Jak słusznie zauważa autor recenzowanej książki, Węgry spotykają się dziś w Polsce z rosnącym zainteresowaniem. A jednak, choć tyle mówimy o wzajemnych relacjach, to wciąż wiemy niewiele. Czy książka prof. Tadeusza Kopysia jest krokiem ku zmianie tego stanu rzeczy?

Bliscy a nieznani przyjaciele

Choć o przyjaźni polsko-węgierskiej słyszymy już od najmłodszych lat, to jednak o naszych bratankach bardzo często wiemy zaskakująco niewiele. Czy to brak wspólnej granicy, czy też sam wysoki mur Karpat wystarcza, by dwa bratnie narody skutecznie rozdzielić? Tego nie wiem. Z pewnością jednak zainteresowanie Węgrami drastycznie wzrosło w ostatnich miesiącach za sprawą wyborów parlamentarnych. Zmagania wyborcze budziły zainteresowanie zdecydowanie niewspółmierne do znaczenia Węgier na arenie międzynarodowej, ale za to ich wynik ma szansę utrzymać ten trend, biorąc pod uwagę, że ich zwycięzca może się okazać dalece inny niż oczekiwali pokładający w nim nadzieję liberałowie oraz jak obawiali się konserwatyści (albo też ostatecznie spełni obawy i nadzieje pokładane przez te obozy). Tak czy inaczej jest to jednak dobra okazja, by prócz nie zawsze sprawdzonych doniesień medialnych postawić na budowanie swojej wiedzy o Madziarach na solidnym gruncie.Tym gruntem z pewnością jest wiedza historyczna, która stanowi jeden z ważnych kluczy do zrozumienia teraźniejszości.

Jako że dzięki uprzejmości redakcji portalu wpadła mi w ręce książka prof. Tadeusza Kopysia „Historia nowoczesnych Węgier 1848-1990” i miałem możliwość jej zrecenzowania, toteż z chęcią podzielę się swoją opinią i spostrzeżeniami. Będzie to z pewnością recenzja subiektywna i pisana z perspektywy osoby, której daleko do głębokiego zainteresowania historią Węgier, ale chcącej tę wiedzę poszerzyć poza podstawowy zakres. Zatem w szczególności mogę do lektury tego tekstu zaprosić osoby, które szukają publikacji przybliżającej węgierską historię w okresie bezpośrednio rzutującym na współczesność tego kraju.

Węgierska droga do wolności

Publikacja obejmuje swoim zakresem burzliwy okres madziarskiej historii i doprowadza nas do rozpadu Bloku Wschodniego i narodzin współczesnych Węgier. Czy przyjęcie takiej cezury czasowej to dobry wybór? Bez wątpienia tak, bowiem Wiosna Ludów i rok 1848 to w historii węgierskiej pewien kamień milowy – swoista data narodzin nowych Węgier. Jest to jednak data co najwyżej symboliczna, bo oczywiście powstanie nowoczesnego madziarskiego narodu to proces rozłożony w czasie. Książka prof. Kopysia pozwala czytelnikowi przebyć ten proces i poznać go, na ile to realne w ramach tej pracy, możliwie dobrze.

Czy rzeczona publikacja spełnia to zadanie? Cóż, moim skromnym zdaniem – i tak, i nie. Bynajmniej nie jest to krytyka, bowiem wynika to z faktu, że 150 lat historii, tak zresztą burzliwej, to materiał na bardzo rozległą, wielotomową publikację. Nie sposób nawet oczekiwać, by na kilkuset stronach można było wyczerpująco przedstawić całe zagadnienie, zwłaszcza że autor nie chciał ograniczać się do prostej prezentacji dziejów ściśle politycznych. Otrzymujemy 150 lat historii Węgier uwzględniających różne aspekty dziejów, a więc nie tylko politykę międzynarodową i wewnętrzną, trudną współzależność krajów habsburskiej monarchii, ale także kwestie etniczne (tak ważne dla Węgier w dobie powstawania współczesnych narodów), gospodarcze, społeczne, religijne.

W efekcie w nasze ręce trafia dzieło będące syntezą współczesnej węgierskiej historii, obrazujące proces jaki dokonał się w ciągu 150 lat rozpoczętych antyhabsburskim powstaniem w Koronie Św. Stefana, a zakończonych upadkiem rządów komunistycznych. Nie ma tu mowy o poznaniu szczegółowym każdego z ważnych wydarzeń – nastawiać się raczej należy na spory niedosyt w tym zakresie. Z powodzeniem natomiast poznamy zagadnienie tak, by mieć podstawę do dalszych, samodzielnych poszukiwań już w bardziej wyspecjalizowanych zagadnieniach. Z pewnością więc poleciłbym publikację osobie, która dopiero zagłębia się w w ten temat lub też chce uporządkować już zdobytą wiedzę poprzez zbiorcze ujęcie problematyki składających się na ten okres historyczny.

W trzech dużych rozdziałach znajdziemy łącznie dziesięć podrozdziałów, w których autor proponuje bardzo logiczną periodyzację tego okresu, gdzie każdy podrozdział przedzielony jest konkretnym wydarzeniem historycznym, istotnym z perspektywy procesów i zmian zachodzących w danych latach. Jest to zdecydowanie pozytywny element, który pozwala czytelnikowi lepiej poukładać sobie chronologię wydarzeń, zrozumieć ich przebieg i wynikające z tego konsekwencje.

Warto również wspomnieć nieco o stronie estetycznej. Dość prosta okładka przedstawia mapę Węgier w narodowych barwach. Wewnątrz, jak można się spodziewać, nie znajdziemy co do zasady żadnych ilustracji, ale też nie sądzę by ktokolwiek się ich przesadnie spodziewał. Jedynie na końcu pojawia się skromny zestaw zdjęć przedstawiających wydarzenia ubiegłego stulecia w madziarskiej historii. Być może niektórzy poczytają to za wadę – jest to raczej rzecz czysto subiektywna, a ja czysto subiektywnie jestem zwolennikiem zastosowanego tu rozwiązania: zwykle niechętnie podchodzę do umieszczania szeregu zdjęć, ilustracji czy rycin w środku książki. Mnie osobiście przeszkadza to w lekturze, więc bardzo jestem z takiego rozwiązania zadowolony.

Czas podsumowań

Jak bym zatem podsumował całość? Cóż, bez wątpienia kończę lekturę z poczuciem sporego niedosytu. Niedosytu, którego ta publikacja nie była w stanie zaspokoić, bo nie taki był jej cel, ani też nie miała takiej możliwości. Pozwoliła jednak uporządkować posiadaną wiedzę i dodać trochę nowej. Z pewnością wiele wydarzeń z tego okresu potraktowała o wiele bardziej pobieżnie niż bym sobie życzył jako czytelnik. Jednak nie obraziłbym się, gdyby znalazło się w niej dodatkowe 100-200 stron. Mimo wszystko książka nie powinna przerazić przeciętnego czytelnika swoją objętością, nie atakuje nas przypisami obszerniejszymi niż treść właściwa na stronie… A no właśnie! Przypisy! Tu należy zaznaczyć, że ani autor, ani też wydawnictwo nie dopuścili się zbrodni zamieszczenia przypisów końcowych, dlatego też wszelkie objaśnienia i odesłania do literatury mamy dokładnie w tym momencie lektury, w którym tego potrzebujemy.

W moim skromnym przekonaniu jest to publikacja godna polecenia przede wszystkim – jak już wcześniej wspomniałem – osobom chcącym poznać współczesną historię Węgier oraz tym, którzy mając już jakąś wybiórczą wiedzę o określonych elementach tych dziejów, mają potrzebę jej uporządkowania. I sądzę, że w ten właśnie sposób bym tę pracę prof. Kopysia spozycjonował względem docelowego czytelnika. Jeśli zaś miałbym wskazać jej szczególną rolę, to zgodziłbym się z samym autorem, że stanowi ona odpowiedź na wzrastające nad Wisłą zainteresowanie naddunajskimi Bratankami oraz próbę przedstawienia czytelnikowi drogi, jaką Madziarzy przebyli w tym okresie, by dziś być takimi, jakimi ich widzimy.

Sebastian Bachmura