podczas gdy błąd nie ma ich wcale. W kwestii faktów, wszyscy widzimy dziś, że ten aksjomat jest fałszywy, nie tylko dlatego, że chcemy przyznawać prawo do błędu, ale przede wszystkim dlatego, że zdajemy sobie sprawę z oczywistej prawdy, że ani błąd ani prawda, które są abstrakcjami, nie są podmiotami praw, nie są zdolne do posiadania praw – praw, które rodzą wzajemne obowiązki między dwiema osobami.“

Mi natomiast wydaje się inaczej, że oczywista prawda polega raczej na tym, że prawa w tej kwestii powinny zostać przyznane osobom, które posiadają prawdę. Inne osoby nie powinny żądać dla siebie równych praw z powodu swoich błędów.

W encyklikach, które cytowaliśmy wyrażono jasno, że pierwszym podmiotem tych praw jest sam Pan Bóg. Z tego wynika, że jedynie Ci, którzy podlegają Jego przykazaniom i, którzy posiadają Jego prawdę oraz sprawiedliwość mają słuszne prawa.

Podsumowując, synteza doktryn Kościoła w tej kwestii została przedstawiona w najbardziej jednoznaczny sposób wielokrotnie – nawet w naszych dniach, w liście, który Święta Kongregacja Studiów na Seminariach i Uniwersytetach przesłała biskupom Brazylii 7 marca 1950 roku. Ten list, który stale odnosi się do nauczania Piusa XII, pośród innych ostrzeżeń, zawiera to dotyczące błędów odradzającego się katolicyzmu liberalnego, który „przyznaje i zachęca do rozdzielenia dwóch władz i neguje, że Kościół posiada jakąkolwiek bezpośrednią władzę w sprawach mieszanych. To potwierdza, że państwo winno pozostać obojętnym na kwestie religijne i przyznawać te same prawa prawdzie i błędom. Uznają też, że Kościół nie powinien cieszyć się żadnymi przywilejami,  czy prawami wyższymi od tych, które przyznano innym ciałom religijnym w innych krajach katolickich i tak dalej.“

Porównanie typów prawodawstwa

 

Przebadawszy omawianą kwestię z doktrynalnego i prawnego punktu widzenia, prosiłbym o pozwolenie na krótką wycieczkę w sferę praktyczną. Mam na myśli różnicę i dysproporcję pomiędzy protestami skierowanymi przeciw zasadom podkreślonym wyżej, gdy są faktycznie realizowane w hiszpańskiej konstytucji, i niewyraźnym sprzeciwem okazanym z drugiej strony przez cały zeświecczony świat wobec sowieckiego systemu prawnego, represyjnego wobec religii jako takiej. A rezultatem tego systemu są niezliczone ofiary cierpiące w łagrach, na stepach Syberii, w więzieniach, nie wspominając już o legionach tych, którzy najbardziej odczuli niegodziwość sowieckiego prawodawstwa, płacąc za to życiem i krwią.

124. artykuł stalinowskiej konstytucji, opublikowany w 1936 roku, ściśle wiążący się z prawami odnośnie związków wyznaniowych z lat 1929 i 1932, głosi:

W celu ochrony wolności sumienia obywateli, Kościół jest oddzielony od Państwa, a szkoła od Kościoła. Uznaje się wolność do uprawiania kapłaństwa i wolność głoszenia antyreligijnej propagandy dla wszystkich obywateli.”

Pomijając rozważania odnośnie obrazy skierowanej przeciwko Bogu, przeciwko religii jako takiej i przeciwko sumieniu wiernych, przez fakt, iż konstytucja w najbardziej ohydny sposób gwarantuje całkowitą wolność uprawiania antyreligijnej propagandy, musimy wyraźnie nakreślić, czym charakteryzuje się słynna wolność religijna gwarantowana przez bolszewickie prawo.

Istniejące zasady regulujące wykonywanie form kultu zebrane są w ustawie z 18 maja 1929 roku, która daje interpretację powiązanego artykułu konstytucji z 1918 roku i w duchu którego napisano artykuł 124. obecnej konstytucji. Wykluczona jest wszelka możliwość propagowania religii, a gwarantuje się jedynie wolność uprawiania antyreligijnej propagandy. Jeśli chodzi o sam kult, dopuszczalny jest jedynie wewnątrz kościołów. Wszelka możliwość formacji religijnej jest zabroniona, czy to w formie wystąpień publicznych, czy poprzez prasę, czasopisma, książki, ulotki itp. Wykluczone są wszelkie formy inicjatyw społecznych i charytatywnych, a organizacje chcące je podejmować są pozbawione fundamentalnego prawa do poświęcenia się na rzecz dobra swojej wspólnoty.

Wystarczającym dowodem na to wszystko jest opis istniejącego stanu rzeczy dokonany przez Orleańskiego w jego pracy Prawo odnośnie związków wyznaniowych w Rosyjskiej Federacyjnej Republice Sowieckiej.

Wolność głoszenia religii oznacza, że działanie wiernych w głoszeniu ich konkretnych dogmatów religijnych jest ograniczone do środowiska tychże wiernych i uznawane jest za ściśle związane z czynnościami kultowymi jednej z religii tolerowanych w naszym państwie. W konsekwencji każdy rodzaj propagandy i jakakolwiek forma działalności rekrutacyjnej ze strony kapłanów i wiernych – i a fortiori misjonarzy – nie mogą być uznane za formę aktywności, jaką dopuszcza prawo odnośnie związków wyznaniowych, lecz należy stwierdzić, iż przekraczają one granice wolności religijnej chronionej przez prawo. W związku z tym stają się traktowane przez prawo cywilne i karne w taki sposób, jakby je łamały.” (18)

Dodatkowo walka z religią jest prowadzona przez państwo we wszystkich sferach życia, których dotyczy praktykowanie nauki Chrystusa, zarówno moralności, jak i relacji społecznych pomiędzy ludźmi. Sowieccy przywódcy mają świadomość faktu, że religia jest ściśle związana z życiem indywidualnych członków społeczeństwa oraz z życiem społeczeństwa samego w sobie. W związku z tym dążą do zniszczenia wszelkich form aktywności religijnej w edukacji, moralności i życiu społecznym. Przedstawiam zeznanie sowieckiego pisarza (19) odnośnie tej kwestii. Jak twierdzi, „antyreligijny propagandysta musi pamiętać, że choć sowieckie prawo pozwala każdemu obywatelowi na udział w obrzędach religijnych, to jednocześnie ogranicza działalność organizacji religijnych, które nie mają prawa ingerować w życie społeczno-politycznej ZSRS. Grupy religijne mogą zajmować się wyłącznie sprawami dotyczącymi wykonywania obrzędów i żadnymi innymi. Kapłani nie mają prawa do wydawania obskuranckich publikacji, ani propagowania ich reakcyjnych i antynaukowych idei w fabrykach, warsztatach, kołchozach, sowchozach, klubach i szkołach. W duchu ustawy z 8 kwietnia 1929 roku, grupom religijnym zabrania się zakładać stowarzyszenia wzajemnej pomocy, spółdzielnie, grupy produkcyjne i generalnie nie mają one prawa używania dostępnych im dóbr dla innych celów, niż ściśle związanych z potrzebami religijnymi.”

W związku z powyższym obrońcy „praw człowieka”, zanim zaczną atakować katolickich władców, którzy wypełniają swój święty obowiązek wobec religii i swoich poddanych, powinni zapoznać się z sytuacją w niesamowitym stopniu uwłaczającą ludzkiej godności, niezależnie od tego, jakiego jest się wyznania, zwłaszcza, że pod tym jarzmem cierpi trzecia część światowej populacji!

Tolerowane formy kultu.

 

Kościół uznaje konieczność tolerowania innych form kultu przez władców krajów katolickich z ważnych powodów. Jak naucza papież Leon XIII: „Bo jakkolwiek Kościół uważa za niedozwolone stawianie na równi z prawdziwą religią różnego rodzaju wyznań, to bynajmniej tym samym nie potępia jeszcze owych kierowników rzeczypospolitych, którzy dla dopięcia jakiegoś wielkiego dobra, albo w celu przeszkodzenia złemu, pozwalają, by te wyznania spokojnie w państwie istniały.” (20)

Ale tolerancja nie oznacza wolności dla siania propagandy podburzającej do waśni religijnych i przeszkadza w niezmąconym i jednomyślnym trwaniu przy prawdze oraz wytrwałości w praktykowaniu religii, w krajach takich jak Hiszpania, Włochy i inne.

Nawiązując do włoskiej ustawy o uznanych formach pobożności, Pius XI napisał: „’Formy pobożności tolerowane, zezwolone, uznane’; Nie jest naszym życzeniem podnosić wątpliwości odnośnie zastosowanych terminów. Kwestia może być zgrabnie rozwiązana poprzez rozróżnienie pomiędzy konstytucją państwa, a państwowym prawodawstwem. Ta pierwsza sama w sobie jest bardziej teoretyczna – doktrynalna – i słowo ‚tolerowany’ jest tu bardziej pasujące; to drugie ma być zastosowane do życia praktycznego i w tym kontekście można użyć tu słów ‚zezwolony’ czy ‚uznany’, pod warunkiem, że będą rozumiane jednoznacznie. Dlatego należy jasno i wyraźnie przyznać, że, wedle Statutu i Traktatów, tylko i wyłącznie religia katolicka jest religią państwową, wraz z logicznymi i prawnymi konsekwencjami takiej sytuacji odnośnie prawa konstytucyjnego, szczególnie w przypadku propagandy. (…) Niedopuszczalnym jest, by te słowa były rozumiane w sensie całkowitej wolności dyskusji, czy ściślej mówiąc, wolności obejmującej te formy dyskusji, które mogą w podstępny sposób wykorzystać dobre intencje nieobeznanych słuchaczy i zdegenerować się w zakamuflowane formy propagandy, stając się szkodliwymi dla religii państwowej i w związku z tym dla samego państwa, szczególnie odnośnie kwestii, którą tradycja ludu włoskiego uznaje za najświętszą, a jej jedność za najważniejszą.” (21)

Ale niekatolicy, którzy chcieliby prowadzić ewangelizację w krajach, z których wyszło światło wiary i oświetliło także ich, nie są usatysfakcjonowani przyznanymi im prawami. Sprzeciwiając się prawu i unikając spełnienia wymaganych formalności, chcieliby mieć nieograniczoną możliwość niszczenia jedności religijnej katolików. Mają pretensje, kiedy władze zamykają kaplice, otwarte bez wymaganego zezwolenia albo wydalają tzw. „misjonarzy”, którzy przybyli do kraju w innym celu niż zadeklarowanym w podaniu o możliwość przyjazdu. Warto zauważyć, że w tej kampanii wśród ich najzagorzalszych sojuszników i obrońców są komuniści. Zatem ci, którzy zabronili w Rosji głoszenia jakiejkolwiek religii i włączyli tę zasadę do konstytucji RSFRS, którą cytowaliśmy, są z drugiej strony pełni zapału w pomaganiu każdej formie protestanckiej propagandy w krajach katolickich.

Niestety w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie wielu niekatolickich braci jest nieświadomych zarówno sytuacji, jak i prawa obowiązującego w naszych krajach, łatwo znajdują się imitatorzy komunistycznej gorliwości w protestowaniu przeciwko przypisywanej nam nietolerancji wobec misjonarzy wysłanych, by nas „nawracać”.

Ale dlaczego niby należałoby zabronić włoskim władzom robienia w swoim kraju tego, co rząd amerykański robi u siebie, kiedy nieugięcie i stanowczo uchwala prawa, które wyraźnie mają na celu uniemożliwienie wejścia na swoje terytorium czy wydalenia z niego tych, którzy z powodu wyznawanej ideologii zostaną uznani za niebezpiecznych i zagrażających wolnościowym tradycjom i instytucjom kraju?

Z drugiej strony jestem przekonany, że gdyby wierni zza Atlantyku, zbierający fundusze dla swoich misjonarzy i neofitów przez nich przekonanych, byli świadomi, że większość tych „konwertytów” to faktyczni komuniści, którzy nie przejmują się zbytnio kwestiami religijnymi poza kwestią obrażania katolicyzmu, choć bardzo interesują ich hojne dary obficie spływające zza oceanu, pomyśleliby dwa razy przed wysłaniem środków służących jedynie wspieraniu komunizmu.

W świątyni i poza nią.

 

Jest jeszcze jedna kwestia, która często wpływa na przedmiot współczesnych dyskusji. Dotyczy ona roszczeń tych, którzy, odwołując się do ich własnego osądu i poglądów, chcieliby określić sferę działań Kościoła i ograniczenia jego kompetencji, by móc oskarżać go o „mieszanie się do polityki” w przypadku przekroczenia tych granic.

Są to roszczenia tych wszystkich, którzy chcieliby zamknąć Kościół w czterech ścianach świątyni poprzez oddzielenie religii od życia społecznego, a Kościoła od świata.

Lecz Kościół powinien słuchać przykazań Boga a nie ludzkich wymagań. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (22) A Ewangelia zawiera w sobie całość Objawienia z całą konsekwencją, jaką niesie za sobą dla moralnego postępowania człowieka w jego życiu prywatnym, w życiu rodzinnym i z punktu widzenia dobra wspólnoty lub miasta (polis).

Jak naucza Papież: „Religia i moralność w swym ścisłym związku tworzą niepodzielną całość. Porządek moralny i przykazania Boże są równie wiążące na każdym polu aktywności ludzkiej bez żadnych wyjątków. I tam, gdzie one sięgają, tam rozciąga się też misja Kościoła, a zatem i słowo kapłana, jego nauczanie, jego upomnienia i jego rady dla wiernych znajdujących pod jego opieką. Kościół Katolicki nigdy nie pozwoli się zamknąć w czterech ścianach świątyni. Oddzielenie religii od życia społecznego i Kościoła od świata jest przeciwne ideałom chrześcijaństwa i katolicyzmu.”

Ojciec Święty kontynuuje z apostolską stanowczością:

Korzystanie z prawa głosu jest aktem moralnej odpowiedzialności, przynajmniej tam, gdzie dotyczy wyboru osób, które będą miały za zadanie nadać krajowi konstytucję i ustawy, w szczególności te ustawy, które będą dotyczyły np. świąt kościelnych, małżeństwa, rodziny, szkoły i regulowały rozmaite warunki życia zgodnie z zasadami sprawiedliwości. Kościół powinien zatem wyjaśniać wiernym moralne obowiązki wypływające z posiadania prawa głosu.” (23)

I Kościół podejmuje się tego zadania nie z pożądania dóbr ziemskich, ani z powodu chęci pozbawienia rządów władzy, do której Kościół nie powinien i nie może aspirować – „ten kto nadaje królestwa niebiańskie, nie zabiera królestw ziemskich” (24) – ale dla panowania Chrystusa, aby mógł być zrealizowany „pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym”. To jest powód, dla którego Kościół nie ustaje w głoszeniu Słowa, nauczaniu i wywalcza sobie drogę do zwycięstwa.

Z tego samego powodu cierpi, płacze i wykrwawia się. Ale ścieżka poświęcenia jest dokładnie tą, poprzez którą Kościół wielokrotnie odnosił triumfy. Pius XII przypomniał o tym w swoim wystąpieniu radiowym z okresu świąt Bożego Narodzenia w 1941 roku:

Oglądamy teraz, ukochani synowie, Boga-człowieka, urodzonego w żłobie, aby mógł wznieść człowieka do wielkości, z której ten upadł ze swojej własnej winy i posadzić go na nowo na tronie wolności, sprawiedliwości i honoru, którego fałszywi bogowie odmawiali mu przez stulecia. Fundamentem tego tronu będzie Kalwaria. Jego ozdobą nie będzie złoto czy srebro, ale Krew Chrystusa, Boska Krew, która dwadzieścia wieków płynie przez świat i barwi na czerwono lice jego Oblubienicy, Kościoła oraz oczyszcza, uświęca i wysławia dzieci Kościoła, staje się niebiańską jasnością. O chrześcijański Rzymie, ta Krew jest Życiem.” (25)

 

Kard. Alfredo Ottaviani

 

Przypisy (eng.):
15. Cf. Wisdom 6:23.
16. English C.T.S. Translation. The quotation from Scripture is from Wisdom 6:4-8.
17. Acta Apostolicae Sedis, Vol.XXXV,pp. 13, 14.
18. This work was published in Moscow in 1930. The quotation is taken from page 234.
19. Author of the article entitled Stalin’s Constitution and Freedom of Conscience in Sputnik   Antireligioznika, Moscow, 1939, pp. 131-133.
20. Encyclical Letter Immortale Dei, Acta Leonis XIII, Vol. V. p. 241. Translation as given in, The      Great Encyclical Letters of Pope Leo, XIII, Benziger Brothers.
21. Letter of May 30th, 1929, to Cardinal Gasparri on the Lateran Treaties.
22. St. Mark 16:15.
23. Lenten Discourse of 1946 to the Parish Priests and Lenten Preachers of Rome. Acta Apostolicae   Sedis, XXXVIII, 187.
24. Hymn for the Feast of the Epiphany.
25. Acta Apostolicae Sedis, Vol. XXXIV, pp. 19, 20.

 

Żródło: catholicapologetics.info

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich Xportal.pl


 

Kategoria: Publicystyka, Religia, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *