Dobrze jest przeczytać taką książkę jeszcze pachnącą farbą drukarską. To znaczy, że jest wznawiana, to znaczy, że jest potrzebna. A przecież ten zbiór konferencji do kobiet i o kobietach z lat 50 i 60. czyta się teraz, jakby się było w odległej galaktyce.

Część konferencji dotyczy sprawa teologicznych, a część spraw praktycznych. Teologiczne w dużej mierze, co nie dziwi, oparte są na rozważaniach maryjnych. Maryja jako wzór kobiety, kobieta jako matka itd. Autor jest taktowny i delikatny, ale dla mnie te  rozważania są na dłuższą metę zbyt sentymentalne i przesłodzone. Za to bardzo mi się spodobały fragmenty dotyczące pracy, organizacji, samodyscypliny. Ponadczasowa jest ocena stanu społeczeństwa polskiego w czasach, kiedy Prymas pisał swoje teksty, i wskazówki dla Polaków. Autor wskazuje, jak ważna jest samodyscyplina, umiejętność odmawiania sobie różnych rzeczy. Trzeźwo ocenia nasze wady narodowe: lenistwo, lekkomyślność, rozrzutność, pijaństwo. Pod koniec, zwraca się z apelem do polskich kobiet, między innymi przez „krucjatę skromności”. Skromność, dzisiaj słowo dla wielu kobiet wręcz obraźliwe (Ach, dyskryminacja!). A jak prawdziwe jest słynne zdanie: „Nie pozwól, aby moda ciebie kształtowała. To ty twórz modę!”. Prymas po prostu wskazuje, że kobiety mają się szanować, jeżeli same chcą być szanowane.  

Książkę warto przeczytać, można się nie zgadzać z różnymi rzeczami, ale apele Prymasa do Polaków, nie tylko do kobiet, zawierają mnóstwo cennych obserwacji i poleceń, przydatnych w czasach naszego obecnego chaosu.  Na pewno warto wziąć pod uwagę i czasy, w jakich były pisane teksty, i wychowanie samego autora. Niektórym będzie zgrzytać teologia i socjologia w duchu Soboru Watykańskiego II. A może pogodzenie się autora z ustrojem Polski Ludowej i skłonność do ugody (co też mu zarzuca wielu). Mnie zgrzyta jeden z tekstów na początku pt. „Wstań, bez zwłoki”. Prymas uważa, że powinien wstać, gdy do pokoju wchodzi kobieta, bo to jest też hołd dla Maryi. Lepiej by jednak zrobił, gdyby wstał na widok siostry Kleofasy nie po to, aby wyrazić swój hołd, tylko po to, żeby wyręczyć siostrę w paleniu w jego własnym piecu. O ile oczywiście, ma po temu zdrowie.  

Aleksandra Solarewicz

Kardynał S. Wyszyński, „O godności kobiety”, Zielonka 2020