banner ad

Śrama: Konserwatyzm a wojna, czyli rzecz o myśli Eryka von Kuehnelt-Leddihna

| 21 stycznia 2019 | 1 Komentarz

Współcześnie dość popularnym jest pogląd jakoby poglądy monarchistyczne, konserwatywne i tradycjonalistyczne łączyły się z uwielbieniem wobec militaryzmu i rządów państw prowadzących krwawe konflikty zbrojne. W rzeczywistości jednak trudno o większy błąd o czym świadczą rozważania klasyków myśli konserwatywnej zarówno tych dawnych jak i XX-wiecznych, wśród których w sposób najdobitniejszy postawę antymilitarystyczną i antywojenną wyraził austriacki arystokrata, doktor politologii i ekonomii a także teolog, wykładowca uniwersytecki, powieściopisarz i malarz Eryk Maria Antoni Fryderyk Ritter von Kuehnelt-Leddihn. Według niego krwawe wojny o charakterze totalnym oraz koncepcja zmuszania przeciwnika do bezwarunkowej kapitulacji są wytworem społeczeństwa demokratycznego opartego na zasadzie egalitaryzmu, gdyż w takim wywołanie wojny musi wiązać się z kampanią propagandową przekonującą społeczeństwo do słuszności sprawy, o którą rząd zamierza walczyć, a zatem obywatele muszą nienawidzić strony przeciwnej, w wyniku czego niemożliwym staje się pokój na cywilizowanych warunkach niedyktowany chęcią upokorzenia przeciwnika. Jednocześnie politycy oraz żołnierze z poboru nie zastanawiają się nad dalekosiężnymi skutkami zwycięstwa, ale chcą jak najszybciej osiągnąć jak najwięcej, co w dalszej perspektywie może przynieść opłakane skutki (wystarczy tu wspomnieć traktat wersalski, który przyczynił się do pojawienia się uczucia krzywdy wśród Niemców a w rezultacie pośrednio do dojścia Hitlera do władzy).

Wynikła z propagandowych działań nienawiść wobec strony przeciwnej oraz pragnienie upokorzenia przeciwnika przyczynia się przy tym do mnożenia się okrucieństw wojennych po obu stronach konfliktu, czego najdoskonalszym przykładem jest II wojna światowa podczas, której zbrodnie wojenne popełniali zarówno żołnierze państw osi, jak i alianci, o czym w swoim eseju pod tytułem ,,Monarchia a wojna” wspominał von Kuehnelt-Leddihn, przywołując przy tym następujący przykład typowego współczesnego, demokratycznego myślenia o wojnie:

Jednym z najgorszych i najbardziej idiotycznych dokonań było zniszczenie przez armię amerykańską antycznego, włoskiego opactwa na Monte Cassino. Alianci poinformowani zostali, że wewnątrz nie ma niemieckich żołnierzy. Lecz, jako że budynek pozostał nietknięty, w Stanach Zjednoczonych podniosły się krzyki, że oszczędzenie opactwa byłoby hołdowaniem „rzymskokatolickim interesom” kosztem amerykańskich poległych. „Nasi chłopcy” mieliby ginąć, by zadowolić papieża! Wojskowi ustąpili ostatecznie pod naporem „frontu wewnętrznego”. Vox populi nie powinien być tłumiony, więc podjęto decyzję polityczną, nie wojskową. Zabytek gwałtownie spłonął, dzięki czemu Niemcy mogli bezpiecznie zająć jego ruiny, podczas gdy obrona wielkiego budynku pod ostrzałem artylerii byłaby samobójstwem. Amerykanie mieli teraz przed sobą przeciwnika znacznie lepiej okopanego i w pełni osłanianego przez gruzy zniszczonego opactwa. Nie groziło mu pogrzebanie pod walącymi się murami. Straty aliantów — podobnie jak biednych, zdradzonych Polaków, którzy musieli walczyć wraz z nimi — znacznie wzrosły, ale opinia publiczna była usatysfakcjonowana: wojnę prowadzono demokratycznie.

Co jednak amerykańscy żołnierze sądzili o tych nieodwracalnych stratach architektonicznego piękna? Stacjonujący niedaleko Benevento oficer, zapytany przez amerykańskiego dziennikarza, czy nie miał jakichkolwiek obaw, odpowiedział: „Nic na to nie poradzimy. We Włoszech po prostu roi się od klerykalnych zabytków”[1].

W swych poglądach na temat wojny von Kuehnelt-Leddihn jest bardzo konsekwentny, gdyż postrzegając jako złą taką wojnę, w którą angażowane są całe społeczeństwa uznaje jednocześnie, że także zmuszanie poszczególnych obywateli do ponoszenia ofiar jest błędem, choć czasem spowodowanym przez okoliczności, jednak generalnie wojna według austriackiego filozofa powinna być sprawą profesjonalistów – zawodowych żołnierzy, a nie cywili wziętych siłą w kamasze lub szczutych przeciwko wrogowi przez zręcznych propagandystów, co austriacki arystokrata w najjaśniejszy sposób eksplikuje w ,,Deklaracji portlandzkiej”:

Dla obrony kraju i prowadzenia wojny od armii z przymusowego poboru lepsza jest stała ochotnicza armia zawodowa. Zawód żołnierza to powołanie. Jest wielkim błędem zmuszanie człowieka, aby czynił coś, co nie jest jego powołaniem[2].

Niezwykle ważną przy tym kwestią jest według von Kuehnelt-Leddihna ograniczanie okrucieństw, będących niestety nieodłącznym elementem wojny i pojawiających się nawet podczas XVIII-wiecznych tak zwanych wojen gabinetowych, charakteryzujących się dążeniem do ograniczenia przemocy oraz ogólnie pojętą kurtuazją. Wystarczy tu wspomnieć o podróżującym po Europie w czasie wojny siedmioletniej Wawrzyńcu Sternie, który bez większych problemów przejeżdżał przez kolejne granice i w ogóle nie odczuwał konfliktu a w niektórych krajach nawet nie wiedział, że są one zaangażowane w jakąkolwiek wojnę, gdyż wojna zgodnie z XVIII-wiecznymi założeniami była sprawą książąt i ich żołnierzy a nie cywilów a zwłaszcza cywilów-obcokrajowców. Takie konflikty uznawane są przez von Kuehnelt-Leddihna za pewien niedościgniony wzór, który został niestety zniszczony w wyniku rewolucji we Francji podczas, której w wyniku ogarnięcia rządzących i rządzonych republikańskim szałem powszechny pobór wojskowy stał się ideałem, głównie dlatego, że do czasów rewolucji w wojnach brali udział głównie żołnierze zawodowi lub najemnicy, dla których walka była sposobem na zarobek i szansą na społeczny awans. Przy tym nikomu nie opłacało się prześladować cywili. Podczas wojny siedmioletniej zdarzały się przypadki, że kilka kilometrów od frontu nie wiedziano, iż trwają walki[3].

Według von Kuehnelt-Leddihna aby powrócić do takiego stanu należałoby przestać traktować wojnę jak ideologiczną krucjatę a na nowo jak konflikt interesów, zerwać z poborem a także uzależnieniem decyzji politycznych od opinii publicznej. Ważną rolę w codziennym życiu obywateli ma zdaniem von Kuehnelt-Leddihna zwłaszcza ta ostatnia kwestia, czego ilustrację w argumentacji austriackiego arystokraty stanowią przykłady zachowań podburzanych przez niezwykle prostacką propagandę obywateli państw ententy w czasach I wojny światowej:

 

W Anglii palono nawet niemieckie pianina, a jamniki usypiano, by uchronić je przed torturami ze strony dzieci. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przestano uczyć niemieckiego, a tych, którzy czynili to nadal, wysyłano na urlop naukowy, po czym kazano im uczyć hiszpańskiego[4].

 

Niezależnie od oceny celności tych przykładów z pewnością życie obywateli państw ententy byłoby łatwiejsze gdyby nie przypisywano ich codziennym wyborom znaczenia międzynarodowego.

Podsumowując – Eryk von Kuehnelt-Leddihn jest przykładem konserwatywnego filozofa, który w największym stopniu odcinał się od wszelkich XX-wiecznych militaryzmów i dążył do stworzenia ideowej podbudowy dla odtworzenia starego porządku zwłaszcza w sferze stosunków międzypaństwowych a także w relacji państwo-obywatel.

 

Bibliografia:

  1. Bartyzel J., Prawica-nacjonalizm-monarchizm. Studia polityczno-historyczneRadzymin 2016
  2. Gaxotte P., Rewolucja francuska, Gdańsk 2001
  3. Judson P.M., Imperium Habsburgów. Wspólnota narodów, Warszawa 2017
  4. Kuehnelt-Leddihn E. von, Deklaracja portlandzka, http://www.koc.pl/dek_port.htm
  5. Kuehnelt-Leddihn E. von, Demokracja. Opium dla ludu, Warszawa 2012
  6. Kuehnelt-Leddihn E. von, Monarchia a wojna, http://www.legitymizm.org/monarchia-a-wojna
  7. Kuehnelt-Leddihn E. von, Przeciwko duchowi czasu, Kąty wrocławskie 2008
  8. Kuehnelt-Leddihn E. von, Ślepy tor. Ideologia i polityka lewicy 1789-1984Kąty wrocławskie 2007
  9. Kuehnelt-Leddihn E. von Wolność, czy równość?, Warszawa 2016
  10. Leeson R., Hayek. A collaborative biography, Basingstoke 2017
  11. Nash G.H., The Conservative Intellectual Movement in America since 1945Wilmington 2017
  12. Wolff-Powęska A., Polityczne i filozoficzne nurty konserwatyzmu w RFNPoznań 1984

 

Marcin Śrama

 

 


[1] E. von Kuehnelt-Leddihn, Monarchia a wojna, http://www.legitymizm.org/monarchia-a-wojna

[2] E. von Kuehnelt-Leddihn, Deklaracja portlandzka, http://www.koc.pl/dek_port.htm

[3] Wyjątkiem od tego obrazu przedrewolucyjnych konfliktów były oczywiście wojny religijne a przede wszystkim wojna 30-letnia.

[4] E. von Kuehnelt-Leddihn, Monarchia a wojna, http://www.legitymizm.org/monarchia-a-wojna

Kategoria: Myśl, Polityka, Publicystyka

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Hubert Grzywa pisze:

    Popieram. Monarchia najlepsza!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *