„Później wstąpiłem do Gimnazjum im. Wincentego Pola w Tarnopolu. Było to gimnazjum klasyczne dawnego typu, a więc osiem lat łaciny, cztery lata greki, siedem lat języka niemieckiego. W ostatnich latach gimnazjalnych na lekcjach łaciny nie wolno było mówić po polsku. Czytaliśmy całą niemal łacińską literaturę: Cezara, Liwiusza, Tacyta, Wergilego, Owidiusza, Horacego. Do dzisiaj umiem na pamięć wiele ód Horacego. Język łaciński w gimnazjum był językiem dominującym.
(…)
Język grecki był dla nas językiem trudnym. Profesorowie nie zawsze potrafili odpowiednio nauczać. Nie mieli właściwych metod. Było tak: najpierw gramatyka na pamięć, a dopiero potem spotkanie z tekstem. Wydaje mi się, że gdyby gramatyka została włączona w proces czytania, wyniki osiągalibyśmy lepsze. Niemniej czytaliśmy oryginalne teksty greckie.”
Mieczysław A. Krąpiec, ks. Jan Sochoń, Porzucić świat absurdów, s. 16-17.
