Kilijanek: Harari – prorok zmiany (cz. 2)
Próba analizy
Cały szereg komentatorów w niezliczonych artykułach i nagraniach oraz przynajmniej jednej książce próbuje zrozumieć, co właściwie Yuval Noah Harari chce osiągnąć swoją działalnością pisarską. Generalnie panuje przekonanie o tym, że Harari zapowiada to, co w rzeczywistości ma się wydarzyć i do czego mają dążyć najpotężniejsi ludzie tego świata. Stąd często nazywany jest prorokiem.
Sam Harari rzadko wypowiada się w sposób zupełnie jednoznaczny. Niezwykle często okrasza swoje prognozy, dotyczące świata przyszłości, klauzulą wątpliwości: może tak być, ale wcale nie musi. Profesor Adam Wielomski, autor najobszerniejszego jak dotąd omówienia trzech pierwszych książek Harariego[1] stwierdził, że także on nie odnalazł w pismach Izraelczyka wyraźnych zapowiedzi przyszłych wydarzeń[2]. Harari nigdzie jednoznacznie nie mówi, że będzie właśnie tak, jak to opisał. Nie zawsze nawet jasne jest, czy to, co pisze Harari o przyszłości, zgodne jest z jego własnymi poglądami. Harari przygląda się światu, ludziom, technice i formułuje wnioski, proponuje pewne rozwiązania, zwraca uwagę na szanse i zagrożenia. To, że Wielomski uznaje poglądy wyrażone w książkach Harariego za jego prywatne poglądy, jest interpretacją profesora. Na podstawie samych tekstów byłoby to trudne, a może i niemożliwe do uzasadnienia. Jednak kontekst, w jakim występuje Harari, każe wziąć pod uwagę także opcję profesora Wielomskiego.
Same teksty Harariego są proste w stylu. Zgodzić się wypada z autorem tekstu o Hararim z „Tygodnika powszechnego”, który mówi, że z książek Harariego wieje nudą, a poglądy przez niego wyrażane były już artykułowane przez innych myślicieli i ideologów.[3] Części tez Harariego nie da się obalić, bo nie da się sprawdzić przyszłości. W tym momencie pozostają one fikcją literacką. Fałszywość tych z nich, które oparte są na błędach poznawczych, jest widoczna od razu.
Harari nie sili się na argumenty. Operuje ogólnikami, które podkreślają tylko literacki charakter jego prac. Określenia jak „większość badaczy” czy „najczęściej przytaczana wypowiedź” aż nadto wskazują na brak jakichkolwiek pretensji do ścisłości jego wywodów i przypominają retorykę manipulatorskich prezentacji marketingu sieciowego.[4] Czy prorok trybu przypuszczającego stał się prorokiem przypadkiem, czy z woli tych, którzy byli w stanie zorganizować promowanie jego książek dosłownie wszędzie: od lotnisk, przez księgarnie aż po popularne podkasty? Czy nie należałoby przyjąć, że Harari nie jest prorokiem przyszłego status quo, ale raczej prorokiem permanentnej zmiany, która nigdy nie osiągnie celu, a może nawet sobie go nie stawia?
Harari sobie, rzeczywistość sobie
Jak w przypadku większości chyba najbardziej znanych, a w związku z tym i najbardziej zbrodniczych ideologii, na samym początku ich fałszywej drogi stoi błąd antropologiczny, czyli niezrozumienie człowieka. Utopie należą do sfery twórczości literackiej. W powieści o idealnym lub chociażby innym świecie, nowym człowieku czy rewolucyjnej idei możemy prowadzić dowolną narrację, przejść różne etapy i skończyć w każdym (możliwym bądź niemożliwym), ale a priori, założonym miejscu. To wszystko zależy od autora utopisty. Jednak zamykając książkę, stajemy wobec rzeczywistości jaką ona jest. Z pewnością można wymyślić wiele, część z tego nawet i spełnić, ale ostateczny wynik będzie zależał od Autora rzeczywistości – Boga, który wyposażył ją w prawa, a ich ignorowanie opatrzył tragicznymi konsekwencjami. Tego rodzaju ignorancją charakteryzuje się Harari.
Nie zrozumiawszy człowieka, Harari snuje wizje, które nigdy nie mogą się spełnić i to nie będzie zależało od niedorozwoju technologii, ale od niezmiennej ludzkiej natury, którą Izraelczyk – jak wiele innych spraw – albo relatywizuje, albo reinterpretuje, albo myli. Człowiek Harariego to produkt procesu ewolucji: nie mający wolnej woli ani nie posiadający jaźni zwierz, który żyje w gąszczu wytworzonych przez siebie fikcyjnych narracji, mających nadać pozór sensu jego bezsensownej egzystencji. Po tym zdaniu, zakładając, że Harari wyciągnie wnioski z własnego konstruktu ideowego, powinniśmy się zatrzymać i nie pisać dalej. Miara absurdu się dopełniła. Taka istota nie może wytworzyć kultury, zbudować państwa. Właściwie nie wykraczałaby ona poza poziom mrówek, trudzących się wokół budowy mrowiska. Człowiek, jako zdeterminowana mechanizmami powstałymi w toku ewolucji biologiczna maszyna, poruszająca się bez celu innego niż przetrwanie i przekazanie genów kolejnym egzemplarzom. Bez możliwości determinowania siebie wolą, tańcząca do muzyki impulsów elektrycznych biegnących przez neurony. Nie myli się Harari pisząc, że największą siłą człowieka jest możliwość grupowego funkcjonowania w oparciu o znaną wszystkim jej członkom fikcyjną opowieść. Na jego przykładzie widać, jak dalece sprawdza się fikcja superteorii ewolucji, w którą wierzy już kolejne pokolenie ludzi nieodróżniających człowieka od zwierzęcia.
Jakkolwiek błędne by nie były wynurzenia izraelskiego historyka o człowieku, nie mogłyby być inne, jeśli chciałby utrzymać kolejne kroki jego fikcyjnej opowieści. Brak wolnej woli i jaźni, a także, od czasu do czasu, albo powątpiewanie, albo reinterpretacja świadomości są tematem silnie eksploatowanym wśród autorów bliskich ideowo Harariemu, jak Sam Harris, Robert Sapolsky, Daniel Dennett i inni. Wszyscy oni korzystają z wolnej woli w pełni świadomie i przekonani są, że nie ktoś inny, ale oni sami, tę samą wolną wolę negują. Przyjęcie tych absurdów zapewnia sławę, pieniądze i czołowe miejsca na listach bestsellerów. Powoduje także osuwanie się w kolejne błędy. Gąszcz ten tak się wzmaga po kilku kolejnych krokach, że nie sposób już dojrzeć początku, co też gubi wielu nieostrożnych słuchaczy i czytelników tych autorów. Ludzie wpadają w ich pułapki, nie będąc w stanie odkryć źródła błędów i obracają się tylko na gruncie już wyciągniętych błędnych wniosków, co stanowi niejako przyjęcie reguł gry przeciwnika; poruszanie się po kontrolowanej przez niego planszy, kiedy prawdę można odkryć wyłącznie stając obok na pewnym gruncie. Gdyby tak postąpić z Hararim, jego opowieść runie.
A oto, co Harariego pisze o przyszłości ludzkości. Niebawem możemy stać się świadkami tak silnego rozwoju Sztucznej Inteligencji (SI), że zmieni to w sposób fundamentalny nasze życie. Znajdując sposób oszałamiająco szybkiego przetwarzania niemożliwych do objęcia rozumem ilości danych przez superkomputery, SI może w dowolny sposób inwigilować każdego z nas. Połączenie technologii informacyjnej z medycyną może dać człowiekowi pewną formę nieśmiertelności (a-śmiertelności), umożliwioną przez wielokrotne wymienianie zużytych ludzkich części na nowe. W dalszej perspektywie badania nad mózgiem – tutaj fetyszem behawiorystów i futurologów jest funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI)[5] – mają dać możliwość zgrania ludzkiej świadomości na nośnik fizyczny i ponownego wgrania tych danych do innego ciała. Te rewolucyjne zmiany mają wpłynąć zasadniczo na rynek pracy, tworząc warstwę ludzi zbędnych, niezatrudnionych i niezatrudnialnych. Drugą, mniej liczną grupą, byliby nadludzie, cyborgi, nieśmiertelni, którzy dzięki swoim majątkom w pełni korzystaliby z dobrodziejstw techniki. Nadludzie traktowaliby podludzi jak istoty niższego rzędu. Stan tak ukształtowany nie mógłby ulec zmianie. SI może nawet przejąć władzę nad światem, co izraelski prorok ilustruje eksperymentem myślowym Bostroma[6].
Cała ta historia rozsypuje się jak domek z kart, jeśli spojrzymy na nią od strony prawdy o człowieku. Każdy z nas doświadcza w najbardziej podstawowy sposób własnej tożsamości. Choć trudne lub zgoła niemożliwe do wyjaśnienia poczucie własnego „ja”, towarzyszy bez wyjątku każdemu. Nie tylko uczucia i pragnienia, jak by tego chciał Harari, sprawiają, że jesteśmy realni. Dzięki nim możemy cierpieć i się radować. Ale to możliwość poznawania świata, wolna wola, która może chcieć nawet swojego niechcenia, pamięć, która pozostaje, mimo że nasze ciało się zmienia: oto, co czyni nas ludźmi. Oto, co czyni nas podobnymi Bogu. Z tych samych cech korzystają piewcy absurdu w randze proroków, profesorów, myślicieli i influencerów. Poznawszy rozumem, że go nie mają, a wolą pokierowani na wybór fałszywego dobra, zaprzeczywszy jej istnieniu niejako się usprawiedliwiają: to się samo stało, bo akurat tak, a nie inaczej przepłynęły impulsy w moim mózgu. Frank Turek napisał książkę pod znamiennym tytułem „Stealing from God” (Podkradanie od Boga), zwracając w niej uwagę na bezpłodność i odtwórczość ateizmu. Te trzy słowa doskonale charakteryzują uosobioną w Harairm, jego kolegach oraz ich epigonach pustkę duchową, przejawiająca się pychą, która musi skończyć się popadnięciem w ostateczny absurd. Nie będąc Bogami, niczego nie mogą stworzyć, a nie godząc się na to, co zastali w rzeczywistości, psują tylko to, co wcześniej zdołali ukraść ze skarbca złożonego przez Absolut w rękach ludzi.
Dodajmy też, że uznając pisarstwo Harariego za coś więcej niż podrzędną prozę science fiction, dajemy się złapać w pułapkę jego błędnych założeń. Cały kontekst tematów związanych z SI, technologiami przyszłości czy transhumanizmem osadzony jest na założeniu braku Boga, fałszu chrześcijaństwa i przekonaniu o jakimś koniecznym i określonym ukierunkowaniu rozwoju SI. To zupełny błąd i nawet sam Harari o tym wspomina, pisząc, że SI nie będzie chciała dojść do poziomu ludzi, ale powołać do istnienia swój własny standard. Nie wyciąga niestety wniosków, które mogłyby go zmusić do całkowitej zmiany narracji. Harari ekstrapoluje swoje błędne poglądy na wyniki pracy SI, sprawiając wrażenie, że je zna. Oto przewidział, co zrobi superinteligentna maszyna, mająca mieć do dyspozycji o wiele większe możliwości poznawcze niż on sam. Otóż każdy realistycznie patrzący na rzeczywistość człowiek musi rozumieć, że jeśli SI miałaby się stać nadludzko inteligentna, to uznałaby ona istnienie Boga i poświęciłaby swoje możliwości na Jego chwałę, a nie na niszczenie ludzkości, inwigilację, beznadziejne próby tworzenia życia czy utopijne dążenie do boskości. Jeśli byłoby inaczej, to świadczyłoby to o zaprogramowanym działaniu, a nie inteligentnej interpretacji dostępnych danych o rzeczywistości. I ostatecznie tym właśnie – zaprogramowanym i pełnym błędów programem komputerowym – pozostanie zawsze SI.
Dlaczego właśnie Harari?
Nie ma na to pytanie jasnej odpowiedzi. Znają ją pewnie tylko ci, którzy sprawili, że twórczość Harariego została tak bardzo rozpropagowana. Jednak z pewnością można pokusić się o pewne propozycje rozwiązania.
Jak już mówiliśmy, Harari nie jest w żadnym stopniu oryginalny. To, o czym pisze, podejmowano już w książkach, artykułach, filmach i wykładach niezliczoną ilość razy. Dlaczego więc to on sprzedaje się w milionach egzemplarzy, pisząc o braku jaźni, a nie Sam Harris, piszący od lat o tym samym? Dlaczego to Yuval Noah jest gwiazdą Davos, mówiąc o braku wolnej woli, a nie Robert Sapolsky – także Żyd, ateista i autor poczytnych książek z brakiem woli w tle? Dlaczego nie Daniel Dennett uświadamia milionom, czym jest świadomość i co z tego wynika, mimo że wydawał na ten temat książki, ale robi to akurat izraelski historyk?
Każdy z wymienionych pisał i mówił na wspomniane tematy o wiele więcej niż Harari. Jednak każdy z nich miał już wyrobioną pozycję i zrobienie z nich proroków, oznaczałoby potężną zmianę wizerunku. O wiele łatwiej było stworzyć proroka ex nihilo. Harari nie kojarzył się dotąd nikomu i z niczym. Białą kartę jego kariery wystarczyło po prostu zapisać dowolnym tekstem i dać go do publicznego odczytania kilku znanym osobistościom. Izraelczyk ma też bardzo ciekawe CV. Jest homoseksualistą, żyjącym w związku z mężczyzna, z którym wziął ślub w Kandzie, ponieważ państwo izraelskie nie zezwala na takie ceremonie. Bynajmniej nie z powodu upodobań smakowych nie je mięsa ani produktów odzwierzęcych – on to uważa za kwestię etyczną, ponieważ dobrostan, czyli brak cierpienia zwierząt, zalicza do ogólnego dobrostanu całego stworzenia (a raczej całego ewolutu). Codziennie praktykuje medytację Vipassana i uznaje buddyzm za jedyną formę duchowości czy paraduchowości, która może być tolerowana. Szczególnie ciekawe jest jedno z ważniejszych haseł podnoszonych w kręgu buddystów: wyzbądź się pragnień, a będziesz szczęśliwy. Przypomina to do złudzenia słynne hasło: Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy[7]. Wychowany w kibucu Żyd, który pozuje czasem na ojkofoba, ale nie zapomina oddać hołdu izraelskiej inteligencji przez podkreślenie, jak wielu wybitnych ludzi nauki było Żydami, wydaje się idealnym kandydatem na proroka zmiany świata.
Harari kojarzony jest często z Klausem Schwabem i jego Światowym Forum Ekonomicznym. Nie można zapominać o – zauważonym także przez innych autorów[8] – niespełnieniu się sporej części zapowiedzi z książki Schwaba i Thiery’ego Mallereta „COVID-19: The Great Reset”. W takim wypadku dobrze mieć w odwodzie kogoś jeszcze nieskompromitowanego, kto może wziąć na siebie ciężar szerzenia propagandy.
Zmiana – klucz do proroctwa
Tak prorok Harari, jak i jego patroni czy przyjaciele to ludzie obdarzeni dużą inteligencją. Sama Biblia potwierdza, że synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości[9]. Sądzę, że patrząc na sprawy niejako od środka nie mają złudzeń, że ich plany to prawdziwa utopia i jako taka musi wcześniej czy później rozpaść się, a upadek jej będzie wielki[10]. Co do mnie, nie wierzę, że architekci nowego świata, a wśród nich Harari, liczą na spełnienie się ich dystopijnych planów. Na co więc liczą? Na permanentną zmianę. Na wieczną rewolucję.
Metodologie zarządzania zmianą nie są szerzejznane. Jako dziedzina wiedzy o zarządzaniu tzw. Change Management zaczął funkcjonować od niedawna. Jest to specjalizacja w zakresie zarządzania tak przedsiębiorstwem, jak i społeczeństwem, i skupia się na takim przeprowadzeniu zmiany od punktu A do punktu Ω, aby wywołała ona jak najmniejszy opór i jak największa liczba założeń weszła w życie oraz utrzymała się na stałe. Z pewnością najsłynniejszym liderem zmiany na świecie jest John P. Kotter, pomysłodawca tzw. 8 kroków Kottera, czyli najpopularniejszego szablonu, używanego do wprowadzania zmian w przedsiębiorstwach i społeczeństwach. W swojej ostatniej książce[11] Kotter pisze:
Mamy tendencję do myślenia o tych wszystkich staraniach [walka z chorobami, likwidowanie ubóstwa, ruchy polityczne – K.K.] jako o sprawach społecznych, które mają niewiele wspólnego ze strategicznymi zadaniami firm, restrukturyzacjami, fuzjami i przejęciami oraz innymi tematami (…). Mimo pewnych różnic dotyczących szczegółów działania te napotykają jednak takie same potencjalne pułapki, co zmiany w korporacjach, mogą zatem skorzystać z tych samych rozwiązań. (…)
Na pewnym poziomie jednak dynamika wprowadzania znaczących zmian – zarówno problemy, jak i rozwiązania – jest zawsze taka sama, ponieważ natura ludzka jest naturą ludzką, współczesne organizacje są współczesnymi organizacjami, świat naprawdę staje się coraz bardziej połączony, a tempo zmian i poziom niepewności – bezprecedensowe.[12]
Widać więc, że światowy lider zarządzania zmianą nie ukrywa, że tak jak kieruje się zmianą w firmach, tak też można działać na społeczeństwach, ponieważ człowiek reaguje zgodnie z tymi samymi mechanizmami. A oto 8 kroków Kottera:
- Stwórz potrzebę pilności zmiany
- Powołaj zespół przewodzący zmianie
- Sformułuj wizję i strategię zmiany
- Zakomunikuj wizję i zgromadź wokół niej entuzjastów
- Usuń przeszkody i zmobilizuj do działania
- Skup się na osiągnięciu szybkich sukcesów
- Kontynuuj i utrzymuj tempo zmian
- Utrwalaj rezultaty zmiany przez osadzenie ich w kulturze organizacji
Bez problemu możemy przyporządkować te punkty do różnych sytuacji z naszej codzienności: od akcji marketingowych po pandemię Covid 19. Tej samej strategii używają architekci nowego porządku, a Harari jest wykonawcą kilku jej elementów, szczególnie z zakresu kroku nr 4. W kontekście nieetycznego zarządzania zmianą można nadmienić o licznych sposobach manipulacji[13], jakimi liderzy procesu mogą się posługiwać dla osiągnięcia zamierzonego celu. Są też pewne mankamenty, które muszą w sposób w zasadzie konieczny, spowodować kolaps zmiany, a których nie pozwoli naprawić ani system Kottera, ani żadne sposoby manipulacji. Jednym z nich jest kłamstwo.
Na szczęście dla nas cały nowy porządek budowany jest na kłamstwie, którego ojcem jest Szatan. Wiedząc to, nie musimy obawiać się o ostateczny rezultat zmiany budowanej na fałszu, a znając 8 kroków Kottera możemy łatwiej bronić się przed zakusami tych, którzy używają tej strategii. Dlaczego jednak mówimy o samej zmianie, a nie o jej rezultacie?
Jak wyżej wspomniano, wielcy tego świata wiedzą, że budują utopię. Podobnie jak inni utopiści, prowadzą swoją kampanię z zapamiętałością i wygląda to, jakby serio chcieli ją doprowadzić do końca. Ignorując jednak rzeczywistość, będą musieli pogodzić się z porażką. Pytanie więc nie brzmi czy wprowadzą swoje plany, ale ile zdołają zniszczyć, zanim te plany zupełnie upadną?
Jak nietrudno zauważyć, w przestrzeni publicznej krążą dziesiątki różnych teorii, próbujących odpowiedzieć na pytania o tych, którzy stoją za zmianami, które nas dotykają, jakie są ich cele, dlaczego to robią. Jak dotąd nikomu, o ile wiem, nie udało się sprawy wyjaśnić i sądzę, że nie ma czego wyjaśniać. To poszukiwanie ostatecznego i jednego celu jest podstawowym błędem. Celem globalistów, transhumanistów, finansistów, masonów nie jest ani władza, bo już ją sprawują, ani pieniądze, ponieważ i tak mają ich tyle, ile chcą, ani zniszczenie ludzkości, co nie leży w ich mocy. Nie mogą też zniszczyć Kościoła, gdyż jego wiecznotrwałość zapowiedział Pan Jezus. Nie mogą stać się ani nieśmiertelni, ani a-śmiertelni, bo nie jest prawdą, że natura ludzka zmienia się w toku ewolucji i nigdy nie oddzieli się od śmierci. To wszystko odsłania tylko beznadziejną bezsilność gremiów, które stanęły po stronie zła. Zaplątani w bezalternatywną, szatańską nienawiść, nie mogąc niczego tworzyć, tylko niszczą.
Wobec tego nie ma ostatecznego celu ani dla globalistów w ich ludzkich planach, bo są one nieziszczalną ze swej natury utopią tudzież dystopią. Nie ma tym bardziej ostatecznego celu dla ich przywódcy, czyli Szatana, bo on już przegrał w wieczności i nic w tej kwestii nie może się zmienić. Jedynym, co może się stać i co się dzieje, jest permanentna zmiana, kompulsywny ruch jako antyteza spoczynku w Bogu, którego wszyscy oczekujemy. Oni do niczego nie dążą. Oni tylko niszczą to, co pozostaje w ich mocy, a obserwowanie tego w naturalny sposób wywołuje w ludziach pytanie: „dlaczego?” i próby odpowiedzi na nie. Odpowiedź na to pytanie nie istnieje, podobnie jak odpowiedź na pytanie o szatańską nienawiść do bytu, a to z niej wypływają wszystkie działania, które budzą nasze obawy.
Ludzie przejęci twórczością Harariego, wierząc we wszechmoc techniki, są większymi heretykami niż on sam. Izraelczyk, nie wierząc w Boga, może pisać o ubóstwieniu (w jakim bądź znaczeniu) informacji czy zwierzęcia z rodzaju homo. Deklarujący wiarę w Boga i traktujący zapowiedzi Harariego poważnie, popadają w prawdziwą aberrację. Cała histeria wywołana wokół Harariego – cała medialna otoczka, robiąca z niego geniusza i prawdziwego proroka – w bliższej perspektywie powoduje zupełną kompromitację osób, które jej ulegają[14], a w dalszej ma za zadanie dać nam poczucie nadchodzącej wielkiej zmiany. Ma nas utrzymywać w napiętym oczekiwaniu na coś, co zawsze będzie w drodze, i skutecznie odciągnąć uwagę od rzeczy stałych i jedynie ważnych.
Karol Kilijanek
[1] Wielomski, A., Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa. Fundacja Instytut Badawczy ProVita Bona. Warszawa 2022.
[2] Podczas rozmowy z autorem niniejszego artykułu.
[3] https://www.tygodnikpowszechny.pl/zawod-prorok-skad-sie-wzial-juwal-noach-harari-176015 Dostęp 05.11.2024.
[4] Tego samego zdania jest Wielomski
[5] Warto nadmienić z czym to się wiąże. Mianowicie fMRI bada aktywność różnych części mózgu podczas wykonywania rozmaitych czynności. W przekonaniu materialistów pozwoli to rozwikłać zagadkę ludzkiej myśli i ostatecznie udowodnić brak ducha ludzkiego. Sądzą, że jeśli mózg wykazuje aktywność, dającą się uchwycić na wykresie, to nie ma już mowy o działaniu duszy ludzkiej, przejawiającej się wolą i rozumem.
[6] Nick Bostrom on artificial intelligence https://www.oxfordmartin.ox.ac.uk/blog/nick-bostrom-on-artificial-intelligence Dostęp 03.11.2024
[7] Jego autorką jest Ida Auken, duńska parlamentarzystka związana ze Światowym Forum Ekonomicznym Klausa Schwaba. Por. https://web.archive.org/web/20161125135500/https://www.weforum.org/agenda/2016/11/shopping-i-can-t-really-remember-what-that-is Dostęp 27.10.2024.
[8] Zob. Wielki reset. Jaką przyszłość planuje nam globalna władza. Dokumenty z komentarzem. Wyd. Wektory, Wrocław 2021, s. 135.
[9] Por. Łk 16, 8.
[10] Por. Mt 7, 27.
[11] Kotter, J., P., Akhtar, V., Gupta, G., Zmiana w świecie VUCA 3.0, ICAN Institute.
[12] Tamże, s. 121-122. A także na stronie 129: „(…) wyzwania i rozwiązania są podobne zarówno na arenie pojedynczej organizacji, jak i inicjatyw społecznych, ponieważ w istocie chodzi tu o wielkoskalową, złożoną zmianę w systemach ludzkich.”
[13] Najpopularniejszym i łatwo dostępnym materiałem omawiającym sposoby wywierania wpływu są książki Roberta Cialdiniego.
[14] Jaskrawym przykładem może być pytanie zadane przez studentkę UW podczas spotkania autorskiego z Hararim w Warszawie. Oto streszczenie pytania: czy wobec problemów klimatycznych i innych, powinnam zajść w ciążę, czy raczej chronić swoje dziecko przed katastrofami, głodem, brakiem wody, nie wydając go na świat? Należy dodać, że odpowiedź zakłopotanego infantylizmem, a może – mówiąc wprost – głupotą przebijającą w tym pytaniu, Harariego była ogólnie bardzo sensowna, ale niespójna z jego poglądem na temat wolnej woli. Otóż, poradził jej, aby sama zdecydowała. Nagranie ze spotkania: Prof. Yuval Harari w rozmowie z Michałem Brańskim: w wielu krajach ludzie nienawidzą współobywateli https://www.youtube.com/watch?v=sehFwh4oM5U&t=1892s Dostęp 02.11.2024.
Kategoria: Karol Kilijanek, Myśl, Publicystyka




