banner ad

Danek: Jeden w różnorodności

| 27 lutego 2026 | 0 Komentarzy

W październiku ubiegłego roku papież Leon XIV uroczyście odmówił modlitwę o to, „Aby różne tradycje religijne współpracowały ze sobą” (1). Pod takim właśnie tytułem upowszechnił ją za pośrednictwem Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy. Nagranie spotkało się z nieprzyjaznymi komentarzami pseudokatolickich portali internetowych, wśród których do łagodniejszych należało imputowanie Ojcu Świętemu, że promuje indyferentyzm religijny.

Najwięcej emocji wzbudziły słowa wypowiedziane przez papieża na początku modlitwy: „Panie Jezu, Ty, który jesteś Jednością w różnorodności” („Lord Jesus, You, who in diversity are one”). W samym stwierdzeniu, że Chrystus jest Jednością w różnorodności nie ma jeszcze nic kontrowersyjnego. Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa, a przecież zachodzi w nim znaczna różnorodność rytów i obrządków. I nie tylko. Kościół katolicki stanowi różnorodność także w sensie wielości szkół duchowych, jakie może wybrać wierny stosownie do osobistych predyspozycji i potrzeb. W dużym uproszczeniu, niemal każdy wielki święty, zakonodawca czy teolog wypracował osobną i szczególną duchowość, nauczaną następnie przez jego uczniów i naśladowców. Mamy więc szkołę duchową benedyktyńską, franciszkańską, dominikańską, urszulańską, jezuicką (ignacjańską) i jeszcze wiele innych. Zarówno w przypadku duchowości, jak i liturgii różnorodność nie może być uważana za słabość, przeciwnie – jest skarbcem bogactw Kościoła.

Krytycy Ojca Świętego odpowiedzą zapewne: ale nie o to chodzi. Więc o co? I tutaj wskażą na pierwsze zdanie papieskiej wypowiedzi: „Módlmy się, aby wierzący różnych tradycji religijnych potrafili współdziałać w obronie i promowaniu pokoju, sprawiedliwości i braterstwa między ludźmi.” Jeśli dobrze rozumiem, dopatrzyli się w nim uprawomocnienia w jakimś stopniu – także z perspektywy kościelnej – „różnych tradycji religijnych”, czyli religii niechrześcijańskich.

Podobne koncepcje pojawiały się już w kręgu myśli katolickiej. Przypomnijmy choćby, że Jerzy Braun (1901-1975), stryjeczny dziadek popularnego dziś Grzegorza, w niewielkiej pracy z 1968 r., napisanej jako komentarz do dokumentów soborowych, wysunął postulat uznania Chrystusa „Mesjaszem wszystkich religii” (2). Niewątpliwie jednak papież Leon nie coś takiego miał na myśli.

Tradycyjne religie niechrześcijańskie (bo czym innym są tzw. „nowe ruchy religijne”, czyli sekty, oraz bliźniaczo do nich podobne „religie” synkretyczne w Afryce, Ameryce Łacińskiej czy Azji) uformowały się na osadzie starszych wpływów duchowych, wciąż niosących w sobie elementy Objawienia pierwotnego, które poprzedzało Objawienie starotestamentowe. Religie niechrześcijańskie ukształtowała również religijność (mistyka) naturalna – wpisana przez Stwórcę w serce człowieka skłonność do szukania Bożej obecności w świecie, która znajduje ujście między innymi w dopatrywaniu się głębszych sił działających w żywiołach przyrody lub poprzez nie się przejawiających. Poszczególne religie niechrześcijańskie niekiedy zawierają wreszcie elementy powstałe z inspiracji demonicznej; nie oznacza to jednak, iż religii tych nie da się z takich elementów oczyścić, tak jak w XIX wieku oczyszczono lokalne kulty w Indiach. Wskutek objawień demonicznych (demonofanii) mogły powstać nawet całe konkretne kulty pogańskie, ale z pewnością nie wszystkie. Trzeba pamiętać, że historyczny proces tworzenia się religii był skomplikowany, wieloczynnikowy, w niejednym przypadku rozciągnięty na stulecia lub dłużej. W rezultacie pojedyncza religia niechrześcijańska może stanowić mieszankę różnych wymienionych powyżej składników: pozostałości Objawienia pierwotnego, elementów wyrosłych z mistyki naturalnej, treści zwyczajnie (czyli świadomie) wymyślonych przez ludzi, a przy tym być jeszcze skażona elementami pochodzenia demonicznego.

Wróćmy do słów Leona XIV. Papież powiedział: „Módlmy się, aby wierzący różnych tradycji religijnych potrafili współdziałać w obronie i promowaniu pokoju, sprawiedliwości i braterstwa między ludźmi.” Nie mówił nic o „demokracji i prawach człowieka”, a jedynie o pokoju, sprawiedliwości i braterstwie w relacjach międzyludzkich. I dalej ponownie: „Niech konkretne przykłady pokoju, sprawiedliwości i braterstwa we wspólnotach religijnych inspirują nas do wiary, że jest możliwe żyć i pracować razem – ponad różnicami.” Przesłanie wydaje się jasne. Owocami praktykowania dobrych elementów zawartych w religiach niechrześcijańskich są pokój, sprawiedliwość i braterskie stosunki między ludźmi. Ich dobre elementy pochodzą zaś pośrednio (naturalna religijność) lub bezpośrednio (Objawienie pierwotne) od Boga.

Nie zwalnia to jednak nas, katolików, z powinności nawracania innowierców na katolicyzm. Jak wskazuje papież, owoce praktykowania zdrowych elementów zawartych w religiach niechrześcijańskich – pokój, sprawiedliwość i braterstwo – urzeczywistniają się bowiem (tylko) w porządku doczesnym, w porządku życia i pracowania razem. Są one dobrami, a więc warto i trzeba o nie zabiegać, ale dobrami doczesnymi. Leon XIV nie powiedział natomiast w kontekście religii niechrześcijańskich niczego na temat zbawienia i duszy. Nie powiedział, że ludzie różnych tradycji religijnych powinni się razem modlić, tylko żyć i pracować. Religie niechrześcijańskie nie posiadają mocy zbawczej – „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Fakt ten nie stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem, iż zawierają one elementy dobroczynne i vice versa.

 

Adam Danek

 

1. Cytuję polskie tłumaczenie tekstu modlitwy zamieszczone na oficjalnym profilu Papieskie Wideo w serwisie YouTube (https://www.youtube.com/@PapieskieWideo).

2. Jerzy Braun, Ekumenizm w uchwałach Soboru i w okresie posoborowym, Warszawa 2001, s. 22, 44.

 

Fridolin Leiber, Trójca Święta

Kategoria: Adam Danek, Publicystyka, Religia, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *