Dziękuję panu Karolowi Kilijankowi za lekturę — i za polemikę, która dotyczy między innymi mojego tekstu. Warto rozmawiać precyzyjnie, skoro rzecz dotyczy właśnie precyzji filozoficznej. Mam jednak kilka zastrzeżeń, które trudno mi przemilczeć.
Czego mój tekst nie twierdził
Pan Karol Kilijanek pisze, że moja polemika wygląda jak „chęć wyrażenia własnego zdania w temacie pobocznym wobec treści tekstu Arkadiusza Robaczewskiego”[1] i że jest raczej „manifestem” niż rzeczywistą polemiką. Tu chyba jednak nastąpiło nieporozumienie interpretacyjne.
Nie kwestionowałem tezy Robaczewskiego o pustosłowiu „kultu wartości”[2] — podzielałem ją wprost. Nie polemizowałem też z trudnością jego języka, co Kilijanek zdaje się mi przypisywać — wystarczy sięgnąć do innych moich tekstów, aby się o tym przekonać. Mój argument był inny: że realizm filozoficzny ma w tradycji chrześcijańskiej dwa skrzydła — platońsko-augustyńskie i arystotelesowsko-tomistyczne — i że pierwsze z nich nie jest pedagogiczną koncesją wobec słabości współczesnego odbiorcy, lecz tradycją o własnej metafizycznej gęstości[3]. Czy to temat poboczny wobec tekstu Robaczewskiego? Sądzę, że nie — to pytanie o to, jakim arsenałem dysponujemy w pracy, którą mamy do wykonania, a którą Arkadiusz Robaczewski słusznie uznaje za pilną[4].
Sprawa „dostosowania języka”
Karol Kilijanek sugeruje, że propozycja Michała Jędryki[5] i moja sprowadza się do obniżania poziomu lub wchodzenia w „tryby kultury obrazkowej”. Nie rozpoznaję w tym swojego stanowiska. Napisałem przecież wyraźnie, że Sokrates, Platon i Augustyn to nie są pomoce dydaktyczne przed wykładem ze świętego Tomasza, lecz filozofowie, którzy powiedzieli o człowieku i rzeczywistości rzeczy, do których Tomasz mógł się następnie odwołać i na których mógł się oprzeć. Platońsko-augustyńska droga nie jest uproszczonym tomizmem. Jest inną drogą tej samej filozofii klasycznej.
Kilijanek powołuje się na słowa ojca profesora Krąpca — „każdy inteligentny rozumie” — i wyprowadza stąd wniosek, że filozofia jest dla elity i nie powinna zabiegać o szerszy odbiór. Rozumiem ten argument, ale nie odpowiada on na moją tezę. Moja teza dotyczyła bowiem nie popularyzacji, lecz strategii intelektualnej: która z dróg realizmu jest dziś bardziej operatywna w starciu z filozofią, która wyrzekła się samego gruntu poznania. To spór wewnątrz tradycji realistycznej, a nie kwestia poziomu trudności przekazu.
Zarzut idealizmu
Kilijanek kończy mocnym zdaniem: moje i Jędryki podejście to „wypisz, wymaluj Platoński idealizm ze szkodą dla realistycznego poznania rzeczywistości”. Ponieważ jest to oskarżenie poważne, wymaga odpowiedzi. I w tym punkcie zapewne moje stanowisko różni się od tego, które zajmują znamienici przedstawiciele lubelskiej szkoły filozoficznej.
Zaznaczę od razu: przeciwstawienie platonizmu jako idealizmu i arystotelizmu jako realizmu nie jest pozbawione racji — oddaje pewną fundamentalną różnicę w podejściu obu systemów do natury rzeczywistości. Rzecz w tym, że jest to uproszczenie, i to uproszczenie zbyt grube, by udźwignąć tak ciężką diagnozę. Oba nurty są wewnętrznie zróżnicowane, a ich recepcja w tradycji chrześcijańskiej komplikuje obraz jeszcze bardziej.[6] Spór o realizm platonizmu dotyka zresztą czegoś głębszego niż ontologia — dotyka rozumienia języka. I tu klasyczna tradycja jest zgodna, niezależnie od tego, po której stronie podziału Platon–Arystoteles stoimy. Dla Augustyna słowo jest znakiem skierowanym ku rzeczy: verbum nie tworzy rzeczywistości, lecz ją oznacza i odsłania. W De magistro Augustyn pokazuje, że nauczanie przez słowa jest możliwe tylko dlatego, że słowa odsyłają do rzeczy, a rzeczy — przez wewnętrzne słowo rozumu — do samej prawdy. Tomasz tę tradycję rozwija, odróżniając verbum mentis od słowa wypowiedzianego właśnie po to, by ugruntować poznanie w bycie, nie w samym języku. Realistyczne rozumienie języka jako medium przezroczystego wobec rzeczywistości — nie jako jej kreatora — jest wspólnym dziedzictwem obu skrzydeł tej samej filozofii. Zarzucanie jej idealizmu byłoby przypisaniem jej tego, przeciw czemu stała od początku: sofistycznego przekonania, że słowo nie potrzebuje zakorzenienia w rzeczy — że jest, jak powiedziałby Roscelin, jedynie flatus vocis. Platon nie jest Kantem. Jego idee nie są strukturami podmiotowymi — są tym, co czyni rzeczy tym, czym są, i co czyni je poznawalnymi przez rozum. Właśnie dlatego Augustyn mógł Platona ochrzcić bez zdrady realizmu.[7] Cała tradycja augustyńska — od Anzelma po Bonawenturę — pozostaje tradycją realistyczną, i to tomistyczni filozofowie realiści tak ją klasyfikują.[8] Twierdzenie, że odwołanie do tej tradycji jest idealizmem, jest tezą wymagającą znacznie solidniejszego uzasadnienia, niż to, które zostało przedstawione w tekście, do którego się odnoszę.
Moje wykształcenie — historyczne oraz teologiczno-filozoficzne — zobowiązuje do pewnej ostrożności w stawianiu tak radykalnych diagnoz, szczególnie gdy idzie o tak jednoznaczne klasyfikowanie całych nurtów tradycji katolickiej. Spory o to, czy augustynizm jest realizmem, toczą się we wnętrzu samej szkoły tomistycznej i nie zostały — na szczęście — rozwiązane jednostronną deklaracją.
Na koniec
Zgadzam się z Karolem Kilijankiem, że problem nie leży w języku, lecz miedzy innymi w warunkach kulturowych, które uniemożliwiają narodzenie się intuicji metafizycznej. Zgadzam się też, że praca nad formacją właściwie rozumianych elit jest koniecznością. Nie zgadzam się natomiast, że wykluczenie platonizmu i augustynizmu z repertuaru tej pracy wynika z realizmu. Podejrzewam, że wynika z pewnego wewnętrznego napięcia w łonie samego tomizmu — i ta właśnie kwestia zasługuje na odrębną, spokojną rozmowę.
Artur Górecki
[1]K. Kilijanek, Polemika na siłę, https://myslkonserwatywna.pl/kilijanek-polemika-na-sile/, dostęp: 10.06.2026.
[2]A. Robaczewski, Flatus vocis. O współczesnym kulcie wartości, https://myslkonserwatywna.pl/robaczewski-flatus-vocis-o-wspolczesnym-kulcie-wartosci/, dostęp: 10.06.2026.
[3]A. Górecki, Sokrates, Platon, Augustyn — realistyczna filozofia w epoce, która nie zna już Arystotelesa, https://myslkonserwatywna.pl/gorecki-sokrates-platon-augustyn-realistyczna-filozofia-w-epoce-ktora-nie-zna-juz-arystotelesa/, dostęp: 10.06.2026.
[4]A. Robaczewski, Nie język, a powrót do rzeczywistości, https://myslkonserwatywna.pl/robaczewski-nie-jezyk-a-powrot-do-rzeczywistosci/, dostęp: 10.06.2026.
[5]M. Jędryka, Nie wystarczy referowanie św. Tomasza, https://christianitas.org/news/nie-wystarczy-referowanie-sw-tomasza/, dostęp: 10.06.2026.
[6]G. Reale, Historia filozofii starożytnej, t. II: Platon i Arystoteles, tłum. E.I. Zieliński, Lublin: Wydawnictwo KUL, 1996, s. 55–120. Reale konsekwentnie broni tezy, że idee platońskie nie są strukturami podmiotowymi, lecz ontologicznym fundamentem poznawalnej rzeczywistości.
[7]É. Gilson, Wprowadzenie do nauki św. Augustyna, Warszawa: PAX, 1953. Gilson pokazuje, że augustyńska teoria iluminacji nie jest subiektywizmem poznawczym, lecz teorią obiektywnego dostępu rozumu do prawd wiecznych.
[8]É. Gilson, Duch filozofii średniowiecznej, tłum. T. Dmochowska, Warszawa: PAX, 1958. Zob. zwłaszcza rozdz. IV–V, gdzie Gilson omawia augustynizm jako jeden z nurtów w obrębie filozofii chrześcijańskiej, równoległy — nie podrzędny — wobec tradycji arystotelesowsko-tomistycznej.
