Grzegorczyk: „Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie”

| 4 grudnia 2020 | 0 Komentarzy

 Temat s. Faustyny i Bożego miłosierdzia jest już tak przewalcowany jak co najmniej papieskie kremówki. Kiedy znalazłam ją na półce u swoich przyjaciół, czekając na powrót gospodarzy do domu, nie sądziłam, że przeczytam całą. A powiem krótko: książka jest extra.

„Dziurawy kajak…” jest reportażowym zapisem życia i dzieła św. Faustyny. I tom opowiada o niej samej, mistycznych przeżyciach i gorzkich doświadczeniach, jakich nie szczędzili jej ludzie z najbliższego otoczenia. II tom można by określić jako żniwa Faustyny. Bo opowiada o ludziach, którzy błądzili po różnych ścieżkach, grzeszyli i odwracali się od Boga, żeby wreszcie do Niego wrócić i doświadczyć tytułowego miłosierdzia. W różny sposób, w najdziwniejszych sytuacjach.

Żeby książkę napisać, Grzegorczyk zamieszkał w klasztorze u sióstr, rozmawiał z nimi i obserwował codzienną pracę. Siostry prowadzą hospicjum, więc widział cierpienie i śmierć, nawrócenia i przebaczenie. Ale nie jest to chronologiczna opowieść, a raczej zapis rozmaitych spotkań, przekazów, wspomnień. Takich chociażby jak rozmowa siostry Jordany z podpitym chłopakiem na polu Woodstocku, który – wiedziony miłosierdziem – polewa zakonnicy ranę na stopie czystą wódką. Jest w końcu "dziurawy kajak", podstępnie skradziony siostrom przez grupę urwisów, którym siostry wybaczyły zuchwały czyn. Są i sytuacje pozaklasztorne jak zwierzenia Romana Kluski, któremu „Dzienniczek” pomógł przetrwać ciężki czas więzienia. Są fragmenty wspomnień prymasa Wyszyńskiego, który we śnie spotkał postać Bieruta (jeszcze gdy ten żył, prymas modlił się za niego) i w końcu zrozumiał, że ten ekskomunikowany zbrodniarz uwierzył w Boga jako miłość. Dlaczego siostry, kajak, Kluska, Bierut? Co ma jedno do drugiego i czy na pewno chodzi o to samo, o Miłosierdzie? Jak to możliwe? A to trzeba przeczytać „Dziurawy kajak”. Napisany bez nachalnej „kościołowej” liryki i patosu, dobry na niedzielne popołudnie, dobry na podróż w drodze na Przystanek Woodstock i do nawrócenia.

Aleksandra Solarewicz

J. Grzegorczyk, „Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie”, Poznań 2006

Tags: ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: