banner ad

Śrama: Krótka obrona „Nowych Aten”

| 4 kwietnia 2018 | 0 Komentarzy

Encyklopedia Benedykta Chmielowskiego, nosząca tytuł Nowe Ateny za sprawą działalności oświeceniowych prześmiewców do dziś przez wielu traktowana jest jako przejaw ciemnoty. Opinia ta jest jednak w znacznej mierze niesłuszna.

Benedykt Chmielowski – staropolski erudyta i samouk

Benedykt Chmielowski był księdzem żyjącym w latach 1700-1763. Sprawował funkcję proboszcza w Firlejowie i dziekana rohatyńskiego, jednak to nie osiągnięcia teologiczne, czy kaznodziejskie przyczyniły się do tego, że jest pamiętany do dziś, gdyż największym jego osiągnięciem było napisanie Nowych Aten – zbioru informacji naukowych i anegdot, przez wielu uważanego za pierwszą polską encyklopedię[1].

W przeciwieństwie do wielu znamienitych autorów Chmielowski nie odbył zagranicznych studiów, a wiedzę zdobywał we własnym zakresie poprzez lekturę najważniejszych dzieł dotyczących zarówno nauk humanistycznych jak i ścisłych. Na podstawie treści Nowych Aten oraz innych dzieł Chmielowskiego można z całą pewnością stwierdzić, że znał on zarówno antyczne kompendia wiedzy jak na przykład Historie naturalną Pliniusza Starszego jak i pisma najwybitniejszych teologów zarówno swojej epoki jak i przeszłych wieków, a także najważniejsze opracowania naukowe powstałe w XVII wieku jak na przykład prace Atanazego Kirschnera, czy Cezara Ripy.

Dotychczas kilkukrotnie w stosunku do dzieła Chmielowskiego użyłem określenia encyklopedia, jednak Nowe Ateny nie są jednak typową encyklopedią. Ich celem ma być tyleż służenie nauce, co rozrywce[2], stąd autor przytacza nie tylko teorie, co do których słuszności ma pewność, ale także różne twierdzenia, które uznaje za curiosa, a które w czasach oświecenia były ostro krytykowane.

Wiadomości naukowe

Jednak znaczna część spośród wiadomości zawartych w Nowych Atenach pozostaje w zgodzie z twierdzeniami o charakterze naukowym zarówno w wieku XVIII jak i współcześnie. Przykładem może być tutaj rozdział noszący tytuł: Życia ludzkiego przedłużenia sekret i industria, w którym Chmielowski wymienia różne teorie dotyczące tego jak pozostać przez długie lata w dobrym zdrowiu. Niezwykle ważne według niego jest zachowanie spokoju oraz radości, co argumentuje przykładem pewnego starca, który pisał:

Słodyczy zażywając, nigdy surowizny,

Ciepło się konserwując, dożyłem siwizny[3].

Ale najważniejsza według Chmielowskiego jest odpowiednia, niezbyt obfita dieta:

Boga, Stwórcę wszechrzeczy, zażywaj Doktora,

A przy tym potraw zbytnich strzeż się i Bachusa,

Rozpust, smutku i trosków unikaj Wenusa.

Sieta przy tym sumnieniu od wszech grzechów wolnym

Sprawi cię z łaski Boga żyć wiek długi zdolnym[4].

Barokowy erudyta wspomina również o zaleceniach medycznej szkoły z Salerno, czyli cieszącej się dużym szacunkiem w Europie grupy medyków działających od XI do XIX wieku. Zgodnie z tymi zaleceniami człowiek powinien zachować umiar w jedzeniu. Wiosną jeść niewiele, latem jeszcze mniej, a zimą do woli. Nie da się ukryć, że rozpowszechnienie tej teorii mogło przyczynić się do poprawienia stanu zdrowia w narodzie szlacheckim, który w czasach saskich ucztował, ile mógł.

Z drugiej jednak strony, o ile wiedza mająca znaczenie praktyczne i zastosowanie w życiu codziennym jest przez Chmielowskiego wyłożona zazwyczaj w sposób bardzo rzetelny, o tyle niektóre koncepcje bardziej abstrakcyjne są przez niego całkowicie niezrozumiane, na przykład teoria geocentryczna Mikołaja Kopernika. Niezależnie od tego w dokonanym przez autora Nowych Aten jej opisie, mającym na celu jej dyskredytację i tak zawartych jest wiele wiadomości historycznych, które pozytywnie świadczą o autorze, czego przykładem może być wspomnienie przez niego o antycznych filozofach, którzy tworzyli hipotezy podobne do tej sformułowanej przez polskiego astronoma (który dla Chmielowskiego był jednak Prusakiem z Torunia)[5].

Wiedza o symbolach

Wielką wartość do dzisiaj ma rozdziały, w których opisano znaczenie różnych symboli. Pierwszy z nich nosi tytuł Niektóre hieroglifica i zostały w nim opisane znaczenie symboli w starożytności, których rozumienie dla czytelnika barokowych dzieł było niezwykle ważne, gdyż często odwoływali się do nich autorzy. I tak na przykład lwia głowa z oczami otwartemi znaczy czujność, pelikan znaczy kochającego, feniks duszę nieśmiertelną lub Słońce[6], a koło – fortunę[7].

Następny rozdział, w którym wyjaśniana jest znaczenie różnych symboli nosi tytuł Artum liberalium, albo nauk wyzwolonych niektórych i różnych scyencyi symboliczne abrysy. Tutaj omówione zostają personifikacje różnych dziedzin wiedzy, a w innym poświęconym temu tematowi rozdziale  – Cnoty i niecnoty symbolicznemi wyrażone obrazami, personifikacje różnych cech ludzkich oraz stanów w jakich człowiek może się znajdować. Ten rozdział do dziś stanowi najlepszy polski podręcznik dla kogoś chcącego poznać podstawy emblematyki, gdyż Chmielowski opisuje w nim w zasadzie wszelkie możliwe formy przedstawienia poszczególnych cnót pojawiające się na alegorycznych ilustracjach od czasów starożytnego Rzymu, aż do XVIII wieku i tak na przykład:

Pax, wyraża się na monecie Cesarzów, iako niewiasta; stos oręża pochodnią podpalaiąca. Inni Pokóy maluią w postaci Panny, rószczkę oliwną w iedney, w drugiet ręce Cornucopiam, albo Caduceum trzyma (Co to iest, tyle razy explikowałem). Albo też Panna Caduceum i Palladium, to iest statuę Pallady trzyma, nogami depce węża, znaczącego woynę. Albo też wyraża się przez osobę siedzącą po pracach woiennych, trzymając w ręku Caduceusz, albo laskę wężami otoczoną; przydaią iey skrzydła, na znak, że Pokóy łatwo od ludzi uleci y iest [to] coś niebieskiego, z Nieba danego. Wyrażaią inni osobę, która w ręku piastuje rószczkę oliwną y Caduceum, a przy nogach wielki stos oręża, Lew leży z Barankiem. Albo, Wulkan, Bożek ognia, kowal oręża Jowiszowego, z oręża formuie lemiesze. Albo Panna w białym stroiu, na którym wilk i Baranek wyrażone włóczkową robotą[8].

Jaki koń jest – każdy widzi

Najbardziej znanym cytatem z dzieła Chmielowskiego jest jednak definicja konia. Wielokrotnie była ona opisywana jako przejaw ograniczoności myślowej autora, który nie zadał sobie trudu, by dokonać dłuższej charakterystyki tego zwierzęcia. W rzeczywistości jednak takie stawianie sprawy stawia w złym świetle nie tyle autora Nowych Aten, co jego krytyka, gdyż w rzeczywistości, nawet tak pospolite zwierzę jak koń, którego w XVIII-wiecznej Polsce znał niemal każdy zostało potraktowane z niezwykłą powagą, gdyż informacje o nim możemy znaleźć w każdym z tomów Nowych Aten, a sama definicja konia, zaczynająca się słowami jaki koń jest, każdy widzi jest w rzeczywistości rozbudowanym na półtora strony tekstem, który pozwolę sobie przytoczyć:

Koń iaki iest każdy widzi. Iedne te są Thracii,to iest Tureckie, drugie Hiszpańskie [dalej wymienia inne rasy koni]. Sybaritowie, nacya włoska dawnych czasów w rozkoszach utopieni, y koni do głosu trąb woiennych pląsać uczyli, podczas częstych Traktamentów tey zażywaiąć krotochwili. O czym Krotoniatów nacya wiedząc, wojnę im wypowiedziała na nich bez broni i zbroi, ale trąb zażywszy. Konie pod niemi do tańcu i pomieszania szyków przyprowadzili [dalej następuje jeszcze kilka anegdot różnej proweniencji]. Na Rusi był zaś koń 36 lat żyjący, 27 lat pracujący, resztę życia w Domu Pana wdzięcznego zasług jego kontynuujący. O czym Historya Naturalis Curiosa Tegni Poloniae świadczy [czy opowieść ta jest prawdopodobna? Raczej tak – wiele koni dożywa wieku około 30 lat, niektóre nawet późniejszego] Figlarz ieden konia wyćwiczył tańcować, na zadzie siadać, nalewką do umywania trzymać (za Scaligerem). Słyszałem z relacyi pewney to, że ś.p. Imść P. Prebendowski wiezdzał na Generalstwo Wielko-Polakie blisko przed śmiercią swoią na tym konie, na którym ieszcze ś.p. Naiaśn: August II wiezdzał na Koronacyą do Krakowa. Czas obu tych wjazdów miarkując y lata konia, musiał mieć blisko 40[9].

Nie jest to jednak jedyny fragment Nowych Aten, w którym opisywany jest koń, gdyż temu zwierzęciu poświęconych jest łącznie około piętnaście stron w różnych tomach encyklopedii (osobno podane są informacje dotyczące dziejów tego gatunku i osobliwości z nim związanych i osobno dotyczące hodowli i kwestii praktycznych)[10].

Curiosa

Najwięcej zainteresowania budzą jednak te fragmenty Nowych Aten, w których Chmielowski opisał różnego rodzaju curiosa, czyli ciekawostki, osobliwości. W niektórych opracowaniach można nawet znaleźć informacje o tym jakoby Chmielowski wierzył w podawane przez siebie legendy. W rzeczywistości było jednak inaczej. Barokowy erudyta informacje, które stały w sprzeczności z rozumem i religią zawsze opatrywał stosownym komentarzem, albo też wyraźnie się od nich odcinał rozpoczynając ich omawianie za pomocą sformułowania: niektórzy twierdzą. W jeszcze bardziej zdecydowany sposób odciął się od wiary w latające czarownice, pisząc:

jest to res curiosa (rzecz osobliwa) o tym wiedzieć, tanto magis (tym bardziej) wierzyć[11].

Niezwykle interesujące jest przy tym to, że wykonany przez Chmielowskiego opis astrologii jest o wiele bardziej racjonalny niż poglądy jakie na ten temat mieli niektórzy ,,zwalczający ciemnotę oświeceni”, którzy uwierzyliby we wszystko, byleby dzięki temu uniknąć mogli uniknąć wiary w Boga. Chmielowski ten temat wprawdzie opisuje dość dogłębnie, ale w swym odautorskim komentarzu jednoznacznie stwierdza:

W tych allegowanych przykładach iaka judicyarney astrologii falsitas (fałszywość) y nierzetelnośćeventus pokazał. Choć się czasem sprawdziło, tedy to albo mero causi (czystemu przypadkowi), albo Sanctitati (świętości) życia trzebaby przypisać astrologa, jeżeli dobry Katolik, ale Alciatus [znany renesansowy prawnik i autor dzieła pod tytułem Emblematum liber] cale nie akceptuje prognostyków astrologicznychi[12].

W tym samym czasie (a także późniejszym) wśród zwolenników ,,oświecenia, rozumu i postępu” wielką popularnością cieszyli się tacy ludzie jak na przykład persona nazywana ,,hrabią” de Saint Germain, twierdząca, że żyje już setki lat, a także ,,hrabia” Cagliostro[13], czyli hochsztapler wyciągający pieniądze od swych zwolenników, wierzących, że ma on między innymi zdolność rozmawiania z aniołami.

Skądinąd, gdyby markiza d’Urfé, uznawana przez sobie współczesnych za kobietę całkiem inteligentną czytała Nowe Ateny, z pewnością nie dałaby się oszukać Jakubowi Casanovie, który przez pewien czas wyciągał z niej duże sumy pieniędzy w zamian za sprawienie przy pomocy kabały, alchemii i wiedzy astrologicznej, by arystokratka, będąc już niemal sześćdziesięciolatką zaszła w ciążę[14].

Podsumowując – nie da się w sposób obiektywny stwierdzić, by dzieło Chmielowskiego w jakimkolwiek stopniu było przepełnione ciemnotą i błędami. Właściwie, wręcz przeciwnie – stanowiło krytykę wielu typowych dla pierwszej połowy XVIII wieku przesądów sprzecznych zarówno z rozumem jak i z zasadami religii.

 


[1] Chociaż formę encyklopedii na pewno już w wieku XVII (być może nawet wcześniej) zaczynały przybierać niektóre thesaurusy, czyli publikacje będące czymś między słownikiem, leksykonem wiedzy w zakresie jakiejś dziedziny, a encyklopedią (wiele z nich wydanow Krakowie).

[2] Pod tym względem Nowe Ateny zbliżają się nieco bardziej do tworzonych we Francji dzieł, takich jak na przykład Ressource contre l’ennui ou l’art de briller dans les conversations, Haye-Paris 1766, choć to porównanie jest krzywdzące dla dzieła Chmielowskiego, gdyż ich autorzy w przeciwieństwie do polskiego księdza nie dokonywali żadnej krytyki opisywanych zjawisk, a jedynie przytaczali zasłyszane przez siebie anegdoty i ciekawostki.

[3] B. Chmielewski, Nowe Ateny, Kraków 1966, s. 528 (we wszystkich cytatach z Nowych Aten zachowana pisownia oryginalna).

[4] Ibidem, s. 529.

[5] Ibidem, s. 165.

[6] Ibidem, s. 537-538.

[7] Ibidem, s. 540.

[8] Ibidem, s. 551.

[9] B. Chmielowski, Nowe Ateny, Lwów 1745, t. I, s. 475-476 (starodruk dostępny online pod następującym linkiem: https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/191657/edition/180798 ; cytowanego fragmentu nie ma we współczesnych, skróconych wydaniach Nowych Aten.

[10] W. Paszyński, Czarna legenda Nowych Aten Benedykta Chmielowskiego i próby jej przezwyciężenia, Prace historyczne, z. 1 (2014), s. 56.

[11] B. Chmielowski, Nowe Ateny, Kraków 1966, s. 134.

[12] Ibidem, s. 182.

[13] Rzecz jasna obydwaj panowie nie byli żadnymi hrabiami, a jedynie zwyczajnymi uzurpatorami. O Cagliostrze wiadomo, że w rzeczywistości nazywał się Józef Belsamo i pochodził z ubogiej sycylijskiej rodziny, a Saint-Germain tak skutecznie ukrył swą prawdziwą tożsamość, że do dzisiaj istnieje wiele sprzecznych hipotez jej dotyczących.

[14] P. Muratow, Obrazy Włoch, Warszawa 1988, t. 1, s. 64.

 

Marcin Śrama

Kategoria: Historia, Kultura, Publicystyka, Religia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *