Lech: Wolfgang Smith

| 25 kwietnia 2021 | 2 komentarze

Dla osób zainteresowanych szkołą tradycjonalistyczną, lub tzw. Perenializmem, rozpocznę truizmem, ubolewając nad tym, że prace autorów z nią związanych nie doczekały się wielu publikacji książkowych. Kilka dzieł Seyyeda Hosseina Nasra[1] czy zbiór esejów Juliusa Evoli[2] nie oddają szerokiej twórczości tej niezwykłej grupy religioznawców oraz mistyków, którzy udowadniają, że nawet wierni różnym tradycji religijnych potrafią znaleźć wspólny język[3].

Tym bardziej smuci, że nie jest polskim czytelnikom znany najwybitniejszy reprezentant tej szkoły z pozycji katolickiej ortodoksji – Wolfgang Smith. Choć zapewne na polskie tłumaczenia jego dzieł (np. wybitnego „Kosmosu i transcendencji”) przyjdzie nam jeszcze poczekać, to jednak możemy obejrzeć film na temat jego życia, pracy naukowej oraz religijności pod tytułem „The End of Quantum Reality” (Koniec kwantowej rzeczywistości).

Smith urodził się w Wiedniu, w 1930 roku, jednak już w latach 40. Tam też studiował fizykę mając nadzieję, że ta pomoże mu to w zrozumieniu rzeczywistości. Ta jednak nie była w stanie odpowiedzieć na najbardziej nurtujące go pytania. Następnie kontynuował studiowanie matematyki oraz filozofii, jednak te również go zawiodły. Przedmioty ścisłe jak matematyka czy fizyka chłodno odpowiadają na pytania w jaki sposób funkcjonuje rzeczywistość, jednak nie dlaczego. Jeśli chodzi o filozofię, to zawiodło go środowisko akademickie tych, którzy mieli kochać wiedzę. Dlatego też przerwał studiowanie filozofii niedługo po ich rozpoczęciu.

Choć pochodził z katolickiej rodziny, w okresie wczesnej młodości był zupełnie niezainteresowany religią. Zainspirowany hinduską poezją, postanowił szukać odpowiedzi na pytania najbardziej fundamentalne właśnie w Indiach. Odwiedzając kolejne aśramy próbował uzyskać odpowiedzi od tych, którzy zdawali się być najbliżej istoty rzeczy. Niestety, wśród nich również ich nie otrzymał. Zawiedziony, wrócił do Stanów Zjednoczonych gdzie, za wstawiennictwem swojego brata, udało mu się zdobyć pracę jako wykładowca matematyki. To tam spotkał osobę, która pomogła mu odnaleźć to, czego szukał.

Jak każda dobra historia, i w tej nie mogło się obejść bez wątku romantycznego. W czasie swej pracy na Uniwersytecie poznał młodą doktorantkę, Theę, którą poprosił o rękę po tym jak już obroniła dyplom. To dzięki żonie, która wraz z franciszkańskim mnichem modliła się o natchnienie Wolfganga wiarą, powrócił on na łono Kościoła Katolickiego. Jak sam mówi, przekonały go dzieła św. Augustyna oraz św. Katarzyny z Sieny.

Film ten nie tylko opowiada historię wybitnego umysłu oraz jego drogę ku Bogu, ale także przybliża dyskusje, które postępowały w historii fizyki przez stulecia, poczynając od Newtona, debaty prowadzone przez Bohra, Heisenberga i Einsteina, oraz nieścisłości jakie narastają między astrofizyką a fizyką kwantową od dawna. Odpowiedzią Smitha na „rozdrapywanie” rzeczywistości przez fizyków na coraz drobniejsze cząsteczki jest krok w tył oraz rozdzielenie świata materialnego (tego, który jest faktyczny) od świata fizycznego (tego, który opisuje świat materialny). Być może takie podejście pozwoliłoby wielu naukowcom zobaczyć świat taki, jakim jest, i w którym ontologia nie wisi na włosku kolejnej nieodkrytej cząsteczki, lecz jest spójny, prawdziwy i rzeczywisty – taki jakim stworzył go Bóg.

 

Igor Lech

 


[1] „Istota Islamu” oraz „Idee i wartości Islamu”

[2] „Na antypodach modernizmu”

[3] "Teologowie mogą się kłócić, ale mistycy świata mówią tym samym językiem" Mistrz Eckhart

Kategoria: Myśl, Polityka, Publicystyka

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. anna pisze:

    JEDNYM SŁOWEM ,ALBO ZDNIEM , MOŻNA TO U|JĄC TAK , ODDAJCIE BOGU TO CO BOSKIE CZYLI DUSZĘ , A CESARZOWI TO CO CESARSKIE CZXYLI MATERIĘ , ALE CHYBA NIKT <ALBO MAŁO KTO ODDZIELA CIAŁO OD DUSZY , BO CZY MOGĄ ISTNIEC OSOBNO OTO JEST PYTANI

  2. orfel pisze:

    Widzimy zatem, że nie da się wyrazić czy uporządkować tradycyjnej kosmologii tak jak np. faktów z dziedziny botaniki czy historii Grecji. Tym niemniej istnieją pewne zasady, do których stosuje się każda tradycyjna kosmologia: i te zasady można nakreślić; posłużą one jako znaki drogowe na ścieżce dalszych odkryć.

    Zaprezentuję teraz cztery takie zasady, w porządku poniekąd wstępującym. Zasada pierwsza jest dość prosta: mówi ona, że tradycyjna kosmologia w pierwszym rzędzie odnosi się do kwalitatywnych (jakościowych) aspektów stworzonej (kosmicznej) rzeczywistości; a ten komponent to coś, co wyklucza kosmologia nowoczesna. Będziemy mieli okazję zauważyć, że ta obserwacja, choć sama w sobie prosta, rodzi niebywale istotne implikacje.

    Druga zasada odnosi się do metafizycznego pojęcia wertykalności i mówi o porządku hierarchicznym, w którym rzeczywistość materialna (corporeal), rozumiana potocznie, tworzy jedynie najniższy poziom. Przejście od kosmologii tradycyjnej do współczesnej pociąga więc za sobą drastyczne ograniczenie, ontologiczne pomniejszenie owych nieobliczalnych proporcji, co oczywiście odnosi się nie do kosmosu jako takiego, ale do horyzontu naszego światopoglądu. Aby zrekompensować tę redukcję, współczesna kosmologia wprowadza do kosmosu wielkości czasoprzestrzenne tak wielkie, że sam ich rozmiar wstrząsa wyobraźnią. Pozostaje jednak faktem, że ów wszechświat czaso-przestrzenny konstytuuje tylko powłokę zewnętrzną całego kosmosu, jeśli porównać to z kosmologią tradycyjną.

    Trzecia zasada opiera się na dwóch wcześniejszych – i zakłada, że człowiek jest w istocie mikrokosmosem, "wszechświatem w miniaturze", w pewnym sensie rekapitulując w sobie porządek całego kosmosu. Ta obserwacja może zresztą łatwo zostać wyróżniona jako konstytutywna cecha całego światopoglądu tradycyjnego, który w istocie można opisać jako antropomorficzny. Mówię "w istocie", bo to, o czym mówimy, to pojmowanie antropocentryzmu nie tylko na sposób poetycki czy urojony, ale rzeczywisty. Tradycja utrzymuje, że człowiek i kosmos są przykładem tego samego śladu, tego samego genialnego planu. To znaczy, po pierwsze, że tak jak człowiek jest troisty (złożony z 'corpus', 'anima' i 'spiritus'), tak samo troisty jest kosmos, złożony z tego, co tradycja wedyjska określa jako 'tribhuvana', czyli "trzy światy"). Zgodnie z tym poglądem człowiek jest z pewnością obcym we wrogim lub obojętnym wszechświecie, ale zarazem stanowi samo serce i środek kosmosu jako całości. (…) W ostatecznym rozliczeniu człowiek jest w stanie poznać kosmos dokładnie dlatego, że sam jest mikrokosmosem.

    Wszystko to, nie trzeba nawet mówić, stoi w całkowitej opozycji do światopoglądu współczesnego. Ten bowiem głosi, że człowiek rzeczywiście jest obcym we wszechświecie, że jest przypadkowym i nietrwałym produktem ślepych sił. Nie jest bynajmniej mikrokosmosem, a wręcz przeciwnie, jest raczej najbardziej niespodziewaną anomalią, niepewną konstrukcją cząsteczkową, astronomicznie nieprawdopodobną. Poza prawami fizyki i chemii, które najpewniej obiektywnie działają w komórkach jego ciała, tak jak w gwiazdach, nie ma on żadnej łączności z uniwersum jako całością. Kosmos jawi mu się jako obojętny i ostatecznie wrogi jego ludzkim aspiracjom.

    (…)

    Czwarta i ostatnia zasada tradycyjnej kosmologii, którą chciałbym przedstawić, odnosi się do jej intymnego związku z duchowym wzrostem człowieka, jak to głoszą szkoły mądrości. Zasada ta mówi, że wyższe poziomy integralnego kosmosu mogą być poznane lub osiągnięte doświadczalnie poprzez realizację odpowiednich stanów samego człowieka, co w istocie można określić jako "itinerarium mentis in Deum", czyli "podróż umysłu do Boga", jak to określa św. Bonawentura. (…) Jesteśmy obecnie zdolni poznawać świat materialny, bo realizujemy odpowiadający mu stan: to określa naszą ludzką kondycję. Okultyści i new-agersi są czasem zdolni, jak się wydaje, wedrzeć się na niższe poziomy spośród pośrednich, zwane czasami astralnymi; aby wznieść się ponad ten poziom, trzeba jednak bez wątpienia być mędrcem i świętym. Relacja pomiędzy tradycyjną kosmologią i duchowym wzrostem jest jednak dwustronna: nie tylko jest tak, że wyższe poziomy manifestacji kosmicznej są poznawane poprzez aktualizację odpowiadających stanów duchowych; ale również podstawowa wiedza na temat hierarchii kosmicznej, wyrażona np. w ikonografii, może być pomocą w tejże wędrówce duchowej.

    (Wolfgang Smith, "Ancient Cosmology Wisdom", World Wisdom 2004).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: