banner ad

Rękas: Źle być sojusznikiem Polaków…?

| 19 czerwca 2020 | 3 komentarze

W polskim mieście Przemyśl ukraińscy nacjonaliści, chcą wybudować Mauzoleum Bohaterów Walk o Niepodległość Ukrainy bezpośrednio na zniszczonych grobach żołnierzy rosyjskich z I wojny światowej oraz Białych walczących po polskiej stronie przeciw bolszewikom.

Polsko-rosyjskie braterstwo broni

Afera dotyczy dawnego cmentarza wojskowego, na którym pochowane jest ponad 3.000 żołnierzy rosyjskich, węgierskich i austriackich, głównie poległych w latach 1914-1915 podczas walk o Twierdzę Przemyśl. Jeszcze przed 1939 r. na teren przy ul. Pikulickiej w Przemyślu przenoszono odnajdywane groby z całego rejonu walk, a ważnym elementem nekropolii stało się upamiętnienie na niej żołnierzy II Korpusu Rosyjskiej Armii Ochotniczej generała Nikołaja Bredowa, którzy po przejściu na teren Polski sformowali 3 Armię Rosyjską i u boku wojsk marszałka Józefa Piłsudskiego wzięli udział w walkach z bolszewikami, bronią Warszawy, Lwowa i właśnie Przemyśla przed Armią Czerwoną M. Tuchaczewskiego, S. Budionnego i Stalina. Ten epizod polsko-rosyjskiego braterstwa broni jest dziś, niestety, często zapominany, postaci takie jak biali generałowie – N. Bredow, Piotr Głazenap, Lew Boboszko, czy Boris Permikin nie mają w Polsce swoich ulic, ani pomników. Niechętnie też przypomina się, że kiedy wydawało się, że tylko godziny dzielą bolszewików od wejścia do Warszawy – jedynym ośrodkiem, który udzielił Polsce czynnej, zbrojnej pomocy – był Rząd Południa Rosji i gen. Piotr Wrangel, który mimo niekorzystnej sytuacji na froncie rozpoczął działania odciążające Polaków, zmuszając bolszewików do wycofania części oddziałów z frontu polskiego, co pomogło uratować Warszawę. Oczywiście, natychmiast po swoim zwycięstwie Polacy zapomnieli o swoich rosyjskich sojusznikach – tak jak teraz nie chcą dbać o ich groby.

Cmentarna agresja banderowców

Jest to tym bardziej wstrząsające, że miejsce wypróbowanych sojuszników Polaków – zająć mają antypolscy zbrodniarze. Jeszcze przed II wojną światową – zarząd części cmentarza oddano miejscowej społeczności ukraińskiej, która po sąsiedzku opiekowała się grobami żołnierzy Armii Petlury i bojowników zachodnio-ukraińskich, poległych jeszcze w walkach przeciw Polakom w 1918 i 1919 r. W latach 1990-tych i 2000 – środowiska Związku Ukraińców w Polsce oraz kręgi agresywnie nacjonalistycznego Kościoła uniackiego podjęły intensywne starania, by przejąć jak najwięcej majątków i uczynić Przemyśl swoją bazą wypadową do dalszych działań dywersyjnych w Polsce. Nieustanne prowokacje, nawet akty przemocy ze strony Ukraińców, dziś już wprost głoszących banderowskie poglądy poważnie niepokoją miejscową większość polską i władze samorządowe Przemyśla – niestety, przy zastanawiającej bierności polskich władz państwowych. Kolejna prowokacja – dotyczyć ma właśnie starego cmentarza wojennego.

Związek Ukraińców, przy poparciu polskiego Instytutu Pamięci Narodowej – chce na terenie przyległym do zwróconego im cmentarza ukraińskiego stworzyć sanktuarium nacjonalizmu ukraińskiego, na wzór tego wybudowanego w Lwowie ku czci band UPA i ukraińskich SS-manów. W tym celu nie tylko uzurpuje sobie prawo własności całego cmentarza wojennego (powtórzmy – z grobami rosyjskimi, węgierskimi i austriackimi), ale i chce dopuścić się zniszczenia starych grobów. Wśród nich jest zaś (wg różnych źródeł) także 83 lub nawet 124 groby poległych sojuszników Polski z Armii Bredowa – którzy zasłużyli w Przemyślu na pomnik, a nie na profanację szczątków!

Na ratunek historii i honoru

Sprawą zajęli się lokalni samorządowcy i działacze społeczni. Jeden z nich, radny Rady Miejskiej Przemyśla Mirosław Majkowski, przewodniczący Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl nie czekając, aż banderowcy przeprowadzą swój plan – powiadomił władze wojewódzkie, IPN, a także ambasady Rosji, Austrii i Węgier, że sprawa cmentarza z czasów I wojny światowej powinna wejść w obszar ich zainteresowania. Przemyscy społecznicy sami już identyfikują groby, dokonują inwentaryzacji cmentarza i gromadzą dokumentację jednoznacznie potwierdzającą, że roszczenia Związku Ukraińców nie tylko są całkowicie nieuzasadnione, ale ich spełnienie naruszyłoby obowiązującą Polskę ustawę jeszcze z 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych. Co więcej – jest ona już rażąco naruszana, bo Ukraińcy niszczą groby węgierskie i rosyjskie, składając w tych miejscach przenoszone na cmentarz szczątki bandytów z Ukraińskiej Powstańczej Armii!

W tej sytuacji odebranie zarządu szowinistom ukraińskim i odtworzenie cmentarza wojennego z prawdziwego zdarzenia jest sprawą pilną – podkreśla radny Majkowski. Z kolei właściwe uhonorowanie prawdziwych sojuszników Polski – żołnierzy Bredowa powinno być dla Polaków kwestią honorową. Bulwersujące są stosowane tu podwójne standardy – z jednej strony niszczy się w Polsce groby żołnierzy sowieckich z 1944 i 1945, znieważając ich jako „okupantów”. Okazuje się jednak, że Rosjanie, którzy polegli bronią Polski przeciw „złym komunistom” – też nie zasłużyli nawet na własne groby!

W związku ze zbliżającymi się obchodami 100 rocznicy bitwy warszawskiej między Polakami (i ich sojusznikami) i bolszewikami – podkreśla się też rzekomą wagę układu zawartego między marszałkiem Piłsudskim a atamanem Petlurą w przededniu wyprawy kijowskiej Polaków. W zapomnienie mają więc iść zbrodnie popełniane przez petlurowców i Hałyczan walczących z Polakami od 1918 r. Tymczasem fakty są takie, że motłoch petlurowski nie stanowił żadnej realnej pomocy dla Polaków, a przeciwnie, zainteresowany był wyłącznie rabunkiem, pogromami Żydów i szukaniem okazji do dezercji. W przeciwieństwie do tej hołoty – jednostki Białych Rosjan w Polsce składały się z regularnego wojska, były realnie liczniejsze od petlurowskiej zbieraniny i wraz działaniami Wrangla pomogły ocalić Warszawę. I tak im się dziś polska stolica odwdzięcza…

Zaprawdę, coraz częściej okazuje się, że lepiej być wrogiem Polski niż jej przyjacielem. Na szczęście wciąż jeszcze działania takich ludzi, jak radny Majkowski bronią honoru naszego narodu i dowodzą, że Polacy nie godzą się na narzucanie im banderowskiej propagandy i wiedzą kto był i znów może być naszym prawdziwym sojusznikiem.

 

Konrad Rękas

Artykuł dla rosyjskojęzycznych czytelników ukazał się na portalu novorosinform.org

Kategoria: Konrad Rękas, Polityka, Publicystyka

Komentarze (3)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. AS pisze:

    I to prawda. Sowieci byli mordercy, ale białym należą się honory.

  2. inti pisze:

    Ale z tym Bredowem to chyba trochę przesada – wg informacji w sieci owszem, sformowali swoje oddziały w Polsce, ale mieli poważne problemy z napływem ochotników i w efekcie niekompletne oddziały ruszyły na front w październiku-listopadzie i nie wzięły udziału w walkach, bo w międzyczasie podpisaliśmy rozejm. Próbowali na własną rękę przebić się do Rosji, żeby tam dołączyć do białych, ale bez powodzenia. Więc jako tako w wojnie 1920 r. nas nie wspomogli.

  3. Konrad Rękas pisze:

    Rosyjskie oddziały w Polsce osiągnęły stan 23.000 żołnierzy. Wzięły udział m.in. w walkach na Froncie Południowym. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: