(„Helena Trojańska po korekcie” – część druga)
Uwaga – tekst zawiera spoilery.
Po tekście o Helenie Trojańskiej rzuciły mi się w oczy dwie opinie o filmie Nolana autorstwa komentatorów kojarzonych z prawą stroną sporu kulturowego. Najpierw pomyślałam, że może zobaczyli w nim coś, czego ja nie zauważyłam. Potem przeczytałam uważniej.
Antywoke’owy podstęp Nolana?
Winston Marshall przekonuje, że osobliwe decyzje obsadowe nie są wcale ustępstwem wobec wokeizmu. To ma być podstęp Nolana. Elliot Page jako Sinon jest u niego „doskonałą analogią kultu trans” – postacią zwiedzioną, zwodzącą innych i próbującą uchodzić za wojownika, choć wojownikiem nie jest. Lupita Nyong’o jako Helena ma zaś obnażać niedorzeczność ideologicznego castingu [1].
Według Marshalla Christopher Nolan – scenarzysta i reżyser Odysei, a zarazem jej współproducent – miał wykorzystać typowy dla współczesnego Hollywood casting po to, żeby zakpić z Hollywood.
Trzeba więc uwierzyć, że ta sama decyzja obsadowa, która wszędzie indziej zostałaby bez wahania uznana za wokeizm, u człowieka z samego centrum Hollywood ma nagle oznaczać coś dokładnie odwrotnego – jakby reguły gry przestawały go dotyczyć…
Marshall odczytuje rolę Sinona i obsadę Heleny jako element antywoke’owej gry. Nie przedstawia jednak niczego, co pozwalałoby stwierdzić, że taka była intencja reżysera.
Warto przy tym pamiętać, że Sinon w ogóle nie pochodzi z Odysei Homera. Nolan zapożyczył go z II księgi Eneidy Wergiliusza – i odwrócił jego rolę. U Wergiliusza Sinon jest świadomym greckim agentem: kłamie Trojanom, przekonuje ich do wciągnięcia konia, a potem wypuszcza ukrytych w nim wojowników. U Nolana sam nie zna całego podstępu. Zostaje wykorzystany przez Odyseusza, ginie, a później oskarża go o kłamstwo [2]. Nolan uczynił z oszusta człowieka oszukanego.
Marshall może oczywiście zobaczyć w tej przemianie „analogię kultu trans”. Nie może jednak własnego skojarzenia przedstawiać jako intencji reżysera.
Najpierw oznajmia, że Nolan „doskonale wiedział”, co robi. Potem własne przekonanie podaje za dowód. Nolan wiedział, ponieważ Marshall wie, że wiedział.
Ta metoda ma jedną zaletę – nie sposób jej obalić. Obsada wierna pierwowzorowi świadczyłaby o szacunku dla tradycji. Całkowite odejście od pierwowzoru również świadczy o szacunku dla tradycji – tylko ukrytym. Cokolwiek zrobi Nolan, Marshall i tak uzna to za potwierdzenie swojej tezy.
Nie ma też potrzeby omawiania wzrostu, sylwetki ani przydatności Elliota Page’a do walki. Ideologię płci można odrzucać bez robienia z ciała aktora dowodu na ukrytą intencję reżysera. Wybór osoby publicznie kojarzonej ze współczesną ideologią tożsamości płciowej ma znaczenie kulturowe. Nie dowodzi jednak, że Nolan zastawił antywoke’ową pułapkę.
Naprawdę nie trzeba szukać drugiego dna. Pierwsze jest wystarczająco widoczne.
Inaczej przedstawia się sprawa kobiecych postaci. Sam Nolan, tłumacząc sposób ich ukazania, nie wspominał o żadnej antywoke’owej przewrotności. Mówił o pokazaniu „osoby stojącej za ikoną” oraz o tym, co oznaczałoby dla Heleny bycie katalizatorem wielkiej wojny i wieloletniego oblężenia [3].
Helena według gustu recenzenta
Przy Helenie Marshall wykonuje jeszcze ciekawszy zwrot. Zapewnia, że nie przeszkadza mu, iż gra ją czarnoskóra aktorka. Lupita Nyong’o nie jest po prostu – jego zdaniem – dość piękna, i to „wewnątrz i na zewnątrz”. Halle Berry albo Sydney Sweeney byłyby lepsze [1].
A zatem jednak nie chodzi o Helenę.
Nie chodzi o córkę Ledy, królową Sparty, żonę Menelaosa i kobietę należącą do konkretnego świata. Chodzi o to, która ze współczesnych aktorek bardziej podoba się recenzentowi.
Nie mam zamiaru prowadzić sporu o urodę Lupity Nyong’o. Może być piękna. Może być znakomitą aktorką. Z tego nie wynika, że pasuje do każdej postaci, którą producent postanowi jej powierzyć. Nie każda piękna aktorka staje się przez sam casting Heleną.
Jej uroda ma w micie znaczenie, lecz sama Helena nie spadła z nieba. Należy do Sparty i świata Achajów. Argument z Halle Berry, zamiast bronić Marshalla, odsłania problem. On także przyjmuje, że Helenę można odłączyć od jej pochodzenia. Chciałby jedynie, aby zamiana była – w jego ocenie – ładniejsza.
Pozostaje jeszcze Matt Damon, który nie jest Grekiem, oraz język angielski, który nie jest językiem Homera.
To już naprawdę nie jest trudne.
Język angielski zastępuje w filmie język bohaterów. Jest umową z widzem. Nikt nie sądzi, że król Itaki mówił jak współczesny Amerykanin. Matt Damon nie musi dowodzić pochodzenia od mieszkańców Morza Jońskiego. Ma wyglądać wiarygodnie w świecie, który odtwarza. I nie trzeba mieć greckiego aktu urodzenia, żeby zagrać Greka. Trzeba jednak jeszcze coś odtwarzać, a nie… poprawiać według aktualnego rozdzielnika.
Marshall sam przyznaje, że casting Heleny jest komunikatem ideowym. Uważa tylko, że komunikat ten jest antywoke’owy. Nie wiem, w jaki sposób widz miałby to rozpoznać. Być może powinien otrzymać instrukcję przed seansem…
Boecjusz, Dugin i kurs na Zachód
Anna Mandrela poszła dalej. Ostatni rejs Odyseusza i Penelopy odczytała jako narodziny Zachodu, który wybiera wolną wolę zamiast pogańskiego fatalizmu i odpowiedzialność osoby zamiast duginowskiego kolektywizmu. Do łodzi wszedł jeszcze Boecjusz [4].
Jak na jeden kurs – tłok.
Oczywiście można widzieć w Odyseuszu i Penelopie wierność małżeńską albo odpowiedzialność za własne czyny. Prawo naturalne obowiązywało także pogan. Nie musieli czekać na chrzest Europy, żeby rozpoznać, że istnieje dobro i zło, choć z zastosowaniem tej wiedzy bywało różnie [5].
Nie trzeba jednak z ich rejsu robić symbolicznego chrztu cywilizacji, aby uznać pewne ich czyny za dobre.
Zachód stał się chrześcijański, kiedy przyjął Ewangelię i Kościół ustanowiony przez Chrystusa. Nie dlatego, że dwoje bohaterów obrało odpowiedni kierunek żeglugi. Geografia nie zastępuje Objawienia.
Boecjusz został przy okazji zatrudniony do pracy, której nigdy nie wykonywał.
Jego definicja osoby jako „indywidualnej substancji natury rozumnej” wyjaśnia, czym jest osoba. Nie jest manifestem jednostki wyzwalającej się spod władzy wspólnoty ani wczesną zapowiedzią liberalizmu [6].
„Indywidualna” oznacza u niego konkretną, odrębną osobę. Nie człowieka, który sam sobie ustala prawdę, dobro i obowiązki.
W katolickim porządku człowiek nie jest ani własnością państwa, ani prywatnym państewkiem. Wolna wola nie jest maszynką do produkowania moralności. Własny wybór może być również własnym błędem [7]. Godność osoby nie zwalnia z obowiązków wobec Boga, rodziny, ojczyzny i dobra wspólnego [8].
Z definicji Boecjusza nie da się więc zrobić liberalnej jednostki, która sama sobie jest prawem.
Żeby przeciwstawienie Anny zadziałało, Dugin musi z kolei zostać skrócony do hasła: państwo wszystkim, człowiek niczym.
Tymczasem Dugin w Czwartej teorii politycznej odrzuca liberalną jednostkę jako podmiot polityki. Nie zastępuje jej jednak po prostu państwem, jak włoski faszyzm, ani rasą właściwą narodowemu socjalizmowi. Sięga po heideggerowskie Dasein [9].
To oczywiście z katolicką nauką o osobie nie ma wiele wspólnego. Lecz nie jest również zwykłym kultem państwa.
Dugin daje aż nadto powodów do krytyki. Nie trzeba mu ich dopisywać. Pogańskich inspiracji i heideggerowskiej niejasności naprawdę wystarczy.
Zatem Anna najpierw upraszcza jego argument do wygodnego sloganu, a potem triumfalnie obala własne uproszczenie. Marne zwycięstwo.
Katolik nie musi wybierać między duginowskim Dasein a liberalną jednostką, która sama sobie jest prawem. Fałszywy wybór nie jest katolicki.
Co mówi sam Nolan?
Tymczasem w poszukiwaniu konserwatywnego Nolana niemal pominięto to, co reżyser rzeczywiście mówi o własnym filmie.
Kluczem jest dla niego xenia – prawo gościnności i wzajemnego zaufania. Obcego należało przyjmować z szacunkiem, ponieważ mógł okazać się bogiem w przebraniu. Koń trojański oznacza w filmie złamanie tej zasady. Grecy zostawiają pozorny dar pokoju, wykorzystują zaufanie mieszkańców Troi i pod osłoną nocy niszczą miasto.
Odyseusz wraca do domu ze świadomością, że to jego pomysł uruchomił katastrofę. Nie jest już tylko człowiekiem, który dzięki rozumowi zakończył dziesięcioletnią wojnę. Staje się człowiekiem, który własnym sprytem naruszył porządek świata.
Nolan porównuje nawet jego historię do historii Oppenheimera – człowieka, który stworzył machinę mającą wygrać wojnę, a potem ujrzał w niej początek zagłady własnego świata [10].
Owszem, ten pomysł może być interesujący. Ukłonu w stronę konserwatyzmu dopatrzył się w nim jednak recenzent, nie Nolan.
To wszak czysta wrażliwość późnego Zachodu: zwycięzca ma się wstydzić, skuteczny człowiek tłumaczyć z tego, że był skuteczny, a bohater najlepiej, żeby wrócił z wojny jako pacjent – z traumą i obowiązkiem przeproszenia za zwycięstwo.
Koń trojański przed trybunałem
Nie bronię wszystkiego, co zrobili Grecy. Sinon kłamał. Koń był fałszywym darem. Po otwarciu bram nastąpiła rzeź. Nie można tego spuentować słowami: wojna to wojna.
Święty Tomasz, jak zwykle, potrafił rozróżniać. W wojnie sprawiedliwej wolno ukryć przed nieprzyjacielem zamiar i posłużyć się zasadzką. Nie wolno kłamać ani łamać przyrzeczeń, ponieważ pewnych praw wojny należy przestrzegać również wobec wroga [11].
Zasadzka, kłamstwo, fałszywy dar pokoju i rzeź nie stają się jednym moralnym aktem tylko dlatego, że wydarzyły się podczas tej samej wojny.
Trojanie sami wciągnęli konia do miasta. Mimo ostrzeżeń. Wojny nie rozpoczął Odyseusz swoim fortelem, lecz ciąg wydarzeń związanych z Parysem, Heleną i zniewagą wyrządzoną Menelaosowi.
Nolan może uczynić z pomysłu Odyseusza początek zagłady całego jego świata, ponieważ jest reżyserem. Historyk miałby z tym więcej kłopotu.
Odpowiedzialność istnieje po obu stronach, nawet jeżeli współczesne kino bardzo lubi przenosić ją na… zwycięzcę.
Prawica ratuje Nolana przed nim samym
A tymczasem prawicowi recenzenci ruszają Nolanowi na ratunek – głównie przed nim samym.
Zamiast przyznać, że połączył motywy rzeczywiście konserwatywne ze współczesną ideologią i współczesną psychologią, usiłuje się wszystko uzgodnić. Helena jest antywoke’owa właśnie dlatego, że wygląda na woke’ową. Rejs pogańskich bohaterów staje się narodzinami chrześcijańskiego Zachodu. Odyseusz obciążony winą za własny fortel ma dowodzić zwycięstwa wolnej osoby nad kolektywizmem.
A może film po prostu nie jest grypsem do prawicy?
Może Nolan potrafi pokazać piękno wierności małżeńskiej, potrzebę domu i odpowiedzialność ojca, a równocześnie przerabiać Odyseusza według terapeutycznej wrażliwości późnego Zachodu, który w zwycięzcy najchętniej widzi winowajcę, w sprycie moralny problem, a w bohaterze pacjenta, którego trzeba położyć na kozetce i zapytać, dlaczego w ogóle ośmielił się wygrać.
Dlaczego miałoby to być niemożliwe? Współczesna kultura jest pełna takich mieszanin.
Nie wszystko, co nam się podoba, zostało stworzone przez kogoś, kto myśli tak jak my. Nie każdy zgrzyt jest szyfrem. Czasem jest po prostu… zgrzytem.
Tutaj zgrzyta.
Marshall znalazł u Nolana tajną walkę z wokeizmem. Mandrela – polemikę z Duginem, Boecjusza i narodziny chrześcijańskiego Zachodu.
Nolan mówi o czymś innym.
A Helena?
Cóż, nadal nie przeszła castingu. Przeszła współczesną korektę.
—
Lenka I. Miler – nauczycielka, socjoterapeutka i doktorantka nauk o rodzinie. Bada rozwój moralny w ujęciu św. Tomasza z Akwinu oraz jego znaczenie w pracy wychowawczej i socjoterapeutycznej z młodzieżą. Wraz z mężem prowadzi wydawnictwo Pod Chorągwią Matki Bożej Łysieckiej.
Przypisy
[1] Winston Marshall, The Odyssey Is An Anti-Woke Masterpiece, 18 lipca 2026 r. Marshall nazywa rolę Elliota Page’a „doskonałą analogią kultu trans”, a obsadzenie Lupity Nyong’o przedstawia jako świadome ośmieszenie wokeistycznego odwracania hierarchii.
https://www.winstonmarshall.co.uk/p/the-odyssey-is-an-anti-woke-masterpiece
[2] Chris Tryhorn, Sex, beds and grisly executions: what Christopher Nolan’s The Odyssey changed, invented – and left out, „The Guardian”, 20 lipca 2026 r.; Bilge Ebiri, Christopher Nolan Explains the ‘Key’ to The Odyssey’s Ending, „Vulture”, 17 lipca 2026 r.; por. Wergiliusz, Eneida, II, 57–267. Sinon nie występuje w Odysei Homera. Nolan zaczerpnął tę postać przede wszystkim z II księgi Eneidy, lecz odwrócił jej rolę: filmowy Sinon nie zna całego planu Odyseusza i później oskarża go o zatajenie prawdy.
https://www.vulture.com/article/christopher-nolan-explains-the-key-to-the-odysseys-ending.html
https://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.02.0054%3Abook%3D2
[3] Tom Shone, At times I felt I’d bitten off more than I could chew: Christopher Nolan on sweeping the Oscars, making The Odyssey – and getting a puppy, „The Guardian”, 17 lipca 2026 r. Nolan mówi o kobiecych postaciach jako o ikonach, za którymi aktorki pozwoliły zobaczyć konkretną osobę; w odniesieniu do Heleny wskazuje na ciężar bycia katalizatorem wojny i oblężenia.
[4] Anna Mandrela, wpis na portalu X, 23 lipca 2026 r. Autorka łączy finałowy rejs na zachód z narodzinami cywilizacji zachodniej, wolną wolą, odpowiedzialnością jednostki, polemiką z duginowskim kolektywizmem oraz definicją osoby Boecjusza.
[5] Por. Rz 2,14–15 w przekładzie ks. Jakuba Wujka oraz św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I–II, q. 94, a. 4. Ogólne zasady prawa naturalnego są wspólne wszystkim ludziom, chociaż ich zastosowanie w konkretnych przypadkach może zostać zniekształcone przez namiętność, zły nawyk albo błędne rozumowanie.
https://pl.wikisource.org/wiki/Biblia_Wujka_(1923)/List_do_Rzymian_2
https://www.corpusthomisticum.org/sth2094.html
[6] Boecjusz, Liber de persona et duabus naturis contra Eutychen et Nestorium, rozdz. III; por. św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 29, a. 1.
https://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A2008.01.0677%3Aloebline%3Dpos%3D58
https://www.corpusthomisticum.org/sth1028.html
[7] Leon XIII, Libertas praestantissimum, 20 czerwca 1888 r., nr 5–8. Papież wiąże prawdziwą wolność z rozumem, prawem moralnym i ostatecznym celem człowieka. Możliwość wybrania pozornego dobra świadczy o istnieniu wolności, ale błędny wybór jest zarazem jej defektem i nadużyciem.
[8] Leon XIII, Rerum novarum, 15 maja 1891 r., nr 13–14, 32 i 34–36. Papież broni praw osoby i rodziny przed pochłonięciem przez państwo, a zarazem wskazuje na obowiązki związane z religią, życiem rodzinnym, dobrem wspólnym i obroną ojczyzny.
[9] Aleksandr Dugin, The Fourth Political Theory, tłum. Mark Sleboda i Michael Millerman, Arktos, London 2012, rozdz. „Dasein as an Actor”, s. 32–36. Dugin wskazuje jednostkę, klasę, państwo i rasę jako podmioty wcześniejszych teorii politycznych, a następnie proponuje heideggerowskie Dasein jako podmiot czwartej teorii.
https://books.google.com/books?id=Wh5afAZ-GmgC
[10] Bilge Ebiri, Christopher Nolan Explains the ‘Key’ to The Odyssey’s Ending, „Vulture”, 17 lipca 2026 r. Nolan wskazuje xenię jako zasadę spajającą świat filmu. Koń trojański oznacza jej zdradę, a Odyseusz obciąża się odpowiedzialnością za następstwa własnego fortelu. Reżyser porównuje tę historię do Oppenheimera – opowieści o człowieku, który stworzył narzędzie mające wygrać wojnę, lecz w rezultacie zagroził własnemu światu.
https://www.vulture.com/article/christopher-nolan-explains-the-key-to-the-odysseys-ending.html
[11] Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, II–II, q. 40, a. 3. Akwinata odróżnia dozwolone w wojnie sprawiedliwej zatajenie planu wojennego i zastosowanie zasadzki od niedozwolonego kłamstwa lub złamania przyrzeczenia.
