banner ad

Śrama: Czy rewolucja we Francji musiała wybuchnąć?

| 16 listopada 2018 | 0 Komentarzy

Niektóre ze swoich dotychczasowych, opublikowanych na portalu MyślKonserwatywna.pl tekstów poświęciłem różnorakim problemom związanym z rewolucją francuską. Wszystkie one stanowią omówienie jakiegoś niewielkiego wycinka rzeczywistości, ale nie odpowiadają na pewne, wręcz podstawowe pytanie, a mianowicie: ,,Czy rewolucja we Francji musiała wybuchnąć?”.

Zwolennik teorii postępu, czy różnorakich filozoficznych koncepcji o duchu czasu odpowiedziałby z pewnością, że tak, ale na przestrzeni kilkudziesięciu lat przed 1789, na drodze do rewolucji było kilka zakrętów, na których wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyż przynajmniej w początkowym okresie rebelia ta stanowiła nie tyle wyraz sprzeciwu wobec instytucji monarchii, co efekt podsycanego przez oświeceniowych publicystów wzrostu niezadowolenia wobec całego obowiązującego porządku rzeczy[1].

Najważniejszym z przedrewolucyjnych momentów przełomowych jest próba reform Jakuba Turgota, który już w czasach, gdy działał, czyli w latach 70 XVIII wieku był postacią niezwykle kontrowersyjną – z jednej strony wychwalaną przez zwolenników oświecenia, a z drugiej strony posądzaną o najgorsze występki (łącznie z próbą dyskredytacji osoby władcy i instytucji monarchii) przez niektórych zwolenników starego porządku. Oczywiście, nie w sposób stwierdzić jednoznacznie, który z tych obrazów jest prawdziwszy, ale spoglądając na osobę Turgota przez pryzmat prac Reinharda Kosellecka można z całą pewnością stwierdzić, że generalny inspektor finansów na ponad 100 lat przed narodzinami Józefa Tomassiego di Lampedusy działał zgodnie z jego słynną maksymą, zgodnie z którą ,,wiele musi się zmienić, by wszystko mogło pozostać po staremu”, a zatem wprowadził szereg reform takich jak nadanie wielu francuskim portom prawa do prowadzenia handlu z koloniami w Ameryce, zniesienie monopoli w takich miastach jak Lyon i Rouen, oraz obowiązku darmowego żywienia królewskich żołnierzy, a także uwolnienie chłopów od obowiązków pańszczyźnianych (skądinąd, wypada zauważyć, że dotyczyło to ogromnej mniejszości mieszkańców wsi, gdyż już w okresie przedrewolucyjnym w większej części Francji znaczna część gospodarstw rolnych była własnością chłopów, wobec czego nie podlegali oni obowiązkowi pańszczyzny), co uzasadnił tym, że każdy człowiek jest właścicielem swojej pracy. Reformy te w gruncie rzeczy nie godziły w prawa szlachty i arystokracji, ale spotkały się ze sprzeciwem ze strony niektórych koterii dworskich, co przyczyniło się do upadku Turgota i jego programu.

Równolegle z reformami i upadkiem Turgota pogłębiał się wspomniany już proces dyskredytacji instytucji monarchii przez oświeceniowych publicystów, gdyż wprawdzie francuscy zwolennicy oświecenia zazwyczaj nie mieli niczego przeciwko silnej władzy monarszej, ale tylko takiej, która byłaby całkowicie pozbawiona jakichkolwiek związków z katolicyzmem (dlatego podziwiali m.in. protestancką monarchię Fryderyka II w Prusach). Monarchia francuska w wielu aspektach odwoływała się jednak do katolicyzmu, wobec tego nie cieszyła się ich sympatią. Przed rewolucją mogło zatem uratować odnalezienie jakiegoś ideowego programu, który godziłby oświeceniowe teorie z ideami francuskiej monarchii i katolicyzmem. Taki program istniał i został stworzony przez francuskiego pisarza Filipa Ludwika Gérard, jednak niestety jego dedykowana królowej Marii Antoninie powieść pod tytułem ,,Le Comte de Valmont ou les égarements de la raison”, która była swego rodzaju manifestem stworzonej przez niego koncepcji ,,ochrzczenia” i zaprzęgnięcia w służbę monarchii mniej radykalnych spośród idei oświecenia była interpretowana tylko i wyłącznie jako ostrzeżenie przed nowymi intelektualnymi prądami, a wszelkie zawarte w niej propozycje polegające na zaakcentowaniu idei braterstwa pomiędzy wszystkimi poddanymi monarchy, który po staremu miał pełnić rolę taką jak dobry ojciec w rodzinie nie znajdowały oddźwięku.

Wobec braku możliwości oddalenia widma rewolucji za pomocą reform ekonomicznych lub zwalczenia antymonarchicznej propagandy za pomocą kontrpropagandy i idei istniała jeszcze jedna droga polegająca na masowym nobilitowaniu co bardziej utalentowanych przedstawicieli stanu trzeciego. Wprawdzie we Francji już od czasów Ludwika XIV rosły szeregi noblesse de robe, ale było to zjawisko stosunkowo niewielkie w porównaniu z sytuacją w XVIII-wiecznych Prusach i monarchii Habsburgów, gdzie neutralizacją dla ewentualnego negatywnego odbioru monarchii była łatwość uzyskania nobilitacji, a za nią i nowych perspektyw. We Francji jednak tak się nie stało, wobec czego burżuazja w znacznej mierze była przychylna rewolucji, a podburzane przez jej przedstawicieli niższe warstwy społeczne dążyły do zmiany formy rządów, kojarząc ową zmianę tylko i wyłącznie z możliwością poprawy swego bytu, całkowicie zapominając o tym, że nie każda zmiana jest dobra, co dostrzegły już w kilka lat później, o czym świadczy choćby następująca wypowiedź:

 

,,Powiedziano nam, że Republika to cudowna rzecz. Uwierzyliśmy w to, uwierzyliśmy do tego stopnia, że dla osiągnięcia jej podjęliśmy nadludzkie wysiłki. Doświadczenie nie potwierdza jednak tych wspaniałych obietnic, którymi nas pozyskano i pobudzono do czynu. Cóż dobrego przyniósł nam nowy ustrój? Nie wytrzymuje on porównania z dawnym. Czy despotyzm ma jedną głowę, czy też siedemset, zawsze będzie despotyzmem. Doświadczyliśmy na sobie tyranii króla. Była jeszcze tysiąc razy lepsza od tyranii senatorów. Doprawdy, nie można powstrzymać się od słów: było nam lepiej za króla!”[2].

 

 

Bibliografia:

  1. Gerard F.L. , Le Comte de Valmont ou les égarements de la raison, Paris 1807.
  2. Koselleck R., Krytyka i kryzys. Studium patogenezy świata mieszczańskiego, Warszawa 2015.
  3. Lepine J., Gracchus Babeuf, Warszawa 1950.
  4. Śrama M., Kilka refleksji o przyczynach rewolucji we Francji, myslkonserwatywna.pl [dostęp: 19.09.2018]: http://myslkonserwatywna.pl/srama-kilka-refleksji-o-przyczynach-rewolucji-we-francji/ (a także wiekszość spośród publikacji wymienionych w bibliografii tego artykułu).

 

Marcin Śrama

 


[2] J. Lepine, Gracchus Babeuf, Warszawa 1950, s. 134.

 

 

Kategoria: Historia, Marcin Śrama, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *