Wełniński: Salazar – dyktator z woli ludu

| 12 lutego 2016 | 2 komentarze


CFT003 050525 001Z początkiem XX wieku Portugalia weszła w głęboki kryzys, będący konsekwencją postępującego od połowy XIX stulecia rozbicia politycznego. W wyniku wewnętrznych nieporozumień dochodziło do rozruchów, które pociągały za sobą ofiary śmiertelne. Naprzeciwko siebie stanęli zwolennicy starego porządku oraz „demokraci” , wspierani głównie przez Francję.

Pewną stabilizację uzyskano dopiero wówczas, gdy system władzy oparto na monarchii parlamentarnej. Jednocześnie, wewnątrz portugalskiego społeczeństwa, rosła w siłę masoneria, która wspierała socjalistów. Masonami ówcześnie byli najwyżsi przedstawiciele wszystkich warstw społecznych, nie wyłączając arystokracji, oficerów armii królewskiej i Kościoła.

W lutym 1908 r. anarchiści, kierowani z tylnego siedzenia przez „loże”, dokonali udanego zamachu na króla Karola I oraz jego następcę – Ludwika Filipa. Wydarzenia te zostały wykorzystane przez zwolenników republiki.

W 1910 r. zniesiono w związku z tym monarchię i ustanowiono republikę. Jednym z pierwszych posunięć władzy była wojna z Kościołem, która przyjęła postać konfiskaty majątków kościelnych oraz oddawania budynków sakralnych w zarząd specjalnej komisji rządowej. Zmuszono do emigracji 2 biskupów, natomiast rok później oficjalnie wprowadzono w Portugalii rozdział państwa od Kościoła.

Niefortunnie dla republikanów wiosną 1912 wybuchły protesty robotnicze, spowodowane klęską głodu. Jak na rządy „obrońców ludu” przystało – protesty te zostały krwawo stłumione. Po tych incydentach armia portugalska, która do tej pory cieszyła się prestiżem wśród społeczeństwa, cofnęła swoje poparcie dla republikańskiej oligarchii.

Przełomowym wydarzeniem dla losów Portugalii był rok 1926, kiedy to gen. Manuel de Oliveira da Costa, portugalski bohater I wojny światowej, wraz z gen. Antonio de Fragoso, stanęli na czele wojskowego buntu w Bradze. To był początek końca republiki.

Po kilku dniach rząd podał się do dymisji, prezydent złożył swój urząd. Rozwiązano parlament i unieważniono konstytucję. Władzę w kraju objął gen. Carmena, wybrany w głosowaniu bezpośrednim prezydentem kraju.16 lat rządów lewicy republikańskiej to czas ciągłych rotacji: np. prezydent zmieniał się 8 razy, rząd 45 razy, a średnia długość sprawowania urzędu przez ministra to 4 miesiące. Warto dodać, że w międzyczasie jeden prezydent i jeden premier zostali zamordowani, a łączna ilość puczów, powstań i rebelii jest trudna do ustalenia.

Jednym z pierwszych posunięć Carmeny było powierzenie teki ministra finansów młodemu profesorowi ekonomii na Uniwersytecie w Coimbrze – Antonio de Oliveira Salazarowi. Polityk ten dał się poznać już wcześniej jako doskonały mówca i organizator. Mianowany na to stanowisko w 1928 roku, zgodził się na przyjęcie urzędu pod warunkiem, że będzie sprawował nadzór na budżetami wszystkich ministerstw i otrzyma prawo veta w odniesieniu do wszelkich propozycji powiększenia budżetu. Bardzo szybko okazało się, że droga którą obrał Salazar, jest zbawienna dla gospodarki kraju. Po raz pierwszy od 15 lat budżet państwa osiągnął saldo dodatnie. Opinia publiczna była zachwycona, nadano mu nawet miano „zbawcy narodu”.

Niespełna rok urzędowania Salazara na stanowisku ministerialnym diametralnie zmienił sytuacje ekonomiczną kraju. Powstawały nowe miejsca pracy, zwłaszcza w przemyśle stoczniowym i rolnym. Realizacja tzw. Planu Salazara, tj. wsparcia dla małych posiadłości ziemskich przy jednoczesnej ochronie wielkich gospodarstw rolnych, miała w przeciągu kilku lat doprowadzić do podwojenia możliwości eksportowych, co skutkowałoby uniezależnieniem się portugalskiej gospodarki od kapitału zagranicznego.

Siłę woli i samozaparcie w realizacji swoich celów Salazar czerpał z religijności. Posiadał także cała gamę osobistych cnót, będących pokłosiem wpojenia mu przez ojca takich zasad jak: solidarność i dotrzymywanie słowa.

Niespełna 3 lata od objęcia przezeń steru portugalskiej gospodarki sytuacja była na tyle stabilna, że budżet wskazywał nadwyżki, a escudo się umacniało. Zaufanie junty wojskowej i Portugalczyków do ministra rosło, czego dowodem było nadanie mu orderu „Tore Espada”. Ceremonia wręczenia orderu zbiegła się z decyzją prezydenta o powierzeniu mu misji utworzenia nowego rządu. Jako prezes Rady Ministrów, Salazar uzyskał szerokie uprawnienia polityczne. Stanowiska ministerialne powierzał profesorom uniwersyteckim. Przez 40 lat to uniwersytety były główną bazą rekrutacji najwyższych urzędników państwowych.

Korzystając ze swoich szerokich prerogatyw, premier przystąpił do reform ustrojowych. Intencją Salazara było stworzenie państwa korporacyjnego, bez walk klasowych, ze społeczeństwem opierającym się na solidaryzmie społecznym, pojmowanym jako wzajemna pomoc. Według jego koncepcji wolę społeczeństwa powinny reprezentować nie partie polityczne, lecz siły ekonomiczne społeczeństwa. Twierdził, że nadrzędna rola w państwie przypadanie nie jednostce, a rodzinie, stąd konkluzja, że zadaniem rządzących jest wspomaganie jej wszelkimi dostępnymi środkami. Powiadał: „Kobieta zamężna, tak jak i żonaty mężczyzna, jest filarem rodziny, fundamentem i bazą konieczną do odrodzenia moralnego. W domu kobieta nie powinna być oczywiście niewolnikiem, lecz istotą kochaną i szanowaną, ponieważ jej funkcja jako matki i wychowawczyni dzieci jest równie ważna, jak funkcja mężczyzny. W krajach, gdzie kobieta zamężna dzieli pracę z mężczyzną w fabrykach, warsztatach, biurach lub w tzw. wolnych zawodach, instytucja rodziny, której bronimy jako kamienia węgielnego dobrze zorganizowanego społeczeństwa -grozi ruiną. Pozwólmy zatem mężczyźnie walczyć na zewnątrz ulicy oraz bronić kobiety, nosić ją wprost na rękach, wewnątrz domu. Nie wiem doprawdy czyja rola, kobiety czy mężczyzny, jest piękniejsza, wyższa i bardziej pożyteczna”.

Z początkiem lat trzydziestych przystąpiono do realizacji programu naprawy państwa, powierzając współdecydowanie o losach państwa naturalnym zrzeszeniom producentów i właścicieli korporacji. Podkreślano przy tej okazji priorytetowe znaczenie rodziny, parafii, gminy i regionu dla prawidłowego rozwoju społeczeństwa. Ograniczono działalność partii politycznych i związków zawodowych, a niektóre z nich nawet rozwiązano – jak np. Sojusz Republikańsko-Socjalistyczny z wielkim mistrzem portugalskiej masonerii, gen. Hortonem de Matosem, na czele.

Wszystkie te zmiany nazwano budową „nowego państwa”. Ukoronowaniem tej budowy było zastąpienie obowiązującej konstytucji w lutym 1933 r. nową ustawą zasadniczą, której tekst został zaakceptowany w ogólnonarodowym referendum.

Przyjęcie nowej konstytucji zbiegło się w czasie z bezpotomną śmiercią przebywającego na wygnaniu króla Emmanuela II. Przekonany o niemożności reaktywowania monarchii w Portugalii, Salazar zdecydował się na pozostawieniu dotychczasowej formy rządów. Świeżo przyjęta konstytucja dawała podstawę do budowy państwa, opartego na silnej władzy wykonawczej.

Podstawą ustroju „społecznego i korporacyjnego” była rodzina. Prawo wyborcze przyznawano na początku osobom wyłącznie narodowości portugalskiej. Po protestach w koloniach zmieniono ten zapis w 1940 r., rozszerzając go na osoby posiadające obywatelstwo portugalskie od 25 lat. Nowatorskim było także zastosowanie surowego cenzusu wykształcenia, odsuwając od prawa wyborczego analfabetów. Ponadto każdy, kto chciał posiadać prawo wyborcze, musiał uiszczać podatek. Parlament składał się z dwóch izb. Izby te powoływane były przez władze regionów i poszczególne korporacje, reprezentujące interesy głównych sektorów gospodarczych kraju. Władza wykonawcza należała do wybieranego na siedem lat prezydenta oraz desygnowanego przez niego premiera. W praktyce pełnia władzy należała do tego drugiego. Konstytucja jako uprzywilejowaną traktowała religię katolicką.

Okres II Wojny Światowej to dla Portugalii okres prosperity. Dzięki reformie finansów oraz udoskonaleniu myśli technicznej uzyskano niezbędne środki, które posłużyły do utworzenia nowych miejsc pracy. Budowa nowych dróg, regulacja rzek, budowa elektrowni wodnych oraz tysięcy domów i budynków użyteczności publicznej to największe osiągnięcia tych czasów. Szczególna troską Salazar otoczył oświatę, stąd w budżecie kraju przeznaczył na ten cel sumy procentowo wyższe, aniżeli w większości krajów europejskich.

Korzystając z dobrej koniunktury międzynarodowej oraz dzięki wzrostowi gospodarczemu Portugalia zdołała znacząco zmniejszyć swoje uzależnienie gospodarcze do Wielkiej Brytanii, przy okazji rozwijając kontakty handlowe z innymi państwami.

Portugalia pod rządami Salazara jako jedna z pierwszych państw odpowiedziała na apel papieża Piusa XI, który wzywał do walki z komunizmem. Udział ten nie skończył się tylko na werbalnym wsparciu, czego przykładem może być porozumienie premiera Portugalii z gen. Franco, któremu wysłano 20 tys. żołnierzy (tzw. Legion Portugalski), którzy czynnie wzięli udział w walce z komunistami w Hiszpanii. Ponadto zamknięto granice dla uciekinierów z Hiszpanii, a (za aprobatą rządu) prywatna radiostacja „Radioklub Portugalski” oddawała nieocenione usługi w sprawie zwycięstwa frankistów nadając komunikaty i szyfrogramy.

Jako roztropny mąż stanu, podczas II Wojny Światowej Salazar prowadził politykę utrzymania swojego państwa z dala od rozgrywających się w Europie konfliktów militarnych. Jednakże w październiku 1941 r. rząd portugalski podpisał porozumienie wojskowe z Wielka Brytanią. Traktat ten przewidywał udostępnienie aliantom baz wojskowych na strategicznie położonych na Atlantyku Azorach. Salazar w przeciwności do bardzo wielu polskich polityków dzisiejszych czasów, nie był altruistą tylko wyrachowanym dyplomatą. Także nasz „największy sojusznik” przez długie lata – Wielka Brytania, która „walczy zawsze do ostatniego żołnierza swojego sojusznika”, musiała słono zapłacić za udzieloną pomoc, m. in. przez uzbrojenie portugalskiej armii w najnowocześniejszy sprzęt.

Wraz z końcem II wojny światowej nasila się komunistyczna agitacja na ternie Portugalii. Ponadto, wraz z podziałem Europy „Żelazną Kurtyną”, rząd portugalski znalazł się w politycznej izolacji. Salazar szybko przystąpił do działania niszcząc zagrożenie w zarodku, co zbiegło się w czasie z gwarancjami USA o nienaruszalności politycznej państwa portugalskiego. W 3 lata po wojnie Portugalia zostaje przyjęta do OEEC (Organizacja Europejskiej Współpracy Gospodarczej), natomiast rok później do NATO – na czym kończy się na dobre izolacja na arenie międzynarodowej. Jednak ceną jaką musiała za to zapłacić, była utrata miana imperium kolonialnego.

Nacisk mocarstw, a zwłaszcza ZSRR, który dążył do dekolonizacji, która w rzeczywistości sprowadzała się do zrujnowania państw europejskich i wywołania rozruchów w koloniach, położył kres idei luzytańskiej w krajach wspólnoty portugalskiej (Espado Portugues), która była wypadkową przekonania o portugalskiej misji cywilizacyjnej, niosącej ze sobą język, kulturę i wiarę katolicką.

Pod wpływem ideologii komunistycznej mnożyły się bunty i zbrojne powstania w koloniach. Pierwszym ciosem była utrata Goa w 1961 r. By powstrzymać komunistycznych agitatorów tworzono w koloniach miejscowe oddziały wojskowe i przekazana władzę „Portugalczykom Kolonii”. Pod wpływem tych doświadczeń wraz z Francją i Hiszpanią podpisano sojusz wojskowy, mający powstrzymać rozpad terytoriów kolonialnych tychże państw na kontynencie afrykańskim. Ponadto rząd podwoił swe wysiłki celem rozwiązania problemów socjalnych w prowincjach, zwiększył państwowe inwestycje, wzmógł eksploatację bogactw naturalnych, położył nacisk na rozwój oświaty.

Ogromny wysiłek dyplomatyczny i militarny nie uratował jednak „Espado Portugues”, które po serii wojen domowych i masowych czystek etnicznych skurczyło się do niewielkich terytoriów. Walki w Afryce trwały do 1970 r. – do śmierci dyktatora, ostatecznie jednak ustąpiono komunistom dopiero po „rewolucji goździków”. Salazar do ostatnich swych dni wierzył, że uda mu się uratować kolonialną wspólnotę, był przekonany o chrześcijańskiej misji, jaką ma do spełnienia względem tych terytoriów. Mówił, że praca w koloniach jest najlepszą szkołą patriotyzmu.

Utrata kolonii zbiegła się w czasie z ostatnim etapem rządów Salazara. Wraz z rewolucją obyczajową lat siedemdziesiątych i dojściem do głosu polityków o wyraźnym zabarwieniu marksistowskim sytuacja międzynarodowa Portugalii uległa zmianie. Lewackie ekscesy, strajki i wiece były ponad siły tego sędziwego już dyktatora. W odpowiedzi na nie dokonywano masowych aresztowań. Ten polityczny pat nie mógł trwać zbyt długo, było oczywiste że w najbliższym czasie musi nastąpić zmiana.

Nieoczekiwanie w połowie września 1968 r., podczas Mszy Świętej, Salazar doznał wylewu krwi do mózgu. W tym tragicznym momencie dla kraju prezydent Americo Tomas zdecydował się na powierzenie władzy Marcelo Caetano i właśnie to można uznać za ostatni akcent czterdziestoletnich rządów Antonio Salazara, najdłuższego w historii Portugalii od czasów panowania króla Jana V. Ciężko chory ex dyktator wycofał się z życia politycznego.

Zmarł w 1970 r. w wieku 81 lat.

Ten bohater narodowy Portugalczyków całe swoje życie poświęcił dla dobra państwa i narodu, który ukochał jak własną rodzinę. Praca dyktatora Portugalii była przesiąknięta myślą wcześniejszych portugalskich ideologów luzytańskiego tradycjonalizmu, od którego Salazar nigdy się nie odciął, a z którego czerpał inspirację.

 

Sławomir Wełniński

 

Kategoria: Myśl, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Jacek Bartyzel pisze:

    Droga Redakcjo,

    Portugalski system nazwiskowy jest faktycznie bardzo skomplikowany, więc prostuję grubsze pomyłki:

    1) "Carmena" to przypadkiem nazwisko obecnej z piekła rodem (komunistki) alkadesy Madrytu, natomiast przydent Portugalii (tymczasowy od listopada 1926, wybierany od 1928 do 1951) nazywał się "CARMONA". Jest on tą samą osobą – a co z tekstu wcale nie wynika – co wspomniany akapit wyżej gen. "Antonio de Fragoso". Jego "nome pleno" brzmiało: "António Óscar de Fragoso Carmona", ale ponieważ nie używał pierwszego imienia oraz nazwiska po matce 'Fragoso", to wystarczyłoby "Óscar Carmona".

    2) z kolei jego poprzednik i główny autor przewrotu z 1926 r., generał wspomniany tu jako "Manuel de Oliveira da Costa", nazywał się w pełni: "Manuel de Oliveira Gomes da Costa", ale nie używał części nazwiska "Oliveira", używał natomiast części "Gomes", więc powinno być "Manuel Gomes da Costa".

    3) generał i wielki mistrz masonerii od 1929 r. nie nazywał się "Horton de Matos", tylko "José (Maria Mendes Ribeiro) Norton de Matos (nb. partie rozwiązano wszystkie, a nie niektóre, powołując zarazem monopartię Unia Narodowa).

    4) prawidłowa pisownia imienia i nazwiska ostatniego prezydenta Nowego Państwa to "Américo (Deus Rodrigues) Thomaz".

    5) "państwo" to nie (tylko) "szpada", więc "Państwo Portugalskie" to nie "Espado Portugues", lecz "Estado Português".

    6) spolszczenie Dom Manuela nie wymaga zdwojenia "n", więc "Emanuela II".

    BTW, obraz "salazarchii" trochę przeidealizowany, zwłaszcza co do czerpania z tradycjonalizmu luzytańskiego oraz usprawiedliwienia nieprzywrócenia monarchii: pogrzeb Dom Manuela (skądinąd nieprawowitego) Salazar wykorzystał do urzadzenia pogrzebu monarchii (dlatego ostentacyjne podkreślanie że chowa się "ostatniego króla Portugalii"), ignorując oczywiste prawa Dom Duarte Nuno (Edwarda Noniusza), jako Edwarda II.

  2. Arkadiusz Jakubczyk pisze:

    Dziękujemy bardzo za sprostowania i uwagę końcową Panie Profesorze. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *