banner ad

U grobu królów Danii

| 20 marca 2013 | 0 Komentarzy

Roskilde_katedra_mpazdziora

Na wyspie Zelandii leży czterdziestopięciotysięczne miasto Roskilde. Znajdująca się w nim katedra od XVI wieku stanowi tradycyjne miejsce pochówków królów Danii.

Zelandia to największa z duńskich wysp, zlokalizowana między cieśninami Wielki Bełt i Sund. Roskilde leży w jej centralnej części, na zachód od Kopenhagi. Jest ważnym węzłem komunikacyjnym (prowadzi doń z Kopenhagi najstarsza linia kolejowa w kraju), miastem uniwersyteckim i ośrodkiem turystycznym.

Historia Roskilde sięga czasów Wikingów. W X wieku było rezydencją królów i biskupów, ważnym ośrodkiem duńskiego Kościoła (jego „wicestolicą”). Zarazem uważano je za największe miasto północnej Europy. Król Harald Sinozęby (+ ok. 985 ) ufundował tu drewniany kościół pw. Trójcy Świętej, który następnie zastąpiła budowla kamienna. Dzisiejsza świątynia katedralna jest zbudowana z cegły, w styl francuskiego gotyku. Upływ czasu jeszcze wyraźniej widać w jej wnętrzu, gdzie sąsiadują ze sobą elementy gotyckie, renesansowe, barokowe, neoklasycystyczne… Od czasów Reformacji w Danii (1536) stanowi Roskilde stałe miejsce pochówków królewskich.

Docieram tu 9 marca po południu, pociągiem regionalnym z Kopenhagi (to wygodne połączenie). Niestety, w soboty od października do końca marca kościół jest otwarty tylko do godziny 16. Na spacer po historycznym wnętrzu mam niecałe dwie godziny. Katedra wawelska w dwie godziny? Wolne żarty.

Królowie i jedna caryca

Każda część katedry to osobny fragment historii Danii. W moim tekście skupię się na motywach królewskich, choć i te trudno opisać w jednym artykule. Zainteresowani historią architektury mogą zajrzeć na strony, których adresy umieściłam pod tekstem. Tam znajdują się wiadomości szczegółowe.

W Roskilde pochowano około czterdziestu królów i królowych Danii, a także dzieci niektórych z nich. Groby znajdują się przy ołtarzu, w kaplicach bocznych oraz w kryptach (nie wszystkie udostępniono do zwiedzania), przy czym Fryderyk IX i królowa Ingrid leżą w mauzoleum wymurowanym osobno, na zewnątrz świątyni. W Roskilde spoczywała onegdaj rosyjska caryca, Maria Fiodorowna (urodzona Dagmar, córka Chrystiana IX). Była żoną Aleksandra III i matką ostatniego cara Rosji, Mikołaja II. W Danii znalazła schronienie po wybuchu rewolucji bolszewickiej. Zmarła w 1928 roku. W 2006 jej szczątki przewieziono i złożono obok prochów męża w petersburskim Soborze św. Piotra i św. Pawła.

Ciekawostka wiąże się z kaplicą Trzech Króli (Kaplicą Chrystiana I). Tu, na centralnym filarze – na Królewskiej Kolumnie – zaznacza się… wzrost królewskich gości, którzy dotąd odwiedzili katedrę. Przyznam, że wiele razy wczytywałam się w umieszczone obok objaśnienie, bo nie mogłam sobie wyobrazić np. ponad dwumetrowego króla Chrystiana I (1448-1481). Widocznie mam w głowie, by użyć propagandowego terminu, „stereotyp” – stereotyp rycerza nikczemnego wzrostem, ale mężnego. A tu niespodzianka.

Szklany sarkofag

Tak, jak to bywa w wiekowych świątyniach, w Roskilde stąpa się po płytach nagrobkowych. Płaskorzeźby i napisy powoli zaciera czas. Uwagę zwiedzającego przykuwają więc sarkofagi, jak np. umieszczony za ołtarzem grób Fryderyka IV (+ 1730), na którym przysiadł anioł głosem trąby budzący na Sąd Ostateczny. Nie mniej ciekawa jest ukończona w 1789 roku, neoklasycystyczna kaplica Fryderyka V (+ 1766), która kryje w sobie monumentalny sarkofag tego władcy. Spoczęło tu w sumie 12 osób. Kształt i zdobienia trumien znakomicie pokazują zmieniającą się modę w sztuce. Trumna Sophii Magdaleny (+ 1770) jest prosta, ale już trumny królowej Julianny Marii (+ 1796) i Chrystiana VII (+ 1808) są zdobione w stylu empire.

Znajdująca się po drugiej stronie nawy głównej kaplica Chrystiana IV przyciąga uwagę statuą Króla oraz dwoma wielkimi malowidłami przedstawiającymi sceny z jego życia. Stoi w niej pięć trumien, zdobionych zgodnie ze stylem epoki – na grobie króla Krystiana IV(+ 1648) dostrzegam szpadę.

Obecna para królewska – królowa Małgorzata i książę Henryk – spocznie po śmierci w kaplicy św. Brygidy. W pracowni artystycznej powstaje szklany sarkofag, którego model już teraz prezentowany jest oczom poddanych.

Zwłoki zamurowane w filarze

Duńska nekropolia ma też swoje zagadki. Istnieje na przykład legenda, że zwłoki króla Haralda Sinozębego – który został pochowany w tym kościele – zamurowano w jednym z przyołtarzowych filarów. Poza tym, w krużganku w pobliżu ołtarza znajduje się wąska, czarna płyta znana jako „grobowiec konia – upiora” (ang. Ghost Horse Tomb), ponieważ wiąże się z nią ponury przesąd. Pod podłogą katedry znajdują się setki grobów, bo chowano tutaj nie tylko królów. Miejsce w pobliżu ołtarza należy do zaszczytnych. Co naprawdę przykrywa ta płyta?

Matka Boża, Luter i troll

Wędrówka po katedrze jest dla mnie pasjonującą wędrówką przez wieki. Cicho poruszam się między sarkofagami i gablotami. Staram się jak najwięcej zobaczyć i zapamiętać.

Katedra, dziś luterańska, nosi jeszcze znamiona świątyni katolickiej, którą przecież była do czasów Reformacji. Z biegiem lat protestanci przebudowywali ją, co wiązało się także z niszczeniem niektórych elementów, np. kaplicy Matki Bożej. Przetrwały na szczęście kaplice Trzech Króli, św. Andrzeja i św. Brygidy. W tej ostatniej freski ścienne przypominają jeszcze o postaciach świętych i Ojców Kościoła. Z kolei za ołtarzem seria portretów – poczet luterańskich biskupów. U przeciwległego końca napotykam kaplicę rodziny Trolle, wejście do której zamyka metalowa krata z kowaną figurą trolla.

Na wszystko zaś spogląda z góry słynny ruchomy zegar z XV wieku. Gdy wybije pełna godzina, ożywają umieszczone w nim figurki i św. Jerzy zabija smoka, który wydaje okropne odgłosy. Właśnie kończę zwiedzanie kaplicy Glücksburgów (obecnie panującej dynastii), gdy wybija szesnasta. Do muzeum katedralnego już nie zajrzę, więc i nie zobaczę, jak wygląda złota suknia królowej Małgorzaty I. Wszyscy turyści powoli, lecz skutecznie ewakuują się wyjściem bocznym. Przez drzwi główne, Królewskie Drzwi, wierni opuszczają katedrę tylko po ślubach, pogrzebach i konfirmacjach. Jako wejście służą one natomiast tylko podczas monarszych wizyt. Na co dzień pozostają zamknięte. W ich polerowanym brązie odbijają się złociste błyski od strony ołtarza. Tajemnicze, jak każde rzadko używane drzwi.

Trzy wieże

Królową zwać się nie mogę (choć jak pisał Hans Chrystian Andersen, życie każdego człowieka to baśń pisana ręką Boga…), więc również opuszczam katedrę drzwiami bocznymi. Robię to niechętnie, jako ostatnia z grupy turystów. Na zewnątrz przenikliwie, północne zimno – pozwala mi jeszcze tylko na krótkie przejście w stronę mauzoleum Fryderyka IX (+ 1972) i królowej Ingrid (+ 2000). Zgrabiałą dłonią ustawiam obiektyw aparatu i pstrykam jeszcze kilka zdjęć żółtych zabudowań Starego Miasta. W kraju, w którym rzadko gości słońce, kolor ten wyraźnie podnosi nastrój.

Odjeżdżam rowerem w stronę stacji, ale przedtem jeszcze raz obejrzę się za siebie. Kiedy tu przyjechałam, świątynia nie zrobiła na mnie wrażenia – przypomniała mi moją macierzystą katedrę wrocławską. Teraz spoglądam na nią, żegnając się z królami. Smukłą sylwetkę wieńczą wieże. Iglicę Królowej Małgorzaty ozdabia korona.

Aleksandra Solarewicz

Strona katedry: www.roskildedomkirke.dk

Tags: , , ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Kultura, Prawa strona świata, Publicystyka, Religia, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *