Dlaczego mówić o człowieku, który umarł? Wspominać kogoś, o kim wielu wolałoby zapomnieć? Po co poświęcać czas na tematy, o których większość już nie pamięta? Po co pchać palce miedzy drzwi, czego bardziej ostrożni już dawno zaniechali?

Polacy to wielki naród z wielkimi wadami. Nasz charakter – niecierpliwy, romantyczny, niestały, wybuchowy – nie sprzyja filozofii, która wymaga skupienia, precyzji, sumiennej pracy i konsekwencji. Polacy przyzwyczaili się w swojej historii raczej do gwałtownych objawów geniuszu niż do konsumowania wyników pracy pokoleń. Nie inaczej jest u nas z filozofią. „W dziejach filozofii polskiej nie została wypracowana autonomiczna, zborna i zarazem całościowa filozoficzna interpretacja rzeczywistości”[1]. Polska kultura czekała niemalże tysiąc lat na wybuch geniuszu. Ale odkąd się tego doczekała, ma się czym pochwalić. Ma też kolejną szansę zaprzepaścić to, co otrzymała w darze od Opatrzności, (a robiła to już nie raz w swojej historii).

Ojciec Profesor Mieczysław Albert Krąpiec OP był nie tylko Polakiem z krwi i kości, człowiekiem z Kresów, ale równocześnie był filozofem z prawdziwego zdarzenia. Mieczysław Krąpiec nie był uczonym głupkiem, który dla rozgłosu poddał się modzie głoszenia absurdów. Nie stał się ginącym w gąszczu własnych urojeń dziwakiem, którego modne książki rozchodziły się w milionach egzemplarzy, infekując mniej wyrobione umysły. Nie był naukowym szalbierzem, żerującym na ciemnocie ludzkiej, ale człowiekiem kochającym mądrość, który dbał jedynie o prawdę.

Co nam dał?

Choć to nie oddaje wielkości tej postaci, należy dla porządku wymienić hasłowo listę jego głównych osiągnięć. Ojciec Krąpiec był założycielem Lubelskiej szkoły filozoficznej, która bez niego „nie mogłaby zaistnieć, rozwijać się, a przede wszystkim stanowić zwrotnego punktu w polskiej i światowej filozofii współczesnej”[2]. Uczony ten pozostawił po sobie pięćdziesiąt dwie książki i setki artykułów naukowych i popularnych, wiele godzin nagrań, trzystu magistrów i sześćdziesięciu doktorów, z których wielu zostało profesorami. Był inicjatorem powstania dwóch encyklopedii, w tym pierwszej w dziejach Polski Powszechnej Encyklopedii Filozofii, tłumaczonej obecnie na język angielski. „To dzięki pracom Krąpca zrodziły się oryginalne, polskie opracowania takich działów filozofii jak: metafizyka, antropologia, filozofia prawa, filozofia polityki, filozofia kultury, teoria poznania realistycznego, teoria analogii, metodologia metafizyki i inne”[3]. Przez 13 lat był rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który obronił przed likwidacją. Na polu filozofii wyróżniał się między innymi: rozumieniem bytu, jako przedmiotu poznania metafizycznego, koncepcją poznania (sądy egzystencjalne są pierwotniejsze od aktów pojęciowania), naturalnym językiem filozofii, metodą separacji w poszukiwaniu przedmiotu metafizyki, traktowaniem logiki jako narzędzia poznania, a nie myślenia i teorią uzasadnień, która wskazywała ostateczną, obiektywnie sprawdzalną rację badanego aspektu bytu (uniesprzecznianie, czyli wskazanie na taki czynnik, którego zanegowanie powoduje negację samego bytu danego do wyjaśnienia)[4].

Prawdziwego Polaka jednak nie da się opisać suchym wyliczeniem jego osiągnięć w jakiejś dziedzinie.  Otóż Ojciec Profesor Krąpiec był wyjątkowy także i w kontaktach osobistych. Nie dane mi było poznać go osobiście, ale liczne rozmowy z jego przyjaciółmi, uczniami, a także materiały, które studiuję od kilku lat, pozwalają mi napisać o nim jako o człowieku ciepłym, pełnym życia, humoru, przekory. Ze wspomnień o nim wyłania się obraz osoby, która wie, do czego dąży i rozumie świat, który ją otacza. Nie żył złudzeniami, także co do swojej pracy, o której mawiał, że jest na „pięć pokoleń do przodu”[5]. W obronie prawdy umiał wzbudzić w sobie gniew, aby z mocą działać prawdziwie po ludzku, nie cofając się nigdy przed złem, gdy obrony wymagały dobra osobowe. Nie wolny od różnych ludzkich przywar, osładzał je swoim osobistym kolorytem, pozostawiając w pamięci jego przyjaciół zachwyt i miłość.

Na pracy tego jednego człowieka można położyć fundament pod odbudowę upadłej polskiej kultury. Całej kultury – od filozofii przez prawo po politykę. Kto w historii Polski dorównuje mu w tym aspekcie?

Czego my mu nie daliśmy?

Doprawdy, niezwykła jest wdzięczność Polski dla jej tak wybitnego obywatela. Ojciec Krąpiec nie otrzymał żadnego wyższego odznaczenia państwowego, nie ma ulic nazywanych jego imieniem (jest tylko jeden malutki plac Krąpca w Lublinie), nie ma instytutów jego myśli, nie ma auli uniwersyteckich, które chciałby nosić jego imię, nie ma szkół, którym by patronował (jedyna taka placówka została zlikwidowana wraz z reformą znoszącą gimnazja). Antykwariaty pełne są książek Krąpca wycofanych z bibliotek seminariów duchownych. Krąpiec nie ma pomników nawet na KUL-u. Jego książki wznawiane są opieszale i nieskutecznie promowane. Nikt nie pokusił się o nakręcenie poważnego filmu o nim. Nawet zorganizowanie większego sympozjum jest poza zasięgiem tych, którzy usłyszeli kiedyś od niego: dostaliście wiele, teraz to na was spoczywa obowiązek przekazania tego narodowi[6].

Jego uczniowie, którzy „wszystko mu zawdzięczają”[7] stają się grabarzami jego szkoły filozofii. Jego naród, który swoją kulturę rozmienił na drobne i wydał, nie zna go praktycznie wcale. Jego zakon ma już nowych kaznodziejów. Ostatnim miejscem, gdzie Krąpiec jest jeszcze jakoś obecny, choć coraz mniej i coraz rzadziej, jest Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, które co kilka lat wydaje odnowione wersje książek Krąpca oraz jego uczniów. Ojciec Profesor został zapomniany i nie wierzę, że stało się to przypadkiem.

Metafizyk przez wielkie „M”

Niezależnie od innych, od ich strachu przed opinią wrogów Ojca Profesora, od ich zazdrości o jego wielkość, od ich nienawiści do prawdy, którą głosił, są jeszcze w tym narodzie ludzie, a pośród nich redakcja Myśli Konserwatywnej, którzy nie pozwolą, aby pamięć o tym wybitnym człowieku zaginęła. Napisano gdzieś „Szczęśliwy naród, który ma poetę”[8], a ja powiem: szczęśliwszy ten, który ma filozofa. My, Polacy, mamy filozofa, mamy metafizyka, co dane było niewielu narodom. Nasze niezwykłe szczęście polega na tym, że nasz metafizyk nie był tylko metafizykiem, ale że do swojego życia i twórczości wniósł polskość. Dzięki temu jest on nie tylko po prostu filozofem, ale naszym narodowym filozofem.

Św. Tomasz z Akwinu dla uwydatnienia wielkiego szacunku, który żywił do Arystotelesa, nazywał go „Filozofem”. Od dziś niech Mieczysław Albert Krąpiec – duma i ozdoba narodu polskiego – nazywany będzie przez wszystkich jego przyjaciół Metafizykiem wielką literą. Pośród wielu hołdów, na które zasługuje, ten jest może najskromniejszym, ale jednocześnie wiele mówiącym.

Dlaczego o nim mówić?

W czasie bez filozofii posiadać filozofa to ratunek dla kultury. W czasie bez narodów filozof narodowy wzbudza dumę. W czasie bez wiary i męstwa zakonnik i profesor, który stawił czoła systemowi komunistycznemu, to promyk nadziei na zwycięstwo dobra i prawdy. Jakże o nim nie mówić?

Jeśli polska kultura sięga dna, to jedynym ratunkiem dla niej jest właśnie to, co wypracował Ojciec Profesor Krąpiec. W zamęcie, który pogłębia upadek polskiego narodu, trudno wskazać jaśniejszy i pewniejszy punkt oparcia niż zdrowa filozofia. Odbudowa kultury narodowej nigdy nie przyjdzie przez rządowe ustawy. Żaden polityczny bohater nie da nam Polski od pierwszego. Żadna reforma nie uzdrowi edukacji. Nie tędy droga. Żeby mieć nadzieję na powstanie z martwych, polska kultura musi oprzeć się na zdrowej myśli; musi zacząć rozumieć, czym jest polityka, czym jest szkoła, czym wychowanie, zacząć musi od najważniejszego: od zrozumienia kim jest człowiek. To po to właśnie przypominamy Krąpca, to po to publikujemy na nowo jego teksty i to dlatego nie wolno nam przyłączyć się do tych, którzy nie chcieli o nim pamiętać. Zapominając Krąpca, odrzucimy ostatnią deskę ratunku polskiej kultury narodowej.

Karol Kilijanek


[1] A. Maryniarczyk, Przełom w dziejach polskiej filozofii. Koncepcja filozofii metafizycznej Mieczysława A. Krąpca OP, „Człowiek w Kulturze” 19/2007, s.73.

[2] Tamże, s. 73.

[3] Tamże, s. 73-74.

[4] A. Maryniarczyk, Przełom w dziejach polskiej filozofii. Koncepcja filozofii metafizycznej Mieczysława A. Krąpca OP, „Człowiek w Kulturze” 19/2007, s. 86.

[5] H. Dyrda, Zrozumieć rzeczywistość, „Mądrość i troska. Wspomnienia o Ojcu prof. Mieczysławie Albercie Krąpcu”, 2010, s. 59.

[6] Ze wspomnień jednego z przyjaciół o. Krąpca.

[7] Ze wspomnień jednego z przyjaciół o. Krąpca.

[8] Wers z wiersza Czesława Miłosza „Do Tadeusza Różewicza, poety”.