banner ad

Gwizdoń: Wychowanie po polsku

| 17 stycznia 2026 | 0 Komentarzy

Kwestia wychowanie młodych ludzi w polskich szkołach jest zawiła i trudna. Jedną stroną są rodzice, czyli najważniejsze osoby w życiu dzieci (przynajmniej powinny) , z drugiej zaś instytucja państwowa w, której uczniowie przesiadują znaczną część swojego dnia, nie jednokrotnie osiem czy dziewięć godzin. Tak więc, kto może wychowywać dzieci, rodzice czy szkoła? Pytanie wydawać się może bezzasadne, ale udowodnię Państwu, że jest ono ważne i całkiem żywe. Jednakże, aby zrozumieć zaistniały problem, należałoby odpowiedzieć na inne, nawet ważniejsze pytanie. Do kogo należą dzieci, do rodziców czy państwa? Odpowiedź na tak postawione pytanie, wydaje się banalnie prosta, nie żyjemy bowiem w komunizmie, aby to państwo było „właścicielem” dzieci, nasz ustrój poprzez Ustawę zasadniczą[1], gwarantuje wolność w wychowaniu dzieci, ale czy na pewno?

Cofnijmy się do czasów starożytnej Sparty gdzie wychowaniem dzieci i młodzieży zajmuję się Państwo. Agoge czyli proces wychowywania w Sparcie polegał na całkowitym podporządkowaniu młodzieży potrzebom Państwa, w tym przypadku chodziło o szkolenie żołnierzy. Młodzieniec w wieku lat 7 zabierany był od rodziców i przekazywany pod opiekę specjalnego urzędnika, który do czasu uzyskania odpowiedniego wieku, zajmował się wychowaniem chłopca. Człowiek w takim systemie wychowania jest niczym innym jak tylko narzędziem, którego zadaniem jest odpowiadać na potrzeby Państwa. Nie było więc możliwości decydowania o własnym losie, bądź kierowania się na rzeczy do których miano  predestynacje. Taki system wychowuje młodych ludzi po to by spełniali konkretny cel, przed którym nie ma ucieczki. To czy jestem uzdolnionym matematykiem bądź humanistą nie ma żadnego znaczenia w takim modelu wychowania, człowiek ma za zadanie spełnić jedynie postawiony przed nim cel. Model spartański w jego licznych i nie tak ekstremalnych wariacjach był wykorzystywany w wielu miejscach na świecie, jednakże taki system nie ma racji bytu w procesie długofalowych zmian w społeczeństwie. Z drugiej zaś strony jeśli rodzic wychowuje, to zadaniem szkoły bądź nauczyciela jest tylko nauczenie dziecka, czyli przekazanie mu informacji niezbędnych z danego przedmiotu bądź jakiś umiejętność, jak gra na pianinie. W takim jednak przypadku musi nastąpić osobliwa zmiana relacji między szkołą a rodziną. Bardzo dobrze obrazują ten fakt dwie rzeczy, szkoły muzyczne w XXI wieku i edukacja w bogatych rodzinach poprzez guwernantki. Z racji na stałą obecność nauczyciela w domu, jego głównym zadaniem było uczyć, nie wychowywać. Każda „edukacja domowa” czyniona czy to przez paidagogos[2], czy domowych nauczycieli czy przez guwernantki, opiera się na tej samej zasadzie, dom wychowuje, nauczyciel uczy. Jedynymi wyjątkami od tej reguły są szkoły muzyczne, do których dziecko jest posyłane w celu tylko i wyłącznie nauki.

Tak więc uważam, iż istnieje poważna korelacja między miejscem w którym dziecko pobiera naukę i jego funkcją wychowawczą.  Na przykładzie Sparty zobaczyć możemy, iż dziecko zabrane na nauki z domu rodzinnego do jakiegoś państwowego budynku, przestaje być „własnością” rodziców, a Państwo i szkoła wkraczają w rolę wychowawcy i nauczyciela. A kiedy dziecko pozostaje w domu to wychowaniem najczęściej zajmuje się rodzina a nauczyciel nauczaniem.

Dzisiejszy system panujący w Rzeczypospolitej jak i prawie w całym cywilizowanym świecie dzieli te obowiązki na pół. Rodzina powinna zająć się wychowaniem a szkoła uczeniem. Jednakże powszechne są sytuacje w których dochodzi do pomieszania ról, ba MEN sam pisze, że szkoły pełnią rozmaite funkcje od wychowawczej poprzez kształtującą, opiekuńczą, kulturową kończąc na społecznej[3]. I jak je wszystkie połączyć i jednocześnie nie naruszyć i uszanować rolę i wolę rodziców. Tego trudnego zadania podjęli się ludzie tworzący system edukacji w Polsce lata temu, jednakże bez większego zagłębiania się. Czy rodzic wyznający konkretną religię i ideę oddając swoje dziecko do szkoły może liczyć na to, że to co przekazuje mu w domu współgrać będzie z tym co w szkole? Wydaję się, że odpowiedź jest prosta, oczywiście że nie. Co w sytuacji kiedy jakaś katolicka rodzina posyła dziecko do publicznej szkoły a tam nauczyciele zaczynają je „wychowywać” inaczej niż rodzina by sobie tego życzyła. Kto więc w takim konflikcie wychowawczym ma racje? Z perspektywy nauczyciela jest to dość trudna odpowiedź, bowiem moje „szefostwo” wymaga ode mnie tego czego chce prawo oświatowe i jakie są jego kierunki, a rodzic chce czegoś zupełnie innego. Dlatego też trudność jaką spotyka się w takich sytuacjach można i należy rozwiązać rozmową między rodzicem a szkołą. Mówię tu o obecnych realiach systemowych a nie tych, które nam się wydają że obowiązują, bądź które chcielibyśmy aby obowiązywały. Szkoła i rodzina mogą i niestety często stanowią dwa zupełnie różne światy, które często przekazują dziecku sprzeczne informacje w kontekście wychowania.

A zatem do kogo należy dziecko w polskim systemie edukacji? Moja odpowiedź brzmi do każdego. Czy jest to normalna sytuacja? Uważam, że nie bo mówiąc z perspektywy  nauczyciela historii i wiedzy o społeczeństwie, jestem zobligowany przekazać pewien gen patriotyzmu moim uczniom, ale równocześnie nie obchodzi mnie co robią w domu i jakie wartości wyznają. Ja narzucając swoje mogę dość szybko stać się celem (słusznego tak uważam) ataku ze strony rodziców, iż oni nie życzą sobie aby ktoś wychowywał ich dzieci inaczej niż oni tego chcą. Niestety jest też wielu rodziców, którzy liczą na to że szkoła wychowa im dzieci za nich i dostarczy im gotowy „produkt” do chwalenia się przed rodziną i znajomymi. Tak więc gdzie w tym wszystkim rozwiązanie? We wspólnych wartościach podstawowych, ale w dzisiejszym świecie to coraz trudniejsze.

 

Jakub Gwizdoń

 


[1]https://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm (art. 53, art. 70, art. 71, art. 72.)

[2] Greckie słowo, od którego wywodzi się termin "pedagog" i oznaczające dawniej przewodnika, opiekuna lub nauczyciela dzieci.

Kategoria: Myśl, Publicystyka, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *