uniaW niedzielę pójdziemy do urn, by wybrać euro-posłów, którzy w Parlamencie Europejskim reprezentować będą naszą Ojczyznę w trakcie najbliższej kadencji. Choć nie są to krajowe wybory parlamentarne, to jednak – biorąc pod uwagę spory wpływ unijnej biurokracji na naszą suwerenność, nie można, niestety, lekceważyć ich znaczenia. Jak, na kilka dni przed tym ważnym dniem, wygląda polska prawica?

 

Ustalmy przede wszystkim to, które partie są prawicowe. Nie jest to łatwe, gdyż – dla przykładu: czy można być konserwatystą lub konserwatywnym liberałem, będąc jednocześnie zwolennikiem demokracji? Jest to rzecz jasna temat na dłuższe rozważania przy innej okazji. Po drugie: niektóre partie polskiej, nazwijmy to, szerokiej prawicy – w tym, niestety, PiS – nie stronią od pewnych socjalistycznych naleciałości (etatyzm gospodarczy).

 

Popatrzmy jednak na tą "szeroką prawicę". Z sondaży wynika, że może ona liczyć na ok 39% poparcia (licząc PiS, SP, KNP, PRJG, RN). To niewiele, a o 8% mniej od "szerokiej lewicy" (PO, SLD, TREP, PSL). Tak, jak w przypadku pierwszego, prognozowanego wyniku zdecydowana jego część przypada na partię Jarosława Kaczyńskiego, tak w drugim na partię rządzącą. To pomiędzy nimi stoczy się walka o pierwsze miejsce.

 

Słaby wynik prawicy martwi. Teraz, gdy lewactwo zabiega o "głębszą integrację" w ramach Unii Europejskiej, nasz kraj potrzebuje sił dążących do obrony polskiej suwerenności. Chociaż wymienione partie prawicy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, dając temu wyraz choćby w swoich programach, to niekoniecznie chcą rozwiązać problem w ten sam sposób. Zasadniczo tylko Kongres Nowej Prawicy jest zdecydowanym przeciwnikiem istnienia UE w takiej formie jak obecnie, niechęć pozostałych ugrupowań wobec tej instytucji jest już nieco słabsza. Polska potrzebuje zdecydowanej obrony przed brukselskim dyktatem oraz przed laicyzacją Europy. I nie chodzi tu jedynie o zmianę regulaminu Eurowizji.

 

Prawicy polskiej nie służy z pewnością rozbicie na kilka partii, w tym takich o znaczeniu wręcz marginalnym, brakuje jej też silnego przywódcy. Tym bardziej więc w niedzielę do urn powinni pójść wszyscy, którym na sercu leży wolna i konserwatywna Polska. Frekwencja zapowiada się słabo, liczy się więc każdy głos. Demokracja nie jest idealnym ustrojem, nie jest nawet sensownym, jeżeli jednak już jest, musimy korzystać ze wszystkich narzędzi, jakie daje po to, by zdobyć jak najwięcej przyczółków. 

 

Kamil Cierniak