Nie wierzcie tym, którzy powiedzą wam, że młodość jest stworzona do zabawy: młodość nie jest stworzona do przyjemności, lecz do bohaterstwa. Prawdą jest, że heroizm wymaga od młodego człowieka, by oparł się pokusom, które go otaczają – i by z czasem uwierzył samotnie w doktrynę, którą inni wzgardzili. Wymaga, by odważył się stanąć bez lęku wobec kłótni, bluźnierstw i szyderstw, które płyną z książek, z ulic i z gazet, i by nie cofnął się o krok. (…) Cnota moralna sprawi, że staniecie się nieugięci (…). [Paul Claudel]
Kilka tygodni temu otrzymaliśmy z wydawnictwa Pod Chorągwią Matki Bożej Łysieckiej prośbę o objęcie patronatem książki Zofii Witkowskiej pt. Claritas, czyli małe kroki do świętości. Przystępując do pisania recenzji tego tekstu, miałem pewne obawy wynikające z informacji, że jest to tekst napisany przez osobę bardzo młodą, przede wszystkim dla dziewczyn i młodych kobiet – a zatem osób o wrażliwości i poczuciu estetyki literackiej zupełnie różnej od mojej, a nawet od tej, którą kierujemy się na naszym portalu.
Moje obawy okazały się bezpodstawne. Książka, która leży właśnie przede mną – a dokładniej: jej teologiczna oraz intelektualna dojrzałość – błyskawicznie je rozwiała. Co więcej, powieść Zofii Witkowskiej nie pozostawia prawie wcale miejsca na zwykłe w przypadku recenzji wskazówki dotyczące poprawek, możliwych uzupełnień czy też uwagi krytyczne.
Treść
Claritas to powieść złożona z ośmiu rozdziałów, z których każdy omawia inny aspekt codziennego zmagania wiary z zagłębionymi w doczesności oczekiwaniami otoczenia, współczesną kulturą bycia, pośpiechem itp. Jest to głęboko katolicka, wypełniona myślą świętych i poprzetykana pouczeniami z Pisma Świętego, a równocześnie kameralna opowieść o Klarze – dziewczynie, która na przekór współczesnym trendom poszukuje duchowej harmonii. Nie drogi postępowania – tę bowiem zna i akceptuje, z domu rodzinnego wynosi bowiem stosowną formację katolicką, którą potem utrwala lekturą dzieł św. Tomasza z Akwinu. Formację tę, a wraz z nią swoje przekonania i oczywiste dla niej samej prawdy, musi ona jednak konfrontować ze światem zewnętrznym: szkołą, rówieśnikami, dalszą rodziną itd. Wątpliwości Klary stanowią tło dla zaprezentowania czytelnikowi pewnych fundamentalnych prawd stanowiących podwaliny katolickiego wychowania i życia codziennego poświęconego Bogu.
Wszystkie doświadczenia i przemyślenia bohaterki, a także jej małe zwycięstwa nad codziennymi pokusami, znajdują swoją konkluzję w rozdziale ósmym. Klara wypowiada się tu z pewnością świadczącą o dokonanym właśnie, nieodwołalnym wyborze; droga posłuszeństwa Bogu jest dla niej jedyną, jaką może podążyć. Nie robię tego dla świata. Robię to dla Boga – mówi do koleżanki, która nie potrafi zdobyć się na podobną odwagę. Msza, różaniec, medalik – one nie muszą się podobać ludziom. One prowadzą nas do Niego. (…) Boję się czasem i mam wiele wątpliwości – ciągnie Klara – ale wtedy przypominam sobie, że Tradycja to nie tylko ja. To Kościół, apostołowie, święci. Oni wszyscy stali na tej skale. (…) To mi daje siłę – świadomość, że nie jestem sama, że idę drogą, którą szli oni.
Największą siłą tej książki jest jej uniwersalność i realizm w podejściu do duchowości. Zofia Witkowska nie kreuje Klary na niedostępną mistyczkę, dokonującą spektakularnych czynów. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że prawdziwa świętość i wolność rodzą się w mikrodecyzjach: w odłożeniu smartfona na rzecz chwili refleksji, w rezygnacji z taniego poklasku dla zachowania czystości serca, w codziennym, cichym „tak” wypowiadanym wobec Boga. To codzienne naśladowanie świętych i budowanie na fundamencie Tradycji.
Co ciekawe, imię głównej bohaterki staje się kluczem do zrozumienia całej fabuły. Zainspirowana nauką św. Tomasza z Akwinu, Klara odkrywa pojęcie tytułowej claritas (jasności, blasku). Autorka pięknie obrazuje Tomaszową myśl, że ludzka dusza – mimo swoich zranień i upadków – może stać się czysta na tyle, by odbijać w sobie piękno samego Stwórcy.
Gatunek
Wbrew opiniom prezentowanym we wprowadzeniach do Claritas nie uważam tej książki za powieść poetycką. Jest to raczej powieść teologiczna.
Mnie (jakkolwiek jest to odczucie wyłącznie osobiste) niemalże naturalnie przychodzi zestawienie tekstu Zofii Witkowskiej z jakże popularną w literaturze staropolskiej i średniowiecznej literaturą parenetyczną (nawet jeżeli nie z formą, to z pewnością z duchem i przesłaniem tejże). W dedykacji na samym początku książki czytam, że jest to „opowieść dla każdej dziewczyny poszukującej Prawdy”. Tekst ten ma więc wyraźny cel formacyjny. Odwołania do św. Tomasza z Akwinu i pojęcia claritas (duszy jako czystego zwierciadła odbijającego piękno Stwórcy) to bezpośrednie nawiązanie do tej właśnie tradycji literackiej. Omawiana powieść nie ma służyć wyłącznie rozrywce – a może w ogóle nie taki jest cel jej powstania. Ma ona być dla czytelnika lustrem, w którym może przejrzeć swoje własne codzienne wybory, a także drogowskazem, pokazującym właściwy kierunek w świecie zdominowanym przez nieustanny szum informacyjny i pogoń za natychmiastową gratyfikacją, w którym jakże łatwo zgubić to, co najważniejsze – własną duszę. Zofia Witkowska wzięła to, co najlepsze z dawnej literatury budującej i formacyjnej, i ubrała to we współczesną formę powieściową.
Claritas a droga Małej Tereski
Czytając Claritas, nie mogłem oprzeć się porównaniu tej powieści z podejściem św. Teresy od Dzieciątka Jezus (znajdziemy ją zresztą w rozdziale IV). To, że zawarte tu intuicje zbieżne są z jej Małą Drogą, opartą na służeniu Bogu z najwyższym uwielbieniem w każdej sekundzie szarej codzienności, wydaje się oczywiste.
Zważmy, że św. Teresa pisała wprost, że nie potrafi dokonywać wielkich dzieł; zamiast tego postanowiła podnosić szpilkę z miłości do Boga i uświęcać najdrobniejsze obowiązki. Klara myśli podobnie: odkrywa, iż świętość nie wymaga wielkich czynów. Autorka przenosi terezjańską Małą Drogę do XXI wieku. Wielkim czynem ascetycznym nie jest dziś biczowanie, ale – jak u Klary – cichy wybór wierności sumieniu, rezygnacja z pochwał lub i opieranie się współczesnemu zgiełkowi. Dzień po dniu, spotkanie po spotkaniu, godzina po godzinie. Tym właśnie jest współczesne podnoszenie szpilek.
Mała Droga św. Teresy to droga absolutnego zaufania i miłości realizowanej w ukryciu, z dala od poklasku świata. To codzienna, monotonna wręcz wierność regule zakonnej i miłości bliźniego (nawet wobec sióstr, które ją irytowały). Książka Zofii Witkowskiej przypomina, że prawdziwy ład rodzi się wewnątrz – w wytrwałości, w ciszy, w codziennym »tak« wypowiadanym wobec Boga. To dokładnie ta sama definicja wierności, którą żyła Teresa w karmelitańskiej celi. Obie autorki (Witkowska poprzez swoją bohaterkę i Teresa w Dziejach duszy) kładą nacisk na to, że relacja z Bogiem to proces budowany w szarej codzienności, a nie w momentach spektakularnych uniesień.
Idźmy dalej. Św. Teresa często używała metafory duszy jako małego, polnego kwiatka lub prostego naczynia, które cieszy Stwórcę samą swoją obecnością i prostotą, o ile pozostaje czyste. Choć bohaterka powieści Zofii Witkowskiej inspiruje się intelektualną nauką św. Tomasza z Akwinu o claritas (duszy rozświetlonej, zdolnej odbijać piękno Boga), to ostateczny wniosek jest bardzo terezjański. Ta jasność i przejrzystość to nic innego jak ewangeliczna prostota i czystość serca, o którą walczyła mała Tereska. Obie wizje zakładają, że dusza ludzka ma być przezroczysta – nie ma zatrzymywać wzroku na sobie (ani na swoim ego), ale ma odbijać światło Stwórcy.
Dla kogo jest ta książka?
Claritas to – zgodnie z deklaracją autorki – książka dla każdej młodej kobiety poszukującej Prawdy. Mam jednak wrażenie, że takie ujęcie tematu nazbyt zawęża potencjalny krąg odbiorców powieści Zofii Witkowskiej. Przedstawione tu sytuacje, nad wyraz codzienne, przepełnione pokusami stawianymi duszy wpatrzonej w świat (zwłaszcza ten zamknięty w ekranie telefonu), wydają się bowiem charakterystyczne dla większości społeczeństwa; przede wszystkim dla ludzi młodych – to prawda – ale nie tylko. Prawdy i wnioski z nich płynące dają się zaadresować do obydwu płci i każdej grupy wiekowej, dla której bohaterka książki może stać się przewodnikiem w pogrążonym w bezmiarze chaosu świecie. To niezawodny duchowy drogowskaz – oparty na filozofii tomistycznej, Piśmie Świętym i pouczeniach tych, którzy dostąpili już chwały ołtarzy – który pokazuje, że wewnętrzny spokój i sens są na wyciągnięcie ręki: ukryte w ciszy i wytrwałości, których tak bardzo nam dziś brakuje. By po ów spokój i sens sięgnąć, trzeba jednak świadomie je wybrać i w wyborze tym wytrwać, w czym wielu czytelnikom z całą pewnością pomoże Claritas.
Mariusz Matuszewski
