Kołomijec: O cudach, cierpieniu i wierze w pełni logicznej i bezsprzecznej – katolicyzmie

| 7 listopada 2020 | 0 Komentarzy

Słowa poniższe nie są w żadnym stopniu wybitne ani odkrywcze, jednak czuję, iż warto rzecz niektórym rozjaśnić i pokazać choć część sztuki kucia tarczy, którą obronić można naszą świętą Wiarę i Kościół przed różnymi atakami. Musimy zrozumieć, iż katolicyzm nie jest żadną wiarą magiczną. Jest on w pełni logiczny i spójny wewnętrznie i magii tam znaleźć nie można.

Podstawowym polem, w które od razu wywieść próbują inni katolików, to kwestia cudów. Jakże może być racjonalnym wiara w coś takiego? Na to pytanie wielu wiernych się zmiesza, może są i tacy, którzy od razu wyprą się wiary, przytakując, bo to przecież… takie nieracjonalne. Otóż zrozumieć najpierw należy, iż my ufamy Bogu Wszechmocnemu – On naprawdę jest nieograniczony i naprawdę wszystko, co na świecie dobrego, stworzył On. Stwarzając świat, stworzył również i wszystkie prawa nim rządzące. Bóg tym prawom nie podlega (gdyż On w hierarchii – jako Stwórca – znajduje się niejako nad nimi), ale interweniując w sprawy ziemskie, w pełni harmonii podług nich działa – Bóg nie może być w sprzeczności ze swymi dziełami. Jak zauważył słynny chrześcijański pisarz, C. S. Lewis – cud nie jest czymś zupełnie niezrozumiałym. Jest to jedynie przyspieszony proces ziemski. O co chodzi? Najlepiej podać przykłady, które sam Lewis przywołuje w swym kazaniu ze zbioru Bóg na ławie oskarżonych:

1. Dziewicze poczęcie Jezusa Chrystusa

Jezus nie zszedł nagle z nieba; nie został zniesiony w dojrzałym ciele mężczyzny przez zastępy anielskie. Chrystus przeszedł przez każde stadium rozwoju człowieka. Był poczęty w sposób cudowny, bo bez udziału mężczyzny, a z Ducha Świętego, ale przez dziewięć miesięcy nosiła go, wszelkich trudów ciąży doświadczając, Maryja. Chrystus narodził się w pełni naturalnie, jak każdy z nas. Matce Najświętszej podczas porodu towarzyszył ból, Jezus przyszedł na świat jako bezbronne maleństwo, niemowlę. Dorastał jak inni chłopcy. Stał się mężczyzną. Wszystko to w zgodzie z naturą. Jedyna cudowność to zrodzenie z Ducha Świętego. Tutaj zadziałał Bóg. Przyspieszenie polega na pominięciu aktu zbliżenia mężczyzny i kobiety.

2. Cud w Kanie Galilejskiej

O jakąż tu niewytłumaczalność i rzekomą niezgodność z prawami świata mogą oskarżyć katolicyzm jego przeciwnicy? Chodzi o przemienienie wody w wino. Jednak, jeśli spojrzymy na cud ten znów przez pryzmat przyspieszenia naturalnego biegu rzeczy, od razu wszelkie wątpliwości co do zgodności z prawami ziemskimi znikną. Chrystus bowiem nie napełnia pustych amfor winem (jak wiemy – z pustego i Salomon nie naleje). Najpierw Jezus każe sługom je napełnić wodą, dopiero potem wodę przemienia w wino. A jakże wygląda ta przemiana w rzeczywistości nieprzyspieszonej? By winogrono urosło potrzebna jest woda. Deszcz pada z nieba lub też uprawia winorośl człowiek. Gdy roślina wyda owoce, człowiek je zbiera i w końcu tworzy trunek. Woda więc i tutaj zamienia się w ostateczności w wino. Cud polega jeno na skróceniu owego procesu.

*   *   *

Ostatnimi czasy wiele się mówi o cierpieniu. Niestety mało kto cierpienie rozumie. Strasznym zjawiskiem są katolicy opowiadający się za zakończeniem cierpienia, za wyrugowaniem go zupełnie z tego świata. I ogrom ludzi jakoby chce wyrzucić cierpienie ze swego życia. Przez to ludzie zapominają, że to właśnie ono nadaje sens naszemu życiu. Sam Bóg zszedł na ziemię po to, by wycierpieć najstraszliwszą męczeńską śmierć. I dzięki temu cierpieniu my możemy żyć wiecznie.

Słychać także zarzuty: jeśli ów Bóg jest tak dobry, dlaczegóż pozwala na cierpienie? Otóż jest ono konsekwencją grzechu pierwszych rodziców. A więc to my, ludzie, sami wybraliśmy ten ból. Wojna, morderstwa, zabójstwa – to wszystko dzieła człowieka, nie Boga.

Cóż z katastrofami naturalnymi? Odpowiedź jest bardzo prosta: Bóg stworzył ziemię. Konsekwencją tego są ruchy płyt tektonicznych, wybuchy wulkanów, huragany, tsunami. To wszystko jest zgodne z prawami natury. Te katastrofy są tak nieodłączne, jak i wszystko inne, co tutaj istnieje.

Ciekawym jest, że te same osoby, które najwyraźniej tak bardzo pragną, by Bóg się wmieszał w ten świat i tak ostentacyjnie w nim grzebał, by zakończyć cierpienie, chwilę później śmieją się z omówionych wyżej cudów.

 

Maksym Kołomijec

 

Kategoria: Publicystyka, Religia, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: