banner ad

Teolog Günther Boss krytykuje arcybiskupa Wolfganga Haasa za odprawienie mszy w rycie klasycznym

| 20 kwietnia 2013 | 0 Komentarzy

svii19 kwietnia na łamach «Volksblatt» teolog Günther Boss ze "Stowarzyszenia na rzecz otwartego Kościoła" (Verein für eine offene Kirche) skrytykował arcybiskupa Wolfganga Haasa za to, że ten w Wielki Czwartek w stolicy Lichtensteinu celebrował Mszę św. Krzyżma w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Liturgię przygotowali duchowni z Bractwa Kapłańskiego św. Piotra.

Günther Boss zarzucił arcybiskupowi, że w ten sposób publicznie zakomunikował on, że liturgiczne reformy II Soboru Watykańskiego były błędem. Boss potępił cofanie się do czasów przedsoborowych, czego wyrazem rzekomo było odprawienie mszy w takiej formie. Boss uznał, że zachowanie arcybiskupa Wolfganga Haasa było przejawem "teologicznego narcyzmu", przed którym przestrzegał papież Franciszek.

Boss przede wszystkim stwierdził, że sposób odprawiania mszy nie jest kwestią czysto liturgiczną albo duchową. Ze względu na zaproszenie Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, które zajmuje "skrajnie prawicową pozycję" w Kościele, aktywności arcybiskupa mają także znaczenie polityczno-społeczne. Boss wyraził swoje obawy, że w tej sprawie nie chodzi tylko o wewnątrzkościelne pytania, czy osobę Wolfganga Haasa, lecz o "kręgi", które ten przyciąga.

Jak podaje Kath.net, Boss niedawno w swojej wypowiedzi dla Katolickiej Agencji Prasowej Kipa ostrzegał przed powstaniem "autonomicznego państwa kleryków" w państwie. Zwrócił on uwagę na to, że Haas inkardynował 57 kleryków, zdaniem Bossa, o wiele za dużo, niż potrzebuje małe arcybiskupstwo.

http://www.kipa-apic.ch/index.php?&pw=&na=0,0,0,0,d&ki=242373 http://www.volksblatt.li/nachricht.aspx?id=53388&src=vb

Komentarz redakcji:

Niestety, takie wypowiedzi są pokłosiem tego, że zwycięstwo frakcji "liberalnej" nad "konserwatywną" podczas obrad II Soboru Watykańskiego nie było wynikiem pogłębionej dyskusji, lecz przeprowadzenia skutecznej "operacji" narzucania całemu Kościołowi swojego zdania przez postępową mniejszość. Starcie liberalnego "sojuszu reńskiego" z konserwatywną "grupą Tybru" zostało opisane w godnej polecenia książce o. Ralpha Wiltgena SVD pt: "Ren wpada do Tybru". Warto zacytować fragment tej książki, który dobitnie pokazuje, że niestety nie mądrość, lecz siła i skuteczność w forsowaniu swoich poglądów zaciążyły na wyniku Soboru, a tym samym, aktualnej sytuacji w Kościele:

"Dnia 30 października 1962, czyli dzień po swoich siedemdziesiątych drugich urodzinach, kard Ottaviani [prefekt Św. Oficjum] skierował do Soboru protest przeciwko, jego zdaniem, drastycznym zmianom, jakie mają być wprowadzone we Mszy św. (…) Mówiąc bez tekstu pisanego (z powodu bardzo słabego wzroku), kard. Ottaviani przekroczył wyznaczony limit dziesięciu minut dla każdego wystąpienia, co oczywiście nie uszło uwadze zebranych. Kard. Tisserant, Dziekan Prezydium Soboru, pokazał zegarek kard. Alfrinkowi, który przewodniczył posiedzeniu tego ranka. Gdy kard. Ottaviani przeciągnął swą mowę do piętnastu minut, kard. Alfrink użył dzwonka. Jednakże mówca był tak zaabsorbowany swym wystąpieniem, że nie zwrócił uwagi na sygnał – a może po prostu go zignorował. Wówczas na znak kard. Alfrinka obsługa techniczna wyłączyła mikrofon. Kard. Ottaviani sprawdził ten stan rzeczy, pukając palcem w urządzenie, po czym, wyraźnie zmieszany i upokorzony, wycofał się na swoje miejsce. Oto najpotężniejszy kardynał Kurii Rzymskiej został "wyciszony", a zgromadzeni Ojcowie Soboru zaczęli bić brawo, rozbawieni sytuacją".

Kategoria: Wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *