banner ad

Rękas: Znudzenie władzą – polska nauka dla białoruskiej młodzieży

| 14 sierpnia 2020 | 0 Komentarzy

Nie można się dziwić tej części białoruskiej młodzieży, która jest już znudzona wieczystą prezydenturą Aleksandra Łukaszenki. Przecież nie tylko nie znają nic/nikogo innego, ale jeszcze w tej jednej twarzy komasują typowe lęki i frustracje tego wieku – o brak perspektywy szybkiego awansu, o poczucie zbyt szybkiej utraty czasu… Wszak nie innymi motywacjami kierowali się też 20-30 latkowie z nadzieją patrzący na tak zwany upadek komunizmu w Polsce.

My się też (z)nudziliśmy…

Bo Partią też się wtedy już niemal wszyscy znudzili. Tą przesadzoną pewnością siebie Urbana, tym rozedrganym dobrze chciejstwem Rakowskiego, wreszcie tym sztywniackim gadaniem o patriotyzmie Jaruzelskiego. Zwłaszcza, że naśladowały ich miernoty, byle sekretarzyna, byle aparatczyk uderzał w te same tony, walił z kartki na wysokim C, jak by był Generałem, silił się na urbanowe dowcipy, a osiągając zaledwie zbliżoną arogancję, nawet nie zbliżając się za to do inteligencji MFR. A w dodatku było szaro, nudno, wydawało się brzydziej niż na Zachodzie – i tym cholerniej chciało się zmian. Bo przecież każda zmiana po prostu musi być zmianą na lepsze, prawda?

Otóż właśnie nie, nie musi. I bardzo często nie jest. Niestety, musicie nam, droga białoruska młodzieży, uwierzyć na słowo – bo przecież na własne oczy też pewnie byście się uparli, że u nas jest jakoś fajniej, bo mniej nudno i bardziej kolorowo. Sęk w tym, że to tylko taki… chwyt marketingowy. Pozbycie się jednego pakietu problemów, którym wam kojarzy się tylko z „Usatym” – przyniesie tylko jeszcze więcej kolejnych, jeszcze trudniejszych. A w efekcie znacznie, znacznie gorsze perspektywy i znacznie trudniejsze dylematy. I już nie nuda będzie was dręczyć – tylko to samo, co od 30 lat Polaków:

BEZRADNOŚĆ

Demokracja” – z(dez)organizowana bezradność

Czemu zaś mimo waszego znudzenia – nic się nie zmieniło? BO TO NIE WY DECYDUJECIE, musicie się do tego przyzwyczaić, jeśli naprawdę chcecie żyć w „zachodniej demokracji. To nie ulica i nawet nie strajkujące zakłady pracy decydują, tylko gabinety. Kijowski Majdan był równie żałosny – a rozstrzygnięcia zapadły przy biurkach. Prezydent Janukowycz mógł go rozgonić nawet nie w dwa dni, ale w dwie godziny, i to nie swoim OMON-em – Berkutem, ale choćby i strażą pożarną. Ale nagle rozdzwoniły się telefony, pewne ważne głowy pochyliły się nad sprawą, pewne powoli pokręciły się przecząco, ktoś nacisnął, ktoś przeniósł poparcie, z rąk do rąk przeszły jakieś czeki, z teczek wyjęto ustalenia – i było po wszystkim. „Rewolucja wygrała!”. A wy naprawdę sądziliście, że to wy o czymś zadecydujecie?

Podobnie w Polsce. Przeszło 30 lat temu system „upadł” po dwóch rundach nieudanych strajków, w maju i sierpniu 1988 r., kiedy władza naprawdę musiała zachowywać się jak ten pięściarz rzucający się sam na deski, bo przeciwnik nie umie go znokautować. Ale cóż, przez techniczny k.o. władza wówczas tak jak było ustalone "zupełnie zaskakująco przegrała w trzeciej rundzie”. W waszym przypadku – na szczęście dla was i waszego kraju – takiej decyzji widać nie było. Bo wiecie czemu tak zwani komuniści oddali kiedyś władzę w Polsce? Bo im samym ona się znudziła. Bo chcieli ją zamienić na majątek, zbudowany i pomnożony przez podobnych do was dzisiaj, ówczesnych młodych Polaków. Mieli już na niego kupców z Zachodu, mieli zlecenia na konkretne firmy, na całe branże, dlatego zachowali się jak słynny kiedyś polski bokser, Andrzej Gołota (sprawdźcie sobie kto to w Wikipedii). On też nie umiał przegrać meczu, więc wymyślał różne cuda, by z niego wylecieć. Bo to w końcu sport, piękna, czysta rywalizacja, w której nikt broń Boże nie zleca wyników, ależ gdzież! Zupełnie jak w demokratycznej polityce…

Dlatego naprawdę, rozumiemy, że wam się nudzi. Ale prawdziwy powód do zmartwienia, mielibyście dopiero wtedy, gdyby to waszej władzy się znudziło. I postanowiła was okraść, jak to się przydarzyło w Polsce, Rumunii, także w Rosji i faktycznie w całej Europie Wschodniej lat 90-tych. Jak dotąd – poza Białorusią…

Wasze znudzenie, wasza niepewność jutra, wasze poczucie bezsilności nie znikną wraz z Łukaszenką – który przecież nie jest i nie będzie wieczny. Przeciwnie, co to znaczy naprawdę żyć w systemie zabezpieczonym przed najmniejszą choćby zmianą na lepsze – dowiedzilibyście się dopiero, gdyby Białorusi przydarzyły się dwa największe możliwe nieszczęścia: partyjno-medialna demokracja i korporacyjny, globalistyczny kapitalizm. Nie uwierzycie mi dzisiaj, ale gdyby stało się to najgorsze, gdyby udał się jakiś kolejny Majdan w waszym kraju – to najdalej za 30 lat sami będzie siedzieć i wzdychać za „starymi dobrymi czasami Łukaszenki”, gdy byliście młodzi i naiwnie sądziliście, że coś od was zależy.

Demokracja i kapitalizm szybko was z tej dziecięcej choroby wyleczą. Tak jak Polaków, Rumunów, Ukraińców…

 

Konrad Rękas

 

Kategoria: Konrad Rękas, Polityka, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: