Goździk: 1000 lat Wielkiej Tradycji Państwowej – recenzja „Obecności Korony”
Czy pamięć wybitnych władców powinna odgrywać większą rolę w polskiej pamięci? Czy monarchistyczna myśl dwudziestolecia międzywojennego ma dzisiaj dla nas znaczenie? Jakie wartości ustrojowe zawiera w sobie tradycja polskiej monarchii? Czy argumentacja świętego Tomasza z Akwinu na rzecz monarchii zachowuje dziś wartość? Jakie doświadczenia monarchii w ciągu ostatniego wieku (od czasów pierwszej wojny światowej) można uznać za najwartościowsze?
W obliczu tysięcznej rocznicy powstania Królestwa Polskiego Fundacja św. Benedykta i wydawnictwo Dębogóra postanowiły przygotować niecodzienną publikację. Grono wybitnych osobistości ze świata kultury, nauki i polityki zainspirowano do refleksji nad polską Wielką Tradycją Państwową i w ten sposób narodziła się książka zatytułowana Obecność korony. Raport o wielkiej tradycji państwowej. Na 315 stronach zamieszczono wstęp autorstwa M. Jurka i B. Kiernickiego, a także 22 tekst poruszające zróżnicowaną problematykę, mieszczącą się w tematyce zaproponowanej na okładce.
Abp Józef Michalik poszukuje odpowiedzi na pytanie, czy koronacja Chrobrego stanowiła Kamień milowy historii czy kamyk w mozaice tożsamości Polaków. Duchowny zauważa, że w czasach monarchii pamięć dynastyczna była głównym źródłem świadomości historycznej państwa. Wskazuje, co ze współczesnej perspektywy wcale nie jest oczywiste, że Chrobry mógł stanowić punkt odniesienia dla późniejszych władców, św. Jadwigi czy nawet Stanisława Augusta Poniatowskiego. Cenna jest uwaga o tym, że „ocena stylu rządzenia nie wiąże się wyłącznie z jego formą, ale także z oceną moralną człowieka sprawującego władzę” – warto, aby taka refleksja towarzyszyła współczesnym rządzącym. Nie zabrakło ponadto odniesień do wizerunku monarchii ukazanego w Biblii.
Ks. dr. Maciej Zachara pochylił się nad liturgią koronacyjną Bolesława Chrobrego, odnosząc się do sakralnego charakteru władzy królewskiej i zwracając uwagę na to, że do dnia dzisiejszego nie ustalono z całą pewnością jakim obrzędem posłużono się podczas koronacji. Omówiono przebieg liturgii – procesję do kościoła, litanię i przyrzeczenia, błogosławieństwo, namaszczenie świętymi olejami, wręczenie insygniów i koronację, błogosławieństwo końcowe, procesję do tronu i mszę świętą. Dalej następuje omówienie teologii obrzędu, który według dzisiejszych kategorii liturgicznych należy zaliczyć do sakramentaliów.
W artykule zatytułowanym Piast na tronie Dawida Paweł Lisicki ukazuje włączenie Polski do kręgu państw chrześcijańskich jako główny cel ukoronowania Chrobrego. Autor przedstawia motyw króla jako wikariusza Chrystusa, którego troską jest panowanie prawa Bożego i zbawienie poddanych. Zrozumienie tego stanu rzeczy utrudnia nam dziś fakt, że jesteśmy „późnymi spadkobiercami dwóch dokonanych w XVI wieku rewolucji, które to wprowadziły radykalnie nowy (…) stosunek do państwa i świeckości”, ziszczonych przez Lutra i Machiavellego. W trzech podrozdziałach Lisicki omawia aspekty utraconego świata sakramentalnego. Główny przedmiot analizy stanowią natomiast głęboko zakorzeniony w Ewangelii związek króla z Chrystusem i biblijne uwarunkowania monarszej władzy.
Paweł Figurski w tekście pt. 1025 and All That? pokazuje, że zainteresowanie tradycjami polskiej korony w XXI wieku nie stanowi antykwarycznej fanaberii. Odnosi się do poważnego problemu wykoślawienia wizerunku monarchii w powszechnej świadomości: „Dyskusję o średniowiecznej monarchii utrudnia również fakt, że w popularnej opinii współczesnych, szczególnie tych, którzy uważają się za wykształconych, ustrój monarchiczny nie przystaje do kryteriów uznawanych dziś za racjonalne lub sprawiedliwe”. Mit średniowiecznego „absolutyzmu”, przypominającego oświeceniowe rządy w epoce nowożytnej, autor przeznacza do obalenia. Recepta naszej epoki tkwi w powrocie do swoistej mistyki władzy i sprawdzonych wartości niezależnych od chwilowych przekonań ludu.
Ukoronowanie Maryi Panny jako tajemnica wiary Michała Gołębiowskiego ma formę bardziej refleksyjną. Autor rozważa królewskość Maryi, królowanie jako kategorię duchową, rolę Maryi jako królowej w pobożności wiernych i szczególną rolę Matki Boskiej jako Królowej Polski. Tytuł ten, jak wynika z objawienia ojca Giulio Mancinellego z końca XVI wieku, Maria przyjęła na własne życzenie.
Marta Kwaśnicka w artykule pt. Ołtarz Ojczyzny. Stanisław versus król podjęła temat mordu na św. Stanisławie z 1079 roku, który zaszkodził konsolidacji młodej monarchii. Polscy królowie odeszli, a wraz z nimi czcigodny mit. Ich obraz zamgliły XIX-wieczne problemy, przez pryzmat których postrzegamy dziś przeszłość. Autorka zwraca uwagę na fakt, że przed XIII wiekiem Polska była jedynym krajem, który nie mógł poszczycić się żadnym świętym orędownikiem państwowym ani monarchą. Właśnie dlatego kult św. Stanisława wypełnił zaistniałą lukę przenikając do tradycji – pokuta za ten mord weszła do ceremoniału koronacyjnego i realizowano ją aż do czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego w formie pielgrzymki na Skałę.
W artykule Pawła Milcarka zatytułowanym Królewski kanon polityki polskiej wskazuje na monarchię jako pierwotną formę rządu w kontrze do dociekań kręgów lelewelowsko-demokratycznych, które doszukują się „gminowładzcych” korzeni władzy w Polsce. Na uwagę zasługuje przytoczony paradoks: „instytucja władzy, w formie monarchicznej, zaistniała nieco wcześniej niż chrzest władcy – lecz to uruchomiony tym aktem sakramentalnym proces chrystianizacji okazał się także drogą do pierwszej koronacji”. W dobie przedchrześcijańskiej nad Wisłą nie zaistniała ani instytucja monarchiczna ani silne struktury władzy publicznej. Mielcarek szczególną rolę nadaje królowi-Jadwidze w uznaniu dla starań o intelektualną dojrzałość królestwa i prowadzenia odpowiedzialnej polityki.
Andrzej Nowak przygotował artykuł pod tytułem Srebrne orły niepodległości na tysiąclecie Królestwa Polskiego, w którym prześledził losy Polski w pierwszych latach istnienia. Kiedy Chrobry, jeszcze w randze księcia, zaczął bić własne monety, zamieścił na nich wizerunek ptaka. Autor zastanawia się, czy był to już orzeł, a może jeszcze kogut czy paw? Osiem wieków i 27 koronowanych władców na tronie, w linii zapoczątkowanej przez Chrobrego, dobitnie pokazuje jaki ptak został sportretowany na bolesławowej monecie. „Dzięki tej królewskiej dumie, napełnionej treścią bogatej historii, paw przemienia się trwale w Orła Białego – symbol nieugiętej woli niepodległości”. Nim to nastąpiło, nieodzowna była misja Mieszka I i przyjęcie chrztu.
Grzegorz Kucharczyk, autor artykułu pt. 1025-2025: Monarchia (Państwo) – Świętość – Suwerenność, u źródeł polskiej państwowości upatruje świętości i suwerenności. Drogę do koronacji Chrobrego otworzyło utworzenie arcybiskupstwa gnieźnieńskiego i suwerenność monarchii wczesnopiastowskiej. Autor zauważa prawidłowość polskich dziejów: „brak królewskiej koronacji oznacza brak suwerenności państwa, powrót królów oznacza powrót suwerennej i zjednoczonej Polski”. Historycznym zwiastunem zapowiadającym powrót króla był rozwój kultu „patrona ładu moralnego” – św. Stanisława. W kontekście rozważań monarchistów doby II i III RP ciekawa jest, odnosząca się do Wacława II i Ludwika Węgierskiego, uwaga, że król z obcej dynastii nie jest gwarantem niezbywalnych praw królestwa. Odpowiedź na pytanie o znaczenie monarchii w historii Polski autor upatruje w homilii kanonizacyjnej króla Jadwigi, wygłoszonej przez Jana Pawła II w 1997 r., gdzie była mowa o „wierności chrześcijańskim zasadom z konsekwencją w bronieniu polskiej racji stanu”.
Wojciech Turek ukazał Chrzest i panowanie Piastów, nasz fundament, wskazując trzy powody, dla których odwoływanie się do dziedzictwa pierwszej dynastii panującej nad Wisłą jest w pełni uzasadnione. Po pierwsze, Piastowie stoją za chrystianizacją Polski, a więc za zaszczepieniem nie tylko nowych rytuałów, ale też nowego systemu wartości i cywilizacji, co stanowiło największy przełom na przestrzeni tysiąca lat. Po drugie, dynastia ta ma ścisły związek z polskością i kształtowaniem polskiej tożsamości, języka i świadomości narodowej. Pod rządami Piastów podzielone plemiona zjednoczyły się w jeden naród. Po trzecie, zdaniem autora, istnieje pilna potrzeba nawiązania do dziedzictwa Polski Piastowskiej w ujęciu Romana Dmowskiego.
Andrzej Horubała przygotował lekką gawędę zatytułowaną Gombrowicz i Chrobry. Komunikat, w której zadaje pytanie: „Czy gest Chrobrego, który (…) załatwił sobie królewską pozycję, nie ma w sobie czegoś z gombrowiczowskiego samostwarzania?”. W konkluzji wyrażona została potrzeba mitu, położenie nacisku nie na warstwę faktograficzną, ale na stwarzanie, sposób ukazywania, znaczenie symboliczne. W tym sensie kojarzenie piastowskiego króla z dramaturgiem dwudziestolecia międzywojennego jawi się jako uzasadnione.
Artykuł Łukasza Jasiny pt. Monarchia w kinie – klejnoty, symbole i rytuały stanowi przegląd niebezpiecznych związków monarchii i filmu. Mowa jest tu o nagrywaniu koronacji (począwszy od Mikołaja II) i o tym, że kinematografia „spóźniła się” z utrwaleniem skarbów, których nigdy nie będziemy w stanie odtworzyć. Za sprawą filmu monarchie były redukowane do roli symbolicznej, do rangi mitu i kategorii historycznych. W IIRP Polacy nie byli świadkami wielu ceremonii, które mogłyby rozbudzić zainteresowanie dla królewskiego dziedzictwa. Figury polskich monarchów dopiero w latach 30. zaczęły przenikać do kultury popularnej. Jedynym monarchicznym filmem zrealizowanym w tym okresie była Barbara Radziwiłłówna z 1939 r. Znaczna poprawa nastąpiła w okresie PRLu gdy tematyka zostałą upowszechniona w kinematografii. W III RP motywy te są konsekwentnie pomijane.
Tekst Janusza Kotańskiego zatytułowano Dwa zdania po obodrzycku a Bolesław Chrobry. Autor przywołuje historię arystokratycznej rodziny, która do połowy XX wieku miała posługiwać się, dziś niemal wymarłym, językiem obodrzyckim. Stanowi to punkt wyjścia do rozważań nad miejscem tradycji i jej zachowania. Dziedzictwo monarchii polskiej przetrwało do czasów najnowszych, a jego kontynuatorem, w opinii autora, był prymas Wyszyński, wypełniający nieformalną rolę interrexa. Chrobry to łącznik polskich plemion – pytanie, czy dziś także jego mit może jednoczyć Polaków?
Obszerne opracowanie Krzysztofa Koehlera pt. Panie mój (to największy tytuł u swobodnych). Prolegomena do rozważań o władzy królewskiej w literaturze staropolskiej XVI i początku XVII wieku wymaga skupienia i dokładności w lekturze, ale cierpliwych czytelników wynagradza licznymi i wnikliwymi spostrzeżeniami na temat polskiej historii i tożsamości. Znajdziemy tu rozważania nad elekcyjnością władzy, czyli wyłanianiem króla Polski z chaosu na polu elekcyjnym. Pada pytanie o to, dlaczego po śmierci Zygmunta Augusta nie narodził się w Polsce czysty republikanizm? Odpowiedź wydaje się całkiem prosta, duży organizm państwowy nie może obyć się bez króla. Przeczytamy tu o optymalnym ustroju, czyli monarchii mieszanej, o prawie jako dopełnieniu obyczaju, o dobrych relacjach polskich monarchów z poddanymi w świetle twórczości A. F. Modrzewskiego. Popularna obawa przed absolutum dominium zostaje przez Orzechowskiego zastąpiona obawą o zepsucie dyskursu moralnego za sprawą króla. Nie zabrakło także ograniczeń dla władzy monarszej, kwestii jej wzmocnienia, osłabieniu majestatu przez posłów i wizji odnowy kraju pod wodzą monarchy.
W zbiorze na temat dziedzictwa Królestwa Polskiego nie mogło zabraknąć profesora Jacka Bartyzela, który opisał Tradycję monarchiczną w Polsce. Refleksje na Millenium Regni Poloniae. Nestor polskiego monarchizmu zaczyna od nakreślenia ogólnego kontekstu Chrztu Polski i Pierwszego Królestwa Polskiego. Autor zwraca uwagę, że obecność polskich monarchów w świadomości współczesnych Polaków sprowadza się głównie do banknotów, które nie stanowią impulsu do pogłębionych rozważań. Paradoksalnie PRL miał swoje zasługi w upowszechnianiu postaci Kazimierza Wielkiego jako „króla chłopów” – gierkowska propaganda wyzyskała ludowy wątek jego panowania. Politykę historyczną tego okresu autor tekstu uznaje za wyjątkowo trwałą i za źródło hierarchii ocen wykorzystywanej po dzień dzisiejszy. Omawiając cechy polskiego ustroju badacz zwraca uwagę na harmonizowanie ładu państwowego z respektowaniem wolności osobistej i społecznej. Spoiwem jest tu oparcie autorytetu władzy o czynnik moralny. W opracowaniu zawarto także przegląd polskiej myśli monarchistycznej od I do II Rzeczypospolitej, dokonując ponadto oceny współczesnych monarchii europejskich, jak można się spodziewać – krytycznego.
Poza główny zakres tematyczny publikacji wykracza tekst Filipa Memchesa zatytułowany Ukraina między „dwoma królestwami tego samego diabła”. Monarchizm Wacława Lipińskiego. Traktuje o hetmanicie, czyli ukraińskiej tradycji monarchistycznej, której gorącym orędownikiem był Lipiński. Ten konserwatywny myśliciel był autorem koncepcji terytorializmu, w której tożsamość definiuje się poprzez ziemię, a nie etnos. Lipiński znalazł pewną recepcję wśród polskich konserwatystów, choć wydarzenia takie jak powstanie Chmielnickiego interpretował z perspektywy ukraińskiej (państwotwórczy akt szlachty), a nie polskiej (zryw motłochu). Dwa królestwa „tego samego diabła” to demokracja, czyli rządy złota i chamstwa.
Poza chrobrowskie decorum Obecności Tradycji wykracza także artykuł Aleksandra Halla pt. Czy Charles de Gualle był monarchistą? Prezydent Francji został tu ukazany jako miłośnik dynastii Kapetyngów, który opcję republikańską przyjął z pobudek realistycznych. Kiedy w 1958 roku de Gualle w obliczu kryzysu mógł zadecydować o formie ustrojowej postawił na „republikańską monarchię” w formie V Republiki. Tłumaczył, że „jesteśmy w monarchii, ale jest to monarchia elekcyjna”. Na przytoczenie zasługuje także rozważanie autora tekstu na temat tego, kogo właściwie możemy określać we Francji mianem monarchisty. Czy słowo to jest zarezerwowane dla zwolenników przywrócenia władzy króla? A może monarchistą jest także, jak de Gualle, człowiek, który wysoko ceni dziedzictwo dziedzicznej monarchii i dynastii Kapetyngów-Walezjuszy-Burbonów?
W zbiorze znajdziemy także tekst Jacka Kowalskiego zatytułowany Jedno w Sarmacyjej królestwo, który rozpoczynają dwie anegdoty, w tym jedna odmalowująca zdziwienie włoskich turystów na Wawelu faktem, że Polska nie ma swojej rodziny królewskiej. Z tego autor wyprowadza założenie, że Polacy są kryptomonarchistami, a rozbiory uratowały autorytet polskich królów. Kowalski omawia drzeworyt ze Statutów Łaskiego (1506), na którym usytuowano króla w miejscu centralnym, a następnie zestawia z dziełem Quincunx Stanisława Orzechowskiego z 1564 roku, gdzie w centralnym miejscu sytuowano już nie władcę, a Rzeczpospolitą. Autor podkreśla, że nie był i raczej nie zostanie monarchistą, co nie zmienia faktu, że „Królestwo Polskie jest żywą częścią naszej współczesności”.
Kacper Kita swój tekst zatytułował Chrobry – szansa na budowę zwycięskiego mitu? W 1000-leciu koronacji Chrobrego dostrzega szansę na zorganizowanie wyobraźni zbiorowej wokół mitu zwycięstwa. Do rocznicy obchodzonej w rok 2025 odnosi się z perspektywy milenium Chrztu Polski w 1966 r., któremu nawet komuniści nie potrafili się sprzeciwić. Kita podkreśla, że przyszłość Polski jest zależna od samych Polaków, którzy muszą przezwyciężyć dezintegrujący dobrobyt. Koronacja Chrobrego ma potencjał na przełamanie stereotypu Polaków jako „pięknych przegranych”. Nie odmawia także zalet samej monarchii, która odwołuje się do całości organizmu państwowego, podczas gdy partie polityczne jedynie do jego części. Renesans polskości nie nastąpi bez własnego mitu, a korona to dobry materiał zjednoczeniowy.
Tomasz Rowiński w zbiorze zamieścił artykuł zatytułowany Nasze czasy, czyli konfederacja w obronie Polski chrześcijańskiej, w którym zwraca uwagę na niezainteresowanie polskich władz 1000-leciem Królestwa Polskiego. Za przetrwalnik polskiej monarchii w okresie bezkrólewia uznaje Kościół, odnosząc się do roli Jana Pawła II i tradycyjnej funkcji duchowieństwa w okresie interregnum. Zwraca uwagę na to, że prace nad zachowaniem polskiej formy powinny trwać nieprzerywanie, a choć nie wszyscy królowie byli dobrymi władcami, forma polska zawsze rozwijała się „wokół królewskiej osnowy”. W jego ujęciu chrześcijańska Polska musi dziś być konfederacją w państwie kolonizowanym przez liberalnych demokratów. Dylemat Chrobrego pozostaje aktualny – czy powinniśmy pozostać przy swoim i zachować nasze Królestwo bez króla czy lepiej poddać się europejskiemu imperium?
Jan Maciejewski w Tysiącletnim królestwie porównuje Bolesława Chrobrego do legendarnego króla Artura, a obydwu władców łączy to, że obaj opierali się pokusie stanięcia na czele cesarstwa. W tęsknocie dostrzega najważniejsze z królewskich insygniów. Oddaje hołd pisarzom takim jak Parenicki, Gołubiew czy Iwaszkiewicz, którzy w latach 40. i 50. przynaglali Chrobrego do powrotu zamiast mnichów i archeologów. Autor podkreśla, że „taka okazja [jak 1000-lecie powstania Królestwa Polskiego] zdarza się tylko raz na tysiąc lat – i wzywa – Najjaśniejszy Panie! Jeśli wracać, to tylko teraz”.
Zbiór zamyka tekst napisany przez Marka Jurka, zatytułowany Rzeczpospolita, która przez wieki miała króla. W artykule ustrój republikański w Polsce ukazano jako dzieło przypadku, a sarmacki republikanizm jako silnie zespolony z monarchią. Pomimo elekcyjności przywiązanie dynastyczne wśród potomków Jagiełły przetrwało do II połowy XVII wieku, a najlepszy nurt rodzimej tradycji ma charakter monarchistyczny. W perspektywie Jurka, cały XX wiek wypełnia podświadoma tęsknota za suwerenną, uosobioną władzą. Monarchii nie da się wymyślić, stanowi ona owoc historii; jedność, odpowiedzialność, ciągłość. W odniesieniu do słów z Biblii (Mt 19,26) o tym, że u Boga wszystko jest możliwe, Jurek nie przekreśla restauracji królestwa w przyszłość. Potrzeba tylko „przypadku”.
Podsumowanie
"Obecność Korony" nie jest publikacją przeznaczoną do przeczytania i odłożenia na półkę. To książka, którą należy wnikliwie studiować, przede wszystkim po to by w oparciu o najjaśniejsze karty państwowej tradycji, ukazane z niecodziennych perspektyw, tworzyć wizję przyszłości. Za najważniejszy element zbioru uznać można teks przygotowany przez Kacpra Kitę bowiem publicysta dostrzega w postaci Chrobrego potencjał na budowę pozytywnego mitu dla Polski. Mitu nieopartego na martyrologii, cierpieniu i porażkach, ale na sile, sukcesach i dumie. Oddając głos autorowi: „Z pewnością nie można jednak pozwolić, by to dziedzictwo [Chrobrego] leżało odłogiem, a przekazany nam depozyt rozmieniony na drobne, zamiast służyć przekonywaniu kolejnych pokoleń, że warto być Polakiem. Warto wyjść z piwnicy, wstać z fotela, wznieść się choćby na chwilę nad marność konsumpcji, chwilowych przyjemności i ogłupiania przez mass media, by usłyszeć odległy tętent kopyt koni wojów księcia Bolesława wraz z wezwaniem naszych wielkich protoplastów – do boju, ku przygodzie, ku wielkości i ku nawróceniu!”. Omawianie dziedzictwa jest bardzo cenne, ale to jego adaptacja stanowi prawdziwe wyzwanie.
"Obecność Korony" ma zadatki na niezbędnik dla wszystkich ludzi, którzy mają w sobie poszanowanie Wielkiej Tradycji Państwowej i życzą Polsce jak najlepiej. Dla niektórych czytelników może być szokujące, że polskość jest tak ściśle zespojona z monarchicznością. Co warte odnotowania, ten stan rzeczy aprobują nawet autorzy, których nikt nie posądza o sympatie monarchistyczne, po prostu na pewnym etapie intelektualnego wtajemniczenia osobiste sympatie i uprzedzenia muszą ustąpić przytomnej refleksji.
Niewątpliwy atut publikacji stanowi staranne wydanie, w twardej oprawie i przy zastosowaniu atrakcyjnego w odbiorze papieru. Jedyne zastrzeżenie, jakie pozwolę sobie wysunąć względem wydawcy, to umieszczenie w zbiorze kilku tekstów o charakterze pobocznym. Dla przykładu, artykuły Filipa Memchesa i Aleksandra Halla, odpowiednio o Wacławie Lipińskim i Charlesie de Gualle’u, są bardzo dobre i świetnie odnalazły by się w zbiorze publicystyki okołomonarchistycznej, jednak nie koniecznie pasują do pozostałych tekstów krążących wokół postaci Bolesława Chrobrego i Królestwa Polskiego. Nie umniejsza to jednak wartości Obecności Korony, której zakup stanowczo rekomenduję.
Tomasz Goździk, 19 II 2026 r.
Kategoria: Myśl, Publicystyka, Tomasz Goździk




