Niepokojące dane statystyczne dotyczące demografii w Europie skłaniają do postawienia pytania o przyczyny obecnego stanu i perspektywy starego kontynentu, a także przyjrzenia się zmianom w nastrojach i zachowaniach społecznych ostatnich dekad, które doprowadziły do obecnej sytuacji.
Postępujący rozwój ekonomiczny, tempo pracy, rozluźnienie więzi, nieufność, ubóstwo kontaktów albo zastąpienie ich relacjami wirtualnymi, uzależnienie od multimediów oraz dostęp do pornografii doprowadziły przez dekady do demograficznej zapaści. Liberalizacja prawa aborcyjnego i powszechność antykoncepcji przyczyniły się do malejącej liczby urodzeń.
Wystarczy przeanalizować aktualne dane statystyczne z Niemiec, gdzie rocznie dokonuje się – zgodnie z obowiązującym prawem – 106 tysięcy aborcji do 12. tygodnia życia płodowego (dane oficjalne nie uwzględniające „podziemia“ aborcyjnego). W skali 10 lat naród niemiecki pozbawia się ponad miliona obywateli.
Według prognoz demograficznych Eurostatu do końca stulecia liczba obywateli Unii Europejskiej zmniejszy się o 53 miliony – przede wszystkim zmaleje odsetek dzieci i młodzieży, a wzrośnie liczba seniorów. Brak czynnych zawodowo pracowników i płatników podatków rozpala dyskusje o podnoszeniu wieku emerytalnego. Politycy w debatach parlamentarnych nie wykluczają potrzeby świadczenia pracy do 70. roku życia, przez 6 dni w tygodniu. Tylko czy każdą pracę, szczególnie tę wymagającą intelektualnie lub intensywną fizycznie, jest człowiek w stanie rzetelnie i odpowiedzialnie wykonywać w zaawansowanym wieku?
To tylko niektóre z przykładów, wskazujące na europejski regres. Pojęcie „cywilizacji śmierci” wprowadził do języka Jan Paweł II – najpierw w encyklice „Evangelium vitae“ w 1995 roku, a później publicznie użył go w trakcie pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, podczas kazania w Waszyngtonie. Wielokrotnie pojęcie „cywilizacji śmierci“ pojawiało się w papieskich homiliach skierowanych do rodzin i ludzi młodych podczas odwiedzanych licznie Światowych Dni Młodzieży. Jeszcze raz papież powrócił do tego określenia w adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Europa“ w 2003 roku. Pisał w niej o „kulturze śmierci”, wyrażającej współczesny kryzys wartości społecznych i rodzinnych.
Pod koniec ubiegłego stulecia, w trakcie trwania pontyfikatu papieża Wojtyły, ingerencja w ludzkie życie, decydowanie o nim, ingerencja w tożsamość człowieka zdawały się być zjawiskiem marginalnym. Jednak w XXI wieku ekspansja ideologiczna doprowadziła do przekraczania kolejnych granic. Medycyna przestała się ograniczać do ochrony zdrowia i życia. Coraz częściej dzięki rozwojowi farmakoterapii i udoskonaleniu technologicznemu można kontrolować ludzkie życie na wszystkich etapach: modyfikować, zmieniać, ulepszać, poprawiać jego jakość, opóźniać procesy starzenia, podtrzymywać życie lub je terminować, a wszystko to na potrzeby człowieka, który nie zawsze jest pacjentem, ale coraz częściej klientem.
Przykładem zmian w medycynie jest częstsze diagnozowanie transpłciowości, które w XX wieku istniało w katalogu diagnoz psychiatrycznych, ale było diagnostyczną rzadkością. Obecnie według najnowszej klasyfikacji diagnostycznej ICD 11 jest usunięte z katalogu zaburzeń psychicznych, ale uznane za jednostkę chorobową związaną z seksualnością, wymagającą terapii przewlekłej. Rosnąca grupa pacjentów jest objęta wieloetapowymi zabiegami chirurgicznymi oraz terapią farmakologiczną i psychoterapią przez całe dorosłe życie. Upowszechnienie tych diagnoz i wzrastająca liczba pacjentów mają źródło w rozwoju mediów społecznościowych. Dynamiczny rozwój zajmujących się nimi dziedzin medycyny umożliwił poprzedzający go gigantyczny postęp naukowo-technologiczny.
W tym miejscu warto postawić pytanie, gdzie jest granica etyczna ingerencji w życie ludzkie oraz czy tę granicę wyznacza wyłącznie wola jednostki i prawo o samostanowieniu. Skoro Parlament Europejski na początku roku odrzucił poprawkę do rezolucji o tym, że „tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę i urodzić dziecko”, to legislacyjnie Unia Europejska dopuszcza wprowadzenie prawa absurdalnego i ośmiesza się jako instytucja. Nawet niektórzy liberalni politycy partii lewicowych krytycznie komentowali kuriozalny wynik tego głosowania (wpis Leszka Millera na X z 15.02.2026 o obłędzie Zachodu).
Podczas gdy liberalizacja prawa europejskiego eksponuje „gender-affrming-care”, administracja amerykańska pod rządami republikanów powraca do tzw. biologicznej rzeczywistości. Zwraca uwagę dominujący w Stanach Zjednoczonych klarowny, oparty na biologii trend w prawie i edukacji, promowanie idei „pro-life” oraz jednoznaczny, binarny podział na dwie pƚcie. Prawo amerykańskie ogranicza obecnie federalne finansowanie procedur medycznych sprzecznych z biologią i eksperymentów naukowych modyfikujących pƚeć biologiczną.
Natomiast europejska inicjatywa obywatelska „My Voice, My choice” wystosowała petycję do Komisji Europejskiej o przyznanie funduszy na ułatwienie przeprowadzania aborcji u kobiet z krajów unijnych o restrykcyjnym prawie antyaborcyjnym. Petycję podpisało 1,12 mln obywateli UE. Ostatecznie Komisja Europejska nie przyznała dodatkowego budżetu, ale dała pozwolenie na uruchamianie istniejących funduszy europejskich w celach ułatwiania dostępu do procedur aborcyjnych w krajach członkowskich takich jak np. Malta i Polska.
Podobny problem natury etycznej, coraz częściej nagłaśniany medialnie, stanowi prawo do terminacji życia i samobójstwa wspomaganego. Najbardziej liberalne prawo eutanazyjne naświecie ma Belgia, gdzie wykonuje się rocznie do 3700 czynnych eutanazji (lekarz podaje 2 leki: najczęściej barbituran lub propofol wprowadzające w stan głębokiej śpiączki, następnie lek zwiotczający mięśnie powodujący w ciągu kilkunastu minut śmierć przez niedotlenienie). W Holandii rocznie wykonuje się nawet do 10 tysięcy eutanazji, dopuszczalnej od 12. roku życia, a to oznacza, że 1 na 50 zgonów w tym kraju to wynik eutanazji.
W Belgii nie jest wymagana diagnoza somatyczna, a – co jeszcze bardziej kontrowersyjne – nie ma też dolnej granicy wiekowej do przeprowadzenia procedury. Nagłośniony medialnie został dramat 9-letniego chłopca, który prosił o eutanazję z powodu choroby terminalnej: glejaka wielopostaciowego o bardzo złej prognozie powodującego silne objawy bólowe. Niektórzy pediatrzy i środowiska bioetyczne wyraziły protest wobec tej decyzji. Podkreślano fakt, że małoletni pacjent, nawet dojrzały emocjonalnie i wspierany przez rodziców, mógł nie mieć świadomości nieodwracalności śmierci.
Wreszcie należy przypomnieć głośny przypadek tego roku młodej Hiszpanki Noelli, która złożyła wniosek o eutanazję po dramatycznych przeżyciach i próbie samobójczej. Paraplegia, przewlekły ból, zaburzenia osobowości, depresja i zależność od opieki to główne argumenty, które uznano za wystarczający powód do zakończenia życia młodej kobiety. Kontrowersje wzbudził pośpiech w wykonaniu procedury i wątpliwość, czy wszystkie możliwości terapii farmakologicznej, fizjo- i psychoterapii zostały wyczerpane, aby uratować to życie.
Jeśli uwzględni się wzrost diagnoz natury psychicznej, dłuższą przeżywalność i częstsze przypadki demencji starczej, można przewidywać, że w niedalekiej przyszłości przesłanka psychiatryczna stanie się częstym uzasadnieniem eutanazji. Tendencję tę potwierdza dynamiczny rozwój „samobójstwa wspomaganego” – popularnej w Szwajcarii procedury komercyjnej, w ramach której pacjent samodzielnie przyjmuje śmiertelną dawkę leku, pod kontrolą lekarza.
Podczas gdy Ameryka podkreśla znaczenie rodziny jako fundamentu, powraca do idei konserwatywnych, Europa, mimo deklaracji tradycyjnych wartości, w rzeczywistości jest tylko efektowanie opakowana w sztandary swobód obywatelskich. Zapatrzona w idee demokracji, wolności i autonomii, brnie ku autodestrukcji i demograficznej katastrofie.
Aborcja, eutanazja i ideologia gender przestają być odrębnymi kwestiami bioetycznymi. Stają się przejawami tego samego antropologicznego przekonania, że człowiek jest panem własnego istnienia. Taka logika zamienia życie w towar, który można wyeliminować.
Europejska cywilizacja śmierci – trywializująca sens życia, mająca w pogardzie wartości na rzecz ideologii, ukrywa się pod hasłem demokracji liberalnej. Stary kontynent ma szansę dokonać zwrotu w celu odnowy cywilizacyjnej. Pojawiają się odważni i mądrzy rządzący, którzy poprowadzą Europę wbrew ideologicznej tendencji i pomogą powrócić jej do tych samych korzeni, z których kiedyś wyrosła – chrześcijańskich.
Maria Czapiga
