banner ad

Śrama: (#MuremZaBartyzelem) Der Onet, czyli ,,sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”

| 1 lipca 2019 | 1 Komentarz

Poniższy tekst kolegi Marcina Śramy jest pierwszym z serii #MuremZaBartyzelem. Jak wiemy, od dłuższego czasu prof. Jacek Bartyzel jest celem ohydnego, równocześnie zaś prymitywnego ataku ze strony mediów głównego nurtu. Portalu Onet w szczególności. Onet uporczywie podgrzewa atmosferę (*), tym razem próbując wywrzeć nacisk na rektora UMK.

 Nie możemy na to pozwolić!

Redakcja.

 

 

Od co najmniej trzystu lat logika krytykowana jest przez kolejne pokolenia postępowych filozofów, którzy próbują dostrzegać w niej co najwyżej intelektualna zabawę dla elit, lub narzędzie do ogłupiania młodzieży. Obecnie w Polsce jest ona całkowicie wyrugowana z programu nauczania szkół państwowych. Aby dostrzec jak wielką jest to szkodą wystarczy przeczytać choćby opublikowany niedawno na popularnym polskojęzycznym portalu o nazwie der Onet artykuł dotyczący nieistotnej i absolutnie groteskowej ,,manifestacji społeczników’’, w której wzięło nie więcej niż siedem osób, który przy tym zawiera szereg błędów logicznych[1].

Pierwszym z nich jest twierdzenie jakoby prof. Bartyzel obraził donosiciela – Adama Leszczyńskiego:

 

który o jego antysemickim wybryku poinformował rektora UMK. W wywiadzie dla wpolityce.pl Bartyzel porównał jego uczelnię do Wyższej Szkoły Drutowania Garnków. Poruszając jego temat wspomniał nawet o Pawle Korczaginie, który w powieści realizmu socjalistycznego "Jak hartowała się stal" doniósł na rodziców. Stwierdził, że między nim a Leszczyńskim istnieje "aksjologiczna przepaść", mimo że nie czytał jego tekstów.

 

Autor artykułu z polskojęzycznego portalu zapomniał tutaj dodać, że Profesor przede wszystkim nazwał ,,informatora’’ sykofantem, czyli zawodowym donosicielem, co w społeczności demokratycznej nie jest żadną obelgą przynajmniej od czasów Grecji starożytnej. Przecież w każdej epoce rządy ludu opierały się na zamordyzmie, a donosicielstwo stało u jego fundamentów. Określenie sykofant nie powinno być zatem dla demokraty obelgą, lecz komplementem, gdyż demokracja może się rozwijać jedynie wtedy gdy wszyscy obywatele mają mniej więcej podobne światopoglądy, a jest to niemożliwe bez wyrugowania z przestrzeni publicznej tych, którzy głoszą opinie za bardzo odstające od centrum sceny politycznej (w przypadku Polski od skrajnie filosemickiego POPiS-u). Zatem, jeżeli donosiciel jest demokratą i jednocześnie uważa słowa Profesora za obraźliwe, niech lepiej przemyśli swoje poglądy, gdyż zbyt wiele w nich niespójności.

Oprócz tego autor artykułu z der Onet posiada dziwaczną tendencję do określania wyrażenia opinii mianem ,,antysemickiego wybryku”, co jest tym bardziej dziwne, że nawet prokuratura nie dopatrzyła się we wpisie Profesora oznak antysemityzmu, natomiast donosicielstwo nie jest już nazywane w tak dosadny sposób i staje się jedynie ,,poinformowaniem”. Cóż, wskazuje to jedynie na podejście, jakie redakcja niemieckiej gadzinówki ma na temat wolności słowa.

Ponadto autor artykułu z der Onet ma chyba dość dziwne, absolutnie demokratyczne mniemanie o słuszności, gdyż stwierdza:

 

Nawet kiedy zaczęło robić się o nim głośno, nie wyraził skruchy. W wywiadzie dla portalu wpolityce.pl powiedział co prawda, że jego wpis był mocny, ale twierdził, że takich słów użył też Jezus Chrystus.

 

Jednak warto zadać pytanie: dlaczego ktokolwiek miałby przepraszać za swoje słowa tylko dlatego, że robi się o nich głośno, lub są one krytykowane? Przecież na słuszność wypowiedzi nie ma wpływu to ile osób się z nią zgadza, ale to, czy jest ona zgodna z rzeczywistością. W kontekście wydarzeń, jakie poprzedziły wpis Profesora można uznać, że był on adekwatnym i bezbłędnym opisem sytuacji, w jakiej znalazł się naród polski przymuszany wbrew swym interesom do tolerowania wszelkich ekscesów oficjeli państwa położonego w Palestynie[2].

Absolutnie nielogiczne i niezrozumiałe jest także cytowane w onetowym artykule stwierdzenie rabina Schudricha, uważającego, że Profesor dopuścił się ,,stuprocentowego antysemityzmu”, wyglądające tak jakby ktoś wyznał, iż jakaś niewiasta w stanie błogosławionym jest ,,w stuprocentowej ciąży’’. Ponadto przynajmniej w moim odczuciu zbyt wiele uwagi poświęcone jest wypowiedzi Schudricha, który zostaje uznany wręcz za sędziego… w swojej własnej sprawie (rozumiem zatem, że der Onet zniżył się do poziomu sądu plemion ludożerczych, gdyż w cywilizowanym świecie takich rzeczy się nie robi). Wobec tego, jeżeli dziennikarze niemieckiej tuby medialnej w Polsce nie rozumieją głośnego wpisu Profesora i wszelkich powiązanych z nim kontekstów, niech przeczytają drugą jego część w kontekście kilkukrotnie cytowanego tu artykułu (zwłaszcza niezrozumiałego wyróżnienia opinii Schudricha) a dostrzegą siebie niczym w zwierciadle:

 

Ale nie mogę mieć innego uczucia, jak bezbrzeżnej pogardy dla tych Polaków (z metryki), którzy kalają własne gniazdo, gorliwie przyłączając się do polakożerczej kampanii pomówień. Dla tych renegatów nie może być żadnego wybaczenia ani litości. Gdyby to ode mnie zależało karałbym ich – nie więzieniem, bo po co obciążać podatników kosztami ich utrzymania w tych wygodnych pensjonatach, jakimi są dzisiaj zakłady penitencjarne – ale dożywotnią infamią narodową oraz cieleśnie: publiczną chłostą w sempiternę.

 

 

 

Marcin Śrama

 

 

 

Kategoria: Marcin Śrama, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Marcin pisze:

    Trauma spowodowana lekturą artykułu opublikowanego na der Onet spowodowała, że popełniłem dwa brzydkie błedy stylistyczne, które tu poprawiam:

    1) artykuł dotyczący nieistotnej i absolutnie groteskowej ,,manifestacji społeczników’’, w której wzięło nie więcej niż siedem osób, który przy tym zawiera szereg błędów logicznych, powinno być: artykuł dotyczący nieistotnej i absolutnie groteskowej ,,manifestacji społeczników’’, w której wzięło udział nie więcej niż siedem osób, zawierający przy tym szereg błędów logicznych

    2) Cóż, wskazuje to jedynie na podejście, jakie redakcja niemieckiej gadzinówki ma na temat wolności słowa. , powinno być: Cóż, wskazuje to jedynie na podejście, jakie redakcja niemieckiej gadzinówki ma do kwestii wolności słowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *