banner ad

Goździk: Chrobry-dresiarz, czyli o tym jak nie traktować polskiego dziedzictwa

| 2 stycznia 2026 | 0 Komentarzy

W Gnieźnie, w roku 1000-lecia koronacji pierwszego króla Polski, pojawiło się bardzo niepokojące zjawisko. W kwietniu 2025 roku przy ulicy papieża Jana Pawła II autor podpisany jako Draka namalował niewielki mural, który ukazywał postać króla Bolesława Chrobrego w charakterystycznej koronie, ale odzianego w czerwony dres z biały orłem, w głębokim przysiadzie znanym jako „słowiański przykuc”. Motyw szybko przyjął się w miejscowej kulturze ulicznej i został zmonetyzowany na koszulkach.

Byłby to jedynie kolejny przykład twórczości ulicznej – trzeba przyznać, często celnej w realizacjach patriotycznych czy historycznych, jednak gnieźnieński Urząd Miasta postanowił podkręcić atmosferę. Czerpiąc z motywu króla-dresiarza włodarze miasta, w ramach zadania „Realizacja muralu w Gnieźnie w ramach obchodów 1000. rocznicy koronacji pierwszych królów Polski”, zamówili duży mural na Winiarach (od strony ul. Orcholskiej), dodając do realizacji postać króla Mieszka II (dla odmiany – w białym dresie), architektoniczne elementy graficzne i wariację na temat polskiego godła. Projekt dofinansowano z Funduszy Europejskich.

O komentarz poproszono zastępcę prezydenta Gniezna, który przyznał: „My zaproponowaliśmy w konsultacji z gnieźnieńskim artystą postaci, które symbolizują, nie odwzorowują, symbolizują młodego ducha, element patriotyczny w nowoczesny sposób podany”.

Trudno odczytywać tą inicjatywę w kontekście innym, niż braku poszanowania dla ojca polskiego państwa i narodu, braku właściwie pojmowanych odczuć historycznych i patriotycznych, a wreszcie – braku elementarnego wyczucia estetycznego w odniesieniu do postaci kluczowych dla narodowego dziedzictwa. Gniezno zajmuje w historii Polski miejsce szczególne jako dawna stolica, w której Chrobry miał zostać koronowany, dlatego od włodarzy miasta należałoby oczekiwać szczególnego zrozumienia dla dziedzictwa i predyspozycji do oddawania mu należnej czci, także w sferze ikonograficznej i estetycznej.

Tymczasem, jak to często bywa w realiach demoliberalnych, „coś poszło nie tak”. Nie ma powodów by sądzić, że mamy do czynienia z przemyślanym sabotażem. Być może zawinił brak wyczucia urzędnika decyzyjnego w sprawie realizacji muralu. Niewykluczone, że czegoś nie dopilnowano, albo popełniono zwyczajny błąd. Rezultat jest widoczny dla wszystkich – niektórzy ludzie z aprobatą przyjmą hołd dla „młodego ducha” w wydaniu dresiarskim, bardziej wyczuleni zauważą jednak, że pewne reguły zostały tu złamane.

Kontrowersyjna realizacja może zostać osadzona w szerszym kontekście problemu, jaki Polacy mają z własnym dziedzictwem. Wyuczono nas czcić przegrane powstania, narodowe tragedie i niejednoznacznych bohaterów, podczas gdy zaszczytne karty historii i ich przedstawiciele pozostają zapomniani, marginalizowani, a czasami, jak w omawianej sytuacji – wulgaryzowani.

Na Facebookowej grupie Prawawka w komentarzu aprobatywnym dla omawianej realizacji przywołano cytat teoretyka francuskiej Nowej Prawicy, Guillaume Faye, który napisał: „Aby pozostać żywą, tradycja musi przechodzić metamorfozę – zmieniać swoje formy, pozostając jednocześnie wierną swojemu duchowi”. Tradycja owszem, w różnych epokach i pokoleniach odczytywana jest na nowo, jednak mural stanowi raczej przykład regresu niż żywotności i rewolucjonizmu zamiast wierności duchowi.

 

Tomasz Goździk (8.12.2025)

Kategoria: Myśl, Publicystyka, Tomasz Goździk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *