banner ad

Stanisław Podlewski: „Wierni Bogu i ojczyźnie”

| 2 grudnia 2017 | 0 Komentarzy

– Okupacja niemiecka? Temat opisany – stwierdziłam, ale zajrzałam do zakurzonej książki. Czytałam, odkładałam ją, i wracałam. Trudna lektura! 

"Wierni Bogu i ojczyźnie" to dość gruba, sprawnie napisana książka dokumentująca niemieckie zbrodnie na polskim duchowieństwie, od września 1939 po czas walczącej Warszawy 1944 roku. Oczywiście, jest ona dokładnie ocenzurowana z wiadomości o duchownych żyjących pod okupacją sowiecką (zob. np. W. Urban, "Droga krzyżowa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny światowej, 1939-1945", Wrocław 1983). Na temat Kresów pojawiają się tu tylko niejasne sugestie, gdy np. Podlewski pisze o emisariuszach przewożących pieniądze do Lwowa czy o księżach – partyzantach, przybyłych do Generalnej Guberni z kresowych parafii. Piszący kluczy, często daje do zrozumienia, że była jeszcze inna Polska, w niewoli sowieckiej.

Niewątpliwie władze czuwały nad tą publikacją. Nie uniknął z tego powodu autor wstawek dydaktycznych, na przykład pisze o "znienawidzonym caracie" i… chwali Lenina za jego stosunek do Polaków. Jeszcze kilka linijek wcześniej pisał o Cesarskiej Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej w Petersburgu, działającej legalnie w czasach znienawidzonego caratu. Skoro Lenin taki miłośnik Polaków, to dlaczego bolszewicy zamknęli tę uczelnię? 

Znacząco brzmią słowa księży i zakonnic – świadków Powstania, którzy od początku wiedzieli, ku czemu ono prowadzi.- Tragedia Warszawy zaczyna się – powiedział ks. Edward Kosbowicz SJ, superior domu Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, podobnie oceniały sytuację Siostry Sakramentki. Na koniec, opisani zostali księża – kapelani armii polskiej sformowanej na terenach ZSRR. Teraz zapomniani, a przecież także bohaterscy. Łatwiej czyta się część poświęconą Polskim Siłom Zbrojnym na Zachodzie, w szczególności walkom o Monte Cassino. Tam zresztą pojawiają się nazwiska duchownych, którzy po wojnie często zostawali za żelazną kurtyną, tworząc misje katolickie w Belgii, Francji, Niemczech. Jednak dla mnie najciekawszym odkryciem są wątki dotyczące księży, o których opowiadali mi starsi ludzie – świadkowie historii. Znali oni niektórych duchownych sprzed wojny, ale nie znali ich dalszych losów. Dzisiaj okazuje się, że w większości przypadków trafili do Dachau. Zastanawiam się, ile jeszcze nazwisk, jakie wymienia Podlewski, okaże się w przyszłości nazwiskami nowych błogosławionych i świętych. 

Książka napisana została językiem publicystycznym, żywym, a  narracja fragmentami jest fabularyzowana, co czyni relację jeszcze bardziej przejmującą. Sporo tam cytatów z listów i dokumentów. Na starych zdjęciach – staruszkowie w sutannach (bo tak trzeba ich nazwać), stojący z podniesionymi rękami przed niemieckim strażnikiem. Widać bezbronność ludzi, których przewiną okazał się zwykły sprzeciw wobec łamaniu prawa Bożego. Nienawiść Niemców do wiary katolickiej wyjaśniono w dwóch zdaniach.- Dlaczego wy nas prześladujecie? – zapytał polski ksiądz..- Bo u was naród i religia to jedno. Jeśli zniszczymy religię, to wy też znikniecie – odpowiedział szczerze Niemiec.

Aleksandra Solarewicz

S. Podlewski, "Wierni Bogu i ojczyźnie. Duchowieństwo katolickie w walce o niepodległość Polski w II wojnie światowej", wydanie II, Warszawa 1982

Tags: , ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *