W samym sercu Wiednia, kilka kroków od gwaru handlowej ulicy Kärntner Straße i monumentalnego pałacu Hofburg, stoi niepozorny kościół kapucynów. Jego skromna, jasno brązowa fasada wygląda niepozornie wśród okazałych barokowych kamienic i eleganckich witryn sklepów, stąd też turyści częstokroć mijają go bez większego zainteresowania, nie przeczuwając, że pod jego kamienną posadzką kryje się jedno z najważniejszych miejsc pamięci dawnej monarchii — cesarska krypta, w której przez stulecia chowano władców z dynastii Habsburgów.
Zaryzykuję twierdzenie, że jakkolwiek krypta jest otwarta dla wszystkich, trafiają tam głównie ci, którzy chcą do niej trafić. Mało tu osób przypadkowych.
Historia
Początki tego miejsca sięgają przełomu wieków XVI i XVII. Wtedy to (1599) w Wiedniu zatrzymali się kapucyni (na czele ze św. Wawrzyńcem z Brindisi), wysłani przez papieża Klemensa VIII do Pragi, celem krzewienia idei kontrreformacji. Zwrócili na siebie uwagę pary cesarskiej, zwłaszcza zaś cesarzowej Anny, którą zafascynowała ich prostota i ascetyczny model życia, tym bardziej, że prowadzona przez braci działalność kaznodziejska i charytatywna doskonale odpowiadała jej duchowym przekonaniom. To z inicjatywy cesarzowej i dzięki przekazanym przez nią środkom w 1617 roku rozpoczęto budowę klasztoru i kościoła. Co więcej, już wówczas zapadła decyzja, że przy świątyni powstanie krypta grobowa – początkowo przeznaczona wyłącznie dla jej fundatorów (czyli Anny i jej małżonka cesarza Macieja Habsburga).
10 listopada 1618, równolegle z postępem prac przy wznoszeniu bryły świątyni, rozpoczęto budowę krypty. Anna zmarła miesiąc później, 14 grudnia 1618, w wieku 33 lat. Cesarz przeżył swoją żonę zaledwie o trzy miesiące: zmarł 20 marca 1619. Oboje pochowano w tymczasowym grobie w obrębie klasztoru klarysek w Wiedniu (znanym jako „Klasztor Królowej” – Königinnenkloster). Świątynię ukończono dopiero w roku 1632, wówczas też dokonano jej konsekracji. Trumny ze szczątkami fundatorów przeniesiono do tamtejszej krypty w roku 1633, gdzie pozostają do dziś, ustawione obok siebie w niszy znajdującej się na wprost od wejścia.
Decyzję o powiększeniu krypty i oficjalnym przekształceniu jej w miejsce pochówku habsburskiej linii cesarskiej podjął znacznie później, w 1656 roku, cesarz Ferdynand III (1608–1657). Po jego śmierci zamiar ten, a także prace mające na celu rozbudowę cesarskiej nekropolii, kontynuował Leopold I (1640–1705), dokonując jej ekspansji w granicach odpowiadających nawie kościoła. Jego syn Józef I dokończył rozpoczętą przez poprzedników komorę grobową, a jednocześnie (1710) rozpoczął budowę kolejnej, rozszerzając kryptę – dość niefortunnie – w kierunku wschodnim. Jego brat Karol V częściowo zmienił te plany i dokończył rozbudowę tej części krypty, poszerzając ją na zachód. Prace ukończono w roku 1720. W rozbudowie nekropolii uczestniczył Lukas von Hildebrandt, jeden z najwybitniejszych austriackich architektów epoki baroku.
Za panowania córki Karola VI cesarzowej Marii Teresy rozbudowa krypty wykroczyła poza obrys znajdującego się powyżej kościoła, sięgając dalej w kierunku zachodnim. Na dziedzińcu za klasztorem wzniesiono wówczas zwieńczony kopułą pawilon, zaprojektowany przez Jeana Nicolasa Jadota de Ville-Issey (1710–1761), który zapewnił dopływ naturalnego światła do wnętrza krypty. Za panowania wnuka Marii Teresy Franciszka II architekt Johann Aman kontynuował rozbudowę w kierunku północnym (1824).
Tymczasem budynki klasztorne po 200 latach użytkowania popadały w ruinę. Z tego też powodu, za panowania Ferdynanda I, w roku 1840, klasztor (ale nie sam kościół) został wyburzony, a potem odbudowany od podstaw. Odpowiedzialny za ten projekt architekt Johann Höhne poszerzył mauzoleum Habsburgów o Kryptę Ferdynanda oraz Kryptę Toskańską, które stanowiły część podziemi nowo wzniesionej budowli.
Z okazji jubileuszu 60-lecia panowania cesarza Franciszka Józefa architektowi Cajo Perisicowi zlecono budowę kolejnego pomieszczenia oraz kaplicy na wschód od krypt Franciszka II i Ferdynanda. Równocześnie po obu stronach kościoła powstały nowe aneksy dla zwiedzających.
W roku 1960, w związku z pogarszającym się stanem grobowców, podjęto decyzję o zainstalowaniu przyrządów mierzących temperaturę i wilgotność. Na północ od Krypt Toskańskiej, Ferdynanda i Franciszka Józefa dobudowano nowe pomieszczenia, zaprojektowane przez architekta Karla Schwanzera. Inwestycja ta powiększyła przestrzeń grzebalną o około 20%.
W tamtym okresie dokonano też zmian w rozmieszczeniu pochówków. W krypcie fundatorów początkowo umieszczono trumny dwanaściorga dzieci (była to tzw. Krypta Aniołów). Pochówki te przeniesiono do nowych nisz w ścianie frontowej Krypty Leopolda. Wybrane grobowce z innych krypt umieszczono w Nowej Krypcie, a ich układ przearanżowano według nowych kluczy. Trzydzieści siedem innych sarkofagów, należących do młodszych członków rodziny panującej, zostało zamurowanych w czterech filarach utworzonych w Krypcie Ferdynanda.
Była to największa reorganizacja w całej historii krypty: w jej trakcie zmieniono lokalizację prawie połowy pochówków.
Sarkofagi
Do XVIII wieku najpopularniejszym materiałem, z którego wykonywano sarkofagi pochowanych w krypcie członków rodziny cesarskiej, był stop cyny, przypominający brąz, pokryty szelakiem. Wspaniałe grobowce z epoki baroku i rokoka powstały z prawdziwego brązu, materiału szlachetniejszego, ale i droższego. Cesarz Józef II, reformator, nie tylko uprościł zwyczaje pogrzebowe, lecz również wprowadził do Krypty Cesarskiej lżejszą i tańszą miedź, pozostającą w użytku aż do XIX wieku. Pod koniec XIX wieku zaczęto stosować mieszankę odlewanego mosiądzu i brązu, a także miedzi srebrzonej. Inne metale były używane rzadko (z wyjątkiem zdobień).
W celu zapewnienia stabilności sarkofagów wzmocniono je od wewnątrz żelaznymi wspornikami oraz wykonaną z drewna okładziną. Zapobiega to zarówno zapadaniu się konstrukcji, jak i deformacji ścian bocznych pod ciężarem pokrywy. Jako ciekawostkę warto dodać, że sama pokrywa podwójnego grobowca cesarzowej Marii Teresy i jej męża waży około 1700 kg.
W zewnętrznej obudowie każdego sarkofagu znajduje się drewniana trumna owinięta jedwabiem – czarna ze złotymi wykończeniami dla władców oraz czerwona ze srebrnymi wykończeniami dla pozostałych członków dynastii. Wieka trumien zabezpieczone są dwoma zamkami: klucz do jednego z nich przechowują sami kapucyni, natomiast klucz do drugiego z zamków znajduje się w Schatzkammer pałacu Hofburg w Wiedniu.
Anklopfzeremonie
Z Kryptą Kapucynów wiąże się niezwykła ceremonia pogrzebowa, której tradycja sięga co najmniej 200 lat wstecz. Jest to tzw. rytuał pukania (Anklopfzeremonie).
Trumnę z ciałem zmarłego przenoszono do krypty, jednak prowadzące do niej drzwi pozostawały zamknięte. Sam rytuał polegał na trzykrotnym zapukaniu do drzwi klasztoru, przez ceremoniarza stojącego na czele konduktu pogrzebowego, po czym następował dialog z gwardianem klasztoru:
Pierwsze pukanie – Ceremoniarz wymieniał pełną tytulaturę zmarłego (np. Cesarz Austrii, Król Węgier). Mnich odpowiadał: „Nie znamy go”.
Drugie pukanie – Ceremoniarz wymieniał zasługi, ordery i osiągnięcia zmarłego. Mnich ponownie odpowiadał: „Nie znamy go”.
Trzecie pukanie – Ceremoniarz przedstawiał zmarłego jako „biednego, grzesznego człowieka”. Wtedy mnich odpowiadał: „Niech wejdzie”. Wrota krypty otwierano.
Rytuał ten wykonano jeszcze podczas pogrzebu cesarzowej Zyty w 1989 oraz Ottona Habsburga w 2011.
Symbolika
Sama krypta wydaje się być pewnego rodzaju paradoksem. Oto zakon kapucynów –, oddany ubóstwu i praktyce surowej pokory, stał się strażnikiem misterium jednej z najpotężniejszych dynastii Europy. Władcy, którzy za życia decydowali o losach kontynentu, oczekują na Sąd Ostateczny w prostym, niepozornym klasztorze. A jednak nawet tu imperium nie potrafi mówić szeptem. Przez ciszę krypty zdaje się przebijać ciche, metaliczne echo wielkości i obietnicy niezmiennego, wiecznego trwania tych, których szczątki są tu złożone. A także zasady, którą reprezentują
Ich sarkofagi stanowią przykład najwspanialszych arcydzieł w zakresie obróbki metalu. Sztukę renesansową reprezentują te, w których złożono szczątki fundatorów klasztoru i kościoła. Spoczywają one tuż obok wspaniałych przykładów sztuki barokowej, reprezentujących estetykę pełną dramatyzmu i symboliki vanitas. Ich powierzchnie pokrywają bogate reliefy: czaszki, klepsydry, uskrzydlone putta, a także insygnia władzy (korony, berła, miecze). Śmierć jawi się jako nieunikniona, zarazem jednak podporządkowana idei wiecznego trwania dynastii. Szczególnie reprezentatywny jest podwójny sarkofag Marii Teresy i Franciszka I, który (choć nieco późniejszy) zachowuje barokową monumentalność: rozbudowana dekoracja rzeźbiarska przedstawia sceny alegoryczne, personifikacje cnót oraz płaczące postacie, podkreślając zarówno potęgę, jak i żałobę po władcach.
W drugiej połowie XVIII wieku, zwłaszcza za panowania Józefa II, widoczna jest wyraźna zmiana stylistyczna. Sarkofagi stają się znacznie prostsze, niemal ascetyczne. Dekoracja ograniczona zostaje do inskrypcji i podstawowych symboli, zrezygnowano z nadmiaru ornamentu. Wynika to z idei oświeceniowych oraz osobistych przekonań cesarza, który sprzeciwiał się przesadnemu przepychowi funeralnemu. Śmierć przestaje być teatralnym spektaklem – staje się faktem naturalnym, wymagającym powagi, lecz nie ostentacji. To wyraźne odejście od barokowej wizji triumfu władzy nad przemijaniem.
W wieku XIX zdobienia sarkofagów łączą elementy wcześniejszych stylów z nowym, bardziej emocjonalnym podejściem do pamięci o zmarłych. Pojawiają się motywy osobiste: wieńce laurowe, girlandy, symbole cnót rodzinnych i patriotycznych. Dla przykładu: nawiązujący do tej estetyki sarkofag Franciszka Józefa I jest stosunkowo powściągliwy, ale już w przypadku Elżbiety Bawarskiej (Sisi) widać większą dbałość o symbolikę indywidualną i emocjonalny wydźwięk, choć nadal utrzymany w granicach dworskiej elegancji.
Zdobienia sarkofagów nie są wyłącznie dekoracją. Stanowią manifest. Każdy z nich mówi o innym wyobrażeniu władzy: barokowej – triumfalnej, niemal teatralnej; oświeconej – bardziej zdyscyplinowanej, świadomej racjonalnego porządku; dziewiętnastowiecznej – podszytej nostalgią, jakby przeczuwającej zmierzch. W tej podziemnej przestrzeni można prześledzić, jak Monarchia zmieniała swój język, zarazem jednak nigdy nie przestała wierzyć w wieczne trwanie swego posłannictwa i swojej zasady, której śmierć, pomimo że dotyka królów i cesarzy, zagrozić nie może.
Próbą wyjścia poza ludzką śmiertelność za pośrednictwem sztuki są również same pomieszczenia grobowe – od Krypty Marii Teresy, która w duchu baroku uwypukla zarówno osobisty, jak i polityczny wymiar śmierci, po także wspaniałą wizję architekta Karla Schwanzera (1918–1975), autora najnowszej rozbudowy cesarskiej nekropolii w latach 60. XX wieku.
Zakończenie
Ostatni pochówek w Krypcie Kapucynów miał miejsce w roku 2023. W chwili obecnej nie przewiduje się kolejnych (z braku miejsca).
W skali Europy jest to jedyny grobowiec tak wielu pokoleń jednej dynastii cesarskiej, reprezentujący ciągłość przekazywanej z pokolenia na pokolenie zasady monarchicznej, ideologii władzy, katolickiej symboliki przemijania, a także stanowiący jeden z najważniejszych obiektów sztuki grobowej na świecie.
Ta krypta to także testament dynastii. Każdy sarkofag stanowi lekcję pokory, pamięci i ciągłości, a także świadectwo trwania poza śmierć obowiązku wobec Boga, państwa i poddanych. To na takim fundamencie przez stulecia budowano duchowe dziedzictwo Europy, na nim też wesprzeć można przyszłość. Ten, kto zechce odwiedzić Kryptę, winien o tym pamiętać i ponieść to dziedzictwo ze sobą.
Mariusz Matuszewski









