banner ad

Unia technokratów nie zastąpi cesarstwa. Wywiad z Jeanem Sevillią

| 11 września 2015 | 0 Komentarzy

Karol, „chrześcijanin, mąż, ojciec i przykładny monarcha”. Pisarz i dziennikarz, Jean Sévillia, od długiego czasu daje wyraz swojej pasji, jaką jest Austria Habsburgów. Jako prezes Stowarzyszenia dla Beatyfikacji Cesarzowej Zyty, poświęcił w 1997 roku znaczącą biografię żonie ostatniego cesarza Austrii i króla Węgier. Teraz opublikował biografię cesarza Karola.

 

Les 4 Vérités: Opublikował Pan w 1997 roku biografię Zyty Habsburg, „odważnej cesarzowej”. Po co poświęcać dzisiaj inną książkę jej mężowi, cesarzowi Karolowi?

 

Jean Sévillia: Osobowość Karola pojawiała się często w książce, którą poświęciłem cesarzowej Zycie. Potem mogłem mieć dostęp do akt procesu beatyfikacyjnego ostatniego cesarza Austrii, które nie istniały jeszcze, gdy pisałem moją pierwszą książkę, i gdzie znalazłem nowe źródła, bardzo ważne. Poza tym, zrozumiałem, że po beatyfikacji Karola przez Jana Pawła II, dnia 3 października 2004 roku, jego osobowość zyskała szczególne zainteresowanie we Francji: na przykład rozdział pielgrzymki do Chartres został stworzony pod jego patronatem, jego portret figuruje w bazylice w Lourdes, przychodzą tam grupy modlące się za jego wstawiennictwem… To wszystko natchnęło mnie, by napisać biografię samego cesarza. Można znaleźć tam te same historie i wydarzenia, które zawarłem w moim dziele o cesarzowej, ale rozumiane tym razem przez pryzmat osoby Karola.

 

Czy bardzo różni się od biografii Zyty?

 

Ta i tamta się uzupełniają. To małżeństwo było jednością, w dobrym i złym losie, ale Karol i Zyta są czasami uważani za niegodzących się w sprawach polityki. Silna osobowość Zyty każe myśleć niektórym jej biografom, że ona stała za jego decyzjami i że Karol był słaby i uległy swojej żonie. Nic z tych rzeczy. Przeciwnie, w każdym przypadku to jest jego zdanie, które on dyktował.

 

Za życia samego cesarza i będąc pod jego berłem, można było mieć wrażenie, że cesarzowa ma zbytni wpływ na niego, i to nawet zły wpływ. To jest zarzut, który od Rewolucji Francuskiej był kierowany pod adresem Ludwika XVI i Marii Antoniny…

 

Można znaleźć liczne paralele między dziejami tych dwóch małżeństw monarszych, tak samo jak względem rosyjskiej rodziny carskiej. Tak jak Ludwik XVI i Mikołaj II, Karol zmarł jako jeszcze młody człowiek, a na pewno o wiele młodszy wobec swego poprzednika, który rządził długo. Tak jak oni, ogarniał przemiany zachodzące w epoce i chciał zrealizować reformy, w których mu przeszkodzono. Część szans została stracona, gdy wstąpił na tron. Żony monarchów padały ofiarą oskarżeń: oskarża się Zytę, że zdradziła plany armii na rzecz Francuzów lub na rzecz Włochów, tak jak oskarża się Marię Antoninę o szpiegostwo dla Austriaków. W rezultacie, te trzy żywoty są tragiczne: Ludwik XVI został ścięty, Mikołaj II rozstrzelany, a Karol zmarł na wygnaniu.

 

Ludwik XVI został zdetronizowany w dużej mierze dlatego, że sprzeciwiał się antykatolickim działaniom, w szczególności tym przedsiębranym wobec księży. Według Pana, dlaczego nie został on beatyfikowany, tak jak Karol?

 

Ludwik XVI był ewidentnie królem katolickim, ale by zostać beatyfikowany, musiałby przejawiać przez całe swoje życie chęć wpisania się w Boży plan. Ocenia się bowiem całe życie. Świętość jest owocem relacji osobistej w obszarze miłości świętego i Boga. Z drugiej strony, żeby jakaś osoba miałaby być beatyfikowana, musiałby się wydarzyć cud za jej wstawiennictwem: w przypadku cesarza Karola pewna wierząca Polka, żyjąca w Brazylii, została obdarzona łaską niewyjaśnionego uzdrowienia po prośbie o wstawiennictwo. Już za życia cesarz był uważany za świętego: po jego śmierci powstało stowarzyszenie wiernych modlących się o otwarcie procesu beatyfikacyjnego. Sprawa została otwarta przez Piusa XII. Jan Paweł II, którego ojciec służył jako oficer w podwójnej monarchii, doprowadził ją pomyślnie do końca, nie tylko dlatego, że Karol – suweren stosował doktrynę socjalną Kościoła i dążył do pokoju, ale też dlatego, że polski papież w dekrecie z 12 kwietnia 2003 roku ogłosił cnotę heroizmu Karola. „Był on chrześcijaninem, mężem, ojcem i przykładnym monarchą”. To nie jest homo politicus, który został beatyfikowany, to jest osoba prywatna, tak powołana do świętości, jak nie byle kto. Spełnił swój obowiązek jako suweren, a potem w swoich doświadczeniach będzie  zawsze trwał w postawie chrześcijanina.

 

Politycznie rzecz biorąc, wskazuje pan, że doświadczał on klęski za klęską…

 

W efekcie nie był w stanie powstrzymać Austro-Węgier od wejścia w konflikt światowy ani wprowadzić reform wewnętrznych, których pragnął, ani wymknąć się wpływom Niemiec, ani zachować tronu, ani uniknąć rozpadu i podziału imperium; ale warunki historyczne, w jakich się znajdował, z jakimi przyszło mu się zmierzyć, mogłyby zmiażdżyć kogokolwiek innego. Jednak można też mówić o jego zasługach: o tym, co zrobił, by polepszyć byt  kombatantów, albo o jego polityce socjalnej. Karol był cesarzem ludzi.

 

Opisuje go pan jako dowódcę wojskowego bardzo oszczędzającego swoich żołnierzy i bardzo ludzkiego wobec nich.

 

Cesarz spędził 2 lata rządów w podróży wzdłuż i wszerz swojego imperium. Był to jedyny władca tego państwa, który obserwował wybuch i przebieg wojny z bliska. Mógł ogarnąć jego gigantyczny rozmiar i pragnął, by wojna skończyła się, jak najszybciej to możliwe.

 

To pragnienie było pragnieniem papieża Benedykta XV…

 

Mieli wspólne spojrzenie i wymieniali między sobą sekretne raporty. Benedykt XV chciał grać rolę mediatora, by znaleźć sposób rozwiązania dla tego konfliktu, co przecież korespondowałoby z rolą mediatora uniwersalnego [właściwą] dla następcy św. Piotra. Kiedy opublikował swój apel o pokój w 1917 roku, Karol odpowiedział na niego przychylnie. Niestety, zabiegi papieskie pozostały bezowocne, z racji hiperzacietrzewienia na tle narodowym, jakim ogarnięci byli Europejczycy, wciągnięci w wir wojny.

 

Kroki powzięte przez Karola, by wprząc Francję w proces pokojowy, (…) niezgoda Clemenenceau. Czy postawa tego radykalnego polityka i francuskiego masona nie była inspirowana nienawiścią, z powodu której Clemenceau życzył cesarstwu austro-węgierskiemu upadku, jako filarowi katolicyzmu w Europie środkowej?

 

Wrogość okazywana przez Clemenenceau ze względu na to, że nazywał Karola „monarchą papieskim”, wynikała z natury ideologicznej, ale z drugiej strony była częścią gry w negocjacjach pokojowych, zainicjowanych sekretnie przez Austrię. Rozgłoszenie wiadomości o nich przez Clemenceau sabotowało pokój i jeszcze mocniej związało Karola z Niemcami, uwięziło go w tym aliansie. Zresztą, Aristide Briand, dawniejszy przewodniczący Conseil, zanotował w swoim dzienniku: „Oto impuls, który nas będzie drogo kosztował, on rzuca Austrię w ramiona Niemców” (…).

 

Czy nie jest to również koncepcja ideologiczna?

 

Pierwotnie Wilson nie przesądzał o swoich decyzjach. Krok po kroku, pracowali nad nim, za pomocą perswazji, emigranci czescy i jugosławiańscy, którzy przekonywali go, że Austro-Węgry zasługują na unicestwienie. Z nadejściem roku 1918 Alianci nie interesowali się Austro-Węgrami pod kątem narodów, jakie je tworzyły, tylko finansowali „rządy” na uchodźstwie, które się [następnie] miały zainstalować tuż po zakończeniu wojny.

 

Po upadku tronu Karol podjął dwie próby zamachu stanu, by odzyskać swoją koronę. W 1921 roku, na Węgrzech, projekt zyskał nawet poparcie oddziałów. Mógł mieć nadzieję na powodzenie?

 

Tak, i zwycięzcy mogliby zaakceptować restaurację. Miały miejsce tajne negocjacje z Briandem, który obiecał dać swoją zgodę, jeśli zamach stanu zwycięży, ale uprzedził, że nie uzna Karola w przypadku klęski. Ostatecznie, próba spaliła na panewce.

 

Ta destrukcja imperium Habsburgów silnie zdestabilizowała Europę centralną – to widać podczas II Wojny Światowej.

Dzisiaj, gdy Austro-Węgry pozostały w wyobraźni i mentalności narodów, które tworzyły dawne imperium? Czy wymazali oni zupełnie tę część swojej historii? Nie, pokrewieństwa kulturalne i historyczne przetrwały i zachowały się. Istnieje świadomość wspólna. Wraz z imperium Habsburgów, zniszczono równowagę regionalną, która nigdy nie została odbudowana: Jugosławia, na przykład, twór sztuczny, rozpadł się i ten rozpad wygenerował wojny. Narody Hasburgów odnalazły się dzisiaj na łonie Unii Europejskiej, ale ta Europa technokratów nie ma ducha. Nic zatem nie zastąpiło monarchii austro-węgierskiej w Europie środkowej.

 

http://www.les4verites.com/histoire/entretien-avec-jean-sevillia

 

Tłum. Aleksandra Solarewicz

 

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Kultura, Myśl, Polityka, Religia, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *