banner ad

Bortko: „Piotr I. Testament”

| 8 stycznia 2021 | 0 Komentarzy

Rosyjskie kino nie jest już podobno tak dobre jak było, paradoksalnie, w czasach komuny. Ale jest państwu potrzebne, i stąd sporo filmów portretujących władców Rosji w czasach jej świetności. Nie mogło zabraknąć między nimi Piotra zwanego Wielkim. I tak powstał jego filmowy "testament".

Akcja rozpoczyna się 2 lata przed śmiercią władcy. Piotr I zdążył już zbudować nową stolicę (dzisiejszy Sankt Petersburg), zmodernizować rzemiosło, powołać manufaktury, zorganizować wyprawy i badania naukowe. Jest zwycięzcą wojennym. Ale nie ma następcy. W jego życiu pojawia się kochanka, mołdawska księżniczka Maria Cantemir. Trochę mnie denerwuje twarz Elizawjety Bojarskiej, bo widzę ją w pierwszoplanowej roli w co drugim rosyjskim filmie – a to jako kochankę Piotra I, a to jako kochankę adm. Kołczaka ("Admirał"), a to jako narratorkę w jakimś filmie o Elżbiecie Heskiej. Za to trzeba jej przyznać, że tym razem wątek romansowy nie jest sknocony, a Maria jest dobrą partnerką dla cara, w złym i dobrym, dzieli z nim zainteresowania. Nie jest to dama typu mdlejąca begonia.

Romans jak romans, ale film ciężki. Scenerię tworzą kazamaty, ciemne typy i ich spiski, różne "sobaki" i "swołocze" – obecne także we wcześniej przeze mnie recenzowanych rosyjskich filmach, ale tutaj w wersji z turbodoładowaniem. Generalnie trup ściele się gęsto. Szacowni przodkowie Mikołaja II Romanowa biją się wzajemnie po twarzach, wyrzucają kompanów za drzwi ("won at sjuda!") i trują (czego doświadcza m.in. car, któremu otruto wyczekanego syna). Na szczęście równoważą to sceny w cerkwiach, prawosławny rytuał i oczywiście piękne śpiewy. Warto zobaczyć ostatnią scenę "Pietra", gdy sześciu bojarów vel dworaków niesie cara Piotra Wielkiego na marach, przez centrum Petersburga… Kroczą powoli nowoczesną drogą, wśród pędzących samochodów, pod jakąś linią energetyczną. Podążają środkiem ruchliwej jezdni, wśród kamienic, niezauważani przez nikogo. Taka retrospekcja, pokazanie, że Sankt Petersburg żyje i testament wypełniony. Można jeszcze dyskutować z detalami. Podobno Pietrusza wcale nie zmarł z powodu swojej choroby przewlekłej, jak to sugeruje reżyser filmu, tylko padł ofiarą otrucia. Znając nieco historię tego imperium, nawet nie bardzo się zdziwiłam.

Aleksandra Solarewicz

"Piotr I. Testament", reż. W. Bortko, wyk. A. Bałujew (Piotr I), E. Bojarska (Maria Cantemir) i inni, Rosja 2011

Tags: , ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: